Streszczenie odcinka:tutaj Galeria screenów:tutaj Download:tutaj Polskie napisy:tutaj
Ostatnio zmieniony przez ToAr dnia Nie 16:18, 04 Paź 2009, w całości zmieniany 3 razy
_________________ Toaroraptorus vel Szpon Sprawiedliwości
Bywają rozstania niezależne od dwojga.Bolesne bo żadne go nie chce. Wysłany:
Wto 9:49, 03 Lut 2009
Od bardzo dawna czuje pełna satysfakcje po obejrzeniu Housa. Odcinek świetny. ale zaczne od początku...
1. Wilson - kiedy zobaczyłam odcisk szminki na zielonym kubku, przyszło mi do głowy, że jakas kobitka była u niego na noc. Dopiero potem okazało sie, że to kubek Amber. Dobrze że Wilson powoli dochodzi do siebie. Jego rozmowa z Cuddy -nieoceniona:) I żarty żartami, ale na prawdę szkoda, że to nie Wilson zajmie miejsce obok Cuddy. Na prawde uwielbiam tego faceta...
2. 14 -nie sadziłam że Eric może sie tak bardzo zaangażować. szkoda tylko, że Omar Eps, wybitnym aktorem chyba nie jest. Jego mimika twarzy kiedy patrzył na oślepłą 13 wyrażała mniej więcej to samo, co w czasie jedzenia kiepskiego spaghetti. Mógł wykaraskać z siebie więcej uczuć...
3. Cuddy -byłam zaskoczona, że scenarzyści przypisali jej taką rolę - nie spodziewałam sie potej postaci, że jest zdolna sprawiac komus ból z pobudek czysto sadystycznych Wyrafinowana i okrutna kobieta. Pewnie byłabym zniesmaczona jej zachowaniem...gdyby nie fakt, że Housowi chyba sie to... podobało... W końcu Cuddy sie nim zajęła, w końcu poświeciła całą uwagę jemu, stąd jego półuśmieszki i brak odwetu. A Cuddy wyciągnęła wnioski (przy drobnej pomocy Wilsona). Zadała sobie pytanie; czy rzeczywiście chciałabym, żeby House był inny? Odpowiedź chyba zaskoczyła ją samą...
4. House -rzadko mozna zobaczyć ludzkie oblicze Housa. W tym odcinku paradowało ono na golasa, machając czerwonym pomponem. To co zrobił dla 14 - absolutnie bezcenne. Wykazał sie zaskakującym zrozumieniem, nie stał z boku przyglądając sie bezczynnie, ale kiedy sytuacja tego wymagała bez wahania podjął działanie.
5. Przypadek- przy tak rozbudowanej fabule watków pobocznych, trudno sie było spodziewac fajerwerków
Jestem w trakcie pracowitego oglądania, więc jeszcze się nie wypowiem, ale mam pytanie:
Albo mam już schizę, albo rację - na przeciwko drzwi wyjściowych z gabinetu House'a zawsze był prostopadły korytarz? Wydawało mi się, że tylko równoległy? Tzn. ściana była, a nie korytarz? Albo mi się już coś piórkuje
To refleksja po scenie drucianego upadku House'a
_________________
Codziennie budzę się piękniejsza, ale dziś to już chyba
przesadziłam... Wysłany:
Wto 23:11, 03 Lut 2009
Według mnie za dużo Trzynastki, a co za tym idzie - Czternastki też. Zgodzę się z T., że Eric do najlepszych nie należy i swoją grą sprawia, że widz raczej zastanawia się, dlaczego Omar zrobił taką minę, a nie inną...
Dobrze, nie będę już tak narzekać. Ogólnie było całkiem nieźle, aż do momentu, kiedy to Foreman - Uzdrowiciel sprawił, że Trzynastka przejrzała Po tym, cały odcinek stracił w moich oczach...
I tylko mała Rachel i jej Kocyk trzymają mnie jeszcze przy życiu
Odcinek naprawdę bardzo dobry Po dwóch ostatnich średnich, nie spodziewałam się, że tak bardzo mi się spodoba. To pewnie przez te sytuacje z Wilsonem-były świetne, jak zawsze
Cytat:
Na prawdę uwielbiam tego faceta...
