Dr House - House M.D. :: Zobacz temat - 5x24 "Both Sides Now"
 
5x24 "Both Sides Now"
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Strona Główna -> Dyskusje o odcinkach -> Sezon 5
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Wiadomość Autor

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Żaneta, no właśnie. Nie wyobrażam sobie tego powrotu z psychiatryka. I tak jak Jeanne mówi: jak będzie dalej diagnozował? Jak zaufa swojemu umysłowi?

Też pomyślałam, że ten odcinek byłby idealnym zakończeniem całęgo serialu.

rbej, to nie czytaj, zamiast pisać "żałosne" domysły co do naszego wieku.
;]



_________________

PostWysłany: Wto 17:06, 12 Maj 2009
Sarusia
Geriatra
Geriatra



Dołączył: 08 Kwi 2009
Pochwał: 12

Posty: 748

Powrót do góry




Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Odcinek mnie autentycznie zszokował.

Samą końcówke musiałem obejżeć 2x - dopiero zrozumiałem cały sens jaki się dział w ostatnich odcinkach, a to było wręcz zdumiewające!

Dawno żaden film czy serial nie trzymał mnie w takim napięciu,targał tak emocjami dokładnie tak jak ten odcinek !

Może byłby idealnym zakończeniem, ale wizja nie oglądania housa średnio mi się widzi - jak ktoś chce nie musi oglądać 6 sezonu i sam sobie zrobić koniec housa, jakiś problem z tym ? Smile



PostWysłany: Wto 18:56, 12 Maj 2009
nakijtarejestracja
Student medycyny
Student medycyny



Dołączył: 11 Mar 2009

Posty: 2

Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Odcinek mnie autentycznie poraził, wbił w fotel, poturlał po ziemi, et cetera.

Po chwili jednak przyszła chłodna refleksja: co oni wykombinowali z tym serialem? Mam drobne obiekcje, co do takiego obrotu spraw, ale to raczej za sprawą wizji, jakie tworzą mi się w głowie na temat przyszłego sezonu. Bo odcinek sam w sobie był dobry, świetny, genialny, tylko ja się boję, że oni to wszystko schrzanią (oni=scenarzyści).

Miałam takie ciche nadzieje, że może pomiędzy sezonami będzie duży przeskok czasowy, czyli szósty zacznie się już po powrocie House'a do pracy. Ale skoro kręcili jakieś sceny w psychiatryku, to esz, moja teoria upada z hukiem, a szkoda.

Ale powiem wam szczerze, że przypadek jak dla mnie był dobrze widoczny, co więcej, podobał mi się (zwłaszcza ręka grająca na gitarze Very Happy). W porównaniu do baletnicy było znacznie lepiej.

Śmiałam się jak głupia do monitora, kiedy Cameron wyciągnęła Chase'a z sali operacyjnej i powiedziała mu, że chce za niego wyjść, i jak się potem rozpłakała i w ogóle, ten promyk szczęścia w tym odcinku bardzo mi się podobał. No i Cam przefantastycznie wyglądała w sukni ślubnej (a blond włosy wyjątkowo tym razem dodały uroku, w tym przypadku wygląda lepiej, niż gdyby miała ciemne).
Już się chyba nie przestawię, ona zostanie dla mnie Allison Cameron, nie Allison Chase Wink

"Her hormons say: o my God, yes, more!" xD



_________________
a little bit of shee

Bakcyl dżumy nigdy nie umiera i nie znika (...) nadejdzie być może dzień, kiedy na nieszczęście ludzi i dla ich nauki dżuma obudzi swe szczury i pośle je, by umierały w szczęśliwym mieście.
Nie należy słuchać tych moralistów, którzy powiadają, że trzeba paść na kolana i poniechać wszystkiego. Trzeba tylko iść naprzód w ciemnościach, trochę na oślep i próbować czynić dobrze.

