Nieskończone zdanie... 3/?
Idź do strony 1, 2  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Strona Główna -> Hameron
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Wiadomość Autor

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Nieskończone zdanie... 3/?

Ponieważ bardziej lubię stary zespół House`a to jego się trzymam Smile Miłego czytania Smile




Ból. Tym razem nie obudził go ból. Usiadł na łóżku. Żadnego bólu. Wstał. Dalej nic. Szeroki uśmiech zagościł na jego twarzy. Cokolwiek to jest wpływa na niego kojąco i niech tak zostanie. Poszedł do łazienki i... ogolił się, tak... OGOLIŁ SIĘ. Ubrał się jak zawsze, wziął laskę i wyszedł. Po chwili wrócił. Odłożył ją, przecież nie jest mu potrzebna.

- House!- Już w progu drzwi szpitala zatrzymał go głos Cuddy. Odwrócił się do niej i uśmiechnął się.
- Co ci jest? Jesteś na haju?- spytała sceptyczne.- Jeśli chcesz w ten sposób wykręcić się od przychodni to nie ma mowy! Masz zaległe 4 godziny!
- Wcale nie chcę się wykręcać. Po prostu piękny dziś dzień.
- Jesteś chory? Załatwię ci zwolnienie ale od przychodni i tak sie nie wywiniesz.
- Musisz być taka?
Cuddy ostatni raz na niego spojrzała, wcisnęła mu akta pacjentów i odeszła omijając go szerokim łukiem.

Szpital Plinceton Plainsboro Teaching . Do szpitala została przywieziona młoda kobieta z wypadku samochodowego. Trafiła prosto na salę operacyjną. Nikt nie został powiadomiony o wypadku gdyż nie miała przy sobie dokumentów, a policja nie miała jej w bazie danych. Przeszła skomplikowaną operację składania nogi (złamana kość udowa i goleniowa) a po operacji pozostała w śpiączce. Położono ją na przedostatnim piętrze gdzie jest pod stałą obserwacją.

- House!- Wilson zobaczył House`a wychodzącego z przychodni. - Mógłbyś się już nie wykręcać, tylko zrobić tę przychodnię i miałbyś z głowy.
House podnosi rękę pełną akt.
- Tak jest doktorze! Tak właśnie zrobiłem.
Wilson patrzy na niego nieco podejrzliwie.
- Zapomniałeś laski.
- Nie. Po prostu nie wziąłem.
- A co wziąłeś zamiast niej że cię nie boli.
- Nic.
- House jeśli to znowu metadol to chcę wiedzieć czy musze być w pobliżu kiedy zaśniesz....
- Skończyłem z metadolem.
- Więc heroina?
- Czy wy nie możecie zaakceptować mnie bez laski? Jeśli macie z tym problem, ty i Cuddy, to zafunduje wam wizytę....
- Nie odwracaj kota ogonem.
- Ale mogę się odwrócić i uciec .- House umknął za Wilsona i szybko wsiadł do windy i zanim tamten się obejrzał jego już nie było.

- Czołem chłopaki, gdzie naginacie? - powiedział House widząc wychodzących z Chase`a i Formana.
- Nie mamy nic do roboty więc idziemy coś zjeść.
- Tak sami bez kobiety?
- Cameron dzisiaj nie będzie. Dzwoniła, że jedzie do chorej kuzynki czy coś takiego.
- To wiesz gdzie pojechała czy nie wiesz?
- Jak rozmawialiśmy sygnał się urwał .
- To idzie jeść i szybko wracajcie- macie sporo zaległych akt.
- Macie? - mruknął pod nosem Forman.

