List (6/8) + dodatek specjalny
Idź do strony 1, 2, 3  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Strona Główna -> Hameron
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  

Jak ma się skończyć kontynuacja "to był zwykły dzień'?
szczęśliwie
67%
 67%  [ 23 ]
nieszczęśliwie
14%
 14%  [ 5 ]
alternatywnie
17%
 17%  [ 6 ]
Wszystkich Głosów : 34

Wiadomość Autor

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

List (6/8) + dodatek specjalny

Oto moja kolejne dzieło... mam nadzieję, że się spodoba.

Mam w planach kontynuować fik 'To był zwykły dzień' i dlatego powstaje ankieta.




-------------------------------------------------------------------------------------
1. List


Dzisiejszy dzień zapowiadał się nad wyraz ciężki. Nie dość, że mieli bardzo dużo pracy to od wczoraj, kiedy ogłosiła swoje zaręczyny z Chase’m, starała się unikać momentów sam na sam z House’m. Bała się, że będzie chciał ją od tego odwieść, że coś wynajdzie na Chase’a (niekoniecznie prawdziwego), że będzie im dogryzał... że zrobi cokolwiek, co sprawi, że przemyśli sprawę ślubu. Jakież było jej zdziwienie gdy nic na ten temat nie komentował, ani nie zrobił. Albo był niewzruszony ślubem Cam, albo uważał, że to właśnie Chase da jej szczęście, którego on dać jej nie może. Mimo pewnych obiekcji wzięła to za dobrą monetę, gdyż i tak szykowało się długie siedzenie po nocach nad wynikami badań, które potrzebowała do swojej pracy badawczej. Termin upływał za niecały miesiąc, a była jeszcze w szczerym polu.
* * * *
Kiedy wreszcie Cameron uporała się z pracą badawczą, pozwoliła sobie na chwilę relaksu i wzięła do ręki „The medical science”. Otworzyła ją na pierwszej lepszej stronie i zaczęła czytać. Gdy przewróciła kartkę z gazety wypadł list… podniosła go i zdziwiła się swoim imieniem na kopercie. Dłuższą chwilę wahała się nad otworzeniem, ale w końcu to uczyniła:

”Allison,
Gratulację… odwaliłaś kawał porządnej roboty, a twoja praca badawcza jest świetna. Jestem z ciebie dumny. Wiesz już tyle co ja… więcej cię nauczyć nie jestem w stanie……
Pewnie zastanawiasz się jak to możliwe iż taki dupek jak ja zrobił coś takiego. Niestety jestem zmuszony ściągnąć cię na ziemię – kiedy biorę za dużo Vicodinu to czasem działa jakbym brał Ecstasy i wtedy zachowuję się irracjonalnie. Tydzień temu na przykład taki list otrzymał Foreman, więc nie myśl sobie, że zaszczyt cię kopnął.
Ostatnio oglądałem bardzo pouczający film o szympansach. Wiesz, że szympansice chcące się przypodobać samcom, używają soku ze zmiażdżonych owoców jako żelu do włosów, a pozostałości owoców zastępują makijaż. I pewnie dla ciebie jest to nie do uwierzenia, ale na niektórych to działało. Szympans, który nie potrafił się oprzeć - brał taką samicę na oczach innych.
Pod koniec filmu pokazano samca, który mimo iż widać było, że szaleje za jedna z samic to nic w tym kierunku nie zrobił, a nawet pozwolił innemu samcowi na zbliżenie.
Wczoraj natomiast był mecz i ja jak ostatni głupek postawiłem na drużynę, która nie miała nawet szansy na wygraną. Mimo to nadal będę na nią stawiał i do końca swojego życia będę czekał na dzień w którym wygrają.
Pora kończyć (Vicodin przestaje działać).

Pozdrawiam,
Idiota.

P.S. Allison Cameron Kocham Cię z całego serca.”