Ja także On jest świetny, szkoda, że tak go scenarzyści potraktowali (mam na myśli Amber)
Co do reszty: - córeczka Cuddy jest słodziutka , sama Cuddy zaś okrutna, oczywiście na chwilę, bo na Housa nie można się długo gniewać, szczególnie gdy wkroczy Wilson:D W pamięci utkną mi ten jej uśmiech, kiedy House odjeżdżał windą Trzynastka i jej dziewczyna (*żartuję oczywiście) tutaj mam podobną opinię do LicenceToKill, choć ja jestem zwolenniczką Happy Endów i nie przeszkadzało mi, że 13 wyzdrowiała
Swoją drogą ekipa Kutner- Taube była Ok
I pozostaje jeszcze House jak zawsze świetny, lecz denerwujący (cóż takiego go kochamy)
Fajniusi odcinek, podobne zdanie mam co moi "przedmówcy"
Wilson rządzi w ostatnich odcinkach, gdyby to on miał odejść, to odcinek bardzo wiele by stracił.
House zachowujący się normalnie, dziwne, ale całe szczęście pod koniec wrócił do swojej formy Cuddy i jej akcja z linką była nieziemska.
Przypadek średni, a nawet mniej niż średni.
_________________ Toaroraptorus vel Szpon Sprawiedliwości
Bywają rozstania niezależne od dwojga.Bolesne bo żadne go nie chce. Wysłany:
Sro 17:29, 04 Lut 2009
ja an razie powiem tyle, że ta Wilson andal mieska w mieszkaniu Amber...
jak ze swoimi napisami obejrze to może więcej opiszę.
_________________ FUS foreverMAŁŻ SALAMANDRY:* sis - Sevir :**
– Ramdayal! Ramdayal!
– Wiesz, jak on ma na imię?
– Nie, ale wygląda na Ramdayala.
"Dziś... już dziś podziel się swoją radością, już dziś pomódl się przez chwilę, już dziś uroń choć jedną łzę, już dziś zacznij żyć naprawdę, już dziś zacznij marzyć. Dziś... Bo nigdy nie wiesz... czy nadejdzie jutro." - KHNH
Długo zwlekalam z obejrzeniem ...
Teraz jestem po i jestem w pełni usatysfakcjonowana odcinkiem!
Może na początek zacznę od rzeczy najmniej interesującej:
czyli przypadek medyczny... w ogóle mnie nie zaciekawił, totalnie "olany" i faktycznie trudno byłoby żeby było inaczej bo odcinek był bardzo rozbudowany pod względem innych wątków.
Wilson... tak juz od dawno zdobył moje serce! Uwielbiam go
Tak jak T. myślałam , że kubek należy do nowej wybranki serca ,a okazało się , że Amber...
na końcu kubek umył, ale na stole leżyały dwie otwarte książki ( a więc ta jedna mogła należeć do niej)
Cuddy... poraziło( w dobrym znaczeniu) mnie jej złe oblicze Bardzo dobrze, że scenarzyści zdecydowali się na takie rozwiązanie
14- aż się zdziwiłam ,że wcale mnie nie denerwowali. Myślałam,że będzie inaczej.
No i House........ ludzkie oblicze co ? czyżby to byl wstęp do następnych odcinków ale na razie //ort. jeszcze nie jest źle, bo coś jeszcze ze swojej wredoty ma
Całość super! Jestem zadowolona i usatysfakcjonowana
Tak jak T. myślałam , że kubek należy do nowej wybranki serca
a ja od razu pomyślałem, że należy do Amber
_________________ Toaroraptorus vel Szpon Sprawiedliwości
Bywają rozstania niezależne od dwojga.Bolesne bo żadne go nie chce. Wysłany:
Sro 18:09, 04 Lut 2009
Właśnie obejrzałam odcinek i bardzo mi się podobał:
+złośliwości Cuddy
+rozmowa Cuddy/Wilson
+rozmowa Cuddy/House
+rozwijanie się ,,związku" 14
+House ludzka rozmowa z Foremanem i 13
+Rachel jest słodziutka
+Cuddy znów się normalnie ubiera
-małe zainteresowanie pacjętką
Ogólnie odcinek 8,9/10
_________________ avek ukradziony Juniuś, nie mogłam się powstrzymać i nie spoilerować banerek wynaleziony na fanpopie Moje siostrzyczka Nemezis i Sevir i nasza mamuta Maagda Mój prywatny, jedyny i niezastąpiony kaloryferek Alan
Fani Bones głosujcie na serial TUTAJ Wysłany:
Sro 18:43, 04 Lut 2009
Przypadek medyczny praktycznie wcale mnie nie zaciekawił, poza wyjątkiem, że sama pacjentka była całkiem w porządku, miała dystans do życia, wiele trafnych spostrzeżeń.
