Leap of Faith [T] [Z]
Idź do strony 1, 2  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Strona Główna -> Huddy
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Wiadomość Autor

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Leap of Faith [T] [Z]




Kolejne tłumaczonko mojego autorstwa Very Happy

Chapter 1: All I Need

Zwykle nie była kimś, kto lubił sobie popić, żyła zdrowo. Ale dzisiaj mało ja to obchodziło, dzisiaj było inaczej. Dzisiejszy dzień miał być najszczęśliwszym dniem w jej życiu, dniem, w którym po długim czasie oczekiwania mogła w końcu zaadoptować dziecko.
Ale potem stało się coś strasznego. Matka zmieniła zdanie i postanowiła zatrzymać dziecko, by pokazać, ze będzie lepszą matką, niż jej była.
To rozbiło jej świat na drobne kawałki, zbyt małe, by mogły się kiedyś poskładać do kupy.
Myślała o tym, co powiedział House. Sprawiło to, ze uwierzyła, iż byłaby złą matką. Miał rację. Jaka matka upijała by się, gdyby coś poszło nie po jej myśli?

Zamówiła kolejnego drinka, ale go nie wzięła do ręki. W każdym razie, jaki cel miało picie? Na pewno nie pomagało jej przetrwać ciężkich chwil. Ale była teraz tutaj, więc musiała spróbować. Próbowała zapić swój ogromny ból, zapomnieć wszystko, co się wydarzyło. Wiedziała, ze to jej nie pomoże, sprawi tylko, ze rano będzie miała wielkiego kaca, ale mało ja to obchodziło.
Nie teraz.

- Cuddy?
Super, to było on. Dlaczego ten łajdak pojawił się akurat w tym barze, w którym ona starała się o nim zapomnieć?
- Odejdź. – Powiedziała biorąc kolejny łyk alkoholu, mając nadzieję, że pojął o co chodzi i odszedł. Nie miała pojęcia, jak potem dostanie się do domu, ale pomyślała, ze zadzwoni po taksówkę.
- Jesteś pijana! Zapłać za drinki. Zabiorę cię do domu.
Westchnął, gdy Cuddy wzięła kolejny łyk i zignorowała go. Następnie wyjął swój portfel, zapłacił za drinki i wyciągnął ją na zewnątrz.
- Oddasz mi później. Teraz zabieram cię do domu, gdzie są twoje klucze?

Udało mu się dowieźć ją na miejsce i doprowadzić do drzwi. Na razie wszystko szło dobrze. Otworzył je z łatwością, ale nie mógł zabrać jej do środka, gdyż wyraźnie nie chciała. Ostatecznie przekonał ją, że jeśli nie wejdzie do środka, on wyniesie jej łóżko, zostanie z nią i razem będą spali pod gołym niebem.

- Gdzie jest twoja sypialnia?
Rozzłościła się na niego, zanim zdała sobie sprawę, ze chce ją podciągnąć na właściwe miejsce do spania, zamiast kanapy czy podłogi.
W kilka sekund złość została zastąpiona innym uczuciem., gdy zdała sobie sprawę, iż została odepchnięta. Powiedziała mu gdzie iść i pozwoliła sobie pomóc. Zdjął jej buty i otulił ją kocem Już chciał wyjść, Gdy nagle poczuł, że złapała go za nadgarstek.
- Zostań.
Spojrzał w jej oczy na moment przez odwróceniem się, widząc grające w nich uczucia.
- Cuddy, nie, nie jesteś sobą.
Nie pozwoliła mu odejść i odwrócić głowy od jej twarzy.
- Lisa, nie…
Podniosła się, jej twarz była oddalona zaledwie cal od jego twarzy.
- Greg, powiedz nie, jakbyś naprawdę tego chciał. Wiem, ze nie możesz.
Nie myliła się, nie mógł.
Pocałowała go.



