Kochany Wujek [zawieszone]
Idź do strony 1, 2  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Strona Główna -> Inne
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Wiadomość Autor

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Kochany Wujek [zawieszone]

Moje opowiadanie... Mam nadzieję, że się spodoba. Zależy mi na ocenie, więc komentujcie Smile I z góry przepraszam, jeśli pojawiły się jakieś literówki.










1.


-House!
Głos dyrektorki szpitala przerwał drzemkę genialnego diagnosty
-Czego chcesz, kobieto?- zapytał niezadowolonym tonem lekarz, podnosząc się z kozetki, na której spał.
-Jakaś dziewczyna na motorze miała wypadek na parkingu szpitala. A w związku z tym,że dziś ty masz przychodnię, mechanicznie stajesz się jej lekarzem prowadzącym. Więc idź i zajmij się swoją pacjentką.- poleciła Lisa Cuddy, po czym wyszła z gabinetu zabiegowego, głośno trzaskając drzwiami.
Gregory House spojrzał na drzwi, za którymi zniknęła jego szefowa, po czym powiedział:
-Mam asystentów.- i z powrotem położył się na kozetce, ponownie zasypiając.


***




-Nie masz nikogo bliskiego w New Jersey?- zapytała Allison Cameron, zmieniając kroplówkę dziewczynie, która trafiła do nich po wypadku.
-To skomplikowana sprawa.- rzuciła dziewczyna
-A co, uciekłaś z domu?- zapytała Cameron, uśmiechając się.
-Chce pani, doktor...- tu rudowłosa dziewczyna zawahała się na chwilę, ale spojrzała na plakietkę przypiętą do fartucha lekarki- doktor Cameron, posłuchać długiej i nudnej opowieści, skąd się tu wzięłam? No, może nie od samego początku, bo jak widzę, pani także jest lekarzem i z pewnością wie coś o biologii rozrodu wśród ssaków...
-Jesteś lekarzem?
-Tak. To co, opowiadać?
-Opowiadaj...- powiedziała Cameron, a dziewczyna spojrzała na nią uważnie. "Ma takie oczy jak House..." pomyślała Allison, a dziewczyna wzruszyła ramionami i zaczęła opowiadać



***



-Było sobie pewne małżeństwo. On był pilotem, więc często nie było ich w domu. Ona była towarzyską, pełną życia kobietą, łaknącą kontaktu z ludźmi. Ale mniejsza z tym. Chodzi o to, że w związku z tym, iż męża często nie bywało, ona zaczęła szukać pociechy u sąsiada. A on tak ją pocieszył, że zaszła w ciążę. Z tego jakże niemoralnego związku narodził się syn. Mąż kobiety... Nie wiem, czy dowiedział się o zdradzie. Mało mnie to obchodzi. W każdym razie- kobieta raz zdradziła, a podobno to, co jest złe, zawsze chce się powtórzyć. Więc zdradziła jeszcze raz. Tym razem jednak musiała oddać dziecko, bo choć je kochała, to bała się reakcji męża. Oddała swoje dziecko swojej najlepszej przyjaciółce. Mały, bo mały, ale utrzymywała kontakt ze swoją córką, nawet opowiadała tej córce o jej bracie. Kiedy córka dorosła, wyszła za mąż, a po jakimś czasie zaszła w ciążę. Nie poszła w ślady matki- jej dziecko było także dzieckiem jej męża, które wspólnie wychowywali. W każdym razie- ojcem chrzestnym tej dziewczynki kobieta uczyniła swojego brata, którego nie znała. A gdy dziecko z nieprawego łoża zginęło w wypadku, jego córka postanowiła się usamodzielnić, ale co najważniejsze- odnaleźć swojego chrzestnego. I gdy ta dziewczyna, podczas poszukiwania swego wuja wpadła na pomysł, by znaleźć sobie posadę w szpitalu- po co marnować lekarski talent- wjechała swoim motorem na parking tego właśnie szpitala i zagapiła się na inny motor, który stał na miejscu dla niepełnosprawnych, z pewnością nie podejrzewała, że wyląduje w tym szpitalu, ale jako pacjentka.


***




-To twoja historia?- zapytała poruszona do głębi Allison
-Owszem.
-I co, nie odnalazłaś jeszcze swojego wujka?
-Nie, ale z pewnych źródeł wiem, ze podobno pracuje w tym szpitalu...
-A jak się nazywa?
-Nie pamiętam... Ale, doktor Cameron, czy mogę mieć do pani niewyobrażalnie wielką prośbę?- zapytała dziewczyna, spoglądając na blondynkę tymi błękitnymi oczami, którym Cameron nie potrafiła się oprzeć, bo tak bardzo kojarzyły jej się z Housem...
-Oczywiście!
-Orientuje się pani, czy mój motor ciągle jest na szpitalnym parkingu?
-Tak.
-Byłabym wdzięczna, gdyby pani mogła mi coś z niego przynieść.
-A co takiego?
-Moją laskę. Niedługo stąd wychodzę, a chodzenie bez niej sprawia mi trudność.- wyjaśniła ruda.
-Chodzisz o lasce?- zapytała zaskoczona lekarka.
-Tak.. Taki dawny uraz. W każdym razie- mogę panią o to prosić?
-Oczywiście!- odrzekła Allison Cameron, po czym wyszła z sali pacjentki.


"Dobrze, że ta blondyna już stąd polazła i nie muszę być taka wkurzająco uprzejma- pomyślała błękitnooka Emma Wills, gdy została sama- Gapiła mi się na oczy, że masakra... Mam nadzieję, że chociaż przyniesie mi moją laskę. Co prawda nadzieja matką głupich, ale.. Przecież od dawna wiem, że jestem jej dzieckiem"- Emma uśmiechnęła się smutno i zasnęła.


Ostatnio zmieniony przez LittleGirl dnia Pon 17:54, 06 Cze 2011, w całości zmieniany 1 raz



PostWysłany: Wto 17:43, 22 Mar 2011
LittleGirl
Rezydent
Rezydent



Dołączył: 20 Mar 2011

Posty: 298

Miasto: Bystrzyca Kł
Powrót do góry




Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Ejjjj, bardzo was proszę... Napiszcie, co sądzicie o mojej twórczości. Nawet jeśli uważacie, ze jest ona słaba, to lepiej, żebym to wiedziała, niż pisała dalej, zaśmiecając forum... Bo nie wiem, czy jest sens pisać dalej Sad





2.

