Śpiąca królewna...

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Strona Główna -> Huddy
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Wiadomość Autor

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Śpiąca królewna...

... początek wszystkiego
A więc to mój drugi fik. Pomysł przyszedł mi po lekcji języka polskiego, kiedy to czytaliśmy inną wersję tej bajki. Już na starcie mówię, że będą tego kolejne części. Very Happy






Z Housem dziennie można przeżyć wiele dziwnych przygód. Można się śmiać, można też płakać. Można też ewentualnie pokłócić się z nim. Ale w moim przypadku to rzadkość. Już jakoś przyzwyczaiłam się do tych jego „wybryków”. Nawet lubiłam te jego gierki słowne. No, ale chwila moment jestem jego szefową. No i co z tego? Gdybym była nie miła i gburowata, on zrezygnował by z pracy w moim szpitalu. Nie! Do tego dopuścić nie mogłam. Może to dlatego, że znaliśmy się tyle lat. Może dlatego, że go lubiłam. Nawet bardzo. I pewnie normalny człowiek powiedziałby „Co ty w nim kobieto widzisz?”. Nie umiałabym odpowiedzieć na to pytanie. House nie jest taki straszny. Trzeba go tylko dobrze poznać. No i musisz mu przypaść do gustu, inaczej nie będzie tak kolorowo.
Pewnego dnia zasłabłam. Wtedy przez dłuższy czas czułam się źle. Ciągły stres, dużo pracy no i moja córeczka. Moje życie. Z tego dnia, kiedy poczułam się źle nie zapamiętałam nic. Pustka. No, ale nic w tym dziwnego. Cały czas byłam nieprzytomna. Całą historię opowiedziała mi Cameron, która wszystko dokładnie zapamiętała. No bo pytając się jeszcze innych osób, to każdy mówił co innego. Historia Cameron była na sto procent pewna, ponieważ House też potwierdził jej wersję. W moim gabinecie znalazł mnie pacjent, który miał do mnie sprawę. Natychmiast zawieziono mnie na oddział intensywnej terapii. Stwierdzoną u mnie udar. To było dziwne, ale tak. Na sto procent miałam udar. Mniejsza o to. Starano się mnie wybrudzić. Bez skutku. To było moje największe zagrożenie. Każdy chciał mi pomóc. I chyba przez sen słyszałam jakieś głosy. Nie rozumiałam ich. Zrozumiałam tylko jeden. Głos House’a. Dużo nie mówił. Najprawdopodobniej myślał. Co by tutaj zrobić. Tak bardzo chciałam się wybudzić, ale nie umiałam. Ostatnie słowa, które House wypowiedział to chyba „Wiem jak ją obudzić.” czy „Dobrze ją znam i to na nią podziała”. W każdym razie cos w tym stylu. House znany z swych metod leczenia zrobił coś czego bym się w życiu nie spodziewała. To znaczy spodziewałabym się, ale nie spodziewałabym się, że to zadziała. No, ale zadziałało. No, a więc kiedy House wypowiedział te słowa chyba mnie objął. Kiedy obudziłam się całowałam się z nim! Tak na serio. Ocknęłam się dzięki temu, że mnie pocałował. Kiedy chwilę później otrzeźwiałam zaraz każdy podbiegł do mnie by się zająć. House gdzieś zniknął. Później zostałam sama na sali. I tak sobie pomyślałam, że ten pocałunek był super. Mówię szczerze. House niesamowicie całuje! Może wydawać się to śmieszne, ale ta cała sytuacja wyglądała jak z bajki. Z bajki „Śpiąca królewna”. No może nie jestem idealną królewną. House? Jako Książe? No jest przystojny, nie posiada białego rumaka, ale gdyby za konia wziąć jego motocykl, to ujdzie w tłumie. Moje myśli przerwał właśnie on. Zrobił mi najmilszą niespodziankę na świecie. Przyprowadził moją Rachel! Cóż to był za widok. Jak on niósł ją na swoich rekach. Przesłodki. Zauważyłam, że moja córeczka wyraźnie polubiła House’a. Zastanawiałam się gdzie była Rachel przez ten czas. House wyjaśnił mi, że opiekunka została z Rachel. Jednak teraz musiała gdzieś pilnie wyjść no i znalazła numer do House’a. On pojechał po małą. Chyba najgorsze było to, że przywiózł ją swoim motocyklem. Wszystko było w porządku oprócz tego. No, bo zastanówmy się. Jak można pojechać z nim bezpiecznie? On lubi ostrą jazdę. A Rachel ma tylko sześć lat. Na szczęście dojechali szczęśliwe. Pobawiłam się z Rachel godzinę. Pielęgniarka zabrała ją, a mi kazano odpoczywać. House i ja zostaliśmy sam na sam. Podziękowałam za uratowanie. On na to, że jeśli chcę to może mnie ratować tak codziennie. Ja w końcu nie chciałam się ukrywać. Powiedziałam do niego:
- Ta sytuacja wyglądała jak z bajki „Śpiąca królewna”. Jesteś moim księciem! – a on na to
- Dobrze, więc teraz będziemy żyli długo i szczęśliwe – po tych słowach przytulił mnie i pocałował. Och jak on całuje! Jego słowa brzmiały nieco dziwnie. Normalnie tak nie mówił. Chyba przejął się trochę moim stanem zdrowia. Jednak House pozostał w pewnym stopniu sobą zadając mi pytanie.
- Słuchaj mogę z tobą dzisiaj tu spać? – zapytał, a ja nie za bardzo rozumiałam
- Nie rozumiem – odpowiedziałam
- No w końcu ktoś musi cię pilnować. Zmieścimy się tutaj. Oj Książe będzie nad tobą czuwał.
- Skoro tak to dobrze. – odpowiedziałam z uśmiechem, i posunęłam się w prawo. On położył się obok mnie i objął mnie czule. Było mi naprawdę dobrze.
Przygoda ta zostanie mi w sercu do końca życia. I choć zdarzyła się pani Cuddy to jednak pani House i tak będzie ją pamiętała.[/fick]



