Bajka 16; sceny pisane nocą
Idź do strony 1, 2  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Strona Główna -> Huddy
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Wiadomość Autor

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Bajka 16; sceny pisane nocą

Pierwsza bajka na nowych śmieciach. Z podziękowaniami dla ToAr -za stworzenie naszego własnego kata w sieci:)




Żyjemy na archipelagach. Każdy sam. Samotny. Siedząc wysoko, na usypanych kurhanach własnej niepewności, wolimy spoglądać na świat z wysoka. Z daleka. Tacy pewni siebie, tacy zadufani, z brodą uniesioną wysoko i pogarda w oczach, lubimy obserwować porażki innych. Lubimy uśmiechać się z pobłażaniem do tych, którym się nie powiodło. Tylko kiedy słońce schowa się za szarym horyzontem, na nasza twarz pada cień. I z mocno zaciśniętymi zębami, przełykamy łzy, racząc się bezsensem naszej wegetacji.

~~*~~

Kiedyś wszystko wydawało się proste. W czasach, kiedy dwa i dwa, dawały zawsze ten sam, z góry określony wynik, Greg House, zapewne wiedziałby co ma zrobić. Te czasy jednak należały już do przeszłości. Oprócz kilku siwych włosów, zmarszczek na czole i wokół oczu, zdążył jeszcze usypać sobie własna wyspę, z tłumionego gniewu i złości, z wielka fosa i pływającymi w niej krokodylami. Tak było wygodniej. Ale dwa i dwa już nigdy nie dawało wyniku takiego jak kiedyś.

Blade światło ulicznych latarni, sączyło się wąska szparą miedzy dwiema zasuniemy roletami. Oblepiało ściany, spływając po nich smugami jasnych fotonów, rozpierzchając się po wnętrzu jego mieszkania, wydzierając kawałek po kawałku wszechobecnej ciemności. Jeszcze przed chwila próbował oglądać telewizje. W wigilijny wieczór, co roku leciało to samo –albo komedia romantyczna albo film o herosach pokroju Bravehearta czy innego rębajły. Ani na jedno ani na drugie nie miął ochoty. Pierwsze wmawiały mu, że jego życie pozbawione jakichkolwiek cieplejszych uczuć, pozbawione jest sensu (z czym nawet powoli zaczął się zgadzać) a oglądając drugie, musiał dokonywać porównań z tymi wszystkimi bohaterami, przy których poziom jego odwagi, wypadał dość blado. Kazały mu się przyznać przez sobą wobec faktu, że był pospolitym tchórzem.

Westchnął przeciągłe wpatrując się w czarny,milczący ekran telewizora. Do tej pory nie potrafił powiedzieć dlaczego właściwie zrobił tak jak zrobił. Efekt był niezaprzeczalny –stracił swoja szanse. Ostatnia? Poczuł jak cos zimnego ściska jego gardło i trzyma mocno w żelaznym imadle. A jeśli na prawdę ostatnia? Przestraszył się. Nie raz. Nie dwa. Przywołał w pamięci te wszystkie momenty, kiedy najzwyczajniej w świecie zwiał z podkulonym ogonem; kiedy ją pocałował, kiedy przyszedł i zobaczył ja przez okno, kiedy otworzyła się przed nim… Jakim trzeba być głupcem, żeby zmarnować tyle szans? Już dawno nauczył się, że los z którego się drwi, prędzej czy później odpłaci tym samym. Teraz, w samotna, cicha noc, czuł jego głośny, szyderczy śmiech…

Może gdyby wszystko było inaczej. Może gdyby cały szpital nie mówił mu co ma czuć. Słyszał ich szepty za plecami. Domysły, plotki, które tym razem były prawdą. Słowa, które wypowiedziane gdzieś w drugiej części szpitala, biegły lotem błyskawicy urastając do rangi sensacyjnych wiadomości: dr. House zakochał się, diagnosta wodzi oczami za szefową, House na sznurku u Cuddy. Czy kiedykolwiek zwracał uwagę na plotki? Nie. Sam je rozpuszczał. Ale przecież to była prawda. Prawda, której nie chciał znać. Nawet ona wiedziała to wszystko. Nawet ona wiedziała, że ma go w garści! Jak mógł na to pozwolić?