_________________


"Mówi sie że nie można żyć bez miłości, osobiście uważam ze ważniejszy jest tlen"

PostWysłany: Pią 17:18, 21 Sie 2009
Cameron_25
Student medycyny
Student medycyny



Dołączył: 08 Lip 2009

Posty: 12

Powrót do góry




Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Cameron_25 napisał:
- Cuddy, nie, nie jesteś sobą.
Nie pozwoliła mu odejść i odwrócić głowy od jej twarzy.
- Lisa, nie…
Podniosła się, jej twarz była oddalona zaledwie cal od jego twarzy.


Aż mnie dreszcz przeszadł.Piękne :* czekam na cd Smile



_________________


Znalazłam siostrę- sylrich my sis forever :*

"When the land slides and when the planet dies, that's when I come back to you"

PostWysłany: Pią 20:17, 21 Sie 2009
kasia2820
Reumatolog
Reumatolog



Dołączył: 21 Sty 2009
Pochwał: 3

Posty: 1087

Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

cuddy w barze i kompletnie pijana to cos nowego:) czekam na kolejne czesci



_________________

PostWysłany: Nie 9:18, 23 Sie 2009
janeczka85
Stomatolog
Stomatolog



Dołączył: 19 Gru 2008
Pochwał: 1
Ostrzeżeń: 1

Posty: 576

Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Chapter 2: What have you done?

House obudził się i powrócił do snu, który miał. Otworzył oczy i przez moment poczuł się ogłuszony.

Nie. Mój. Sufit.

Odwrócił się i zobaczył ją, leżącą obok niego. To nie był sen. Pocałunki, dotyk, wykrzykiwanie jego imienia, gdy przyszedł, on nie był daleko od wykrzykiwania jej imienia w zmian. Ale następnie przypomniał sobie coś jeszcze. Ona była pijana. Szybko wyślizgnął się z łóżka i pozbierał swoje ubrania. Gdyby obudziła się, a on pozostał przy niej, miałby niemałe problemy. Prawdopodobnie nie zapamiętała nic z tego, co wydarzyło się zeszłej nocy.

Wychodził już, gdy ona się poruszyła. Zamarł i spojrzał na nią. Jeśli się obudzi, on będzie już martwy.
Nie uwierzyłaby mu, gdyby powiedział, ze to wszystko to jej wina. On był miły przez cały czas. Wypiła zbyt dużo, zanim przyszedł by zabrać ją do domu. Poprosiła go, by został kiedy on chciał odejść. Pocałowała go, po tym jak on chciał przestać. Ale nie mógł. Więc to była jej wina.

Odetchnął, nie wiedząc, czy przestać, gdy ona znów zapadła w głęboki sen. Wyglądała tak spokojnie, Dy spała. Prawie… słodko. Mógł stać tam przez cały czas, wpatrując się w śpiąca postać, ale kiedy znów się poruszyła, zdał sobie sprawę, ze musi odejść. Dokuśtykał do drzwi, złapał za klamkę i wyszedł.

Przypomniał sobie, ze przyjechał tu jej samochodem. Jej alarm się włączył. Musiał być przeprogramowany, nie miała wczoraj czasu by to zrobić. Szybko odszedł głęboko zamyślony, zatrzymując się kilka bloków dalej, gdyż jego noga zaczęła boleć. Połknął 2 Vicodiny i zadzwonił po taksówkę. Było za wcześnie, by mógł się spóźnić, więc udał się do domu, by się przebrać i przemyśleć pewne sprawy

Houseleapoffaithhouse.

Obudziła się z piekielnym bólem głowy. Nie powinna tyle wczoraj pić. Ale jak dotarła do domu? Powoli wstała i próbowała sobie przypomnieć. Poszła do baru, by zapomnieć o nieudanej adopcji, ktoś, kogo zna przyszedł do niej i…

Szybko spojrzała dookoła, co tylko pogłębiło jej ból głowy. Czy to wszystko było snem? Wyszła z łóżka i podeszła do lusterka. Nie, to nie był sen. Wyglądała jak czarownica. Jej makijaż był rozmazany, oczy zaczerwienione i miała znamię na szyi.

Dlaczego ten ktoś to zrobił? Była pijana, więc ten facet praktycznie ją zgwałcił. Omiotła wzrokiem mieszkanie, by znaleźć jakieś wskazówki, kim on był, ale jedyną rzeczą, jaką znalazła, była marynarka z numerem 78 na metce. Postanowiła później zastanowić się, czy ta liczba coś znaczy, ale teraz musiała przygotować się do pracy.

Pół godziny później zbadała w lustrze, jak wygląda. Jej włosy i makijaż mówiły same za siebie, że użyła trochę więcej makijażu niż zwykle, by odciągnąć uwagę od jej oczu. Znak na szyi został ukryty pod bluzką z golfem. Wystarczyło, by wyglądała w miarę przyzwoicie, więc w szpitalu nie powinno być żadnych pytań. Wszystko zostało ukryte.

Jedyne, czego nie mogła ukryć, było uczycie, ze została wykorzystana. Nie lubiła tego 78. Fakt, ze znała tego faceta sprawiał, ze czuła się jeszcze gorzej. Nie dawała mu wskazówek, jak dojechać do jej domu, więc on musiał wiedzieć, gdzie on jest, to samo z jej samochodem, nigdy nie mówiła mu, jak on wygląda.
Nie miała dużo zajęć, oprócz swojej pracy, więc ten facet musiał pracować tam gdzie ona. Westchnęła, wyjęła klucze i wyszła. Zanosiło się na długi dzień.



_________________


"Mówi sie że nie można żyć bez miłości, osobiście uważam ze ważniejszy jest tlen"

PostWysłany: Pon 14:45, 24 Sie 2009
Cameron_25
Student medycyny
Student medycyny



Dołączył: 08 Lip 2009

Posty: 12

Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Fik zaczyna sie intrygująco. Nie jestem tylko pewna czy kupuje tekst, że nie pamiętała z kim spała. Nie wiem, może to brak własnych doświadczeń w dziedzinie zalewania się do nieprzytomności Mr. Green

Dzięki za to tłumaczenie. Wiem że to olbrzymia praca Smile czekam oczywiście na kolejny kawałek. pozdrawiam.



_________________

PostWysłany: Czw 19:18, 27 Sie 2009
T.
Mecenas Timon
Mecenas Timon



Dołączył: 19 Gru 2008
Pochwał: 37

Posty: 2458

Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

ciekawie się zaczęło, niecierpliwie czekam na cd. Very Happy



_________________


Moje siostrzyczki Nemezis i Sevir i nasza mamuta Maagda
Mój prywatny, jedyny i niezastąpiony kaloryferek Alan
Moja prywatna pisarka zÓych dobranocek, po których nikt nie zaśnie - Guśka

PostWysłany: Pią 0:04, 28 Sie 2009
nimfka
Nietoperek
Nietoperek



Dołączył: 13 Sty 2009
Pochwał: 30

Posty: 11393

Miasto: HouseLand
Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

ja także czekam na cd Smile



_________________


Znalazłam siostrę- sylrich my sis forever :*

"When the land slides and when the planet dies, that's when I come back to you"

PostWysłany: Pią 7:29, 28 Sie 2009
kasia2820
Reumatolog
Reumatolog



Dołączył: 21 Sty 2009
Pochwał: 3

Posty: 1087

Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Czekam na ciąg dalszy Very Happy



_________________
kiciaipanfu

PostWysłany: Pon 18:21, 25 Sty 2010
kiciaipanfu
Student medycyny
Student medycyny



Dołączył: 31 Gru 2009

Posty: 49

Miasto: gdzieś na świecie
Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Fik jest wg mnie mocno naciągany (to co napisała T.), ale jednocześnie na tyle intrygujący, że znalazłam i przeczytałam do końca oryginał. A ponieważ końcówka (choć nieco ckliwa) wynagradza i tłumaczy naciągany początek, pozwoliłam sobie kontynuować tłumaczenie. Napisałam PW do Cameron_25, która zaczęła tłumaczyć to opowiadanie, ale od 3 lutego (czyli prawie 2 tygodnie) nie odpowiada, więc za zgodą administracji wklejam tu dalszą część fika.



Chapter 3: The Heart Of Everything [Serce wszystkiego]

Minął tydzień od kiedy TO się stało, a ona nadal nie wiedziała kto z nią spał. Przebadała marynarkę do samej podszewki tysiąc razy, ale niczego nie znalazła. Próbowała wyjaśnić co oznacza numer, ale to mogło być cokolwiek. Czyjś wiek, rok urodzenia, cholera to mogła być nawet losowa liczba. Więc zabrała marynarkę do szpitala, żeby zrobić test DNA, ale nie zrobiła go. To by mogło doprowadzić do jej zwolnienia, a to była ostatnia rzecz jakiej teraz chciała.

Wstała i wyszła ze swojego biura zamykając go za sobą. Nie mogła odcinać się od świata tylko dlatego, że stało się coś złego. Poszła więc na umówione spotkanie.

Wróciła po paru godzinach i postanowiła zabrać się za robotę papierkową. Kilka minut później usłyszała pukanie do drzwi i wszedł Wilson. Najwidoczniej House znowu narozrabiał. Rozmawiali na ten temat, a zaraz po tym gdy wyszedł zdała sobie sprawę, że czegoś brakuje.

Marynarka wcześniej wisiała na jej wieszaku, ale teraz jej nie było. Zbladła. To nie mógł być Wilson, a może mógł? Robienie takich rzeczy, jest zupełnie nie w jego stylu, ale był jedynym, który mógł wykraść marynarkę. Albo... House! Krążyły plotki o tym, że ma klucz do jej gabinetu. Ale dlaczego miałby wykradać marynarkę? Chyba, że była jego...

Ale to nie mogła być prawda. Facet, który ją odwiózł, był uprzejmy na tyle, żeby przywieźć ja do domu. House by tego nie zrobił. Ale wciąż nie mogła otrząsnąć się z uczucia, że to on i naprawdę był uprzejmy. Choćby tylko ten jedyny raz.

Poszła do domu wcześniej, żeby pomyśleć. Pamiętała niemal wszystko, z wyjątkiem tego kto ją przywiózł do domu i co stało się potem. I to było prawie, jakby to naprawdę był on. Ale to się po prostu nie zgadzało. House to palant, ale ma swoje granice. Na pewno nie wykorzystałby jej w ten sposób. Gdyby miał ochotę przelecieć panienkę, to wezwałby prostytutkę. No i był naprawdę uprzejmy tamtego wieczora, dlaczego miałby tak nagle przestać?

To po prostu nie trzymało się kupy. Jeśli naprawdę z nią spał, to dlaczego nie został? Albo dlaczego jej nie powiedział? Czy naprawdę myślał, że ona się nie dowie czy może był jakiś inny powód? I czy odpowiedzi na wszystkie te pytania naprawdę istniały?

Rozebrała się, założyła koszulę nocną i położyła się do łóżka. I rozpłakała się. Za każdym razem obiecywała, że już nigdy nie będzie przez niego płakać, ale wciąż to robiła. Gdyby tu był powiedziałaby mu, że wygrał, że znalazł sposób by jeszcze bardziej ją unieszczęśliwić. Próbowała płakać tak długo aż wreszcie zaśnie, chociaż słońce jeszcze nie zaszło. Nie udało się.

Houseleapoffaithhouse

W innym domu, ktoś miał taki sam problem. House próbował dowiedzieć się dlaczego pewna dziekan medycyny poszła do domu wcześniej. To nie było w jej stylu. I wtedy do niego dotarło. Zorientowała się, że ktoś wykradł marynarkę z jej biura. Nie powinien był tego robić, nie w ten sposób. Powinien był wysłać po nią jedno ze swoich kaczątek, kiedy drzwi nie były zamknięte. Jakby naprawdę mogło mu ujść płazem wykradzenie jej tego jedynego dowodu. Po prostu spanikował, kiedy zobaczył u niej marynarkę. Nawet nie pamiętał, że miał ją ze sobą. Musi to teraz naprawić. Świetnie, to z pewnością skończy się dodatkowymi godzinami w przychodni. Albo w najgorszym razie więzieniem.
- Porozmawiam z nią. Jutro



_________________
"To change the world, start with one step
however small, first step is hardest of all"
strony internetowe

PostWysłany: Wto 7:01, 16 Lut 2010
orco
Tłumacz



Dołączył: 17 Wrz 2009
Pochwał: 28

Posty: 638

Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

orco piękne... zjadłam paznokcie, pisz dalej :*



_________________

Podpis by maybe_55 -> Smile

PostWysłany: Wto 11:10, 16 Lut 2010
ola_baca
Patomorfolog
Patomorfolog



Dołączył: 27 Sty 2010
Ostrzeżeń: 1

Posty: 880

Miasto: Chrzanów
Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Chapter 4: Final Destination [Cel ostateczny]

Spojrzała ponownie. To nie może być prawda, to nie może być cholerna prawda! Ale była i to było naprawdę ironiczne. Chciała tej odpowiedzi wcześniej, czuła jakby chciała jej tysiąc razy. Ale nigdy jej nie dostała. A teraz nie chciała jej, a ona tam była. Była tam, a ona nic nie mogła na to poradzić. Westchnęła. Ma wiele do wyjaśnienia i to wielu ludziom.

Houseleapoffaithhouse

Martwił się. Było koło południa, a on nadal nie widział Cuddy. Nie żeby widywał ją często od czasu incydentu z marynarką, nie, ale teraz było inaczej. Po szpitalu chodziły plotki, że zadzwoniła, że jest chora i zostawiła swojego asystenta ze wszystkimi swoimi sprawami. Ale to nie brzmiało dobrze, mówimy tutaj o Lisie Cuddy. Ta kobieta przyszłaby do szpitala, nawet gdyby była martwa, choćby tylko po to by zmusić go by zarobił na swoją pensję. Więc dlaczego jej tu nie ma?

Wysłał więc kaczuszki do robienia na pacjencie testów, które prawdopodobnie nic nie wykażą, a sam był już w drodze do jej domu. Chciał rozwiązać zagadkę, dlaczego została w domu, zwłaszcza teraz gdy domyślała się wszystkiego. Nigdy z nią nie porozmawiał, mimo że obiecał sobie, że to zrobi. A teraz był tak samo dobry czas jak każdy inny, czyż nie?

Dotarł do jej domu i chciał nacisnąć dzwonek, ale nagle się przestraszył. A co jeśli ona nie chce go widzieć? Co jeśli zatrzaśnie mu drzwi przed nosem? Albo gorzej, co jeśli zacznie się na niego wydzierać na całą ulicę? Mógł znieść jej krzyki, kiedy byli we dwójkę, ale nie chciał by cała ulica podniecała się tym co zrobił.

Odwrócił się aby odejść, ale zatrzymał się po paru krokach. Od kiedy to przejmował się tym co inni ludzie pomyślą. Boże, robi się delikatny. Odwrócił się ponownie, aby nacisnąć dzwonek, ale zanim to zrobił, ona otworzyła drzwi. Naprawdę wyglądała na chorą, ale to nie był powód by zostać w domu, nie dla niej.

- Wejdziesz

Nie usłyszał czy to było pytanie czy polecenie, w każdym razie podążył za nią do środka.

Houseleapoffaithhouse

Siedzieli na jej kanapie od co najwyżej dziesięciu minut, ale dla nich to była wieczność. Nie chcieli rozmawiać, ale to ona przerwała ciszę.

- Dlaczego?

Nie odpowiedział, jak mógłby? Nie mógł wyjaśnić, nie chciałaby go słuchać. Ale niestety milczenie nie było właściwym wyborem.