PostWysłany: Wto 19:49, 12 Maj 2009
Shitzune
Katalizator Zbereźności



Dołączył: 07 Kwi 2009
Pochwał: 40

Posty: 9336

Miasto: Legionowo
Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Odcinek był dobry i z klasą. Oglądałem go z trzema kumplami. Początek był dobry. Ciekawie zapowiadający się przypadek, trochę śmiechu przy rozmowie House/Wilson. Lekkie potyczki z Cuddy też były bardzo zabawne. Wszystko w dobrym klimacie. Potem rozmowa House/Cam to już niestety z racji mojej orientacji shipowej nie było dla mnie miłe. Wyszło na to, że diagnosta przycznił się do umocnienia Cherserona. Potem już była rozmowa przed salą operacyjną i ogólne pogodzenie się w szatni. Jednak wreszcie doszło do kulimnacyjnego mometu. Ta rozmowa w gabinecie Cuddy zmiotła mnie z nóg. To całe przedstawienie rzeczywsitego przebiegu zdarzeń. To ujawnie się halucynacji. I wreszcie mamy powrót nie tylko Amber ale i Kutnera. Potem wejście Cuddy oraz Housa do gabinetu Wilsona, i tylko ten lęk w oczach diagnosty. Sama końcówka przybiła mnie zupełnie ślub i szpital psyhiatryczny. A na samiutkim końcu spojerzenia Housa i Wilsona, smutne przepełnione żalem. Scenarzystą udało się to co planowali, wzbudzili wielkie zaciekawienie co będzie dalej. Jaki będzie postęp Huddy? Co będzie z House? Czy już całkiem zwariował? Jakie będą losy naszych nowożeńców? Myślę, że to pytanie zadaje sobie każdy fan. Teraz tylko pozostaje czekać.



_________________

Zamałżowiony kochanej Pauli :*

PostWysłany: Wto 20:05, 12 Maj 2009
lesio
Starachowicki Magnat
Starachowicki Magnat



Dołączył: 31 Sty 2009
Pochwał: 12

Posty: 5061

Miasto: Starachowice
Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Ja rękami i nogami podpisuję sie pod komentarzem T.

Wybaczcie, że chaotycznie, ale to dlatego, że świeżo po seansie piszę. Może jak uporzadkuję myśli, to coś tu zmodyfikuję.

Szok rzeczywiście okazał się dla mnie szokiem. Podczas ostatnich kilku minut autentycznie mialem w oczach łzy... Obrazy z detoksu i pięknego Huddy z poprzedniego odcinka poprzeplatane z obrazem rzeczywistym strasznie wzruszały... Mi na usta, tak samo jak House'owi, cisnęlo się błagalne "No..." ... Boli, że tak scenarzyści rozwiązali kwestię HuS'a i Huddy... Bolało, bo chyba w końcu House sam wiedział, czego tak w rzeczywistości chciał...

Co jeszcze zapamiętalem to Wilson - tak oddanego przyjaciela przez duże P sam chciałbym posiadać. Facet to prawdziwy skarb.

Chaseron - ich szczęscie przeplatane ze smutkiem House'a było tak okrutnie bolesnym zestawieniem...

Amber - jeśli ona dalej ma sie pojawiać w serialu kosztem pogłębiającego się wyniszczenia House'a to ja stanowczo mówię nie! Mimo iż jej postać jest świetnie nakreślona i niewątpliwie wiele wnosi do fabuły serialu...

I, mimo wszystko, wciąż będę mial nadzieję (chociaż wiem jakie ona ma określenie), że House do tego szpitala pojechal na odwyk... Bo jak nie to, szczerze mówiąc, w ogóle nie moge sobie wyobrazić fabuły 6 sezonu...



_________________

http://www.youtube.com/watch?v=q58_1bCh2ig&feature=related

PostWysłany: Wto 20:16, 12 Maj 2009
Athreas
Immunolog
Immunolog



Dołączył: 16 Mar 2009
Pochwał: 5

Posty: 1124

Miasto: Szczecin, ale czasem zawiewa mnie gdzie indziej//Waw
Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Oczywiście, że House pojechał "tylko" na odwyk. Nie zapominajmy, że to jest serial o tym, jak House leczy, a nie jak jest leczony.