Emma Wills stała przy swoim łóżku szpitalnym pakując rzeczy- właśnie dowiedziała się, ze może wyjść ze szpitala! Nagle drzwi sali, którą rudowłosa dziewczyna dzieliła z jakąś inną pacjentką, otworzyły się, i wszedł jakiś mężczyzna z laską, otoczony wianuszkiem lekarzy. Z tego, co Emma słyszała, facet ten był podobno najlepszym lekarzem w szpitalu, chociaż na takiego nie wyglądał. Brak białego fartucha, niechlujny wygląd i parudniowy zarost tworzyły jednak jego postać dość charakterystyczną. Gdy przeczytała swoją kartę, dowiedziała się, że ten właśnie doktor jest jej lekarzem prowadzącym, ale nigdy jakoś nie zainteresował się pacjentką- zawsze przysyłał któregoś ze swoich asystentów. Teraz sytuacja była chyba zbyt poważna, bo przyszedł nie tylko on, ale i cały jego zespół.
-Wyniki nic nie wskazują... Nie można nic dopasować. Nie wiemy, co ci jest.- powiedziała doktor Cameron.
-To... To znaczy, że umrę?- zapytała kobieta leżąca na łóżku nieopodal drzwi, przy którym stał jej chłopak, a obok kilkoro lekarzy.
-Nie wiemy... Będziemy kontynuować badania.- powiedziała Cameron, a Wills, która obserwowała tę scenkę, w końcu zabrała głos;
-Nie no, naprawdę!- wybuchnęła, a wszyscy, nawet obojętny dotąd na wszystko lekarz bez kitla, spojrzeli na nią.
-To podobno taki dobry szpital, a pracują tu jacyś debile! Co się dziwić- durna blondynka i wyglądający na pedała Kangur...- rzuciła Emma, a Cameron i Chase patrzyli na nią oburzeni, domyślając się, o kogo jej chodzi - to pewnie dlatego nikt nie zainteresował się historią choroby i nie zrobił normalnego wywiadu. Litości, już ja lepiej sobie radziłam na pierwszym roku studiów...
-Można jaśniej?- zapytała Allison Cameron
-Gdyby ktoś, kto odznacza się chociażby znikomą inteligencją, przeczytał historię pacjentki, w której pisze jak byk, że miała ona guza mózgu, którego to szczęśliwie udało się wyciąć, to może wiadomo by było, że trzeba zrobić podstawowe badania, ale DOKŁADNIE... W każdym razie- można by dojść do tego, że wycięto jej zbyt duży fragment mózgu, co dopiero teraz dało skutki, niestety, dość nieprzyjemne.- wyrzuciła Emma, a wszyscy patrzyli na nią w osłupieniu.
-Skąd niby ty to wszystko wiesz?- zapytał Chase, którego Emma nazwała Kangurem.
-Yy, bo jestem inteligentna? Skończyłam studia medyczne? Przez parę lat miałam praktyki w jednym z najlepszych szpitali w Waszyngtonie? ? I zgromadziłam właściwy wywiad z pacjentką?- - zaproponowała Wills z ironią
-Jaaasne...- powiedział z powątpiewaniem Chase- jakiekolwiek dowody potwierdzające twoją tezę?
-Guz umieszczony był blisko obszaru mózgu odpowiadającego za nadzieję. A ona jest skrajną pesymistką.- wyjaśniła Wills
-To co, niby już nie można być pesymistą?- zapytał mężczyzna z laską.
-Można. Ale gdyby jakiś lekarz łaskawie z nią porozmawiał, to doszedłby do wniosku, że ona to przypadek pesymistki.. Skrajnie skrajny.
House przez chwilę przypatrywał się Emmie, a po chwili zapytał:
-Ty jesteś tą dziewczyną, co miała wypadek na motorze?- Emma potwierdziła skinieniem głowy i wyszła z sali, nie zwracając uwagi na to, że lekarz najwyraźniej chciał coś jeszcze dodać.