Czytając list odkrywała powoli co się kryje za jego metaforami, lecz dopiero ostatnie słowa dokończyły dzieła. Gazeta z listem wypadła jej z dłoni, a ona usiadłszy na podłodze zalała się łzami. I nie potrafiła ich powstrzymać.
Zapewne nie przyznałaby się do tego, ale czekała na te słowa. Czekała tyle czasu, a kiedy wreszcie się pojawiły było już na nie za późno. Wiedziała o tym doskonale. Myślała sobie, że teraz to już będzie bez znaczenia czy usłyszy te słowa… że nic one nie dadzą, nic nie zmienią. A jednak teraz nie wiedziała co począć dalej. Po prostu nie wiedziała… tak jak nie była w stanie powstrzymać łez.


Ostatnio zmieniony przez Caellion dnia Wto 10:03, 31 Sie 2010, w całości zmieniany 10 razy



_________________
FUS forever

sis - Sevir :**

... i dopiero wtedy stało się światło

"you are still terribly afraid to be hurt, your imaginary sadism shows that. so afraid to be hurt that you want to take the lead and hurt first." "Only with you, eternity wouldn't be boring."

PostWysłany: Sob 14:25, 03 Sty 2009
Caellion
Dziekan Medycyny
Dziekan Medycyny



Dołączył: 21 Gru 2008
Pochwał: 15

Posty: 5591

Miasto: Bełchatów/łódź
Powrót do góry




Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Super, że zdecydowałeś się na kontynuację! Tylko co do tej ankiety, to jak zwykle mam problem, bo nie mogę się zdecydować.
Ten list House'a mnie po prostu powalił hahaha I to PS - słodkie, no po prostu! Jednak Cam doczekała się na te słowa...



PostWysłany: Sob 16:13, 03 Sty 2009
Salamandra
Psychologiczny Iluzjonista
Psychologiczny Iluzjonista



Dołączył: 27 Gru 2008
Pochwał: 19

Posty: 7968

Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

miałem problem z tym listem. trochę mnie dziewczyny naprowadziły jakby wyglądał list pisany przez House'a



_________________
FUS forever

sis - Sevir :**

... i dopiero wtedy stało się światło

"you are still terribly afraid to be hurt, your imaginary sadism shows that. so afraid to be hurt that you want to take the lead and hurt first." "Only with you, eternity wouldn't be boring."

PostWysłany: Sob 18:28, 03 Sty 2009
Caellion
Dziekan Medycyny
Dziekan Medycyny



Dołączył: 21 Gru 2008
Pochwał: 15

Posty: 5591

Miasto: Bełchatów/łódź
Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

I wyszedł ci, bardzo dobrze Very Happy



_________________

,,People say: 'What do you think of people that only talk to you or like you because you're in Green Day?'
And I say: 'Well, I AM Green Day. That is me... that is my life.'"

PostWysłany: Sob 19:10, 03 Sty 2009
Salamandra
Psychologiczny Iluzjonista
Psychologiczny Iluzjonista



Dołączył: 27 Gru 2008
Pochwał: 19

Posty: 7968

Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Moje Huddy-serducho mówi "niech się źle skończy" .
Ale... to takie słodkie... Mmmm.... Sama nie wiem.. A nie mogłby by być dwa zakończenia? Pliiiissssss Very Happy



_________________




Codziennie budzę się piękniejsza, ale dziś to już chyba
przesadziłam...

PostWysłany: Sob 19:12, 03 Sty 2009
lizbona
Diabetolog
Diabetolog



Dołączył: 21 Gru 2008
Pochwał: 8

Posty: 1682

Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Dwa zakończenia? No, w sumie dla każdego coś miłego Very Happy.



_________________

,,People say: 'What do you think of people that only talk to you or like you because you're in Green Day?'
And I say: 'Well, I AM Green Day. That is me... that is my life.'"

