[House] Lisa[4/4] Z

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Strona Główna -> Inne
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Wiadomość Autor

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Lisa[2/4]




Był piękny, gwiaździsty wieczór. House wyszedł z całodobowego sklepu monopolowego z butelką burbona i po raz kolejny zwrócił uwagę na wielkiego, kudłatego psa w czarne łaty siedzącego przed sklepem. Wydawało mu się że skądś go zna.
Pies najwyraźniej też, bo gdy tylko go zobaczył, zamerdał energicznie ogonem na powitanie. Greg przystanął, by zastanowić się chwilę. Na pewno gdzieś już widział tego psa. Tylko gdzie? Za nic nie mógł sobie tego przypomnieć.
-Rex? - zawołał na czworonoga, w nadziei, że to jego imię.
Pies nie poruszył się nawet o milimetr, ale jego ogon machał tak samo energicznie, jak przed kilkoma sekundami.
-Max? Sonia? Dżeki? Lucky? -zaczął wymieniać, ale pies nie ruszył się z miejsca.
-Lisa? Lisa Cuddy? zapytajnik? zawołał w końcu zrezygnowany, ciekawy czy pies na to zareaguje.
O dziwo tak. Najlepszy przyjaciel człowieka poderwał się z miejsca i zaczął tańczyć taniec radości wokół niego.
-Słuchaj ja tylko żartowałem z tą Lisą - powiedział, ale ku jego zdziwieniu pies zaczął jeszcze bardziej się cieszyć.
-Mi również miło cię poznać Liso Cuddy - mruknął do psa. - nie trudno się domyślić się, kto jest twoim właścicielem. Twoja pani na pewno cię szuka.Za odnalezienie ciebie, na pewno dała nagrodę. Ja dostanę parę dolców, a ty wrócisz do domu.
- To jak pójdziesz z wujkiem Gregiem? - powiedział jednocześnie klepiąc się po zdrowym udzie by przywołać - jak się przed chwilą okazało - suczkę o imieniu Lisa.
Suczka ustawiła się przy jego lewej nodze.
-Idziemy! - krzyknął House ruszając z miejsca dokładnie tak, jak pokazywano na filmach dotyczących szkolenia psów. Pies natychmiast zrobił to samo. I razem zniknęli w ciemności.


Ostatnio zmieniony przez housee dnia Sro 9:51, 04 Maj 2011, w całości zmieniany 3 razy



_________________

PostWysłany: Sob 23:43, 23 Kwi 2011
housee
Student medycyny
Student medycyny



Dołączył: 19 Lis 2009

Posty: 22

Powrót do góry




Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Ooo! Zainteresowało mnie! Czekam na następną część! Very Happy



_________________
Na świecie jest tyle tabletek, których człowiek jeszcze nie spróbował...

PostWysłany: Nie 9:25, 24 Kwi 2011
LittleGirl
Rezydent
Rezydent



Dołączył: 20 Mar 2011

Posty: 298

Miasto: Bystrzyca Kł
Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

no ja tez czekam na kolejna cześć bo mi sie bardzo spodobało Very Happy



PostWysłany: Nie 12:09, 24 Kwi 2011
Serina01
Student medycyny
Student medycyny



Dołączył: 25 Sty 2011
Pochwał: 1

Posty: 86

Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Zaciekawił mnie ten fik. Zauważyłam kilka powtórzeń i brakujących przecinków, ale ogólnie jest dobrze.Tylko szkoda, że ta część taka krótka. Czekam na następną.



PostWysłany: Nie 15:11, 24 Kwi 2011
Nefra
Student medycyny
Student medycyny



Dołączył: 01 Lis 2009
Pochwał: 2

Posty: 81

Miasto: Rzeszow
Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Dziękuje bardzo za słowa uznania Razz Mam nadzieję że druga część też się spodoba. Druga część, bety na oczy nie widziała ale da się ją przeczytać Wink