~~*~~

Jeszcze długo tej nocy, duma i uprzedzenia toczyły ciężko batalię z bezbrzeżnym pragnieniem. Archipelag pękał, kurhan chwiał się, wyginał, aż w końcu runął przesypując fosę. Wstąpiwszy na świeżą ścieżkę nadziei, wiedział, że już nie ma powrotu.

~~*~~

Wieczór odurzył go tysiącem płatków śniegu, tańczących na mroźnym wietrze, wdzierających się za kołnierz i pod poły płaszcza. Otulały go biała kołdrą, dotykały delikatnie jego twarzy, skupiając jego uwagę na swojej zimnej, wilgotnej obecności. Wszystko, żeby tylko nie myśleć. Nie stchórzyć. Nie uciec. Jak „uciekająca panna młoda” –pomyślał i uśmiechnął się sam do siebie-Skupić się na celu.

Dwadzieścia. Tyle sęków było na jej drzwiach. Dwanaście. Tyle śrub. Siedem. Tyle Rys na klamce. Czterdzieści. Tyle minut stał wpatrując się w guzik dzwonka, niezdolny podnieść reki i wcisnąć go. Tyle jeśli chodzi o bohaterstwo. Choć może stawienie czoła armii konnych jest w gruncie rzeczy łatwiejsze?

W końcu siła woli, zmusił się do tego heroicznego czynu. Obserwował z niedowierzaniem, jak jago dłoń wolno wędruje się i zbliża nieubłagalnie, do miejsca swojego przeznaczenia. Poczuł jak serce bije mu jak oszalałe, a w ustach robi się nagle sucho. Dlaczego te najprostsze rzeczy czasem przychodzą nam z taki trudem?

-Drrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr! – wzdrygnął się na dźwięk dzwonka i w tym momencie zdał sobie sprawę z tego co właśnie zrobił. Może jej nie ma w domu?! Może nie otworzy?! Zdąży uciec zanikm pojawi się w drzwiach? A może schowa się za rogiem?

Za późno!

Stanęła w otwartych drzwiach już po chwili. Jakby czekała na niego. Jakby wiedziała,że przyjdzie. Choć wyglądała na zaskoczona. Pewnie po prostu przypadkiem była przy drzwiach…

Patrzyła na niego tym swoim pytającym spojrzeniem, bystrych zielonych oczu. Czekała. Powinien cos powiedzieć. Tylko co? Gdzie ta błyskotliwa przemowa, którą ułożył sobie w drodze?

- Cos się stało? –słyszał jej głos jak przez mgłę. No właśnie co się stało? Zdał sobie sprawe, że jednak jest idiota i przyszedł jej to powiedzieć? Jeszcze większym idiotyzmem było przychodzenie tutaj.

- Już nic. –powiedział tylko i odwrócił się zmierzając wprost do samochodu. Czuł jej wzrok na plecach, który palił go równie mocno, jak wstyd, który trawił jego duszę. Tchórz. Tyle mógł o sobie powiedzieć.

- House! –usłyszał za plecami i zatrzyma się w miejscu. –Kiedy ja ostatnim razem przyszłam do ciebie i powiedziałam „już nic”, chciałam cie prosić, żebyś był ojcem mojego dziecka. Zabrakło mi odwagi. I chociaż mam Joy, to zawsze będę żałować –wyznanie, mimo, że wypowiedziane szeptem, było jak krzyk w jego umyśle. Niespodziewane i gwałtowne. Odwrócił się do niej i odszukał jej wzrok utkwiony w nim.