PostWysłany: Sob 19:29, 03 Sty 2009
Salamandra
Psychologiczny Iluzjonista
Psychologiczny Iluzjonista



Dołączył: 27 Gru 2008
Pochwał: 19

Posty: 7968

Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

dlatego dałem trzecią opcje... alternatywnie (obydwie wersje)

do pewnego momentu obydwie wersje będą jednolite... a potem...

oczywiście wiecie, ze "to był zwykły dzień" będzie kontynuowany... (czyli mój pierwszy hameronek) a nie ten... ankietę tylko dałem tutaj, bo ci którzy już czytali tamten to nie odwiedzą tamtego tematu.



_________________
FUS forever

sis - Sevir :**

... i dopiero wtedy stało się światło

"you are still terribly afraid to be hurt, your imaginary sadism shows that. so afraid to be hurt that you want to take the lead and hurt first." "Only with you, eternity wouldn't be boring."

PostWysłany: Sob 21:34, 03 Sty 2009
Caellion
Dziekan Medycyny
Dziekan Medycyny



Dołączył: 21 Gru 2008
Pochwał: 15

Posty: 5591

Miasto: Bełchatów/łódź
Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

oto część druga

-------------------------------------------------------------------------------------

2. Odwiedziny

Kiedy Cam tak siedziała na podłodze i szlochała… w pokoju sąsiadującym z gabinetem House’a do wyjścia szykował się Wilson. Zamykał właśnie swoje biuro i już miał skierować swe kroki w stronę wind, gdy usłyszał ciche łkanie dochodzące właśnie z pokoju obok. Poszedł w tamta stronę i zobaczywszy kto tak płacze wszedł.
- Allison coś się stało? – spytał z troską w głosie – Czy House jest powodem tego płaczu?
Lekko kiwnęła głową.
- Jak ja go dorwę to popamięta – powiedział Wilson
- James… - spojrzała na niego załzawionymi oczyma, po czym podała mu list.
Wilsonowi zajęło chwilę ogarnięcie logiki tej kartki papieru, a drugą chwilę zabrał mu szok.
- Hm… a więc House powiedział, że cię kocha. A to skubaniec. – był zdziwiony, że jego długoletni przyjaciel dupek, w dziwny, nieprzewidywalny i tylko jemu jednemu możliwy sposób powiedział że kocha Cameron. Fakt, że często o tym rozmawiali… że Wilson powtarzał „House zobaczysz, w końcu będziesz chciał z nią być, ale nie dane ci będzie bo coś, albo ktoś stanie ci na drodze.”, albo „House ty jesteś o nią zazdrosny, zazdrosny o każdego faceta w jej otoczeniu… weź się wreszcie przełam i powiedz jej to do cholery.”. Fakt, że jakieś parę dni temu sam House do niego się pokwapił i powiedział „spieprzyłem sobie życie… jestem jednym wielkim nieszczęśliwym dupkiem… musze z tym coś zrobić” po czym wyszedł jak z bicza strzelił, ale nawet w najdziwniejszych snach nie przypuszczał, że wreszcie ten choleryk (jak zwykł mawiać Wilson) to zrobi. – i co teraz zamierzasz Alli? – spytał choć wiedział że decyzja w jedną albo w drugą stronę może dużo, jak nie wszystko, zmienić.
- Nie wiem, czekałam na to, chciałam je usłyszeć, a teraz naprawdę nie wiem… - powiedziała Cameron.
- Rozumiem – Wilson starał się być spokojny i opanowany, ale… nie wychodziło mu to zbyt dobrze, więc po prostu ją przytulił. – Cokolwiek postanowisz to będzie twoja decyzja… i musisz być tego świadoma.
Siedzieli tak jeszcze długo… nim Allison uspokoiła się na tyle by móc wstać, pójść do łazienki i ogarnąć się.
- Na pewno mnie nie potrzebujesz? – spytał Wilson idąc spod łazienki dziewczyn w kierunku wind. – Jak chcesz mogę zaczekać… - martwił się o nią.
- Nie, nic mi nie będzie… spotkamy się w poniedziałek. Do widzenia, Wilson.
- Do widzenia, Allie.