Kilka minut później byli już pod domem House'a. Greg otworzył ciężkie,zielone frontowe drzwi prowadzące do jego mieszkania. House wszedł ale Lisa wyraźnie wahała się
przekroczyć próg.
No chodź - powiedział do niej chociaż domyślał się że to raczej nie pomoże.
W końcu zrezygnowany wyciągnął pomarańczową fiolkę z Vicodinem i wyjął z niej dwie tabletki.
- Chcesz trochę Vicodinku? - podetknął je czworonogowowi pod nos w nadziei że to przekona go do ruszenia się z miejsca. Suczka z nieufnością powąchała pigułki.
Przekonawszy się że to nie trucizna już miała zamiar wziąść je do pyska ale House w ostatniej chwili cofnął rękę.
- Jeśli chcesz go dostać musisz tu wejść.
Lisa zrobiła krok w przód a później następny i następny bo House za każdym razem cofał rękę. Kiedy znalazła się w mieszkaniu zamknął za nią drzwi i połknął trzymane w ręce tabletki. Suczka szczeknęła z oburzeniem. Nie powiedziałem że ci je dam-powiedział do niej wyjmując z jednej z szafek stary koc. Rzucił go pod łapy psa. - Tutaj będziesz spać do czasu gdy twoja właścicielka vel wielki tyłek cię stąd nie odbierze.- Masz mnie słuchać,cały czas tu leżeć , nic nie gryźć i nie oddychać zbyt głośno.- Rozumiesz?
Czworonóg odszczeknął w odpowiedzi po czym sprawnie wyminął House'a i potruchtał do salonu.
-Hej wracaj! - krzyknął za nią ale suczka go już nie słyszała. Albo raczej nie chciała słyszeć. Gregory House ,kulejąc, poszedł za nią do salonu.-Złaź - powiedział do psa aktualnie zajmującego jego ulubiony fotel. W odpowiedzi usłyszał głuche warczenie.Pies w kilka sekund przemienił się z kochającej wszystko kudłatej maskotki w groźnego brytana.House wolał nie ryzykować.
Wyciągnął komórkę z kieszeni i wybrał numer do Cuddy. Gdy tylko usłyszał że odebrała telefon wrzasnął do słuchawki:
- twój wielki , krowopodobny stwór zwany psem leży teraz na MOIM fotelu,w MOIM salonie i warczy na mnie. Powiedz mu coś - polecił po czym zwrócił telefon w stronę psa.
-House,o czym ty mówisz?! Ostatnim psem jakiego miałam był pudlem miniaturą a to było 30lat temu!
- Jesteś pewna że to był pudel? Może kupiłaś jakiegoś kundla z bazaru?
-Tak było napisane w rodowodzie.
- Mogli Cię oszukać. Czy twój pudel nie miał przypadkiem łat?
-Nie , nie miał - mruknęła Cuddy i rozłączyła się uważając że dyskutowanie z i tak lepiej wiedzącym House'm za stratę czasu.
House powoli zamknął klapkę swojej komórki i położył ją ma mały stolik koło kanapy.
Popatrzył na psa.Przez chwilę intensywnie myślał świdrując go wzrokiem po czym poszedł do drugiego pokoju by przynieść z stamtąd laptop. Włączył go. Wszedł na pierwszy ,lepszy portal ogłoszeniowy który wyskoczył mu w google . Przycisnął przycisk"dodaj ogłoszenie" i napisał:
"Miły , kudłaty krowopodobny stwór szuka swojego pana lub pani który go zgubił/a.
Tel:555-556-669"
- Nie,to odstraszy ludzi i nikt nie zechce wziąć do domu tego potwora - powiedział kasując napisany wcześniej tekst.
Po kilku minutach myślenia i całkowitej ciszy przerywanej tylko buczeniem lodówki w kuchni stworzył to:
"Grzeczny , miły piesek , o świetnym charakterze i temperamencie szuka swojego pana lub pani.Został znaleziony dziś pod sklepem"Mango".Tel:555-556-669
- No teraz będą po ciebie walić drzwiami i oknami.
I rzeczywiście już po kilku minutach rozdzwonił się pierwszy telefon. House dokuśtykał do komórki z której wydobywała się piosenka"Toxicity" zespołu System of Down.Odebrał nucąc cicho refren:
- Dzień dobry ja w sprawie ogłoszenia - usłyszał.Podobno znalazł pan pieska. Czy to nie jest przypadkiem pekińczyk?Bo ostatnio zaginął mi mój Pikuś i...
-Nie-powiedział House patrząc na suczkę rozwalającą się na jego fotelu i nie mogąc uwierzyć że ktoś mógłby ją wziąć za tak małego psa .Na pewno nie jest to pekińczyk.