A co do odcinka, moim zdaniem jest genialny. Scenarzyści w okrutny sposób zniszczyli wszystkie nadzieje Housa.

Ostatnia scena wbiła mnie w fotel. Szczęście radość podczas ślubu, a z drugiej strony ponury i załamany House wchodzący do szpitala psychiatrycznego - miejsca, którego chciał uniknąć za wszelką cenę...
Warunki atmosferyczne wydatniły i tak dobrze widoczny kontrast. Piękna, słoneczna pogoda podczas ślubu i szary, deszczowy, ponury dzień w okolicy szpitala psychiatrycznego.

Jednym z niewielu pozytywnych części tego odcinka, jest to, że Greg uświadomił sobie, co naprawdę czuje do Cuddy. Jakby nie patrzeć okazała się dla niego tak ważna, że pomylił ją z Vicodinem.



PostWysłany: Wto 20:48, 12 Maj 2009
Slash
Student medycyny
Student medycyny



Dołączył: 09 Maj 2009

Posty: 7

Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Rany , przed chwilą skończyłam oglądać na spokojnie odcinek z napisami.
Powiem tak : Odcinek trzymał mocno w napięciu i był jeden z najlepszych jakich widziałam w 5 serii .
Na początku zapowiadało się tak wesoło i prawdopodobnie ,że naprawdę był ten seks ! A tu hop, okrutna niespodzianka : To była tylko fantazja House'a !
I w dodatku ukazanie się Amber i Kutnera , to mnie naprawdę załamało. To wszystko ,że naprawdę to nie była szminka tylko Vicodin. Co oznacza ,że nie może się od niego uzależnić. Że ma nadal problemy i że jest nałogowcem.
A najgorsze jest to,że Cuddy nie przyszła do jego domu. Nie doszła między nimi do czegoś więcej..
Ale jednak House przekonał się co do niej czuję i myślę ,że w następnych odcinkach 6 serii to się ukażę . W końcu jeszcze nie jedną sceną Huddy nas zaskoczą. Musieli tak zrobić scenarzyści, by uatrakcyjnić serial, by nadać też jakieś smutniejszych barw.
Końcówka była zaskakująca i po raz pierwszy popłakałam się przy końcówce House'a. Była genialnie przedstawiona ! Jedyne co mnie ucieszyło,że był ślub Cam. i Chase . A reszta.. to już szczerze mówiąc boję się następnego odcinka . Jeszcze poczekamy, jeszcze nie jesteśmy pewni . I ta niepewność jeszcze będzie w nas przez kilka miesięcy.

ODCINEK JAK DLA MNIE 1000/10



_________________
NIE ma mnie. Realizuję marzenia.

PostWysłany: Wto 21:22, 12 Maj 2009
ann
Forumowy Kronikarz



Dołączył: 15 Mar 2009
Pochwał: 48

Posty: 7460

Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Zacznę od końca.
Gdy już pod sam koniec pokazali to Cuddy z dzieckiem to zatrzymałam i odeszłam.Po chwili rozbeczałam się,autentycznie.Potem się przestraszyłam,że serial wywołuje u mnie takie emocje.

Co do odcinka:
- House&Cuddy - zawiodłam(to złe określenie),było mi cholernie przykro.
Nie wiedziałam co mam powiedzieć,że House`owi naprawdę zależało na Cuddy a to okazało się pieprzoną halucynacją?
Że to nie tak miało wyglądać..!

- Chase i Cam nadal ta para do mnie nie przemawia,ale życzę im szczęścia.Very Happy

Z tych pozytywnych rzeczy to House miał fajny szlafroczek.
I niezapomniany uśmiech,gdy przejrzał się w lustrze i zobaczyć szminkę na policzku.


Takie zakończenia daje duże pole do manerwru w 6 sezonie..
Mam nadzieję,że jednak nie skończą tak wątku Huddy..