* * *

Wilson martwił się o Cameron i nie mógł tego tak zostawić, więc pojechał do House’a. Nawet nie starał się pukać, bo wiedział że zapewne i tak mu nie otworzy… sam to zrobił kluczem który został mu jeszcze z czasów gdy razem mieszkali.
- Wybacz, że nie przygotowałem romantycznej kolacji – diagnostyk siedzący na kanapie przywitał Jimmiego ironią – ale na randkę byliśmy umówieni dopiero na jutro.
- House przestań sobie stroić żarty i powiedz czemu dopiero teraz…
- Czemu dopiero teraz się umówiliśmy? – House nie przestawał ironizować.
- Nie… - Wilson miał pomału dość – czemu dopiero teraz powiedziałeś Cameron o swoich uczuciach.
- Eh… bo musiałem przemyśleć sporo rzeczy…
- I już? Przemyślałeś, a jednocześnie przez to, że tak późno to nastąpiło… chcesz spieprzyć życie Cameron.
- Nie chcę… ale chcę by wybrała świadomie.
- I mam uwierzyć, że jak wybierze Chase’a to zostawisz ich w spokoju?
- Tak. Wtedy im po prostu pogratuluje, życzę szczęścia i zniknę z ich życia…
- A co jeśli wybierze ciebie – widać było że Wilson się o nich martwi. – czy wtedy dasz radę z nią być? Czy pobawisz się, pobawisz i wyrzucisz jak znoszoną skarpetkę…
- Wilson… wynoś się. – przyjaciel mógł mówić dużo, ale akurat tego nie wolno mu było. Sam House doskonale wiedział co się stanie, gdy Cam wybierze jego. Znał siebie doskonale i zdawał sobie sprawę, że nie nadaje się do związków. Nawet teraz już nie pamiętał czemu wysłał ten list – może naprawdę przedawkował Vicodin i nie wiedział co robi? – wynoś się, ale już… - powtórzył ostrzej.
- Dobra, poddaję się – powiedział Wilson i wyszedł z mieszkania zostawiając House’a samego.
Ból nogi dawał się coraz bardziej we znaki House’owi… kiedy rozmawiał z Wilsonem był już po morfinie, a mimo to ból z chwili na chwilę stawał się coraz silniejszy… Właśnie miał się kłaść „spać”, ale usłyszał pukanie do drzwi.
- Odejdź Wilson. Nie chcę z tobą rozmawiać…
- A ze mną porozmawiasz? – spytał ktoś zza drzwi… House doskonale znał ten głos – słodki i melodyjny, a mimo to mocny.
- Jeśli sama tutaj wejdziesz… to tak. – diagnostyk był zmęczony i nie miał ochoty na zagrywki słowne.
- Nie pogrywaj ze mną House… otwórz.
- Ale ja nie pogrywam… - może w innym momencie, może gdyby nie bolała go tak noga spróbowałby ją spławić ironią, sarkazmem i innymi tylko jemu znanymi sposobami, ale dzisiaj nie miał na to ani siły, ani ochoty.
Allison pomimo pierwotnych oporów wyjęła spinkę z włosów, powodując ich kaskadę i otworzyła mieszkanie House’a. Zobaczyła go siedzącego na podłodze i masującego swoją nogę, lecz po napięciu na jego twarzy wywnioskowała, że niewiele mu to daje. Żal jej go było, ale nie chciała tego pokazywać.