_________________

PostWysłany: Pon 12:42, 25 Kwi 2011
housee
Student medycyny
Student medycyny



Dołączył: 19 Lis 2009

Posty: 22

Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

wow super pisz dlaei bardzo mnie to wciągło Very Happy Very Happy



PostWysłany: Pon 15:01, 25 Kwi 2011
Serina01
Student medycyny
Student medycyny



Dołączył: 25 Sty 2011
Pochwał: 1

Posty: 86

Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Cytat:
W końcu zrezygnowany wyciągnął pomarańczową fiolkę z Vicodinem i wyjął z niej dwie tabletki.
- Chcesz trochę Vicodinku? - podetknął je czworonogowowi pod nos w nadziei że to przekona go do ruszenia się z miejsca. Suczka z nieufnością powąchała pigułki.
Przekonawszy się że to nie trucizna już miała zamiar wziąść je do pyska ale House w ostatniej chwili cofnął rękę.
- Jeśli chcesz go dostać musisz tu wejść.
Lisa zrobiła krok w przód a później następny i następny bo House za każdym razem cofał rękę. Kiedy znalazła się w mieszkaniu zamknął za nią drzwi i połknął trzymane w ręce tabletki. Suczka szczeknęła z oburzeniem. Nie powiedziałem że ci je dam-powiedział do niej wyjmując z jednej z szafek stary koc. Rzucił go pod łapy psa. - Tutaj będziesz spać do czasu gdy twoja właścicielka vel wielki tyłek cię stąd nie odbierze.- Masz mnie słuchać,cały czas tu leżeć , nic nie gryźć i nie oddychać zbyt głośno.- Rozumiesz?



O rety, wspaniały fragment! Very Happy

Całość bardzo mi się podobała- czekam na kontynuacjęwykrzyknik



_________________
Na świecie jest tyle tabletek, których człowiek jeszcze nie spróbował...

PostWysłany: Pon 17:04, 25 Kwi 2011
LittleGirl
Rezydent
Rezydent



Dołączył: 20 Mar 2011

Posty: 298

Miasto: Bystrzyca Kł
Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Kolejna część Very Happy