**

Emma szybko szła korytarzem szpitalnym, podpierając się swoją laską; słyszała co prawda, że ktoś za nią idzie, podejrzewała nawet kto, ale zignorowała ten fakt. Po chwili doszła do gabinetu administratorki szpitala.
-Tak?- zapytała Lisa Cuddy, patrząc na rudowłosą dziewczynę znad jakiś papierów.
-Nie mam teraz czasu, ale niech pani przejrzy moje papiery. Jutro o tej porze przyjdę na rozmowę kwalifikacyjną.- powiedziała Wills, po czym rzuciła na biurko endokrynolożki swoje CV i już chciała wyjść z gabinetu, ale ją powstrzymano.
-Zaraz, zaraz. Co to ma być?- zapytała Cuddy
-Nie rozumiem?
-Przychodzisz tu sobie, łaskawie nawet się nie przedstawiając, rzucasz mi papiery i dyrygujesz sobie moim czasem!- powiedziała oburzona kobieta- Ja jestem dyrektorką tego szpitala, ale kim ty jesteś?
-Jestem doskonałą lekarką, która potrzebuje zatrudnienia.- odpowiedziała szybko Emma
-Hm, doskonała lekarka! A może doskonała lekarka powie chociaż, jak się nazywa?- zapytała dyrektorka, ale zanim dziewczyna zdążyła udzielić odpowiedzi, do gabinetu wpadł House.
Mężczyzna najpierw stanął na przeciwko Emmy, po czym uważnie sie jej przyjrzał. Po chwili zwrócił się do swojej szefowej:
-Przyjmij ją.
-Co wy wszyscy sobie myślicie? Nie będziecie mi rozkazywać, ja tu podejmuję wszystkie decyzje! Nie zatrudnię tej dziewczyny, nie wiedząc nawet, jak sie nazywa!- wybuchnęła Cuddy- Poza tym, mamy wystarczająco dużo lekarzy...- Lisa na chwilę zamilkła.- Jesteście spokrewnieni?
-Nie! A teraz zadaj sobie trud podpisania paru papierków, co poskutkuje przyjęciem tej dziewczyny do pracy w szpitalu.- nakazał House
-Spadaj!- rzuciła Emma- Sama zajmę się swoją pracą! Ty lepiej idź i zajmij się dokształceniem tego twojego zespołu... - po zwróciła się do dyrektorki.
-Zacznijmy jeszcze raz...- powiedziała dziewczyna, po czym wyszła za drzwi gabinetu. House i Cuddy patrzyli się, jak ponownie wchodzi i rozgrywa od nowa całą sytuację.
-Witam, doktor Cuddy! Jestem Emma Wills i szukam zatrudnienia. Posiadam dwie specjalizacje: kardiologia oraz psychiatria. Moje rekomendacje z poprzednich miejsc pracy są razem z CV.- powiedziała ze sztucznym uśmiechem.
-Miło mi poznać.- powiedziała Cuddy, także niezbyt szczerze.
-To co, zatrudnisz ją?- zapytał House
-Czemu ty się jej uczepiłeś?- tym razem kobieta zwróciła się do lekarza
-Pewnie dlatego, że rozwiązałam przypadek jego zespołu...- wtrąciła Emma, zanim mężczyzna zdążył odpowiedzieć.
-Aha. Zaraz, zaraz... A czy ty przypadkiem nie byłaś ofiarą wypadku?- zapytała Lisa
-Taaaak. I co z tego?
-Cóż, miałaś wypadek na motorze, na prostej drodze. Jakieś uzależnienia? Alkohol? Narkotyki? Alkohol i narkotyki?- zapytał House, patrząc podejrzliwie
-Powiedziałam chyba: spadaj.- odrzekła Emma w kierunku lekarza.
-Muszę przyznać, że to dobre pytanie.- stwierdziła Cuddy. -Wolałabym, żebyś odpowiedziała.
-Miałam wypadek, bo się zagapiłam... Zresztą... Nieważne.- zbyła pytanie Wills
-Ważne. Jeśli chcesz tu pracować, musisz być szczera.
-Ale to głupia sprawa.
-Mogę posłuchać.- zapewniła Cuddy. Pomyślała, ze jeśli chce ją zatrudnić, to nie chce, aby ta dziewczyna była kolejnym lekarzem z uzależnieniem.
-To niech on wyjdzie.- Wills wskazała laską na House'a.
Gdy po trwającym parę minut wyganianiu genialnego diagnosty, dwie kobiety w końcu zostały same, mogły porozmawiać.
-Więc? Cóż takiego niezwykłego napotkałaś na drodze, na której nie ma nic niezwykłego?- zapytała administratorka szpitala
-Wypadek miałam na parkingu. Przyczyną było to, ze zagapiłam się na tabliczkę z pewnym nazwiskiem, która oznaczała zajęte miejsce...- tłumaczyła niebieskooka dziewczyna.
-Aha.. A jakie to było nazwisko?
-Żeby pani to zrozumiała, musiałabym opowiedzieć nudną historię mojego życia, a już ją opowiadałam w tym szpitalu... Tej blondynce, co pracuje w zespole tamtego faceta z laską.
-To może chociaż pokrótce?- zasugerowała kobieta.
-Szukam mojego wujka, który nie ma pojęcia o moim istnieniu. Znam tylko jego nazwisko i wiem, że pracuje w którymś ze szpitali w New Jersey. Zajechałam na ten parking, żeby przyjść złożyć CV i zapytać o tego lekarza...
-No dobrze. A jak nazywa się twój wujek?- zapytała Cuddy.
-O ile dobrze pamiętam, to nazywa się on Gregory House.- stwierdziła dziewczyna. -Pracuje tu ktoś taki?- zapytała Emma, a Cuddy patrzyła na nią niedowierzającym wzrokiem.
-Gdy tu leżałaś, twoim lekarzem prowadzącym był właśnie ten facet z laską, który przed chwilą wyszedł z gabinetu.
-I..?
-On jest jedynym Gregorym Housem jakiego znam.- odpowiedziała Lisa
-Pani se chyba żartuje?- zapytała dziewczyna.



PostWysłany: Pią 19:06, 25 Mar 2011
LittleGirl
Rezydent
Rezydent



Dołączył: 20 Mar 2011

Posty: 298

Miasto: Bystrzyca Kł
Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

WoW
Wow
Człowieku i ty się jeszcze pytasz czy to jest dobre?
Bardzo dobre, więc prosze napisz tego jeszcze wiele, wiele, wiele odcinków.
Masz talent.



PostWysłany: Sob 17:36, 26 Mar 2011
basiag95
Student medycyny
Student medycyny



Dołączył: 01 Lut 2010

Posty: 97

Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Dziękuję bardzo za tak pozytywną opinię,basiag95 Smile
Podbudowałaś moją wiarę w moje możliwości literackie ;]










3.


-Niech mi pani opowie, jaki on jest.- poprosiła Emma, gdy razem z Lisą Cuddy siedziały w salonie tej drugiej i piły herbatę.
-Jaki on jest? Hm... Jest chamski. Niewychowany. Arogancki. Jest też geniuszem. Ma trudny charakter, choć czasami zachowuje się jak człowiek. Ale to rzadko.- odparła nowa szefowa Emmy Wills- Najlepiej, jeśli sama go poznasz. Zamierzasz mu jutro powiedzieć o tym, ze jesteś jego siostrzenicą?
-Nie wiem. Raczej nie. Chcę przez jakiś czas poobserwować go jako całkiem nieznana, nie powiązana z nim osoba.- powiedziała Emma, a po chwili jęknęła z bólu.
-Co ci jest?- zapytała zaniepokojona Lisa
-Nic takiego... Od dłuższego czasu nie brałam leku...- odparła rudowłosa dziewczyna, wyciągając z kieszeni spodni pomarańczową buteleczkę, którą Cuddy doskonale znała.
-Vicodin?- zapytała kobieta
-Taaa.... A bo co?- zapytała Wills, połykając kilka tabletek.
-Nic. Ale... Jesteście z Housem podobni.
-Aha... A to czemu?
-Oboje macie chorą nogę i chodzicie o lasce. Bierzecie Vicodin i mimo kalectwa, jeździcie na motorze. Jesteście inteligentni, ale zazwyczaj chamscy...
-Przecież ja jestem teraz bardzo grzeczna!- oburzyła się Emma, przerywając wyliczankę Cuddy
-No teraz tak, ale to tylko dlatego, że pod warunkiem bycia grzeczną przyjęłam cię pod mój dach!
-Możliwe... Ale wiesz, jakie to męczące być dobrze wychowaną?
-Taaak.. Z całą pewnością to dla ciebie bardzo trudne.- odparła Cuddy
-Oczywiście! Gdyby nie to, że muszę się dobrze zachowywać, na pewno już powiedziałabym, że masz niewiarygodnie wielki...
-Wills!- przywołała dziewczynę do porządku Cuddy
-Taaak?- zapytała Emma niewinnym tonem.
-Idź już lepiej spać. Nie możesz się spóźnić do pracy.- powiedziała Lisa, po czym wyszła z salonu, jednocześnie gasząc światło- Dobranoc.
-Kup se filiżankę!- rzuciła pod nosem Wills, po czym obiecała sobie w duchu, że postara się spóźnić do pracy. Tylko po to, żeby zrobić na złość Cuddy.