PostWysłany: Wto 21:40, 12 Maj 2009
Hania
Student medycyny
Student medycyny



Dołączył: 17 Sty 2009

Posty: 29

Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Mnie, jak pewnie większość, też zszokowała końcówka odcinka, ale po kolei.

Nie wiem jak dla was, ale dla mnie wielkim zwrotem nie tylko w odcinku, ale w całym serialu była kwestia wypowiedziana przez House'a: "I was wondering if we should move in together." Pierwszy raz tak naprawdę pokazano kogo naprawdę kocha i że jednak jest zdolny ulokować swoje uczucia w jednej osobie. Wcześniej oczywiście była Stacy, ale ja ciągle uważam, że on ją odsunął od siebie nie dlatego żeby ją chronić, ale po to aby bronić swojej własnej wolności, gdyby naprawdę ja kochał to by się tego nie bał. A tutaj proszę proponuje wspólne zamieszkanie Cuddy.

Co do HUS to trochę dziwnie się poczułam gdy okazało się, że to był tylko wymysł przemęczonej główki House'a, ale w sumie teraz jak na trzeźwo o tym pomyślę to chyba dobrze się stało, to jest jakiś wstęp do dalszych epizodów . Gdyby był HUS to co potem? "I żyli długo i szczęśliwie?" jak w bajkach? Trochę to naciągane. Jak najbardziej dobrze życzę związkowi Housea i Cuddy, ale to chyba jeszcze nie ten moment żeby się nim cieszyć. Gdy oni będą szczęśliwą parą to chyba będzie koniec serialu, a tego chyba nie chcemy w najbliższym czasie Smile

No i następny szok - pojawienie się Kutnera. Z tego z kolei się cieszę niezmiernie, te kilka sekund z nim dało mi taką radość, że aż trudno to opisać, chociaż jak oglądałam odcinek i go zobaczyłam to muszę przyznać, że się wzruszyłam i poleciała mi łezka, a może dwie. Od początku wiedziałam, że będzie mi go brakować, uwielbiałam go, wprowadzał trochę kolorytu do drużyny Housea:)

To chyba tyle, mam nadzieję, że składnie to napisane, bo zwięźle to raczej nie Very Happy No i oczywiście łączę się ze wszystkimi, którzy już z niecierpliwością wyglądają 6 sezonu, niech moc będzie z Nami Smile Amen.



_________________

""I have a cunning plan, my Lord" - Baldrick

PostWysłany: Wto 22:18, 12 Maj 2009
pagka
Student medycyny
Student medycyny



Dołączył: 06 Maj 2009

Posty: 10

Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

To był chyba najlepszy odcinek House'a jaki obejrzałam, po prostu mistrzostwo świata!

Przypadek - koleś z "myślącą" ręką był bardzo interesujący, ale jaka była diagnoza? hmmm Coś z dezodorantem, ale gdyby nie ta kończyna, pewnie nie pamiętałabym żadnego przypadku.

Natomiast, wbrew moim niektórym przedmówcom, było mi szkoda tego pacjenta z kliniki, te skrzeczenie początkowo było zabawne, ale diagnoza z pewnością nie Crying or Very sad i reakcja tego staruszka na wieśc o raku trzustki.

Scena Tauba i Chase'a w stołówce - bezcenna. Zupełnie mnie rozwaliło jak Taub podszedł do Chase'a, później się do niego dosiadł i docinał mu z powodu spermerona Laughing. Biedny Czejs był chyba pośmiewiskiem całego teamu House'a xD. Ale Chaseron to silny ship i żadna sperma mu nie straszna jupi.

Chaseronkowe sceny serducho

1. Scena obok sali chirurgicznej - trochę się zdziwiłam, że Cam tak łatwo ustąpiła, zazwyczaj zrywają ze sobą, a potem się schodzą. Tu scenarzyści odeszli od tej konwencji, czułam się trochę zmieszana, ale poza tym super. "Nie chcę byc bezdomna" Cam było boskie i to jak Chase chciał ją uściskac, ale nie mógł, bo miał zabieg. Tak się chłopak ucieszył, że mało nie zauważył, że mu pacjent schodzi hahaha.