-Chciałaś mieć ze mną dziecko? –wykrztusił zachrypniętym od mrozu głosem.
-Tak. –powiedziała zwyczajnie.
Powoli podszedł do niej nie spuszczając z niej wzroku. W jego głowie dokonywała się właśnie jakąś rewolucja. Nadzieja, z wypiętą piersią wstepywała właśnie na barykadę, a rodząca się radość podawała jej łopoczący sztandar.

-Dlaczego? –chciał wiedzieć. Musiał wiedzieć.
- A jak myślisz? –odpowiedziała pytaniem na pytanie. Nie mogło być zbyt łatwo. Czy spodziewał się, że dostanie wszystko podane na tacy? W końcu to on miał grac główna role w tej romantycznej komedii…
-Mogę wejść?

Dopiero kiedy zamknął za soba drzwi jej domu, poczuł jak bardzo jest przemarznięty. Drżał. Poczuł ciepło jej dłoni na swoim policzku. Miękki delikatny dotyk otulił go i zachwycił.
- Zrobię Ci herbaty. –zaproponowała.
- Nie. –chwycił jej dłoń i przycisnął do ust zatrzymując.Pocałował delikatnie, drapiąc zarostem nadgarstek. –Porozmawiajmy najpierw.
- O czym? –wpatrywała się w niego intensywnie, ale nie cofnęła ręki.
-Hmmm…-westchnął myśląc intensywnie. No właśnie…o czym? –Nigdy nie byłem dobry w rozmawianiu…-wyznał w końcu z rozbrajająca szczerością –wolałbym cie na przykład pocałować…-mówiąc to zbliżył się do niej i musnął ustami jej wargi.
- Nie dostałem w twarz…to chyba dobry znak…-wymruczał ponawiając piesczote.
- Dzień dobroci dla diagnostów…-wyszeptała w jego usta, rozchylając wargi i pozwalając mu wtargnąć językiem w ich wnętrze.
- Mmmm…smakujesz jak najlepsza Whisky…-stwierdził, przesuwając jednocześnie zmarznięte dłonie z pleców na pośladki kobiety.
-Stara whisky…długo kazałeś mi czekać…-wymruczała odchylając głowę i pozwalając mu błądzić ustami po długiej, białej szyi.
-Ale w końcu przyszedłem…w końcu to się liczy… prawda?


Ostatnio zmieniony przez T. dnia Wto 21:51, 30 Gru 2008, w całości zmieniany 1 raz



_________________

PostWysłany: Wto 21:42, 30 Gru 2008
T.
Mecenas Timon
Mecenas Timon



Dołączył: 19 Gru 2008
Pochwał: 37

Posty: 2458

Powrót do góry




Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Ślicznie Smile 16 bajka, to cudowne Smile
Miałam nadzieję, ze przeczytam kolejną bajkę i przeczytałam Smile
Cudowne Smile Pozdrawiam :*



_________________
Marilyn
"Jeśli reguł moralności nie nosisz w sercu, nie znajdziesz ich w książkach..."
"... miłość po prostu jest. Bez definicji. Kochaj i nie żądaj zbyt wiele. Po prostu kochaj.."-
Paulo Coelho
"Miłość prawdziwa zaczyna się wtedy, gdy niczego w zamian nie oczekujesz..."-Antoine de Saint-Exupéry

PostWysłany: Wto 21:49, 30 Gru 2008
minnie
Student medycyny
Student medycyny



Dołączył: 24 Gru 2008

Posty: 62

Miasto: Szczecin
Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Piękny fik T. Very Happy
A zresztą nie musze tego mówić ,bo wielokrotnie to już powtarzałam ; )



_________________
Aby coś docenić trzeba to stracić...


Baner & Avek by Ewel
_________________

PostWysłany: Wto 21:52, 30 Gru 2008
Arystokratka
Lekarz rodzinny
Lekarz rodzinny



Dołączył: 28 Gru 2008

Posty: 335

Miasto: Międzyrzec Podl.
Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Wow.... to jedyne co mi przychodzi do głowy po przeczytaniu Very Happy

Świetny tekst Wink jak go czytałam to co jakiś czas uśmiechałam się do monitora Smile Super bajka na zakończenie roku Very Happy

*idzie czytać 2 raz*

:*



PostWysłany: Wto 21:52, 30 Gru 2008
Arroch
Jeździec Apokalipsy



Dołączył: 20 Gru 2008
Pochwał: 11

Posty: 7916

Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Cudowana bajka... rozmarzyłam się hehe buja w obłokach buja w obłokach
Uwielbiam Twoje bajki wiesz? buja w obłokach



PostWysłany: Wto 21:57, 30 Gru 2008
Madlen
Onkolog
Onkolog



Dołączył: 21 Gru 2008
Pochwał: 4

Posty: 3092

Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Jeeeeeeeeeeeeeeeest! ! Huuuuuuuuuuuuuuraaaaaaaaaaaa! !
W końcu się doczekałam Smile Kolejna bajka w Twoim wykonaniu. Kocham to jak piszesz. Ubóstwiam Twoje dialogi między Cuddy, a Housem. Uwielbiam ten charakter 'draki'? między nimi. Sama już nie wiem jak to nazwać Wink Ach... Nie ważne... Teraz mój głód fikowy został zaspokojony Smile Ale pamiętaj!! Tylko na krótki czas Wink

Pozdrawiam :**



_________________
Każdy błąd kobiety jest winą mężczyzny.

PostWysłany: Wto 22:06, 30 Gru 2008
LicenceToKill
Pulmonolog
Pulmonolog



Dołączył: 23 Gru 2008
Pochwał: 11

Posty: 1292

Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Już wiem czego oprócz towarzystwa mi brakowało na *pewne forum*. Twoich fików. Cudownych bajek na dobranoc, dzięki którym rozpływam się z zachwytu i nie wiem, co powiedzieć.

Cytat:
dr. House zakochał się, diagnosta wodzi oczami za szefową, House na sznurku u Cuddy.

hahaha
T. jesteś moim osobistym mistrzem pisania bajek i niecierpliwie czekam na następną :*



_________________

PostWysłany: Wto 22:20, 30 Gru 2008
jeanne
Dziekan Medycyny
Dziekan Medycyny



Dołączył: 21 Gru 2008
Pochwał: 50

Posty: 11087

Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Bajka!wykrzyknik Bajka!wykrzyknik Hurraaaa!wykrzyknik! peace
Piękna, bardzo, bardzo oczekiwana i docierające gdzie trzeba!wykrzyknik uścisk
Dzięki, T. zakochany



_________________




Codziennie budzę się piękniejsza, ale dziś to już chyba
przesadziłam...

PostWysłany: Wto 22:27, 30 Gru 2008
lizbona
Diabetolog
Diabetolog



Dołączył: 21 Gru 2008
Pochwał: 8

Posty: 1682

Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Jee......piękne Very Happy
Jak ja kocham te Twoje baje.... ;P
I jeszcze czytać je tak wieczorem...jee...
Piszesz tak fajnie, lekko, fascynująco.. fenomenalnie!
A już po samym tytule wiem że kolejny Twój fik bd genialny wykrzyknik!
Pozdrawiam :* i ściskam wirtualnie przytul



PostWysłany: Wto 22:31, 30 Gru 2008
Wercia214
Pediatra
Pediatra



Dołączył: 19 Gru 2008
Pochwał: 2

Posty: 485

Miasto: Paczyna
Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Bardzo ładny fick i dziękuje za dedykację Smile



_________________
Toaroraptorus vel Szpon Sprawiedliwości
Bywają rozstania niezależne od dwojga.Bolesne bo żadne go nie chce.