***



-Myślicie, że House chce zatrudnić tę rudą?- zapytał Chase, gdy on, Cameron i 13 pili poranną kawę w gabinecie diagnostycznym.
-Wczoraj tak za nią wybiegł... Możliwe, że tak, skoro rozwiązała przypadek tamtej kobiety.- stwierdziła 13
-Jak z nią rozmawiałam kilka dni temu, to mówiła, że będzie starać się o posadę w tym szpitalu...- rzuciła Cameron- I wtedy, jako pacjentka, była zdecydowanie milsza.- Allison i Robert wspomnieli niezbyt przyjemne określenia użyte ich względem: "durna blondynka" i "wyglądający na pedała kangur".
-Ona jest podobna do House'a, zauważyliście?- zapytała 13
-Ma takie same oczy...- powiedziała Cameron i się zamyśliła
-No... A poza tym, chodzi o lasce. Dziwnie to wygląda: młoda dziewczyna, a chodzi o lasce.- zauważył Chase
-Ej... A może, skoro ona jest taka podobna do niego, to jest jakaś jego nieślubna córka?- zasugerowała 13, a wszyscy troje wybuchnęli śmiechem.
Akurat teraz do gabinetu wszedł House.
-A wam co tak wesoło? Wilson tu był i przeczytał wam kilka swoich wierszy?- zapytał lekarz
-On pisze wiersze?- zapytała zaskoczona Cameron
-Ups, to chyba miał być jego sekret...- rzucił House, przechodząc do swojego gabinetu, gdzie zostawił swój plecak, po czym wrócił do swojego zespołu.
-Jakiś interesujący przypadek?- zapytał Gregory House, siadając przy stole.
-Dziewczyna, lat 15. Objawy...- zaczęła czytać Cameron, ale przerwało jej nagłe wejście do gabinetu diagnostycznego, połączone z głośnym trzaskiem drzwiami.
-Witam wszystkich! Przepraszam za moje jakże bezczelne spóźnienie, ale miałam problem z motorem...- powiedziała dziarskim tonem Emma Wills, ściągając swoją ramoneskę i zakładając biały kitel.
-Yyyy... Taak...- zmieszała sie Cameron- Niezwykle miło powitać nam w zespole nową koleżankę... A teraz wróćmy do objawów...- blondynka chciała kontynuować czytanie,ale Wills już wyrwała jej z rąk kartę pacjentki
-Duszności... Gorączka...Wymioty... Halucynacje... Miałam tak samo, jak się pierwszy raz naćpałam gałką muszkatołową. Sprawdziliście, czy czegoś nie brała?- zapytała Emma
-Jak mieliśmy cokolwiek zrobić, skoro dopiero przyszliśmy do pracy i przed chwilą zaczęliśmy omawiać przypadek?- odrzekł Chase
-Wszyscy w tym pomieszczeniu są lekarzami, ale co najważniejsze ludźmi, więc potrafią myśleć..- zaczęła Emma,a po chwili spojrzał na Chase'a- Oj, przepraszam, zapomniałam o jednym przedstawicielu fauny australijskiej. No, ale poza nim, to tak jak mówiłam, wszyscy potrafią myśleć. Więc gdy wszyscy próbują wymyślić, co może dolegać nastolatce, to jedna osoba powinna pójść i robić podstawowe badania...- mówiła Wills
-Świetnie. To może tą jedną osobą, która pójdzie robić badania, będziesz ty?- zasugerowała Cameron
-No niestety... Jestem kaleką i boli mnie noga. Ten fakt jest tak dramatyczny, że nie mogę zbyt dużo chodzić. Muszę zostać tutaj i ograniczyć się do myślenia i mówienia.-odrzekła Emma.
-Szefie, a może ty powiesz, co ma robić nowa lekarka w zespole?- zapytała 13, zwracając się do House'a.
-Niech zostanie.- polecił lekarz.
-W takim razie, ja idę robić badania i zebrać wywiad.- powiedziała rudowłosa dziewczyna, wstając z krzesła i kierując się ku drzwiom
-Czekaj, czekaj. Przecież powiedziałem, że masz zostać.- zauważył House
-Taaaaaa... A moje zachowanie to przejaw rażącej niesubordynacji.- rzuciła dziewczyna, po czym wyszła z gabinetu.
Cameron, Chase i 13 z zaciekawieniem przyglądali się zaistniałej sytuacji. House przez chwilę wpatrywał się w drzwi, przez które wyszła Emma. Był zaskoczony takim zachowaniem. Gdy spostrzegł, że reszta zespołu bacznie się mu przygląda, powiedział:
-No co się gapicie? Myślcie! Czekam na pomysły!