_________________

"- Tęskniłem naleśniczku!
- Ja też tęskniłam, jajeczko z ziemniaczkami!" <33

PostWysłany: Czw 12:46, 07 Sty 2010
Chancex3
Okulista
Okulista



Dołączył: 24 Gru 2009
Pochwał: 6

Posty: 2161

Miasto: Stalowa Wola
Powrót do góry




Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Bardzo ciekawie.Końcówka troche przesłodzona ale fanki Huddy - z pewnością zadowolone Mr. Green



_________________

PostWysłany: Czw 15:59, 07 Sty 2010
Mrukasia
Chirurg ogólny
Chirurg ogólny



Dołączył: 31 Sie 2009
Pochwał: 24

Posty: 2776

Miasto: Tam gdzie diabeł mówi dobranoc
Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Trochę brakuję mi tu tych prawdziwych postaci z serialu. Ich zachowań....
Ale poza tym jest wszystko fajnie.



_________________

PostWysłany: Czw 16:54, 07 Sty 2010
Ugabuga
Student medycyny
Student medycyny



Dołączył: 10 Lis 2009
Pochwał: 1

Posty: 93

Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Cytat:
Bardzo ciekawie.Końcówka troche przesłodzona ale fanki Huddy - z pewnością zadowolone

Cóż, jestem wielką fanką Huddy, ale jak dla mnie za mało cukru w cukrze , tzn. House'a w House'ie i Cuddy w Cuddy;)
Ale ogólnie spoko.



PostWysłany: Czw 19:06, 07 Sty 2010
alhambra
Psi Detektyw
Psi Detektyw



Dołączył: 27 Sie 2009
Pochwał: 13

Posty: 6827

Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

... w dalszym ciągu.


Jak już mówiłam House był kiedyś zupełnie inny. Taki samotny egoista, który nie zna granic. Aż tu nagle… zmienia się nie do poznania. Coś tu jest nie tak. I tak zaczęłam się nad tym poważnie zastanawiać. Zaczęło się to, kiedy mnie pocałował. Już wtedy myślałam, że coś jest nie tak. No, ale chyba byłam z byt szczęśliwa, by się nad tym głowić. Jednak, kiedy ochłonęłam zaczęłam mini śledztwo. Cel był jasny. Wyjaśnić zmianę House’a. Oczywiście wiedziałam do kogo się udać. Doktor James Wilson, mój lojalny pracownik i… najlepszy przyjaciel mojego księcia z bajki. Wiedziałam, że on na pewno będzie coś wiedział.
Było południe, a ja siedziałam w gabinecie myśląc nad zmianą House’a. Chciałam się dowiedzieć dlaczego, no do jasnej choler dlaczego on się zmienił. Miał w tym swój jakiś cel? A któż to może wiedzieć? To House. W końcu po kilku nieprzespanych nocach doszłam do wniosku, że najlepiej porozmawiać z Wilsonem. Innej rady nie było. Poszłam do niego gdzieś około godziny czwartej. Nikogo nie było, więc zapukałam do jego drzwi i weszłam do jego gabinetu. Był moją wizytą chyba nieco zaskoczony. No, ale ja nie tracąc czasu przeszłam od razu do rzeczy.
- Masz chwilę? Musimy poważnie porozmawiać – powiedziałam z udawana powagą.
- Tak, a czy nasz rozmowa zacznie się od House…
- Tak. Jestem już tym poważnie zmartwiona. No proszę cię wytłumacz mi dlaczego on się tak zmienił?
- Hm…- i tu się zaśmiał
- Z czego się śmiejesz?
- A no tak, wiem coś na ten temat. No, więc tak. Po pierwsze House w końcu z tobą jest. Uwierz mi walczył o to no już chyba dość sporo czasu. I nie ukrywajmy ty też. Po drugie na dwa dni przed tym jak zachorowałaś, House wpadł do mnie. Jak już wiesz, on uwielbia dobry alkohol. Zalał się tak, że nie mógł wstać. No i zaczął o tobie. A to, że jakaś ty piękna. No tylko, że tak w jego stylu. Ja się z kolei zapytałem czy cię kocha. No i on zrobił mi taką listę – i tu Wilson pokazał mi świstek papieru – Możesz się nie doczytać, ale proszę.
- A mogłabym to skserować?
- Byleby się House nie dowiedział, bo mnie zabije.
Powiedziałam Wilsonowi, że jego przyjaciel o niczym się nie dowie, poczym poszłam szybciutko skserować zapiski House’a. Oddałam oryginał Wilsonowi i podziękowałam mu za pomoc. Kiedy czytałam listę House’a płakałam ze śmiechu. No, a wiec oto lista House’a