2. Scena w szatni (czyli klasyk) - zupełnie się nie spodziewałam. Myślałam, że Chase przekona się, że Cam nigdy mu nie zaufa i zerwie z nią Sad, na szczęście byłam w błędzie Razz.

3. Ślub Chase'a i Cam - czyli spełnienie moich chaseronkowych marzeń serducho zaraz po zapłodnieniu Cam spermą Chase'a (żeby już niekt nie miał wątpliwości xD). Już myślałam, że scenarzyści oszukali nas z tym ślubem, zbliżały się minuty do końca odcinka a tu nic, aż nagle scena finałowa jupi. Cam ślicznie wyglądała w sukni ślubnej, a Chase w końcu się umył i ogolił xD.

Jeśli chodzi o Huddy, to podobało mi się to rozwiązanie. Strasznie żałuję, że HUS nie zdarzył się naprawdę, ale jestem zadowolona, że House podświadomie tak pragnął Cuddy (nie tylko fizycznie), że ślepo uwierzył w halucynację i stopiła mu się z rzeczywistością (zakochany do szaleństwa, że tak powiem Laughing) - i od razu sprostuję, nie chodzi mi o to, że Cuddy była przyczyną tych problemów House'a, tylko, że nie dopuszczał do wiadomości, że coś może byc nie tak.

Wbrew niektórym opiniom myślę, że Huddy po tym odcinku jest silniejsze niż kiedykolwiek!

House uświadomił sobie, jak ważna jest dla niego ta kobieta, a Cuddy z pewnością będzie czekac z utęsknieniem na swojego (byłego?) diagnostę.
Osobiście byłabym bardzo zawiedziona, gdyby to nie była halucynacja i Cuddy chodziłaby za House'm jak cielak, a na rzuconą mimochodem propozycję o wspólnym zamieszkaniu zaczęła skakac ze szczęścia.

Końcowa scena - przeplatanie ślubu Chaserona z pójściem House'a do szpitala psychiatrycznego była genialna, lepiej nie mogli skończyc tego sezonu.



_________________

avek by Hambarr & banner by poprostuxzjawa:*
Dla fanów - Lie to me: http://lietome.fora.pl/

Należę "nie" dumnie do KHkNSnR !

PostWysłany: Wto 22:19, 12 Maj 2009
L.
Ginekolog
Ginekolog



Dołączył: 21 Gru 2008
Pochwał: 3

Posty: 2215

Miasto: 3city
Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Uwielbiam moce końcówki sezonów!
Uważam,że odcinek był świetny. Całe Huddy przepychanki były genialne, niesamowicie wciągające. Eugene Schwartz wycisnął ze mnie łzy śmiechu.
Mało kto zauważył,że House nie przestał brać Vicodinu - halucynacje pewnie były spowodowane uzależnieniem. Przewiduję,że szpital psychiatryczny będzie miejscem akcji dla KILKU odcinków 6. sezonu, ale nie więcej.

Hugh Laurie wspina się na coraz to nowe wyżyny aktorstwa. Mieszanka uczuć do Cuddy, House'owego knucia, przerażenia, smutku, szoku - mistrzowska.

Nie boję się o 6.sezon, nie boję się o Huddy. Kocham scenarzystów.

Cały Chaseron był po prostu piękny i cudownie radosny.

Mniej chaotycznie nie umiem, jestem świeżo po odcinku Smile



_________________
Zapytaj mnie (anonimowo) o cokolwiek:
www.formspring.me/Miztlikatia

PostWysłany: Wto 23:26, 12 Maj 2009
Katia
Tłumacz



Dołączył: 01 Kwi 2009
Pochwał: 12

Posty: 835

Miasto: Warszawa
Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Cytat:
Odcinek mnie autentycznie zszokował.