Niektórzy 13 nie lubią i mają dość jej obecności w serialu - ja się wyłamię - otóż uważam, że postać 13 jest dość ciekawie prowadzona, to co dzieje się z tą bohaterką od momentu, kiedy to ją poznajemy (4 sezon) do chwili obecnej, to naprawdę spory kawałek drogi. Podoba mi się, że nie jest to postać jednowymiarowa ("och, umieram") - też zauważyliście, że ona przechodzi coś w stylu "pięciu faz umierania"? Ale to taka moja ogólna refleksja:)
Związek Foremana i Remy - mi się to podoba, może fakt, że Eric jest nieco kiepski w okazywaniu emocji Ale chłopak miał zastój w tej dziedzinie przez 5 sezonów, fakt, że na tle przebojowej 13 Foreman wypada blado... I tu porównanie do kości słoniowej i hebanu okazuje się być przewrotne
Cuddy - normalnie "you go, girl!" kocham kobietę!
Wilson - widzę takie sceny, jak prozaiczne mycie naczyń i mięknę... Chciałabym, żeby udało mu się w życiu, aby ruszył z miejsca i był szczęśliwy, bo z pewnością na to zasługuje.
Rachel - wystarczy, że ją widzę i już mi lepiej
Kutner - ostatnimi czasy jest zaniedbywany... Ciężko mi coś na jego temat wspomnieć po tym odcinku - poza pozytywnym zainteresowaniem się losem 13
Taub - cieszę się, że nie budują tej postaci na jednej płaszczyźnie. Mam nadzieję, że postać będzie się rozwijała.
Najlepsze na koniec House - ma sentyment do 14^^ Moim zdaniem podstępne sztuczki Cuddy (wredna zemsta w Hałsie ) łechtała jego wielkie ego Czy to złe, że ten facet lubi podchody przedszkolaków? Nie obyło się bez cudnych tekstów, istnych perełek, przy czym "Little little Greg" miecie wszystko inne
dla mnie odcinek rewelacyjny:)
EDIT: a tak swoją drogą zastanawiam co House zrobiłby dla Cuddy gdyby ta była chora?
Tak jakby trochę nie na temat Na drugi raz proszę o zamieszczenie wrażeń z seansu-> to raz
A dwa-> EDYTUJ posty! nie umieszczaj jednego pod drugim // Madlen
Odcinek słaby jak na moje oko. Na 100 odcinek czekałem bo myślałem, że będzie coś lepszego. Za dużo 13, inni członkowie ekipy jak zawsze mało widoczni. Cudy jakaś tak inna, wole ją jak zawsze. Ogólna ocena tak na 3+/6 Spodziewałem się czegoś więcej jak na 100 odcinek.
Za dużo 13 i 14, za mało House'a. Zemsta Cuddy była wybitna i utrzymała ten odcinek przy życiu, ale jej macierzyńska paranoja już nie jest taka fajna. To dziecko po prostu tam nie pasuje. Miałam nadzieję, że ona je jednak odda, ale cóż... Zemsta zdecydowany +, ale już same motywy były żenujące. Gdy obejrzałam pierwsze sześć odcinków sezonu piątego myślałam, że fabuła zdecydowanie robi się coraz lepsza i lepsza, ale po 5x14 nie jestem już taka pewna. Możliwe, że to po prostu jeden gorszy odcinek, może w którymś trzeba było skupić się trochę na problemach 13, Foremana itp. Mam nadzieję, że następne odcinki naprawią co trzeba.
Mnie odcinek bardzo się podobał . Cuddy po prostu wymiata . A Rachel jest super i jak jej zabraknie w serialu to będzie mi smutno . 5-/6, jak dla mnie (ten minus to za przeciętny przypadek).
Wszystkie czasy w strefie EET (Europa) Idź do strony 1, 2Następny
Strona 1 z 2
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach