Oświadczyny

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Strona Główna -> Huddy
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Wiadomość Autor

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Oświadczyny




- Wyjdziesz za mnie? - wyrzuciłem na jednym wydechu.
Chyba to nie był najodpowiedniejszy moment na zadanie tego pytania. Ale nie wytrzymywałem już tego napięcia. Musiałem ją o to zapytać - teraz albo nigdy.
Skąd nagle wzięło się u mnie pragnienie pozbawienia się wolności? Nie wiem. Po wielu wewnętrznych kłótniach, które ze sobą stoczyłem - muszę przyznać, że moje drugie ja, Głos, przedstawił niepodważalne argumenty - uznałem, że to i tak zdarzy się prędzej czy później. Wybrałem prędzej. Chyba lepiej mieć wpływ na swoją przyszłość, prawda? No i wizja nocy poślubnej była jednym z bodźców pobudzających mnie do działania.
Długo zastanawiałem się, kiedy ją o to zapytać. Każda pora, każdy termin, który wymyślałem wydawał mi się być nieodpowiedni. Nie byłem romantykiem - jeśli ktoś miałby co do tego wątpliwości to chciałbym mu powiedzieć, że jest idiotą - ale uznawałem, że to pytanie musi paść w odpowiednim momencie. Po prostu. Może tchórzyłem. Najprawdopodobniej tak było. Ale czemu tu się dziwić? Jeszcze nigdy się nie oświadczałem!
No i to pytanie padło w końcu w najmniej odpowiednim momencie, w nieodpowiednich okolicznościach i w zdecydowanie najgorszym miejscu, jakie mogłem wybrać. Ale cóż, co się stało to się nie odstanie. Nie bałem się. Przecież kłótnia, rocznica śmierci jej matki i cmentarz nie mogły odbierać jej umiejętności racjonalnego myślenia, prawda? A wiadomo, że każda kobieta pragnęłaby małżeństwa ze mną. Ale ja pragnąłem tylko jej. Nikogo więcej. Tylko i wyłącznie jej.
Okay, Salma Hayek też jej niezła, ale chyba nie zanosi się na to, żebym miał ją poznać, prawda?
Przykro mi to stwierdzić - sam w to do końca nie wierzę - ale chyba wpadłem po uszy. Kochałem kiedyś jedną kobietę, Stacy. Po niej przez długi czas w moim życiu nie było miejsca dla nikogo. No może poza Wilsonem. I Stevem McQueenem. Ale dopiero Cuddy uświadomiła mi, że mogę być szczęśliwy. Szczęśliwy na swój własny, chory sposób, ale zawsze to pozostawało szczęściem. Kochałem ją - na tyle na ile potrafiłem. Wiem, że wiele razy przeze mnie cierpiała. Wiem, że płakała po każdej naszej poważnej kłótni. Wiem, że nigdy nie była pewna moich uczuć. Wiem, że byłem głupcem, nie potrafiąc po prostu przyznać, że ją kocham. Wiem, że wiele razy ją zraniłem. Wiem. Cholera, ja to wszystko wiem. I nigdy w życiu nie żałowałem czegoś równie mocno, jak tego, że wyrządziłem jej tyle krzywd. Czy to choć trochę odkupuje moje winy?
Teraz widziałem w jej oczach coś, czego nie dostrzegałem od tylu lat. Niepewność, miłość i strach. Te trzy uczucia stanowiły w tym momencie mieszankę wybuchową, której konsekwencji bałem się, jak cholera. Tak, mogę to przyznać. Bałem się. Ja, Gregory House, stałem tam przepełniony paraliżującym strachem. Śmieszne.
Milczała. Lęk przed jej odpowiedzią powiększał się z każdą upływającą sekundą. Zastanawiałem się jak długo wytrzymam. Nie chciałem niczego zepsuć. Nie chciałem wygłaszać jakichś sarkastycznych komentarzy. Nie chciałem. Ale czy mam jakiś wpływ na to, co robię?
- Pewnie, nie śpiesz się z odpowiedzią, ja poczekam. Tylko powiedz, czy przed moją śmiercią ją poznam? Jeśli nie to muszę chyba zająć sobie jakieś miejsce - wokół jest ich pełno, coś powinno się znaleźć - powiedziałem, zanim zdążyłem ugryźć się w język. - Przepraszam. Czasem zachowuję się jak idiota - dodałem po chwili, po czym zamilkłem.
Uśmiechnęła się.
Zaraz, zaraz. Czy ja ją przed chwilą przeprosiłem?
Za ten jej uśmiech mógłbym oddać życie. Tak mi się przynajmniej wydaje. No chyba, że miałbym do wyboru ją albo Salmę Hayek. Nie, wtedy też wybrałbym ją.
- Kochasz mnie? - zapytała.
Spojrzałem na nią ze zdziwieniem. Że niby co?! Oświadczam się jej, a ona pyta czy ją kocham? Czy to jest mądre?
- Nie, nie kocham. Te trzy lata, które spędziliśmy razem były tylko po to, żeby sprawdzić jak długo ze mną wytrzymasz. I czy zawsze będziesz dobra w łóżku. A teraz oświadczyłem ci się tylko dlatego, żeby sprawdzić co odpowiesz. No wiesz, przeprowadzam badania - odpowiedziałem.
Popatrzyłem jej prosto w oczy.
- Oczywiście, że cię kocham - dodałem. - A najbardziej pewne części ciebie.
Uśmiechnęła się.
Wspominałem już, że mógłbym oddać życie za ten uśmiech?
Przed chwilą wyznałem jej miłość, tak? Chyba wariuję na starość.
- W takim razie zgadzam się - usłyszałem jej odpowiedź.
Zbliżyłem się do niej, chcąc złożyć na jej ustach najbardziej namiętny pocałunek, na jaki tylko mnie stać. Kiedy byłem już blisko, poczułem jakiś ciężar w kieszeni.
Cholera, pierścionek!
Zapomniałem. Jak mogłem zapomnieć?!
Wyciągnąłem małe, czerwone pudełeczko z kieszeni i przyglądałem mu się przez chwilę. Ona też patrzyła.
- Rozdawali takie na Monster Truckach - powiedziałem, próbując wyjść jakoś z tej sytuacji.
Zrozumiała aluzję. Nasza pierwsza prawdziwa randka była na Monster Truckach.
Niezgrabnie otworzyłem pudełeczko, wyciągając z niego pierścionek - sam wybierałem! Zastanawiałem się przez chwilę, co teraz zrobić i uznałem, że najlepiej włożyć go na jej palec. Tak też zrobiłem.
- Piękny! Nigdy go nie ściągnę - powiedziała, zbliżając swoje wargi do moich.
- Hej, hej! A kogo kochasz bardziej mnie czy pierścionek? - zapytałem z rozbawieniem.
- Oczywiście, że pierścionek!
Uśmiechnęła się i zanim zdążyłem zaprotestować zamknęła moje usta w namiętnym pocałunku. Nie żebym miał zamiar protestować!
- Kocham cię, Greg - wyszeptała do mojego ucha.
Teraz już wiem, co to szczęście. I zdałem sobie sprawę z tego, że już od trzech lat jestem cholernym szczęściarzem.

THE END



_________________

Osoba, która doprowadza mnie do największego szału to ja sama. (J.C.)
Moje [nie]najnowsze dziecko Wink -> Komentarze karmią Wena Very Happy
Huddy w starym stylu -> Wen[ta] jest głodny Very Happy

PostWysłany: Pon 20:40, 22 Gru 2008
Schevo
Fikopisarz Miesiąca
Fikopisarz Miesiąca



Dołączył: 22 Gru 2008
Pochwał: 5

Posty: 368

Powrót do góry




Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

To jest świetne, strasznie mi się podoba.
Uwielbiam takie ficki jupi




_________________

PostWysłany: Wto 17:04, 01 Gru 2009
Ugabuga
Student medycyny
Student medycyny



Dołączył: 10 Lis 2009
Pochwał: 1

Posty: 93

Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Ech, aż się do siebie sama uśmiechałam, czytając (zwłaszcza końcowe akapity, oczywiście). Piękne, takie huddzinkowe. SWEET!wykrzyknik!



PostWysłany: Wto 18:43, 01 Gru 2009
alhambra
Psi Detektyw
Psi Detektyw



Dołączył: 27 Sie 2009
Pochwał: 13

Posty: 6827

Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Zabiłaś mnie tym Stevem McQueenem Laughing Świetne



_________________
"Mówi się, że nie można żyć bez miłości. Uważam, że ważniejszy jest tlen."Dr. Gregory House

PostWysłany: Sob 21:44, 05 Gru 2009
LisaHouse
Student medycyny
Student medycyny



Dołączył: 16 Kwi 2009

Posty: 15

Miasto: Zabrze
Powrót do góry
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Strona Główna -> Huddy Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Mapa użytkowników | Mapa tematów
Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group

Czas generowania strony 0.03998 sekund, Zapytań SQL: 14