Latająca nad plażą mewa zobaczyła mysz. Obniżyła lot i zapytała:
- Gdzie się podziały twoje skrzydła?
Każdy gatunek mówi we własnym języku. Mysz nie zrozumiała więc pytania, ale ze zdumieniem wpatrywała się w te dwie dziwne, wielkie rzeczy, wyrastające z ciała mewy.
" Z pewnością cierpi na jakąś nieuleczalną chorobę", zmartwiła się.
Mewa zauważyła, że mysz nie odrywa wzroku od jej skrzydeł i pomyślała:
"Biedactwo. Jakiś potwór ją pewnie okaleczył, pozbawił słuchu, oberwał skrzydła".
Poczuła litość dla myszy, chwyciła ją ostrożnie w dziób i wzbiła w powietrze.
"Niech sobie poogląda świat, pewnie stęskniła się za tym widokiem", myślała zataczając kręgi w powietrzu. A potem ostrożnie posadziła mysz na ziemi.
Przez kilka następnych miesięcy mysz była najszczęśliwszą istotą pod słońcem: wzbiła się na wysokość, skąd podziwiała świat. Z czasem przyzwyczaiła się do mysiego losu i była gotowa przysiąc, że to cudowne zdarzenie było tylko pięknym snem.


House zamknął książkę. Tak się dzieje gdy ludzie się nie rozumieją. Uszczęśliwiają innych na siłę.
Tak dzieje się w większości jego diagnostycznych przypadków. A to managerka chciała pomóc znanemu sportowcowi, ale okazało sie że zamiast pomagać to go zabija. Innym razem matka chce żeby córka zrzuciła parę kilogramów, a leki które jej podaje są dla niej śmiertelne. Uczucie szczęścia to jednak wątpliwa sprawa- pomyślał z uśmiechem House. Z rozmyślań wyrwał go dzwonek telefonu.
- House.
- Mówi Wilson. Mam pacjenta na 4 piętrze...
- Spokojnie Wilson. Dasz radę. Są przecież windy.
- House! Tu leży Cameron...





Dziekuję za uwagę Smile Bardzo proszę o szczere opinie Smile Śmiało mówcie co jest nie tak Smile


Ostatnio zmieniony przez paula_ dnia Sob 15:03, 20 Mar 2010, w całości zmieniany 3 razy



PostWysłany: Czw 11:40, 16 Lip 2009
paula_
Kardiolog
Kardiolog



Dołączył: 12 Maj 2009
Pochwał: 15

Posty: 3144

Miasto: Zielona Góra
Powrót do góry




Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Kuleje interpunkcja i niektóre dialogi trochę sztywne, ale treść bardzo fajna.
Ciekawa wstawka z tą myszą Very Happy


Ostatnio zmieniony przez bozenka21 dnia Czw 15:53, 16 Lip 2009, w całości zmieniany 1 raz



_________________

Banner od Jeanne

PostWysłany: Czw 11:45, 16 Lip 2009
bozenka21
Urolog
Urolog



Dołączył: 12 Lut 2009
Pochwał: 10

Posty: 2404

Miasto: Gdańsk
Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

dzięki Very Happy jesli będzie nastepna część, postaram się to porawić Smile



PostWysłany: Czw 11:50, 16 Lip 2009
paula_
Kardiolog
Kardiolog



Dołączył: 12 Maj 2009
Pochwał: 15

Posty: 3144

Miasto: Zielona Góra
Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Cytat:
jesli będzie nastepna część, postaram się to porawić

Jakie jeśli?? Przecież tak nie można! Ja żądam następnej części Smile



_________________

Banner od Jeanne

PostWysłany: Czw 12:17, 16 Lip 2009
bozenka21
Urolog
Urolog



Dołączył: 12 Lut 2009
Pochwał: 10

Posty: 2404

Miasto: Gdańsk
Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Świetne i ze zniecierpliwieniem czekam na następną częśćwykrzyknik!



PostWysłany: Czw 15:33, 16 Lip 2009
Ulka95
Dziekan Medycyny
Dziekan Medycyny



Dołączył: 04 Kwi 2009
Użytkownik zbanowany
Pochwał: 6

Posty: 8944

Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Właśnie ! Czekamy na następną część wykrzyknik
Fick ogólnie mi się podoba a wstawka o tych zwierzętach bardzo orginalna Rolling Eyes Sam początek jak i koniec bardzo intrygujące, jestem strasznie ciekaw dalszych losów.



_________________

Banner pożyczony od Jeanne
Zamałżowiony kochanej Pauli :*

PostWysłany: Czw 20:30, 16 Lip 2009
lesio
Starachowicki Magnat
Starachowicki Magnat



Dołączył: 31 Sty 2009
Pochwał: 15

Posty: 5489

Miasto: Starachowice
Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

bardzo mi pochlebiają wasze przemiłe komentarze Very Happy juz zabrałam się za następną część i chyba już jestem w połowie Smile



_________________
Kiedy czegoś gorąco pragniesz, to cały wszechświat działa potajemnie by udało Ci się to osiągnąć. Paulo Coelho

avek&banner od niezastąpionej Ewel
Lesio- mój Kochany Małż Smile

PostWysłany: Pią 15:39, 17 Lip 2009
paula_
Kardiolog
Kardiolog



Dołączył: 12 Maj 2009
Pochwał: 15

Posty: 3144

Miasto: Zielona Góra
Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Świetne, przecinki trochę rozbrykane, ale treść zabójcza. Co się stało z House'em? Co się stało Cameron? Mam nadzieję, że szybko dodasz też nową część, bo już się absolutnie nie mogę doczekać.



_________________

racja! akcja! chcemy akcji! a na akcję ich reakcji!

Mówię do chwili
zatrzymaj się,
jesteś zbyt piękna, aby odejść.

PostWysłany: Pią 17:44, 17 Lip 2009
Seventeen
Student medycyny
Student medycyny



Dołączył: 17 Lip 2009

Posty: 6

Miasto: Z nieba spadła
Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Zacząć od nowa

Wchodząc do sterylnie czystego pokoju, w którym blade światło poranka wydobywało niewyraźny zarys leżącej na łóżku kobiety, House czuł się fatalnie. Czwartą ścianę pokoju stanowiły rozsuwane oszklone drzwi. Zasłona została odsunięta, by personel mógł mieć Cameron na oku.
House podszedł bliżej. Zauważył stojącą pod ścianą aparaturę i liczne przewody znikające pod łóżkiem oraz umieszczoną na wyciągu nogę z gipsem. Odszukał wzrokiem twarz Cameron i utkwił w niej spojrzenie. Słusznie go uprzedzano. Nawet w słabym świetle widoczna była opuchnięta siniejąca szrama przecinająca lewą stronę twarzy. Jej kolor odcinał się od całej reszty. Cam miała zamknięte oczy, blade usta, twarz barwy popiołu. Nawet sięgające ramion włosy, które były takie piękne, teraz zdawały się nienaturalnie słabe.
Spoczywająca bliżej niego prawa ręka kobiety była wolna, wszystkie igły i rurki tkwiły w lewej. Ujął jej prawą dłoń. Palce były wiotkie, skóra chłodna.
-Cameron?- powiedział łagodnie.
Spała.
-Cameron? Słyszysz mnie?- Przełknął ślinę. - Allison...
Poczuł, że drżą mu kolana. Nachylił się ponad barierką.
-Cameron, czas się obudzić. Nie jest zabawne przemawiać do ciebie, kiedy ty milczysz.- Ścisnął jej rękę. Stał tak przy niej i po prostu patrzył. Poczuł, że ktoś wszedł do sali, więc się odwrócił. To był lekarz, który się nią zajmował.
-Witam.- powiedział lekarz na co House odpowiedział skinieniem głowy. W zamyśleniu spojrzał przed siebie.
-Co z nią?
-Jej stan jest stabilny.
Zapadła chwila ciszy.
-Co robicie żeby zmniejszyć obrzęk?- zapytał.
-Podajemy jej kroplówkę. Ale nadmiar lekarstw też jest szkodliwy.
-Wiem. - Lekarz spojrzał na niego ze współczuciem.
-House, pielęgniarki specjalizujące się w śpiączce twierdzą, że trzeba do pacjentów mówić. Twierdzą, że pogrążeni w śpiące słyszą i czasami, po obudzeniu, potrafią z zadziwiającą dokładnością wszystko powtórzyć.
-Wierzysz w to?
-To nie jest sprzeczne z wiedzą medyczną.
House spojrzał ostatni raz na Cameron i wyszedł.