PostWysłany: Wto 22:38, 30 Gru 2008
ToAr
(prze)Biegły Rewident
(prze)Biegły Rewident



Dołączył: 19 Gru 2008
Pochwał: 63

Posty: 11254

Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

T. aż się wzruszyłam, jak zobaczyłam, że napisałaś kolejną bajkę Very Happy. To znaczy, że będę mogła przeczytać Bajkę nr 15, bo wiem, że tworzysz dalej przytul

To było przepiękne. Pierwszy akapit chyba spodobał mi się najbardziej, mistrzostwo. Zamierzam nawet powiedzieć mojej przyjaciółce, która ogląda House'a, ale bardzo nie lubi fików, żeby tu się pojawiła i przeczytała Twoje dzieło Very Happy. Chciałam zacytować jakiś fragment, np ten z wyliczeniami, ale uznałam, że całość jest absolutnie niesamowita i to ją musiałabym zacytować. ^^
Dziękuję T. :*



_________________

all made by Rocket Very Happy

PostWysłany: Sro 2:06, 31 Gru 2008
Willanka
Stażysta
Stażysta



Dołączył: 22 Gru 2008

Posty: 110

Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Moja bajka, bajeczka, bajusia.......... Laughing Boże, ale ja się za nimi STęSKNIŁAM!wykrzyknik I wreszcie nadeszła ta długo oczekiwana chwila i mogłam przeczytać bajkę nr 16........ Nie muszę dodawać, że poraziła mnie jak zawsze swoją wizualnością, sugestywnością, bogactwem uczuć i wątpliwości, cudownych metafor i opisów............ jest doskonała :*********... I właśnie ją chciałabym zobaczyć w serialu Wink. Że House w końcu uświadamia sobie swoje braki, swoje tchórzostwo i idzie do Cuddy, ale tym razem nie zawraca. Że stoi 40 min. pod drzwiami, narażając się na odpadnięcie nosa Laughing, ale w koncu się przemaga i naciska dzwonek. A Cuddy ratuje sytuacje, kiedy on traci początkową odwagę i znowu chce uciec. i... i happy end... a wszystko w mistrzowskiej oprawie................ T., uwielbiam twoje dzieła Smile :*:*... kiedy będzie bajka nr 17 Wink?



_________________

"- And so the lion fell in love with the lamb...
- What a stupid lamb.
- What a sick, masochistic lion" - cytat z "Twilight"

Banner by Ewel
zakochany

PostWysłany: Sro 10:09, 31 Gru 2008
amandi
Stażysta
Stażysta



Dołączył: 26 Gru 2008
Pochwał: 1

Posty: 148

Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Twoje opowiadanie przywołuje tak realistyczne obrazy, że z czytając je, straciłam poczucie, że to tylko wymyślona historia. Odniosłam wrażenie, że to wszystko dzieje się tuż obok, w realnym świecie; że główny bohater jest wręcz na wyciągnięcie ręki. Co więcej, gdybym miała ją komuś opowiedzieć, byłoby mi niesamowicie trudno - są, bowiem historie których nie da się, ot tak po prostu, wyrazić słowami - trzeba je poczuć, trzeba zrozumieć. A ten, kto potrafi je tworzyć, ma niesamowity dar :*



PostWysłany: Sro 10:11, 31 Gru 2008
rocket queen
Pumbiasta Burleska



Dołączył: 19 Gru 2008
Pochwał: 57

Posty: 3122

Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Piękna, cudowna bajka, bardzo podoba mi się sposób w jaki to wszystko opisujesz, realistycznie, a jednak malowniczo. Mam nadzieję, że doczekam się jeszcze wielu bajek w Twoim wydaniu. Smile



PostWysłany: Czw 20:20, 01 Sty 2009
runiu
Stażysta
Stażysta



Dołączył: 28 Gru 2008

Posty: 101

Miasto: Gorzów Wlkp.
Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

T. !
Znalazłam dziś nowe forum, i od razu trafiłam na twoją bajkę. Cóż więcej potrzebne mi do szczęścia?
Piszesz tak cudownie, z wyczuciem po prostu pięknie. Ale Ty to wiesz, prawda?



PostWysłany: Nie 15:51, 04 Sty 2009
ECC
Gość






Powrót do góry
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Strona Główna -> Huddy Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony 1, 2  Następny
Strona 1 z 2

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Mapa użytkowników | Mapa tematów
Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group

Czas generowania strony 0.08746 sekund, Zapytań SQL: 14