Kto mi odbierze Cuddy, tę śliczną Cuddy. Nie wiem co zrobię, ale coś zrobię. Jeśli jesteś na liście przeczytaj swój podpunkt

Lekarz – ona w nich nie gustuje. Prędzej na ciebie zwymiotuje, niż się z tobą umówi. Gdyby jednak oszalała złamał bym ci rękę i kazał ci ją sobie poskładać.
Doktor Wilson – oj tak bym cię załatwił, że wolę nie pisać.
Inni – jakoś bym się was pozbył. Na pewno nie byłoby miło.

Doktor Gregory House – najlepszy kandydat na tę panią. Jak się jej coś stanie to będę myślał dotąd, aż wymyślę. Później wezmę miesiąc urlopu, ale ja wyleczę. I jakby co nie jestem lekarzem!

No to sprawa niby wyjaśniona. On się przejął. I chyba wiedziałam, że aby być z Housem musisz spełnić trzy warunki. Po pierwsze być w jego guście, po drugie być przyzwyczajonym do jego zagrywek, po trzecie znać go jak swoją własną kieszeń. Tak i te warunki spełniałam. No, ale cóż co mi z tego, że mnie uratował. Co z tego, że był ze mną, kiedy potrzebowałam tego. Pierwsza najważniejsza sprawa. On nawet nie powiedział mi „Kocham cię!” Wieczorem zaprosił mnie na kolację. Super. Niby się cieszyłam, ale w końcu coś sobie uświadomiłam. Możliwe, że on mnie nie kocha. Byłam w wielkim błędzie. Kiedy przyszłam na umówione miejsce coś było nie tak. House był jakiś dziwny. Rozmawialiśmy sobie, aż w końcu powiedział mi
- To już czas moja droga. To już czas. Powiem ci najbanalniejsze dwa słowa, które istnieją na tym świecie. – tu wyjął telefon. Byłam tym zdziwiona. Coś tam sobie wpisał i wrócił do rozmowy. Długo sobie nie porozmawialiśmy, bo zadzwonił mi telefon. Nawet się nie spodziewałam, że to jego sprawka. SMS od niego. Za to bardzo miły.
KOCHAM CIĘ! WYJDZIESZ ZA MNIE? I nim zdążyłam podnieść wzrok od mojego telefonu on już przede mną klęczał. Mimo bólu trzymał w ręku pierścionek. Ja we łzach wyszeptałam to wielkie Tak! Przytuliłam go mocno i stwierdziłam, ze cuda się zdarzają. Tylko czasami trzeba na nie poczekać i czasami też dodatkowo trzeba na taki cud pracować wytrwałością. Mi się udało. Jestem z nim bardzo szczęśliwa. W dodatku skorzystała na tym moja córeczka. Uwielbia House’a, a on uwielbia ją. Myślę, że jestem największą szczęściarą.



_________________

"- Tęskniłem naleśniczku!
- Ja też tęskniłam, jajeczko z ziemniaczkami!" <33

PostWysłany: Pią 17:55, 08 Sty 2010
Chancex3
Okulista
Okulista



Dołączył: 24 Gru 2009
Pochwał: 6

Posty: 2161

Miasto: Stalowa Wola
Powrót do góry
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Strona Główna -> Huddy Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Mapa użytkowników | Mapa tematów
Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group

Czas generowania strony 0.08691 sekund, Zapytań SQL: 14