- Cameron miała wypadek. Leży na 4 piętrze. - House wszedł do pokoju gdzie siedzieli Chase i Forman. Powiedział tylko tyle, a ich już nie było. Został sam. Podszedł do biurka. Kiedy zaczął czuć do niej coś więcej? I czemu tego nie zauważył? Przecież nie mogą być razem. On musi być sam. Spojrzał na książkę leżącą na biurku. Otworzył i zaczął czytać.

Przez długie lata mieszkańcy pewnego miasta, położonego na pustynnej wyżynie w prowincji Herat, znosili nieudolne rządy i niepokoje społeczne. Nie mogli po prostu obalić monarchy, tego zabraniał obyczaj, a z drugiej strony mieli szczerze dość arogancji i egoizmu kolejnych władców. Zwołali więc Loya Jirga- rade mędrców.
Loya Jirga podjęła decyzję: odtąd król będzie wybierany na cztery lata i otrzyma władzę absolutną. Bedzie mógł podnosić podatki, żądać bezwarunkowego posłuszeństwa, wybierać każdej nocy inną kobietę do łożnicy, jeść i pić ile dusza zapragnie. Będzie nosił najwytworniejsze szaty i dosiadał najwspanialszych rumaków. Krótko mówiąc, każdy jego rozkaz, nawet najbardziej absurdalny, zostanie natychmiast spełniony i nikt nie będzie kwestionował jego sensu.
Po upływie czterech lat władca zrzeknie się tronu i opuści miasto, zabierając ze sobą rodzinę i wszystko, co mają na sobie. Wiadomo było, że czeka ich pewna śmierć w ciągu trzech lub czterech dni, bo na pustyni, gdzie zima panował lodowaty chłód, a w lecie nieznośny upał, nie było ani co jeść, ani co pić.
Mędrcy zasiadający w Loya Jirga sądzili, że przy takich warunkach nikt rozsądny nie zechce sięgnąć po władzę, a wtedy można by wrócić do pradawnego obyczaju demokratycznych wyborów. Decyzję obwieszczono wszystkim mieszkańcom. Tron był do wzięcia. Początkowo zgłaszało sie kilku chętnych: starzec toczony nieuleczalną chorobą, który umarł w czasie swojej kadencji, szaleniec, który opuścił miasto juz po czterech miesiącach ( nie zrozumiał dokładnie warunków) i pochłonęła go pustynia. Zaczęły krążyć dziwne plotki o klątwie rzuconej na tron. Nikt nie chciał ryzykować własnym życiem. W mieście zapanowała anarchia. Mieszkańcy zrozumieli, że należy zapomnieć o monarchii i przygotować się na zmiany. Starszyzna z Loya Jirga była rada, że tak to wszystko sprytnie obmyślili: do niczego nikogo nie zmuszali, a pozbyli się tych, którym chodziło wyłącznie o władze.
Wtedy pojawił się pewien młody mężczyzna, dobry mąż i ojciec trojga dzieci.
- Chcę być królem!- oświadczył.
Mędrcy ostrzegali go o ryzyku, przypominali o rodzinie, wyjaśniali, że ustanawiając takie zasady, chcieli zniechęcić wszystkich despotów i awanturników. Młodzieniec jednak twardo obstawiał przy swoim. Loya Jirga nie miała więc innego wyjścia: z wprowadzeniem demokratycznych zmian trzeba poczekać następne cztery lata. Młodzieniec i jego rodzina okazali sie wspaniałymi zarządcami. Rządzili sprawiedliwie, mądrze dzielili bogactwa, obniżyli ceny żywności, organizowali festyny na zmiany pór roku, wspierali rzemiosło i sztukę. Ale co noc wielka karawana obładowanych wozów opuszczała miasto. Każdy wóz był przykryty jutową płachtą i nikt nie wiedział, co się pod nią kryje. Żaden wóz nigdy do miasta nie powracał.