_________________
Na świecie jest tyle tabletek, których człowiek jeszcze nie spróbował...

PostWysłany: Nie 15:03, 27 Mar 2011
LittleGirl
Rezydent
Rezydent



Dołączył: 20 Mar 2011

Posty: 298

Miasto: Bystrzyca Kł
Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

hmm, bardzo dobre, śmieszne. Razz Laughing
Tylko jedno ale: czemu piszesz takie krótkie odcinki? Mad
Chcesz żeby ludzie bardziej się męczyli, dłużej? Crying or Very sad
Błagam cię, nie torturuj i szybko wstawiaj nowe części Twisted Evil



PostWysłany: Pon 13:40, 28 Mar 2011
basiag95
Student medycyny
Student medycyny



Dołączył: 01 Lut 2010

Posty: 97

Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

No niestety, ale pisanie muszę zmieścić w czasie obok prac domowych i nauki ;]

Ale może dziś, może jutro coś jeszcze napiszę ;]



_________________
Na świecie jest tyle tabletek, których człowiek jeszcze nie spróbował...

PostWysłany: Pon 14:42, 28 Mar 2011
LittleGirl
Rezydent
Rezydent



Dołączył: 20 Mar 2011

Posty: 298

Miasto: Bystrzyca Kł
Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

ok, w takim razie czekam i niecierpliwie się. Powodzenia w nauce Wink



PostWysłany: Pon 16:32, 28 Mar 2011
basiag95
Student medycyny
Student medycyny



Dołączył: 01 Lut 2010

Posty: 97

Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

dziękuję ;]


o, coś tu mam! takie krótkie... żeby nie pisać miliona postów, to edytuję... (a co! jestem ekologiczna! ;])




4.


-Hej!- przywitała się Emma Wills, wchodząc do sali pacjentki- Jestem Emma Wills, jedna z lekarek... Ale to taki szczegół. Mam zebrać wywiad i być może pobrać krew do paru mniej lub więcej ważnych badań...- powiadomiła lekarka, a dziewczyna spojrzała na nią dużymi, piwnymi, smutnymi oczami
"Za dużo tuszu do rzęs. Na cholerę on jej w szpitalu?"- pomyślała Wills, a nastoletnia pacjentka powiedziała:
-Pani doktor, chciałabym wyznać, że bardzo źle się czuję... Wręcz tragicznie! Czuję się, niczym upadły anioł, wygnany z raju za swoje niewinne przewinienia... Wygnany z nieba i skazany na wieczną włóczęgę na tym padole łez...- gdy nastolatka mówiła, Emma patrzyła się na nią jak na wariatkę
-Ćpałaś coś, prawda?
-Szczerze mówiąc, skosztowałam nieco liquid sky*... Chciałam choć przez chwilę poczuć utracony raj...- odpowiedziała rymem pacjentka
-Nie wierzę ci. Nie przyznałabyś się tak od razu.- stwierdziła Wills, po czym podeszła do metalowej szafki, ustawionej koło okna, po czym wyciągnęła z niej strzykawkę i igłę.
- No to pobierzemy krew na toksykologię...- rzuciła lekarka, podchodząc do łóżka pacjentki- Będzie bolało...- młoda kobieta uśmiechnęła się
-Nie!- zaprotestowała piętnastolatka- Nie! Precz, demonico! Jestem tylko niewinnym, upadłym aniołem... Nie możesz złożyć mnie w ofierze Panu Ciemności! Demonie! Nie odprawiaj swych czarnoksięskich praktyk!- dziewczyna zaczęła się szamotać, kopać, wierzgać; wszystko, co tylko można. Rudowłosa lekarka westchnęła ciężko, po czym cofnęła się od łóżka. Za pomocą laski przysunęła sobie tę samą metalową szafeczkę, z której korzystała wcześniej, po czym wyciągnęła z niej strzykawkę ze środkiem uspakajającym
-Przyjmij tę ofiarę, o Panie Ciemności...- powiedziała do pacjentki (ach, te sadystyczne zapędy!) Emma, a gdy ta pierwsza zaczęła krzyczeć- sprawnym ruchem wstrzyknęła zawartość strzykawki do organizmu nastolatki.
Nastolatka opadła ciężko na poduszkę, otumaniona lekiem. Patrząc na nią, Wills stwierdziła, że może powinna najpierw pobrać krew, a dopiero później zaaplikować jakikolwiek lek. "Mówi się trudno. Jak coś, to najwyżej zatrudnię się w innym szpitalu."- pomyślała zrezygnowana Emma, a gdy już miała wyjść z sali, coś przykuło jej uwagę.
Po prawej stronie poduszki, w miejscu, gdzie pacjentka chwilę wcześniej trzymała swoją głowę, znajdowała się jakiś galaretowaty, ciemnoczerwony obiekt.
Lekarka, zamiast z pagera, skorzystała z komórki i zadzwoniła do swojego szefa
-Czego?- zapytał House, wciąż obrażony za tak bezczelne znieważenie jego poleceń.
-Nie mogłam zebrać wywiadu... Dowiedziałam się tylko, ze pacjentka jest jakimś emo albo gotem..
-Coś jeszcze?
-No i coś takiego jej z ucha wypadło... To chyba niepotrzebne było, ale lepiej niech ktoś jeszcze przyjdzie...- powiadomiła Wills, po czym się rozłączyła.
Czekając na przyjście kogoś z zespołu łyknęła dwa Vicodiny.



__________
* liquid sky- slangowe określenie heroiny



_________________
Na świecie jest tyle tabletek, których człowiek jeszcze nie spróbował...

PostWysłany: Pon 18:40, 28 Mar 2011
LittleGirl
Rezydent
Rezydent



Dołączył: 20 Mar 2011

Posty: 298

Miasto: Bystrzyca Kł
Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

ha, nieźle pierrwsza pacjentka i w dodatku jakaś walnięta, jak ak dalej pójdzie to Wills pójdzie do psychiatryka, razem z wujkiem.
Już nie mogę się doczekać co nowego wymyślisz Wink



PostWysłany: Wto 9:29, 29 Mar 2011
basiag95
Student medycyny
Student medycyny



Dołączył: 01 Lut 2010

Posty: 97

Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

nie no, do psychiatryka nie planuję jej wysłać... w każdym razie nie przed pewnym show, które zamierzam napisać w najbliższym czasie ;]



_________________
Na świecie jest tyle tabletek, których człowiek jeszcze nie spróbował...

PostWysłany: Wto 19:39, 29 Mar 2011
LittleGirl
Rezydent
Rezydent



Dołączył: 20 Mar 2011

Posty: 298

Miasto: Bystrzyca Kł
Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

No to zapowiada się fajnie.
Nie dość że masz świetną wyobraźnię to jeszcze cytujesz mój ulubiony cytat mojego ulubionego bohatera Smile Smile Smile Smile



PostWysłany: Sob 8:05, 02 Kwi 2011
basiag95
Student medycyny
Student medycyny



Dołączył: 01 Lut 2010

Posty: 97

Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Zatem... W końcu coś dopisałam. Ale uważam, że poszło mi słabo. Bardzo słabo. Nie zdziwię się, jeśli się nie spodoba. No ale cóż... Proszę o wyrozumiałość moim względem.