- Do cholery, House odpowiedz mi! Naprawdę myślałeś, że się nie dowiem?! A kradzieżą marynarki z mojego gabinetu przekroczyłeś kolejną linię! Dlaczego to wszystko zrobiłeś?!

Znowu cisza. Nie mógł wyjaśnić dlaczego to zrobił. Cholera, on sam nawet tego nie wiedział!

- Więc jaka jest twoja odpowiedź? Nic? Żegnam House, nie bądź zdziwiony jeżeli nagle nie będziesz miał do roboty nic poza odrabianiem przychodni!

Mówiąc to wyszła do, jak mu się zdawało, kuchni. Miała rację, powinien wyjść. Dowiedział się dlaczego nie ma jej w pracy, więc po co miałby tu zostawać? Wtedy jego wzrok zatrzymał się na szufladzie, która była uchylona, jakby ktoś wrzucił do niej coś w pośpiechu i zapomniał do końca zamknąć. Jego ciekawskość wzięła górę i kiedy otworzył szufladę, zobaczył test.

Tak zastała go Cuddy pięć minut później, gapiącego się na patyczek z ustami otwierającymi się i zamykającymi jakby chciał coś powiedzieć. Powinna była wiedzieć, że zacznie przegrzebywać jej rzeczy. To nie było dobre miejsce do ukrywania czegokolwiek. Ale kiedy pojawił się przed jej drzwiami spanikowała. Wyglądał jakby chciał cofnąć wszystko co zrobił. Czy może tylko ona uważała, że tak będzie wyglądał.

- Kiedy to zrobiłaś?
- Dziś rano

Nie powinna była odpowiadać, ale to nie byłoby w porządku. W końcu by się dowiedział i byłby naprawdę wściekły. Ale teraz jego oczy ukazywały zupełnie inne emocje. Jego łagodniejszą stronę.

- Lisa...

Użycie jej imienia coś w niej przełamało. Jak on śmie, to nie jest jedna z tych rzeczy, za które można przeprosić po fakcie i przejść nad tym do porządku dziennego, jakby nic się nie stało. To jest część jej życia, na miłość Boską! I naprawdę duża część jego też!

- Nie House, nie teraz! Nie z tym! Nie możesz po prostu teraz przeprosić i myśleć że to koniec! Praktycznie mnie zgwałciłeś! Powinnam była wezwać gliny! Ja-

Nagle ją pocałował. Nie była na to przygotowana i westchnęła, co jedynie pozwoliło mu pogłębić pocałunek. Po kilku sekundach przerwał to.

- Porozmawiamy kiedy wszystko sobie przypomnisz.

Po tych słowach wyszedł zostawiając ją zszokowaną.



_________________
"To change the world, start with one step
however small, first step is hardest of all"
strony internetowe

PostWysłany: Wto 18:19, 16 Lut 2010
orco
Tłumacz



Dołączył: 17 Wrz 2009
Pochwał: 28

Posty: 638

Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Cuddy jest w ciąży Exclamation Question brawo No, chyba ... Nie napisałaś, ale się domyślam Very Happy Mr. Green Very Happy Very Happy Mam nadzieje że będzie Huddy Hapy End Mr. Green Mr. Green Mr. Green Mr. Green

PS. Cały czas czekam na ciąg dalszy jupi jupi



_________________
kiciaipanfu

PostWysłany: Sro 13:22, 17 Lut 2010
kiciaipanfu
Student medycyny
Student medycyny



Dołączył: 31 Gru 2009

Posty: 49

Miasto: gdzieś na świecie
Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

hej, ludzie! Cieszę się, że Wam się podoba (wyraźnie bardziej niż mi), ale pamiętajcie, że:

Ja nie jestem autorem!
JA TYLKO TŁUMACZĘ


ostatnia część, enjoy!