Początkowo starszyzna sądziła, że władca wywozi kosztowności ze skarbca. Pocieszali sie jednak, że karawany za zrabowanym bogactwem daleko nie zajadą, bo wokoło ciągnęła się tylko dzika pustynia, jeden z najbardziej niegościnnych obszarów na ziemi. A kiedy nastąpi kres panowania młodego władcy, zorganizują wyprawę do miejsca, gdzie konie padły z wycieńczenia, a jeźdźcy umarli z pragnienia i odzyskają całe skradzione mienie.
Przestali się zamartwiać i czekali cierpliwie.
Upłynęły cztery lata. Młody władca ustąpił z tronu i zbierał sie do opuszczenia miasta., ku wielkiej rozpaczy mieszkańców, gdyż nigdy nie żyło im się tak dobrze i nikt nawet nie pamiętał króla równie mądrego i równie sprawiedliwego!
Decyzja Loya Jirga była jednak nieodwołalna. Młodzieniec zwrócił się do żony i dzieci z prośbą, by mu towarzyszyli.
- Pójdę z tobą - odrzekła żona- ale pozwól naszym dzieciom zostać. Przeżyją i będą opowiadać naszą historię następnym pokoleniom.
- Zaufaj mi - prosił zdetronizowany władca.
Cóż robić? Prawo było surowe. Żonie nie pozostało nic innego, jak usłuchać męża. Dosiedli koni i wyruszyli, żegnani przy bramach miasta przez rzeszę wiernych poddanych. Starszyzna plemienna nie ukrywała zadowolenia- na nic się zdało poparcie ludności, prawo jest prawem, odtąd nikt nie ośmieli się sięgnąć po królewską władzę i w końcu powróci demokratyczny ład. Trzeba jeszcze odzyskać skarby ukryte na pustyni trzy dni drogi od miasta.
Cała rodzina jechała w milczeniu w kierunku doliny śmierci. Kobieta bała się cokolwiek powiedzieć, dzieci nie rozumiały, co się stało, a były król pogrążył sie we własnych myślach. Cały dzień zjeżdżali ze wzgórza, wędrowali rozległą równiną, a obóz rozbili na następnym wzniesieniu.
Kobieta obudziła się o świcie, żeby w pełni wykorzystać ostatnie chwile życia i po raz ostatni spojrzeć na ojczyste góry, które tak kochała. Wspięła się na sam szczyt, popatrzyła w dół, gdzie spodziewała się zobaczyć pustynię i oczom nie mogła uwierzyć.
Przez cztery lata panowania władca wysyłał z miasta wozy wyładowane nie klejotami, ani nie złotymi monetami, ale cegłami, nasionami, drewnem, dachówką, tkaninami, przyprawami, zwierzętami domowymi, narzędziami do poszukiwania wody.
Zobaczyła więc w dole miasto nieporównywalnie nowocześniejsze i piękniejsze niż to, które musieli opuścić.
- To twoje królestwo- rzekł mąż, który właśnie się obudził i dołączył do niej. - Odkąd usłyszałem o dekrecie rady starszych, wiedziałem, że w cztery lata nie da się zreformować tego , co do ruiny doprowadziły stulecia złej administracji i korupcji. Jednego jednak byłem pewien: zawsze można rozpocząć wszystko od nowa.


House odłożył książkę. On tez zacznie wszystko od nowa. Z Cameron. Jak tylko ona się obudzi wyzna jej swoje uczucia i będą razem. To takie proste, przecież on nie musi być sam. Spojrzał w okno. W szybie zobaczył swoje odbicie i stwierdził, że uśmiech nawet dobrze komponuje się z jego rysami twarzy. Zadzwonił telefon. Chase.
- Cameron zrzuciła skrzep...