5.



-Możesz mi, do cholery jasnej, wyjaśnić, po co dałaś jej ten lek?! Trzeba było najpierw pobrać krew! Ten środek może znacząco wpłynąć na wyniki badań! I nie dowiemy się, co dolega tej pieprznej nastolatce!- wydzierał się House na rudowłosą lekarkę.
-Działałam w obronie własnej. Wolałam dać jej to, niż mieć pooraną pazurami twarz.- stwierdziła ze stoickim spokojem Emma
-To trzeba było dać się trochę uszkodzić! Nie jesteś modelką, tylko lekarzem; podstawą jest to, żeby doprowadzić przypadek do końca!
-Tak, wspaniale. Ale ja wolę wyglądać tak jak teraz, bo jeśli mnie zwolnisz przez jeden błąd i odnotujecie mi ten syf w papierach, przez co nie będę mogła znaleźć sobie pracy jako lekarz, to kto wie: może będę musiała skończyć jako jakaś pieprzona dziwka.- stwierdziła Wills chłodno.- A do twojej wiadomości, to wiele badań można zrobić dajmy na to na przykładzie włosa. Nie zaprzepaściłam szansy na zdobycie danych.
Przez chwilę lekarze mierzyli się wzrokiem. Po chwili House powiedział:
-Dobra, na razie możesz zostać. Ale wszystko, co chcesz zrobić z pacjentką- obojętnie, wykonać badanie albo podać lek- masz konsultować ze mną. Zrozumiano?
-Taaa...- rzuciła po nosem Emma
-Nie słyszę!
-To do laryngologa!- powiedziała ruda, ale gdy House posłał jej mordercze spojrzenie, zaraz się poprawiła: -Taaak, zrozumiano...
Młoda kobieta skierowała się w stronę wyjścia z gabinetu, a gdy już trzymała rękę na klamce, powiedziała:
-Mogłam cię trochę wkurzyć, przez co prawdopodobnie zapomniałeś, żeby zadzwonić do swojej matki; w końcu ma dziś imieniny...
-Skąd wiesz, kiedy moja matka ma urodziny?- zapytał diagnosta, myśląc zapewne coś bardzo dramatycznego, w stylu : "O boże! Zapomniałem! Będę potępiony do końca życia! Jak mogłem....".
Czy coś w tym stylu.
-Bo wiem. Jak już będziesz z nią rozmawiał, to złóż jej życzenia też ode mnie. To znaczy, od wnuczki.- poprosiła Wills, a gdy już miała wyjść, zatrzymały ją słowa szefa:
-Coś ty powiedziała? Od kogo?
-Od wnuczki.- powtórzyła Emma, a gdy lekarz patrzył na nią zszokowany, uderzyła się otwartą dłonią w czoło- Aaaach, byłabym zapomniała! Od razu możesz się jej zapytać, czemu nie powiedziała ci, że miałeś siostrę! I że córka tej siostry właśnie jest w New Jersey! I nawet w tym szpitalu!
-Zostań tutaj.- polecił dziewczynie House, po czym wyszedł do sąsiedniej sali zatelefonować.
Na polecenie szefa (a także wuja), dziewczyna siedziała w jego gabinecie. Gdy mężczyzna już wrócił, był po rozmowie z matką. Uderzony faktem, że nie odkrył istnienia krewnych przez całe swoje życie, słuchał tego, co miała mu do powiedzenia Emma.






<"lekarz patrzył na nią zszokowany", "Uderzony faktem..."... To niezbyt prawdopodobne reakcje jak na House'a, no ale cóż... Jakoś nie miałam serca wymyślać czegoś chamskiego, aroganckiego itp., itd. ...


***



-Taaak... A więc...- dukał House, siedząc na przeciwko swojej siostrzenicy w kantynie. Nie wiedział, o czym ma rozmawiać z osobą, która jest jego krewną, ale nie znał jej przez całe życie.
-Możesz zapytasz, czy mam się gdzie zatrzymać?- zaproponowała Emma- Osoba, u której byłam przez ostatnie dni, ma mnie już dość i będę się musiała wynieść...
-Że niby mam ci zaproponować zakwaterowanie?
-Coś w tym złego?
-Pomijając parę pomniejszych faktów... To by dziwnie wyglądało. Ktoś mógłby pomyśleć, że zatrudniłem cię, bo z tobą sypiam.
-I co z tego?- gdy Wills zadała to pytanie, odpowiedziało jej milczenie.
-U kogo się zatrzymywałaś przez te kilka dni?- zmienił temat mężczyzna.
-Nieważne... Ważniejszy jest fakt, że zaraz zrywam się z pracy na jakieś pół godziny. Daj mi swoje klucze od mieszkania, muszę przenieść swoje rzeczy.- nakazała ruda
-A może ja się nie zgodzę?- zapytał House
-Jesteś mi to winien. Poza tym... Jak nie, to nie. Sama je sobie wezmę.- powiedziała dziewczyna z uśmiechem, po czym wstała i skierowała się ku wyjściu z kantyny. House wstał za nią i zamierzał ją zatrzymać, ale nagle do kantyny weszła Cuddy i zatrzymała genialnego diagnostę.
-House, znowu zalegasz z przychodnią.- stwierdziła kobieta, blokując przejście lekarzowi.
-Nie mam czasu na przychodnię. Wills chce mi się włamać do mieszkania!- powiedział House i chciał odsunąć Cuddy, ale ta się nie dała.
-Nie obchodzi mnie to. Jestem twoją szefową, a ty podwładnym; masz robić, co ci mówię!
...I od słowa wnet do słowa, potoczyła się rozmowa. Gdy House i Cuddy, jak to mieli w zwyczaju, byli zajęci kłóceniem się, Emma w międzyczasie dotarła do gabinetu swojego wuja, wzięła jego klucze i już miała pójść na parking, ale przypomniała sobie, że musi wziąć jeszcze klucze Cuddy (w końcu u niej miała większość swoich rzeczy).
Dziewczyna weszła do gabinetu administratorki szpitala, przez dłuższą chwilę przekopywała jej torebkę, a gdy w końcu znalazła klucze i miała wyjść, do gabinetu wpadli House i Cuddy.
Wills pomyślała, że gdy tylko dwójka lekarzy ją zauważy, będzie wielka awantura. Młoda kobieta jednak stała w takim dziwnym miejscu, jakoś niby w kącie pomieszczenia, niby w przestrzeni za szafą... Cuddy i House jej nie zauważyli. Oni się kłócili, a jej udało się niezauważonej wymknąć z gabinetu.
Gdy Emma przemierzała prędkimi (na tyle, ile pozwalała jej chora noga i laska) krokami szpitalny parking, zobaczyła, że z okna w gabinecie dyrektorki obserwuje ją jej ojciec chrzestny oraz sama właścicielka pomieszczenia. Pomachała im triumfalnie dwoma zestawami kluczy. Wyglądali na oburzonych, ale lekarka nie zwróciła na to uwagi, bo już wyjeżdżała z parkingu na swoim motorze.