Samą końcówke musiałem obejżeć 2x - dopiero zrozumiałem cały sens jaki się dział w ostatnich odcinkach, a to było wręcz zdumiewające!

Dawno żaden film czy serial nie trzymał mnie w takim napięciu,targał tak emocjami dokładnie tak jak ten odcinek !


cytuję bo to całkiem nieźle oddaje mój stan...

sam niczego nie napiszę nie z lenistwa a z faktu, że jestem wbity w fotel, dogłebnie poruszony et cetera et cetera... czegoś takiego się nie domyślałem... nie pomyślałbym że HuS to sztuczka umysłu House'a... że to *nie znajduje słów*
szok nie z tej ziemi i minie trochę czasu nim zniknie...

ale przypadek w sumie był średni...



_________________
FUS forever MAŁŻ SALAMANDRY:*

sis - Sevir :**
– Ramdayal! Ramdayal!
– Wiesz, jak on ma na imię?
– Nie, ale wygląda na Ramdayala.

"Dziś... już dziś podziel się swoją radością, już dziś pomódl się przez chwilę, już dziś uroń choć jedną łzę, już dziś zacznij żyć naprawdę, już dziś zacznij marzyć. Dziś... Bo nigdy nie wiesz... czy nadejdzie jutro." - KHNH

PostWysłany: Sro 2:52, 13 Maj 2009
Caellion
Dziekan Medycyny
Dziekan Medycyny



Dołączył: 21 Gru 2008
Pochwał: 14

Posty: 5389

Miasto: Bełchatów/łódź
Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

To co chciałam napisac w wiekszosci juz przeczytałam ,wiec niebede sie rozpisywać jestem zaskoczona końcówką plus dla scenarzystów.Uwielbiam jak caddy się gniewa a w tym odcinku pokazała mistrzostwo wykrzyknik!
z niecierpliwością czekam na 6 sezon!wykrzyknik



_________________


Ten sukinsyn to najlepszy lekarz, jakiego mamy.

Dr Lisa Cuddy--->:*

PostWysłany: Sro 6:35, 13 Maj 2009
janeczka85
Stomatolog
Stomatolog



Dołączył: 19 Gru 2008

Posty: 504

Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Zgadzam się z janeczką Smile
A scenarzyści są geniuszami (tudzież: geniuszami zbrodni). Wszystko było tak fantastycznie zaaranżowane, zgrane... Wszystko PASOWAŁO do siebie. Wielki szacunek.
Ktoś napisał,że "już nigdy nie będzie tak samo,jak przedtem". Szczerze mówiąc - nie byłabym taka pewna. A w każdym razie - jak House wyjdzie ze szpitala - na pewno może być podobnie Wink
Po 3.sezonie - to dopiero "nic nie było takie, jak przedtem" (przecież w sezon finale zwolnił ekipę!) - a jednak nadal uwielbiamy serial Smile
I jeszcze raz - trzeba być świetnym scenarzystom,żeby umieć pisać takie zwroty akcji i nie tracić sympatii widzów.



_________________
Zapytaj mnie (anonimowo) o cokolwiek:
www.formspring.me/Miztlikatia

PostWysłany: Sro 9:37, 13 Maj 2009
Katia
Tłumacz



Dołączył: 01 Kwi 2009
Pochwał: 12

Posty: 835

Miasto: Warszawa
Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Odcinek genialny, a ja mam pytanie troszke z innej beczki. Ma ktoś w mp3 piosenke końcową w takiej wersji jaka jest w serialu? Bo znalazłem kilka innych, ale najlepsza jest jednak ta. Z góry dzięki Smile



PostWysłany: Sro 10:31, 13 Maj 2009
Filo
Student medycyny
Student medycyny



Dołączył: 27 Kwi 2009

Posty: 1

Powrót do góry
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Strona Główna -> Dyskusje o odcinkach -> Sezon 5 Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5  Następny
Strona 2 z 5

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


mapa
Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group

Czas generowania strony 0.10608 sekund, Zapytań SQL: 13


Partnerzy:

Polska strona serialu Dr House
One Piece