Mam nadzieję, że się Wam spodoba, mimo iż nie ma tutaj za dużo House`a Very Happy Będzie jeszcze jedna częśc lub dwie Very Happy sama dokładnie nie wiem Very Happy pozdrawiam i proszę o Waszą opinię Very Happy


Ostatnio zmieniony przez paula_ dnia Pią 22:14, 17 Lip 2009, w całości zmieniany 1 raz



_________________
Kiedy czegoś gorąco pragniesz, to cały wszechświat działa potajemnie by udało Ci się to osiągnąć. Paulo Coelho

avek&banner od niezastąpionej Ewel
Lesio- mój Kochany Małż Smile

PostWysłany: Pią 21:52, 17 Lip 2009
paula_
Kardiolog
Kardiolog



Dołączył: 12 Maj 2009
Pochwał: 15

Posty: 3144

Miasto: Zielona Góra
Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Ze strony technicznej dużo lepiej niż poprzednim razem. Te wstawki z książką to naprawdę świetny i ciekawy pomysł. Tak trzymaj spoko Liczę na kolejną część wykrzyknik



_________________

Banner pożyczony od Jeanne
Zamałżowiony kochanej Pauli :*

PostWysłany: Pią 22:01, 17 Lip 2009
lesio
Starachowicki Magnat
Starachowicki Magnat



Dołączył: 31 Sty 2009
Pochwał: 15

Posty: 5489

Miasto: Starachowice
Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

bardzo fajnie się czyta Very Happy a pomysł ze wstawkami o myszy i królu - PO PROSTU SUPER! bardzo miłe urozmaicenie Very Happy czekam na dalsze części !



PostWysłany: Pią 22:10, 17 Lip 2009
Majek
Reumatolog
Reumatolog



Dołączył: 27 Cze 2009
Pochwał: 1

Posty: 1009

Miasto: Jelenia Góra
Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Jak dla mnie wstawki z książką są trochę za długie, ale ja się może nie znam. Wink W każdym razie, czekam na wyznanie .

Ogółem czyta się dobrze Smile



PostWysłany: Pon 10:00, 20 Lip 2009
greg_lover
Student medycyny
Student medycyny



Dołączył: 19 Lip 2009

Posty: 16

Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Dla mnie też trochę za długa ta wstawka o książce.
A jaka to książka? A może to twój własny wymysł?



_________________


Hameron and Hilson forever...

PostWysłany: Pią 11:09, 24 Lip 2009
allison23
Student medycyny
Student medycyny



Dołączył: 21 Lip 2009

Posty: 90

Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

allison23 niestety nie mój własny Very Happy to z książki Paulo Coelho Zwycięzca jest sam



_________________
Kiedy czegoś gorąco pragniesz, to cały wszechświat działa potajemnie by udało Ci się to osiągnąć. Paulo Coelho

avek&banner od niezastąpionej Ewel
Lesio- mój Kochany Małż Smile

PostWysłany: Sob 20:34, 01 Sie 2009
paula_
Kardiolog
Kardiolog



Dołączył: 12 Maj 2009
Pochwał: 15

Posty: 3144

Miasto: Zielona Góra
Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Bardzo ciekawa część. Wstawka była na tyle długa, że Housa prawie zabrakło, ale i tak mi się podobało. Zresztą skoro to fragment z książki P. Coelho, to musiało tak być.



_________________

Banner od Jeanne

PostWysłany: Sob 23:36, 01 Sie 2009
bozenka21
Urolog
Urolog



Dołączył: 12 Lut 2009
Pochwał: 10

Posty: 2404

Miasto: Gdańsk
Powrót do góry
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Strona Główna -> Hameron Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony 1, 2  Następny
Strona 1 z 2

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Mapa użytkowników | Mapa tematów
Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group

Czas generowania strony 0.14425 sekund, Zapytań SQL: 14