- Dlaczego napisałeś ten list? – Cameron spytała prosto z mostu
- Mówiłem, że za dużo Vicodinu… - zaczął
- Przestań pieprzyć i powiedz prawdę, albo sobie pójdę i cię zostawię z tym bólem.
- Nie wiem … a czy ma to znaczenie? Jesteś z Chase’m – widział po niej, że dla niej to miało znaczenie. Widać było, że jest jej ciężko, że zbił jej ćwieka tym listem, że nie wie co zrobić. – a poza tym jestem dupkiem… więc może chciałem sprawdzić twoją reakcję, a tak naprawdę ciebie nie kocham.. myślałaś o tym?
- Jesteś dupkiem, prawdziwym dupkiem… - znów zaczęła płakać. To było dla niej za dużo. Myślała, że House ją kocha, a on teraz właśnie przyznał się, że to była tylko gra mająca na celu sprawdzenie jej reakcji. – Od poniedziałku już dla ciebie nie pracuję. – powiedziała, po czym z załzawionymi oczyma spróbowała wyjść.
Wtedy Greg mimo bólu podniósł się na tyle, na ile pozwalał mu ból – Allison, czekaj… przepraszam, jestem dupkiem, największym dupkiem na świecie. Ale to nie była gra. Allison… to nie była gra – wręcz krzyknął ostatnie słowa powodując, że Cam się zatrzymała.
- Więc co?
- Allison … może nie wszystko w tym liście było prawdą, ale post scriptum na pewno tak.
- Więc dlaczego… - podeszła do niego powoli. Nie była w stanie dokończyć.
- Gdyż to nic nie zmieni… jesteś z Chase’m i skoro bierzecie ślub…
- Nie zmieni? Tylko, że zmieniło wszystko. Już nie wiem czego chcę… - łzy ciekły jej strugami.
House mimo bólu wstał opierając się o nią jak i o stół… osuszył jej oczy dwoma krótkimi pocałunkami. Po czym osunął się na ziemie.
- Allison.. nie chcę nic narzucać i wszystko zrozumiem… nawet jeśli teraz wyjdziesz i w poniedziałek odejdziesz z pracy. – House chyba bardziej cierpiał z powodu zachowania Cam (niechcąco spowodowane jego listem) niż przez ból uda.
Ona nic nie powiedziała… tylko przysiadła przy nim. – zrozum nie wiem co zrobić. Daj mi czas i pogódź się z moja decyzją jaka by ona nie była… a teraz daj pomasuję ci nogę.
Cameron poczęła masować mu nogę i robiła to z takim zaangażowaniem oraz z miłością?… że diagnosta od razu odczuł ulgę.
- Dziękuję… - to były ostatnie słowa jakie wypowiedział House, gdyż sekundę później spał już smacznie opierając swoją głowę na ramieniu Cameron. Po chwili jednak ułożył się na jej kolanach. Ona natomiast nie miała serca go budzić, a może po prostu bała się że to sen… i House leżący na niej jest nierealny… oraz że listu wcale nie było. Nieważne jakie były jej powódki, po paru minutach zadzwoniła do Chase’a i powiedziała mu, że jest zawalona pracą i nie wróci na noc do domu.