***
(powrót do akcji po kilku dniach)



Do gabinetu diagnostycznego weszli 13, Cameron oraz Chase- każde z nich niosąc wielkie, kartonowe pudło, w którym znajdowało się mnóstwo małych, plastikowych woreczków.
-Przeszukaliśmy jej pokój i szafkę w szkole. Wszędzie było to samo.- powiedziała 13, gdy kartonowe pudła wylądowały na stole. Wills podeszła do jednego z nich i wyciągnęła dwa woreczki: jeden z martwymi, wysuszonymi insektami oraz jeden z białym proszkiem
-Mmm... Smakowitości...- skomentowała dziewczyna, patrząc pod światło na zawartość torebeczek; szczególną uwagę poświęciła owadom
-Nasza mała poetka jest dilerką...- stwierdził Chase
-Myślicie, że coś sie stanie, jak wezmę sobie trochę towaru?- zapytała Emma, patrząc pożądliwie na torebeczki z białym proszkiem. Cameron popatrzyła na nią oburzona.
-No co?- zapytała niewinnym tonem ruda.
Do pomieszczenia wszedł House. Spojrzał zaskoczony na pudła z narkotykami.
-To wszystko było u tej małej?
-Tak.- potwierdziła 13
-Czyli, że mogę sobie trochę wziąć?- spytała ponownie Emma, powracając do tematu.
-Najpierw musimy to przebadać.-zauważył Chase
-No, a ja się chyba już naćpałam; kangur do mnie mówi!- stwierdziła Wills, a Chase popatrzył na nią urażony
-Mogłabyś przestać mnie tak nazywać?
-Jak?
-Kangurem?
-Nazywajmy rzeczy po imieniu...- rzuciła Wills
-Przestańcie się kłócić i zanieście to do laboratorium. WSZYSCY.- polecił House, a Emma spojrzała na niego oburzona
-Ale ja nie mogę! Mam chorą nogę!
-Ja też mam chorą nogę i chodzę o lasce,a mimo tego muszę pracować.- powiedział lekarz- Do roboty.- rzucił jeszcze, zanim wyszedł z sali. Nie wiedzieć czemu, przechodząc koło Cameron i patrząc na jej plecy, parsknął śmiechem.
Emma popatrzyła na niego wściekła.
-Jeszcze tego pożałujesz. I lepiej nie wchodź dziś do swojego mieszkania.- rzuciła rudowłosa, po czym wzięła jedno z pudeł i poszła do laboratorium
-Ona mu groziła?- zapytała Cameron zaskoczona
-Na to wygląda...- odpowiedziała 13
-No to długo tutaj nie popracuje.- powiedziała Allison z mściwą satysfakcją.
-Ktoś tu jej nie lubi...- rzucił Chase
-Czy mi się tylko wydaje, czy wy też sądzicie, że coś łączy tamtych dwoje?- zapytała 13, biorąc jedno z pudeł z narkotykami i mając zamiar zanieść je do laboratorium.
-Może to jego dziwka. Nie zdziwiłabym się, gdyby w taki sposób zdobyła tę pracę.- powiedziała Cameron, gdy odwróciła się w stronę drzwi z zamiarem pójścia do Wilsona i wypytania go o rudowłosą lekarkę.
Nagle blondynka usłyszała za sobą zduszony śmiech.
-Co?- zapytała niepewnie kobieta
-Lepiej zdejmij swój fartuch i go obejrzyj.- zasugerowała 13, wychodząc razem z Chase'em, aby oddać narkotyki do analizy.
Niestety, gdy lekarka ściągnęła swój fartuch, nie zdołała przeczytać tego, co tak rozbawiło jej szefa i kolegów z pracy. Wszystko dlatego, że nagle do gabinetu wpadł przez okno piorun kulisty i rozwalił wszystko, łącznie z blondynką stojącą koło stołu.

No dobra, tak naprawdę autorce znudziło się ciągnięcie tego akurat wątku i postanowiła go zakończyć takim absurdalnym czymś, aby od następnej części móc pisać o przygotowaniach do wielkiego show. Więc prawdopodobnie wszystko skończyło się tym, że Cameron (jak zwykle) oburzyła się przez to, co przeczytała, po czym poszła pogadać z Wilsonem.



_________________
Na świecie jest tyle tabletek, których człowiek jeszcze nie spróbował...

PostWysłany: Sob 15:39, 02 Kwi 2011
LittleGirl
Rezydent
Rezydent



Dołączył: 20 Mar 2011

Posty: 298

Miasto: Bystrzyca Kł
Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

hahahahahahahahahahaha!wykrzyknikwykrzyknikwykrzyknikwykrzyknikwykrzyknik



PostWysłany: Pon 18:32, 04 Kwi 2011
basiag95
Student medycyny
Student medycyny



Dołączył: 01 Lut 2010

Posty: 97

Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Ok, kolejny fragment... Tu już pojawiła się wzmianka o tym jakże wspaniałym show, które ma się odbyć, ale to jeszcze nie to.
Uważam, że to też napisałam słabo, ale jestem chora, no i trochę trudno mi jasno myśleć...







6.



