Streszczenie odcinka: brak
Galeria screenów:tutaj Download:tutaj Polskie napisy:tutaj
-------------------------------
Odcinek dość nudny, w zasadzie oczywiste było, że jak Greg spojrzał na Vicodin, to że go nie wziął. Chyba musi sporo odcinków minąć zanim akcja wróci do swojego normalnego tempa.
napisy do tego odcinka juz sa. Odcinek dosyc ciekawy Nowa pasja Housa chwilowa bo chwilowo ale jednak;p Odcinek pozytywny szmiesnye sceny to mocz labradora;p i "nauczycielka gotowania ktora nie mowi po angielsku ;p te 25 tys$ tak myslalem ze zgadnie Hous i sie utwierdzilem na sam koniec. Foreman i 13nastka no coments... czekam na nastepne odcinki House back;)
_________________ "Jeśli mówisz do Boga to się modlisz. Jeśli Bóg mówi do Ciebie to masz schizofrenię" Wysłany:
Wto 17:03, 29 Wrz 2009
Mi tam odcinek się podobał. Trochę przerwy od przypadków medycznych w standardowym ujęciu może być. Może nie taki świetny jak Broken ale i tak jest luz.
na razie oglądałam po angielsku i troche rozczarowałam . za mało house!niby gotował, niby wpadl do szpitala i cos tam, ale do tej pory byliśmy do oglądania przede wszystkim niego., moze to moje mylne odczucie po 1,5 odcinku broken
przypadek dość aktualny , wiele osób ma problemy zwiazane z wirtualnym światem, nie zorumialam do końca o co tam chodziło.
gniocchi wymiotły! i cuddy jako misjonarz in hooker dress ;D. house nie bylby housem gdyby czegos nie powiedział, dobrze ze od tego nie odchodzą.
zobaczymy jak to sie rozwinie, a chyba ma co . polecam!
(teraz czas na odcinek z napisami).
Powróciła ironia w najlepszym wydaniu.
(- Kim ona jest?
- Misjonarką. (...)
- To dlaczego ubiera się jak prostytutka?
- Mówiłem o jej ulubionej pozycji.)
Powróciły pomysły z house'owej głowy rodem (pies sikający do Wilsonowej ubikacji, House sikający do kubka i "Jeśli to też będzie retrivera, dajcie znać!").
Pozostał medyczny geniusz (nie wpadłam na to, że to on rozwiązał sprawę przez internet, ale pomysł scenarzystów świetny!).
Ale, na litość, "House" i "House Wife" to nie to samo!
Nie róbcie więc z niego kury domowej!
Ja rozumiem, że to miało głębokie przesłanie - starał się zapomnieć o bólu.
Still. House robiący pranie?! Nawet argumentujący to słowami "skończyły ci się czyste skarpetki, które mógłbym pożyczać"?! No way! Oddajcie go do szpitala, bo jeszcze jeden odcinek z House'm w fartuszki i to mnie trzeba będzie leczyć.
Dalej.
Huddy. Piękne sceny.
"Lady, either kiss him or leave" czy "I'm gonna miss you" - och i ach
Mam nadzieję, że małymi kroczkami zmierzamy w stronę tego, na co czekamy.
Wydarzyło się też coś, co jest bazą 3/4 wszystkich fanfików. Pękła skorupka cynizmu i sakrazmu, ukazał się nam człowiek z uczuciami, cholernie we wszystkim zagubiony. Podobało mi się.
Zawsze uważałam, że House też ma uczucia.
Wuddy jako "rodzice" - czyli scena w gabinecie - pierwsza klasa!
Do tego Cuddy, która przez cały odcinek wyglądała wręcz olśniewająco! Cudowne włosy, makijaż ciuchy!
No i Wilson przeżywający uniesienia z powodu kulinarnych wyczynów House'a ("Goog choice. So, so good!") i wątek Hilsonowego niby-romansu (czyli wszystkie teksty House'a) powalały mnie na łopatki.
I nawet Foreman nie wkurzał mnie tak bardzo jak zwykle, chociaż kiedy powiedział do pacjenta że jest szefem diagnostyki, to miałam mu ochotę przyłożyć nawet przez ekran.
No i końcówka. To drugi odcinek, w którym scenarzyści serwują nam jakby nie było happy end. Sceny mówiące: będzie dobrze!
Zastanawiam się, czy postanowili pokazać altruistyczne części swojej osobowości, czy postanowili nas ugłaskać, omamić, a potem będzie wielkie i bolesne JEB.
Jedyna rzecz, co do której jestem w 100% na nie, to motyw gry komputerowej.