Ostatnio zmieniony przez Caellion dnia Wto 10:04, 31 Sie 2010, w całości zmieniany 2 razy



_________________
FUS forever

sis - Sevir :**

... i dopiero wtedy stało się światło

"you are still terribly afraid to be hurt, your imaginary sadism shows that. so afraid to be hurt that you want to take the lead and hurt first." "Only with you, eternity wouldn't be boring."

PostWysłany: Pon 18:58, 05 Sty 2009
Caellion
Dziekan Medycyny
Dziekan Medycyny



Dołączył: 21 Gru 2008
Pochwał: 15

Posty: 5591

Miasto: Bełchatów/łódź
Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Och, Caell... Tego mi było trzeba. Słodkiego, miłego Hameronka. Chociaż... Pachniał w pewnym momencie Wameronkiem Wink
Piękne. Tyle mogę powiedzieć teraz, a jak się otrząsnę ze wszystkiego, to może sklecę coś głębszego.



_________________

,,People say: 'What do you think of people that only talk to you or like you because you're in Green Day?'
And I say: 'Well, I AM Green Day. That is me... that is my life.'"

PostWysłany: Pon 19:10, 05 Sty 2009
Salamandra
Psychologiczny Iluzjonista
Psychologiczny Iluzjonista



Dołączył: 27 Gru 2008
Pochwał: 19

Posty: 7968

Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Bardzo fajne opowiadanie Wink miło się czyta, ale ja ciągle nie jestem w stanie oszukać mojego głupiego umysłu, który zamiast Cameron widzi Cuddy i zaburza mi to trochę ogląd całej treść Wink aczkolwiek bardzo mi się podoba i czekam na dwie końcówki Wink



PostWysłany: Pon 19:24, 05 Sty 2009
Arroch
Jeździec Apokalipsy



Dołączył: 20 Gru 2008
Pochwał: 11

Posty: 7916

Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Salamandra napisał:
Chociaż... Pachniał w pewnym momencie Wameronkiem


bo Wilson o wszystkich się zawsze martwi więc martwił się też i o Cameron...
wybrałem go, bo... 1. Chase odpada jako iż jest z Cameron obecnie
2. Foreman się nie nadaje do opieprzania House'a
3. pasowałaby jeszcze Cuddy ale ona by odradzała Cameron wybieranie House'a jako przyszłego partnera
4. Wilson zna House'a i wie że może sobie w stosunku do niego na więcej pozwolić niż inni...

Arroch napisał:
aczkolwiek bardzo mi się podoba i czekam na dwie końcówki


to poczekasz, bo szykuje się dłuuuższe opowiadanie.


Ostatnio zmieniony przez Caellion dnia Pon 19:46, 05 Sty 2009, w całości zmieniany 1 raz



_________________
FUS forever

sis - Sevir :**

... i dopiero wtedy stało się światło

"you are still terribly afraid to be hurt, your imaginary sadism shows that. so afraid to be hurt that you want to take the lead and hurt first." "Only with you, eternity wouldn't be boring."

PostWysłany: Pon 19:40, 05 Sty 2009
Caellion
Dziekan Medycyny
Dziekan Medycyny



Dołączył: 21 Gru 2008
Pochwał: 15

Posty: 5591

Miasto: Bełchatów/łódź
Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

To poczekam Wink Nie pali się Wink



PostWysłany: Pon 19:43, 05 Sty 2009
Arroch
Jeździec Apokalipsy



Dołączył: 20 Gru 2008
Pochwał: 11

Posty: 7916

Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Mnie Wameronek nie przeszkadza, w żadnym razie. Sama kiedyś napisałam Hameronko - Wameronkowy fick.
Ale teraz mi się przypomniał Feel: ,,W odpowiedzi na twój list piszę ci..."



_________________

,,People say: 'What do you think of people that only talk to you or like you because you're in Green Day?'
And I say: 'Well, I AM Green Day. That is me... that is my life.'"

PostWysłany: Pon 19:48, 05 Sty 2009
Salamandra
Psychologiczny Iluzjonista
Psychologiczny Iluzjonista



Dołączył: 27 Gru 2008
Pochwał: 19

Posty: 7968

Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Może coś jeszcze dzisiaj napiszę...



_________________
FUS forever

sis - Sevir :**

... i dopiero wtedy stało się światło

"you are still terribly afraid to be hurt, your imaginary sadism shows that. so afraid to be hurt that you want to take the lead and hurt first." "Only with you, eternity wouldn't be boring."

PostWysłany: Pon 19:57, 05 Sty 2009
Caellion
Dziekan Medycyny
Dziekan Medycyny



Dołączył: 21 Gru 2008
Pochwał: 15

Posty: 5591

Miasto: Bełchatów/łódź
Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Wstaw dziś coś, proszę! Muszę sobie nastrój poprawić...



_________________

,,People say: 'What do you think of people that only talk to you or like you because you're in Green Day?'
And I say: 'Well, I AM Green Day. That is me... that is my life.'"

PostWysłany: Sro 14:22, 07 Sty 2009
Salamandra
Psychologiczny Iluzjonista
Psychologiczny Iluzjonista



Dołączył: 27 Gru 2008
Pochwał: 19

Posty: 7968

Powrót do góry
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Strona Główna -> Hameron Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony 1, 2, 3  Następny
Strona 1 z 3

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Mapa użytkowników | Mapa tematów
Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group

Czas generowania strony 0.12736 sekund, Zapytań SQL: 16