Po południu, gdy diagnosta pogodził się już z tym, że swój ulubiony serial będzie musiał oglądnąć na kanapie (wszak próbował już wszystkiego, by wywabić Lisę z fotela - od Vicodinu po kiełbasę. Na Vicodin nie dała się już drugi raz nabrać, a co do drugiego, to nie była niestety głodna).
No, wreszcie zmądrzałaś - powiedział House wstając z kanapy. Już miał usiąść na fotelu, ale pies mu nie pozwolił. Szturchał go nosem i łapą.
- Czego chcesz? - zapytał ze złością, chociaż wiedział że nie doczeka się odpowiedzi.
Lisa szturchała go jeszcze chwilę, po czym zrezygnowana położyła się na dywanie. Greg poczuł smak zwycięstwa. Nie wiedział jednak, że to zwycięstwo może śmierdzieć. Suczka bowiem zaczęła kręcić się po dywanie, by złożyć światu największy dar, jaki pies może podarować człowiekowi.
- Nie! - Energicznie wstał i podszedł tak szybko, na ile pozwalała mu noga, do czworonoga. Chwycił go za skórzaną obrożę ukrytą w sierści i pociągnął suczkę do drzwi. Szybko się ubrał i wyszedł z mieszkania. Lisa zbiegła na dół i czekała, aż jej nowy pan ją wypuści. House zszedł ze schodów o wiele wolniej niż jego nowy, tymczasowy zwierzak. Gdy tylko otworzył drzwi, suczka wybiegła na dwór, na drugą stronę uliczki przy której mieszkał House i zaczęła szukać dogodnego miejsca do załatwienia swoich potrzeb fizjologicznych. Nie było to łatwe, ponieważ każde miejsce wydawało jej się niegodne przyjęcia tak drogiego prezentu. Greg stał zniecierpliwiony w bramie przystępując z nogi na nogę.
Kiedy suczka w końcu się załatwiła, House zaczął ją wołać. Chciał już wracać do domu i zatopić się w swoim fotelu (albo chociaż na kanapie, jeśli pies zajmie jego ulubione miejsce). Lisa miała jednak co innego na głowie. Wesoło pomerdała ogonem do przechodzącego Husky'iego. Husky postanowił przywitać się z nową koleżanką. Po chwili już oboje hasali na kawałku trawnika pomiędzy kamienicami. House po 10 minutach ciągłego nawoływania Lisy dał sobie wreszcie spokój i tylko czekał, aż Lisa zmęczy się i pożegna ze swoim nowym znajomym. Niestety, kiedy skończyła się bawić wcale nie zamierzała wracać do domu. Bardzo zainteresowało ją drzewo po drugiej stronie ulicy. Nawet nie spojrzawszy na diagnostę pobiegła dalej. House najpierw próbował ją wołać ale po chwili zauważył, że to nic nie daje, więc podążył za psem. Jednakże zanim dotarł do niej, jej uwagę przykuło coś innego i odbiegła jeszcze dalej. Zaczęła się gonitwa, która trwała ponad godzinę.
Zawsze, gdy House myślał że już ją ma, ta odskakiwała i odbiegała dalej. Na szczęście w końcu Lisę złapał pewien właściciel Beagla, którego pies witał się z Lisą. House mruknął coś, co miało być podziękowaniem i złapał Lisę za obrożę. Tak wrócili do domu: House zdenerwowany do granic możliwości, suczka niezmiernie uradowana, że była na takim ciekawym spacerze. I do tego nauczyła się nowej zabawy!
Po powrocie do domu diagnosta kazał psu położyć się na legowisku (oczywiście nie wykonała tego polecenia, tylko czym prędzej pobiegła zająć fotel), a on sam poszedł popytać sąsiadów czy nie mają przypadkiem pożyczyć smyczy chociaż na kilka dni. Niestety, w okolicy było mało psów, a jak już jakieś były to przedstawiciele ras o małych gabarytach. Królowały Yorki, Chihuahua, sznaucery miniaturowe i jamniki.
Postanowił odwiedzić najpierw panią w średnim wieku trzymającą sznaucera. Miał nadzieję, że ma jakąś smycz do pożyczenia. I rzeczywiście, gdy tylko pani "nazwiska-House-nie-mógł-sobie przypomnieć" zaczęła szukać w szafce, po kilku chwilach, w czasie których sznaucerek intensywnie obśliniał spodnie diagnosty, wyciągnęła różową, cienką smycz. House pożegnał się i odszedł bez podziękowania. Miał wątpliwości co do wytrzymałości tej smyczy na najdrobniejsze szarpnięcia i czy nie lepiej już było wyjść z psem na sznurku, niż z tą sweetaśną smyczą. Nie miał jednak wyjścia. Drugiego pościgu po ulicach New Jersey nie wytrzyma.

Wieczorem wyszedł więc na ostatni tego dnia spacer z Lisą, już na smyczy. O dziwo wytrzymała. Zadowolony House od razu po spacerze poszedł spać a Lisa ułożyła się w kłębek tuż obok jego łóżka.



_________________

PostWysłany: Sob 11:57, 30 Kwi 2011
housee
Student medycyny
Student medycyny



Dołączył: 19 Lis 2009

Posty: 22

Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

wow super pisz dalei czekam na kolejna cześć Very Happy



PostWysłany: Sob 12:27, 30 Kwi 2011
Serina01
Student medycyny
Student medycyny



Dołączył: 25 Sty 2011
Pochwał: 1

Posty: 86

Powrót do góry
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Strona Główna -> Inne Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Mapa użytkowników | Mapa tematów
Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group

Czas generowania strony 0.09538 sekund, Zapytań SQL: 14