Zespół diagnostyczny siedział w pełnym składzie w gabinecie. Było bardzo cicho- nikt nie rozmawiał, każdy zajmował się sam sobą. Cameron uzupełniała jakieś zaległe papiery, 13 rysowała ćmy w jakimś notesie, Chase przeglądał jakąś książkę, Wills usiłowała laską dosięgnąć buteleczki Vicodinu, która spadła jej pod stół, a House siedział za swoim biurkiem i odbijał swoją ukochaną piłeczkę, być może o czymś rozmyślając, a może robiąc to ot tak, mechanicznie.
Te jakże zajmujące czynności przerwała Cuddy, wchodząc do gabinetu.
-Tamta piętnastolatka wyszła tydzień temu, a ja dalej nie czytałam jej dokumentacji... I w sumie nie wiem, jak rozwiązaliście jej przypadek.- zauważyła kobieta. Przez dłuższą chwilę wszyscy dalej milczeli, ale w końcu House, który w końcu się ocknął z otępienia, zapytał:
-Mamy ci zdać relacje?
-Tak.- odrzekła dyrektorka.
-Przez większość czasu nie wiedzieliśmy, co jej jest.- zaczęła 13- ale w końcu po jakiejś diagnozie... Nie pamiętam już, jakiej... Dziewczyna wylądowała na stole operacyjnym. No ale w połowie operacji House powiedział: "Dupa! Nie wiem, co jej jest!" a Wills na to: "Dupa? Ej, to jest myśl! Obróćcie tę dziewczynę, wiem, co jej jest!" No i w końcu okazało się, że...
-Dobra!- przerwała Cuddy- Już mi wystarczy! W każdym razie: nie przyszłam tylko w sprawie dziewczyny. Jest jeszcze jeden temat.- gdy administratorka to powiedziała, wszyscy spojrzeli na nią pytająco
-Szpital musi zorganizować bal charytatywny... Pomysł kogoś ważnego z zarządu, więc trzeba to zrealizować.
-I co z tego?- zapytał któryś z lekarzy
-Na tym balu ma się odbyć konkurs talentów.. Udział mają wziąć WSZYSCY lekarze, prezentując swoje umiejętności.- oznajmiła Cuddy.
-Że co?! No chyba ci się nudzi!- zapytała Emma, dosięgając w końcu buteleczki z Vicodinem
-Nie. Tak się składa, że mi się nie nudzi. Wiedzcie tylko, że bal, a także ten konkurs, odbędą się za miesiąc. Do tego czasu każdy ma przygotować jakiś występ.- powiadomiła endokrynolożka, po czym wyszła z gabinetu, nie zwracając uwagi na niezbyt entuzjastyczne komentarze.





***


-Ty, jako dyrektorka szpitala też musisz wziąć udział w tym cyrku, prawda?- zapytała Emma, siedząc naprzeciwko Lisy Cuddy w gabinecie tej drugiej.
-Taaaaak... Chyba, że wymyślę coś, żeby się wymigać.
-Ale ja wpadłam na wspaniały pomysł!- powiedziała Emma, a Cuddy spojrzała na nią zaskoczona- Skąd ten nagły przypływ entuzjazmu?
-Ponieważ jestem genialna.- odparła nieskromnie Wills
-Uhm... A cóż to za pomysł?
-Powiem ci wieczorem, bo i tak będę dziś znów spała u ciebie.
-Oooo... Nie wiedziałam. A to dlaczego? Przecież jakiś czas temu wyniosłaś się ode mnie do House.
-No niby tak... Ale ja dziś wychodziłam z mieszkania później niż on...
-I?
-No i wpadłam na taki głupi pomysł... Postawiłam na framudze od drzwi jego pokoju wiadro z wodą. I chyba on się za to wkurzy, jak już wróci do domu... Dlatego na wszelki wypadek przewiozłam swoje rzeczy do ciebie.- wyjaśniła ruda
-Aha... Ale on chyba już o tym wie, bo właśnie tu idzie, i wygląda na wkurzonego.- oznajmiła dr Cuddy, a zaraz po tym do gabinetu wszedł House.
-Dlaczego założyłaś nowe hasło do blokady rodzicielskiej w telewizorze w sali 27??- zapytał oburzony diagnosta,a Emma odetchnęła z ulgą
-Więc jednak nie wie...- zauważyła dziewczyna, a Cuddy się roześmiała. House popatrzył na nie zaskoczony
-Wiecie, że nawet jak nie wiem, o co chodzi, to i tak się dowiem?- rzucił mężczyzna, a po chwili wrócił do właściwego tematu- No, doktor Cuddy, jak to wyjaśnisz?
Kobieta wstała zza biurka i wolnymi krokami podchodziła do lekarza, przygotowując się na utarczkę słowną. Pech (a może po prostu los?) chciał tak, że podchodząc do mężczyzny, zahaczyła nogą o laskę Emmy, co poskutkowało potknięciem. Kobieta, chcąc jakoś utrzymać równowagę, próbowała złapać się House'a, ale nie udało jej się oprzeć na jego ramionach; Lisa zdążyła złapać się za pasek od spodni, które (te spodnie) zsunęły się z nóg mężczyzny.
Skończyło się to tak, że Cuddy wylądowała na Housie, który leżał pod nią z opuszczonymi do połowy spodniami i twarzą w dekolcie szefowej. Emma przyglądała się zaistniałej sytuacji z niedowierzeniem, które natychmiast ustąpiło miejsca śmiechowi.
Akurat w tej chwili do gabinetu administratorki szpitala weszła Cameron z jakimiś dokumentami. Ujrzawszy niecodzienną scenę, głęboko wciągnęła powietrze nosem i natychmiast wyszła z gabinetu (w międzyczasie oburzając się, oczywiście).



_________________
Na świecie jest tyle tabletek, których człowiek jeszcze nie spróbował...

PostWysłany: Pon 20:12, 04 Kwi 2011
LittleGirl
Rezydent
Rezydent



Dołączył: 20 Mar 2011

Posty: 298

Miasto: Bystrzyca Kł
Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Ciekawe jak to później wyjaśnią (Cuddy i House), jak House zareaguje na niespodziankę i co zrobią na tym balu?



PostWysłany: Sro 8:03, 06 Kwi 2011
basiag95
Student medycyny
Student medycyny



Dołączył: 01 Lut 2010

Posty: 97

Powrót do góry
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Strona Główna -> Inne Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony 1, 2  Następny
Strona 1 z 2

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Mapa użytkowników | Mapa tematów
Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group

Czas generowania strony 0.10212 sekund, Zapytań SQL: 14