Chapter 5: Forgiven [Wybaczenie]

Nie powinien był tak uciekać, ale nowina, że ma zostać ojcem, coś w nim przełamało. To i fakt, że ona uważa, że ją zgwałcił. Prawie miał to czego pragnął najbardziej, ale ona musiała być asertywna, nawet jeżeli on z nią nie walczył. Może walczył z nią przez nazbyt długo, może było za późno. Nie mógł myśleć, nie mógł nic zrobić, więc zrobił coś czego obiecał sobie nigdy nie robić. Zapłakał.

Houseleapoffaithhouse

Była zdezorientowana. Pocałował ją a potem wyszedł. Ale tym co dezorientowało ją najbardziej były jego oczy. Zawsze była w stanie wyczytać z nich jego uczucia, nawet wtedy, a może zwłaszcza wtedy, gdy ich nie okazywał. A dzisiaj nie czuł się stłamszony wynikiem testu, nie, czuł się zraniony, smutny. Wyglądał jakby mu się to podobało.

To się nie zgadza, coś się tu nie zgadza. House był dupkiem, ale był miły. Zatroszczył się o nią i walczył z nią. Ehh, dlaczego ten człowiek musi być taki zagmatwany! Przywiózł ją do domu. Miłe. Przespał się z nią, kiedy była pijana. Nie miłe. Zrobił jej dziecko i wyglądał jakby mu się to podobało. Miłe i nie miłe jednocześnie. Naprawdę, to wyglądało jakby był ostatnio dwoma osobami w jednej. Greg i House.

Chwila... Gregory House. G-H. A co jeżeli 78 to tak naprawdę 7-8? 7 dla G, 8 dla H. Teraz wie na pewno, to był on. Ale co zamierza teraz zrobić?


Przez cały czas od tej jednej nocy nieodpowiedzialny i dziecinny House był spychany przez łagodniejszego i słodszego Grega. Ale czy to było tylko poczucie winy, czy może coś więcej? Może naprawdę miał to na myśli, może naprawdę tego chciał? Rodziny, razem z nią. Ale czy chce ryzykować jeżeli może się okazać, że to tylko jeden z jego głupich dowcipów. Nie dałaby sobie z tym rady gdyby tak było, ale musi wiedzieć jeżeli jest inaczej. Jeżeli to nie był jeden wielki dowcip, on naprawdę ją kochał. Wtedy naprawdę miałby poważne intencje z tym wszystkim, z pocałunkiem, z byciem miłym, z byciem ojcem, z byciem rodziną. A ona tego chciała.

Musiała z nim porozmawiać, więc złapała swoje klucze i wyszła.

Gdy dotarła do jego domu, zobaczyła że drzwi są częściowo otwarte a wnętrze jest zdemolowane. W pierwszej chwili myślała, że było tu włamanie, ale po chwili zdała sobie sprawę, że on nie domknął drzwi i porozrzucał wszystko po okolicy. Leżał na kanapie, wiele otwartych butelek piwa leżało wokoło niego, większość z nich nietknięta po otwarciu. Potrzebowała z nim porozmawiać, ale nie teraz, mogła zauważyć, że płakał. Gdyby tylko udało jej się skłonić go do współpracy.

- Gdzie jest twoja sypialnia?

Pomogła mu dokuśtykać do jego sypialni, kiedy on zastanawiał się czy w końcu sobie przypomniała. To prawdopodobnie nic takiego, po prostu chciała być miła. Świetnie, teraz czuł się odrzucony.

Zdjęła mu buty i otuliła go. Pieprzyć teorię "po prostu chciała być miła", to wszystko było zbyt znajome. Z wyjątkiem tego, że teraz był po drugiej stronie. Więc kiedy już miała wychodzić, przytrzymał ją.

- Zostań...

Spojrzał jej w oczy, ale teraz to on okazywał uczucia, które ona okazała ostatnim razem. Zobaczył w jej oczach, że to rozpoznała. I zrobiła dokładnie to co on wtedy. Odwróciła się.

- House, nie, nie jesteś sobą.