Może to dlatego, że bardzo ich nie lubię, bo jeśli chodzi o grafikę, to się postarali, ale a fuj! Never again.
A przypadek medyczny... Cóż, był w ogóle jakiś?
Nuda. I kompletnie się zgubił w wirze innych wydarzeń.
Powaliła mnie scena z misjonarką. Brakowało mi natomiast humoru, tego, którego było pełno w Broken. Za dużo Formana i Trzynastki, nudno się robiło. Mało House'a, a także Cuddy. Fajny wątek z kucharzeniem, zdolna z niego bestia. Można było przewiedzieć, że kasę zgarnie House, nie usiedzi grzecznie na tyłku.
Choć raz są lepsze raz gorsze, odcinki House'a zawsze polecam
1. Przypadek medyczny ciekawy, jak zawsze trzymający w napięciu przy małym nieposłuszeństwie pacjetna. Forman pokazuje, że wart jest miana geniusza 2.0 a wszystko na tle problemów 14. Mnie wcale to nie przeszkadzało i dało dobry wpływ na przebieg diagnozowania.
2. House mistrz kucharstwa, i tu mi się to nie spodobało. Może nie powinni go przedstawiać jako takiego geniusza w wszystkich dziedzinach, jak dla mnie trochę to przesadzone. Ale mimo wszystko ironia i teksty zostały w tym także niesforność i nieposłuszeństwo. Akcja z kubkiem typowa dla naszego diagnosty.
3. Rozmowy z dr Nolanem, jak dla mnie są świetną sprawą. Widzimy całkiem sprawy jakie dzieją się w psychice Housa i możemy wiele rzeczy wywnioskowac, widać także też tą jego otwartość i ufność co do swojego rozmówcy a takie rzeczy rzadko się przytrafiają Housowi.
4. Chase i Cam dosłownie dwie sceny, myślałem że jednak dostaną więcej wątków na początek. Ale jak wiadomo wszystko się jeszcze rozwinie, widać czas na nich jeszcze nie nadszedł.
Jakoś mi mało tego wyszło ale odcinek nie był przeładowany wątkami i wszystkie zazębiały się o siebie w dużym stopniu. W skali do 10 dałbym 9 bo może trochę za mało Housa. Ale był docinki, ironia, nieposłuszeństwo, dobry przypadek medyczny, dużo niewiadomych na przyszłość i nie za duże skupienie na shipach. Czyli wszystko co najbardziej podoba mi się w serialu.
Myślałam że jutro obejrzę ale dziś udało mi się obejrzeć następny odcinek . Nawet z towarzystwem taty Odcinek był mało śmieszny - mój tata zwykle śmieję się przez cały odcinek a tu tylko kilka krótkich śmiechów . Ale w sumie to nie było tak źle . Brak mi tych mocno zgryźliwych tekstów House'a ale za to cała dostawa była przy scenie z misjonarką . Nie wiem dlaczego uważam że ta scena była taka słodka ! Pewnie dlatego że kocham to magiczne połączenie , Huddy połączenie .
Na początku gdy oglądałam House'a zastanawiałam się czy dobry odcinek ściągnęłam . Ale okazało się że dobry .. bo jakieś gry komp. przez taki dłuższy okres czasu mnie przeraziło : D . Przypadek był taki sobie ale podobała mi się bardzo scena z pacjentem na sali . Trzymała w napięciu i przypominała odcinek z marsjanami i z tym małym chłopczykiem (3 sezon).
Fajnie że ujęli więcej tematów z 13 i Formanem . Ale trochę rozczarował mnie ten koniec . Więc na razie puszczam "focha" na Formana i zobaczę jak dalej będzie wyglądała sytuacja .
Ogólnie : przyjemna odmiana i to kucharzenie House'a . Aż chciałoby się ocenić te dańka co robił , jak tym szczęcierom co przychodzili do jego domu. O tak !
Ten odcinek był jakiś taki bez wyrazu. Trochę za mdły z tymi rozmowami o emocjach (chyba na siłę szukanie pretekstu by House wrócił do leczenia), żarty z Wilsona i Cuddy jakieś niemrawe, Forman pokazuje, że nie bardzo sobie radzi sam, aż wreszcie znajduje rozwiązanie - już to było. Nawet przypadek medyczny mało ciekawy, a halucynacje to były już z 10 razy! Super animacje, chyba wydali na nie całe fundusze przeznaczone na ten odcinek i musieli oszczędzać na reszcie:-( No nie wiem zobaczymy co będzie dalej. Poprzedni odcinek miał to "COŚ".