Wiedział, że ona jedynie odgrywa scenę, którą ma w pamięci, więc odwrócił jej głowę ku swojej twarzy.

- Greg, nie...

Podniósł się i spojrzał w jej oczy. Sama nie wiedziała co robi, przypominała sobie wszystko krok po kroku. Więc on odgrywał scenę dalej. Odwrócił się ku niej zaledwie cale od jej twarzy i wykonał ostatni krok.

- Lisa, powiedz nie, jakbyś naprawdę tego chciała. Wiem, że nie możesz.

Wiedziała, że miał rację, nie mogła. Nie żeby kiedykolwiek chciała, ale teraz pamiętała. Przypomniała sobie wszystko.
I wtedy ją pocałował

Houseleapoffaithhouse

Obudziła się następnego ranka z House'em gapiącym się na jej plecy. Cieszyła się, że tym razem nie uciekł, ale gdzie miałby pójść? To było jego mieszkanie. Przysunęła się bliżej dając mu znać, że już nie śpi. Jak tylko to zauważył, odezwał się.
- Cieszę się, że to się stało.
Uśmiechnęła się.
- Kocham cię.
- Ja też cię kocham.
Drgnęła. Czy on naprawdę to powiedział? Uszczypnęła się.
- Auć
Roześmiał się cicho.
- Po co to zrobiłaś?
To nie był sen, to się działo naprawdę. Więc naprawdę to powiedział. Uśmiech zagościł na jej wargach.
- Chciałam się upewnić, że to nie sen.
Tym razem on się uśmiechnął i pocałował jej włosy.
- To nie jest sen, głuptasie. To się dzieje naprawdę. Naprawdę cię kocham. A teraz wracaj do spania. Jest 7 rano w niedzielę.
Powinna wstać na swój codzienny poranny jogging albo żeby odpracować swój ostatni dzień w pracy, ale nie wstała. Czuła się dobrze leżąc tu obok niego. Przysunęła się do niego jeszcze bliżej a on objął ją ramionami delikatnie głaszcząc po brzuchu i zastanawiając się jak bardzo sprzyjało mu szczęście. Czuli się na właściwym miejscu. Obydwoje.

W końcu to było szczęśliwe zakończenie. Cud.

Zaufanie w ciemno.



_________________
"To change the world, start with one step
however small, first step is hardest of all"
strony internetowe

PostWysłany: Sro 15:08, 17 Lut 2010
orco
Tłumacz



Dołączył: 17 Wrz 2009
Pochwał: 28

Posty: 638

Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

To było przecudne serducho Czyli ty to tylko tłumaczysz. Question Question A skoro to tłumaczysz powinno to być w innym języku. Wink A to z kolei znaczy że jeśli to było w innym języku i to tłumaczyłaś więc też zadałaś sobie trud. krzywy Dlatego też trzeba cię chwalić że to przetłumaczyłaś. Mr. Green I na koniec brawo



_________________
kiciaipanfu

PostWysłany: Czw 19:14, 18 Lut 2010
kiciaipanfu
Student medycyny
Student medycyny



Dołączył: 31 Gru 2009

Posty: 49

Miasto: gdzieś na świecie
Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Az mnie ciarki przeszływykrzyknik!

orco napisał:
Czuli się na właściwym miejscu. Obydwoje.

łał...
cudne... Happy end w takim hollywoodskim stylu, ale hollywood nie wymyśliłoby takiego stylu, gdyby się nie podobał nie??



_________________

Podpis by maybe_55 -> Smile

PostWysłany: Czw 19:47, 18 Lut 2010
ola_baca
Patomorfolog
Patomorfolog



Dołączył: 27 Sty 2010
Ostrzeżeń: 1

Posty: 880

Miasto: Chrzanów
Powrót do góry
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Strona Główna -> Huddy Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony 1, 2  Następny
Strona 1 z 2

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Mapa użytkowników | Mapa tematów
Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group

Czas generowania strony 0.09110 sekund, Zapytań SQL: 14