Porównywać "Epic Fail" z "Broken", to jak porównywać wyrób czekoladopodobny ze smakowitą "Milką". Dla mnie był to odcinek zupełnie pozbawiony klimatu i polotu, zrobiony bez pomysłu, z niesamowicie nudnym przypadkiem medycznym, w dodatku nie stanowiący integralnej całości, tylko będący splotem luźnych scenek. Jasne, że było kilka fajnych tekstów, ale to nie kabaret tylko serial medyczny - teksty, owszem, są znakomitym dodatkiem, ale nie powinny stanowić "bazy" serialu. "House MD" opowiada o tytułowym diagnoście i o medycynie, o czym jego twórcy widocznie zapomnieli... Mam nadzieję, że tylko przez moment (bo nie wiem czy zniosę większą dawkę Grega w wersji "HOUSEwive").
I... tak sobie myślę, że skoro Taub zakończył swoją karierę w PPTH, przed 13 i 4manem pewnie wieeele cichych dni, Cam i Chase żyją swoim życiem, gdzieś daleko na drugim końcu szpitala, to cały czas ekranowy zostanie teraz podzielony pomiędzy trójkę głównych postaci: House'a, Cuddy oraz Wilsona! Nie ukrywam, że baaardzo cieszyłabym się z tego powodu:)
Ostatnio zmieniony przez rocket queen dnia Wto 22:13, 29 Wrz 2009, w całości zmieniany 1 raz
_________________ Nancy: "What to do if you meet a mountain lion. Give the mountain lion some room. Don’t make eye contact. Talk to the lion softly..." Are you sure this isn’t what to do if you want to date a mountain lion? Wysłany:
Wto 21:55, 29 Wrz 2009
Nie będę oryginalny i powiem, że odcinek nie był najwyższych lotów. Przypadek niezbyt interesujący, spór między Trzynastką, a Foremanem trochę naciągany i sztuczny. Za to bardzo mi się podobał House, który chwytał się wszystkiego, by przestać myśleć o bolącej nodze. Odkrywa, że tylko leczenie daje mu frajdę i odpręża go przez co nie czuje bólu nogi. Odcinek jest tak naprawdę niedokończony i urywa się w ciekawym momencie, co mi się jednak nie podoba, bo to taka dziwna chwila. No i muzyki nie było, więc wielki minus.
_________________ Nie grajcie ze mną w gierki. Po pierwsze, przegracie. Nie jesteście gotowi. Po drugie, gra miała was zmusić do zakończenia gry. Chcę, żebyście mi się przeciwstawiali. Rzucali wyzwania. Wysłany:
Wto 22:04, 29 Wrz 2009
Zawiodłam się na tym odcinku. Promo było takie, ze aż obgryzałam paznokcie, a odcinek... Bardzo brakowało mi (jak już ktoś zauważył) Chase'a i Cameron, House nie leczył, przypadek taki nijaki... może lepiej nie robić sobie nadziei na następny odcinek i się pozytywnie zaskoczyć... Chociaż w następny poniedziałek chyba już powrócą Chase&Cam
_________________ "When we start killing, it's all coming down right now..."
Within Temptation - The Howling Huddy Forever Wysłany:
Wto 22:07, 29 Wrz 2009
Odkrywa, że tylko leczenie daje mu frajdę i odpręża go przez co nie czuje bólu nogi.
No właśnie... to już drugie zakończenie o tak pozytywnym wydźwięku! House po raz wtóry stwierdza, że chce być wreszcie szczęśliwym człowiekiem i, że jest w stanie uczynić wszytko, ażeby osiągnąć swój cel. Czy zatem możemy już mówić o konsekwencji Shore'a? ;D
_________________ Nancy: "What to do if you meet a mountain lion. Give the mountain lion some room. Don’t make eye contact. Talk to the lion softly..." Are you sure this isn’t what to do if you want to date a mountain lion? Wysłany:
Wto 22:11, 29 Wrz 2009
I... tak sobie myślę, że skoro Taub zakończył swoją karierę w PPTH, przed 13 i 4manem pewnie wieeele cichych dni, Cam i Chase żyją swoim życiem, gdzieś daleko na drugim końcu szpitala, to cały czas ekranowy zostanie teraz podzielony pomiędzy trójkę głównych postaci: House'a, Cuddy oraz Wilsona! Nie ukrywam, że baaardzo cieszyłabym się z tego powodu:)
O tym nie pomyślałam, a podobnie jak Rocket, i mnie sprawiłoby to wielką frajdę
Wszystkie czasy w strefie EET (Europa) Idź do strony 1, 2, 3Następny
Strona 1 z 3
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach