[Hudson (House/Cuddy/Wilson)] "Listy miłości" (Z)
Idź do strony 1, 2, 3  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Strona Główna -> Inne
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Wiadomość Autor

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

"Listy miłości" (Z)




No nie wiem co z tego wyjdzie... ale niektóre piosenki wprowadzają człowieka w taki dziwny nastrój Wink

List pierwszy

    16 Listopada 2013r.
    New Jersey

    Ukochany,

    Piszę list, którego nigdy nie zobaczysz.
    Tylko dzięki temu jestem w stanie napisać prawdę.

    Czy pamiętasz tamten dzień?
    Kiedy on odszedł oboje nie potrafiliśmy się pozbierać. Nie rozumiałam, jak mógł mnie zostawić w taki sposób. Jak mógł zostawić nas oboje… Naturalnie zaczęłam zbliżać się do Ciebie – Jego najlepszego przyjaciela. Patrzyłam na Twoją twarz i wiedziałam, że też cierpisz. Ale przecież musieliśmy żyć dalej…
    Pamiętam jak złapałeś moją rękę i choć chciałam ją zabrać nie pozwoliłeś na to. Wiedziałam wtedy, że już nie pozwolisz mi odejść. A ja… nie chciałam, żebyś na to pozwolił. Bo bez Ciebie James, pewnie nie potrafiłaby dalej żyć.
    Kupowałeś kwiaty, zabierałeś mnie do teatru i coraz rzadziej wspominałeś Jego imię. Chyba nawet złościło Cię, gdy widziałeś moje mokre od łez oczy. Zawsze wiedziałeś dlaczego płakałam…
    A tamtego sierpniowego wieczora, gdy poprosiłeś mnie o rękę… Widziałam jaki byłeś szczęśliwy, gdy usłyszałeś z moich ust odpowiedź.…

    Dlatego wiem, że nie zasłużyłeś sobie na to…, albo to właśnie ja nie zasłużyłam na Ciebie. Zawsze mogłam liczyć na Ciebie, jesteś moją podporą, moim najwierniejszym przyjacielem. Zawsze uczciwy i prawy… a ja? Co ze mną… Tyle razy mówiłam kocham Cię. Nie, to nie było kłamstwo. Naprawdę kocham Cię Jimmy. Tylko to nie jest Ta miłość. Nie jest taką, która rozpala zmysły i strąca w otchłań rozpaczy. Nie kradnie oddechu i nie zabija. A ja wciąż kocham tą miłością… tyle, że nie Ciebie, Najdroższy.
    Twoja miłość jest prosta, i taka lekka. Chyba nie potrafiłam bez niej żyć i... nadal nie potrafię. Ale nie chcę też stracić tamtej. Tej, która rwie mnie na kawałki. Przez, którą płaczę nocami i z drżeniem serca odbieram każdy telefon.
    Co byś o mnie pomyślał, gdybyś wiedział… gdybym odeszła tylko dlatego, że usłyszałam Jego głos? Dlatego nie chcę, by kiedykolwiek zadzwonił… żeby w ogóle dał jakikolwiek znak.
    Za chwilę wrócisz ze szpitala. Ja pocałuję Cię na powitanie i zapytam jak minął dzień. A Ty przytulisz mnie i znów nazwiesz Swoim Skarbem. Nie jestem skarbem, James… a jeśli nawet to skarbem z poważną skazą…
    Czasami patrzysz na mnie tym swoim nie rozumiejącym wzrokiem, a ja ze wszystkich sił staram się odgonić od Ciebie zalążki wątpliwości, które rodzą się w Twojej głowie.
    Dziś też tak zrobię. Uśmiechnę się i zapewnię o tym, że Cię kocham.
    A potem gdy już uśniesz dotknę palcami ust, które On kiedyś całował i zasnę tonąc w błękitnych oczach.

    Wybacz Jimmy,

    Lisa


Ostatnio zmieniony przez Syśka dnia Nie 15:48, 02 Sie 2009, w całości zmieniany 8 razy



Autor postu otrzymał pochwałę.

_________________

POLSKA! BIAŁO-CZERWONI!

PostWysłany: Wto 14:17, 21 Kwi 2009
Syśka
Reumatolog
Reumatolog



Dołączył: 16 Lut 2009
Pochwał: 15

Posty: 2076

Powrót do góry




Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Syśka, cieszę się, że znowu coś napisałaś. Zacznijmy od:

Cytat:
16 Listopada 2013r.

Jacie!! Ale kosmiczna data hahaha

To Cuddy (w Twoim ficku) jest z Jimmy'm?
Nieźle się zapowiada i już teraz jestem ciekawa co będzie dalej, a konkretnie - kto napisze Laughing



_________________

Następny sezon będzie nasz! Nawet "Marian" nam nie przeszkodzi! Mr. Green
Gusia - moja Bratnia Dusza Wink Danielek18 - mój młodszy, zÓy i ironiczny brat Mr. Green

PostWysłany: Wto 14:22, 21 Kwi 2009
zaneta94
Grzanka
Grzanka



Dołączył: 16 Lut 2009
Pochwał: 30

Posty: 11695

Miasto: Dziura zabita dechami :P
Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Klimat niezły, wszystko przesycone uczuciem. Wszystko to wydaję się być bardzo realne i takie zachowanie pasowało by do Cuddy. Też jestem ciekaw nastepnego listu Wink



_________________

Banner pożyczony od Jeanne
Zamałżowiony kochanej Pauli :*

PostWysłany: Wto 15:51, 21 Kwi 2009
lesio
Starachowicki Magnat
Starachowicki Magnat



Dołączył: 31 Sty 2009
Pochwał: 15

Posty: 5489

Miasto: Starachowice
Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

List drugi

    22 marca 2014r.
    New Jersey


    Kochany,

    Wczoraj wróciłeś do domu z bukietem żółtych tulipanów. Zawsze pamiętasz, żeby kupić mi pierwsze wiosenne kwiaty. I jeszcze to zaproszenie na kolację. Tak się starałeś by wywołać u mnie choćby uśmiech. A ja starałam się cieszyć tą chwilą, tylko nie potrafiłam się na niczym skupić. Wiem, że zauważyłeś moje roztargnienie. Nie wiem natomiast czy uwierzyłeś w tą bajeczkę a natłoku papierkowej roboty. Ja bym sobie nie uwierzyła, ale Ty… jak zawsze taktownie nie naciskałeś, licząc, że sama w swoim czasie o wszystkim Ci powiem.
    I właśnie Ci opowiadam James.

    Rano odebrałam pocztę. Wśród rachunków znalazłam pocztówkę. Nic specjalnego – ot, zdjęcie z Empire State Building. Tyle, że nikt z naszych znajomych nie mieszka w Nowym Yorku. Z tyłu było tylko jedno zdanie „Ucałuj Rachel i Wilsona.” Bez podpisu. Wiedziałam kto nakreślił tych kilka słów i dlaczego nie wspomniał o Paul’u.
    Pamiętam jak śmialiśmy się, że w sukni ślubnej wyglądam jak bałwan, szczególnie z tym wielkim brzuchem. Paul urodził się dwa miesiące później. Poprosiłam Cię, żebyś wybrał mu imię. Chciałam mieć pewność, że potraktujesz go ja własne dziecko. I tak było od początku, a właściwie od dnia gdy patrząc na mój zaokrąglający się brzuch zapytałeś „Czy to dziecko Housa?”. Spojrzałam na Ciebie wtedy i odparłam ledwo dosłyszalnie „Teraz to nasze dziecko…”

    Uwielbiam patrzeć jak bawisz się z nimi, jesteś taki cierpliwy, łagodny… tak jak dla mnie. Każdy kto spojrzy z boku widzi w nas doskonałą, wręcz modelową rodzinę. I ja się bardzo staram, Kochany, żeby tak było. Żebyście Ty i dzieci byli szczęśliwi… Ja też jestem… na swój sposób.

    Ta kartka, niby nic… a jednak przyniosła wspomnienia o Nim. I całą gamę uczuć z jaką codziennie walczę… tęsknotę, troską i bezgraniczną miłość. Kiedyś nie sądziłam, że potrafię tak czuć… Przecież żyliśmy obok siebie tyle lat i każde potrafiło się obyć bez drugiego.
    A jednak te kilka tygodni kiedy byłam z Nim, pokazały mi samej jak potrafię kochać.

    Ta pocztówka z ogromnym budynkiem jest jak On – na zewnątrz zimna i dumna, a po drugiej stronie szczątkowo ciepła, ograniczenie troskliwa i wciąż, gdzieś pod przykryciem, kochająca…
    Nie, nie bój się… nie zamierzam się pakować. Przypuszczam, że robi to złośliwie… Zawsze lubował się w takich gierkach. Aż dziwne, że nie wparował na nasz ślub i nie krzyknął „WETO!” tylko po to, by zrobić zamieszanie… Najgorsze, że ja tego wtedy pragnęłam. Dlatego uparłam się, by wysyłać do Niego zaproszenie, choć przekonywałeś mnie, że i tak nie przyjedzie…

    Teraz siedzę przy biurku dotykając palcami jednego zdania nakreślonego Jego dłonią. Gdy wrócisz z dziećmi z placu zabaw będę musiała odłożyć tę kartkę gdzieś głęboko, tak byś jej nigdy nie znalazł. Może powinnam, ale po prostu nie potrafię jej wyrzucić…

    Całuję,

    Lisa



_________________

POLSKA! BIAŁO-CZERWONI!

PostWysłany: Wto 22:40, 21 Kwi 2009
Syśka
Reumatolog
Reumatolog



Dołączył: 16 Lut 2009
Pochwał: 15

Posty: 2076

Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Tak mi sie smutno zrobiło:/ Tematyka i epistolarna forma tekstu, przywiodła mi na mysl od razu Niebezpieczne zwiazki Choderlosa de Laclosa. Pogmatwane uczuciowo, niejasne sytuacje, trudne wybory i namiętności pogrzebane gdzieś głęboko w imie celów wyższych -dzieci, bezpieczeństwa. Wilson jest bezpieczniejszym wyborem, ale czy słusznym? Wilson byłby fantastycznym mezem. Dokładnie tak jak to opisałaś. Cierpliwym, czułym i kochajacym. Ale nie tym właściwym dla Cuddy. A przyjaźń, nawet jesli uparcie będziemy nazywać ja miłością, nigdy się nia nie stanie.

Tak to odebrałam. Może trochę opacznie. Może nie to chciałaś powiedzieć.
Nie musze Ci chyba mówić, że masz dobry styl. Ty to wiesz Wink Taki... rzetelny. Wiem, że cokolwiek nie bedzie opatrzone Twoim Nickiem, będzie mniej lub bardziej genialne, ale zawsze na poziomie, zawsze dobrze napisane.

I choć teraz mi jakos smutno, bo ja smutnych fików nie lubię, to czasem własnie takie sa potrzebne. Ot, choćby po to, żeby docenić własne szczęście Mr. Green Dzięki :*



_________________

PostWysłany: Sro 8:54, 22 Kwi 2009
T.
Mecenas Timon
Mecenas Timon



Dołączył: 19 Gru 2008
Pochwał: 37

Posty: 2458

Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Sysiu, pięknie Wink Wywnioskowałam, że Paul jest dzieckiem House'a, ale potem gdzieś go "wcięło" i Wilson uznał je za swoje... Smutne, ale taka jest prawda tzn. taki jest House Sad Czekam na następną część i obiecuję, że już tak długo nie będę spała Laughing



_________________

Następny sezon będzie nasz! Nawet "Marian" nam nie przeszkodzi! Mr. Green
Gusia - moja Bratnia Dusza Wink Danielek18 - mój młodszy, zÓy i ironiczny brat Mr. Green

PostWysłany: Sro 12:53, 22 Kwi 2009
zaneta94
Grzanka
Grzanka



Dołączył: 16 Lut 2009
Pochwał: 30

Posty: 11695

Miasto: Dziura zabita dechami :P
Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

z dedykacja dla Liz...

List trzeci

    7 Maja 2014r.
    New Jersey

    Jimmy,

    Od progu patrzyłeś dziś na mnie zaskoczony. Nie, nie dlatego, że rzadko się uśmiecham. Bywam przecież szczęśliwa. Ale dziś nie potrafiłam ukryć tej rozpierającej radości. Twoje ściągnięte brwi, gdy się przyglądałeś jak kąpię dzieci dały mi pewność, że coś podejrzewasz.
    Tylko niby skąd mógłbyś to wiedzieć… Przecież nie zdradziłam się nawet jednym słowem.

    Gdy usłyszałam pukanie do drzwi byłam pewna, że wróciłeś wcześniej… dlatego otworzyłam je, z jak zwykle promiennym uśmiechem, żeby Cię powitać. Ale w progu stał On…
    W pierwszym odruchu chciałam zatrzasnąć mu drzwi przed nosem, ale wcisnął do środka tę cholerną laskę. Przy wejściu powiedział coś o dobrym wychowaniu. A potem bez zaproszenia wszedł do salonu i rzucił na fotel swój plecak. Nawet na mnie nie spojrzał.
    Za to zaczął przyglądać się naszym zdjęciom… Zawsze był spostrzegawczy, dlatego nie zdziwiło mnie, że wziął do ręki fotografię Paul’a. Przyglądał się jej chwilę… a potem zapytał ile ma lat. Tak po prostu bez opowiadania o sobie i tego, dlaczego w ogóle wrócił. Skłamałam, że dwa… zresztą to zdjęcie jest dość stare. Nie sądzę, że uwierzył. Przynajmniej spojrzał na mnie zdziwionym wzrokiem i zaśmiał się, że z wyjątkiem tyłka raczej nie przypominam słonicy. Nawet nie wiem czemu skłamałam. Może po prostu nie chciałam Go dopuścić do naszej rodziny. Paul był jedynym dobrem, które od Niego dostałam. Reszta była tylko cierpieniem. Ale ten mały, niebieskooki chłopiec był tym co wiązało mnie z Gregiem już na zawsze. Tak jak nigdy nie związało nas.

    Usiadł tylko w fotelu i przyglądał się mojej twarzy. Na pewno zauważył, że mam nowe zmarszczki, że wszystko przez co przeszłam i co przeżywam każdego dnia odcisnęło na mej twarzy niezmywalne piętno. On sam prawie się nie zmienił. Albo ja wyostrzyłam w pamięci rysy jego twarzy, dlatego nie wydał mi się bardziej cierpiący, albo bardziej zimny niż zwykle.
    Po prostu był sobą. Człowiekiem, którego nadal kocham.

    Wiem, powinnam była coś powiedzieć… nie wiem - czy wykrzyczeć to jak bardzo mnie zranił, że zostawił mnie i dzieci, czy po prostu uderzyć go w twarz, bo słowa po prostu nie przebijały się przez jego prywatny mur. Tylko czy to cokolwiek by pomogło? …
    Stałam więc tylko i patrzyłam mu w oczy, bez słowa.
    A On wstał i wyszedł, tak samo jak wtedy, bez pożegnania.

    Pamiętam, że ja wtedy niczego nie podejrzewałam. Byłam szczęśliwa i wydawało mi się, że On też jest. Chociaż nigdy nie powiedział, że mnie kocha – ja to czułam. Myślałam, że znam go lepiej niż ktokolwiek, nawet lepiej niż On sam zna siebie.

    A potem przyszedłeś z małą karteczką. Napisał, żebyś się mną zaopiekował. Najśmieszniejsze, że nawet wściekli na Niego zrobiliśmy jak polecił. Zawsze potrafił manipulować ludźmi. Ale nigdy nie sądziłam, że jestem dla niego wyłącznie pionkiem w głupiej grze. A Ty? Byłeś jego przyjacielem… Tylko czym dla Niego była przyjaźń?...
    Mnie nie zostawił nawet cholernej kartki. Nienawidziłam go wtedy tak strasznie. Myślałam, że nigdy nie przestanę. Aż do momentu, gdy uświadomiłam sobie, że to nie była nienawiść.
    Ja wciąż Go kocham, James.

    Ale Ty byłeś naprawdę zły. Gdy okazało się, że jestem w ciąży powiedziałeś, że nie chcesz go więcej znać. Ale wysłałeś zaproszenie na nasz ślub z satysfakcją, prawda?
    Nie żałuję tego co się stało, Ukochany. Jest nam ze sobą naprawdę dobrze. Ale teraz patrzę na Twoją uśpioną, spokojną twarz i cieszę się, że nie wiesz, że tu był.
    Że patrzył na Twoją żonę takim wzrokiem.
    I że ona pragnęła Jego.

    Śpij spokojnie,

    Lisa



_________________

POLSKA! BIAŁO-CZERWONI!

PostWysłany: Sro 13:06, 22 Kwi 2009
Syśka
Reumatolog
Reumatolog



Dołączył: 16 Lut 2009
Pochwał: 15

Posty: 2076

Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Cytat:
ale wcisnął do środka tę cholerną laskę.

Laughing

Cytat:
Ja wciąż Go kocham, James.

*ryczy*

Cytat:
Ale wysłałeś zaproszenie na nasz ślub z satysfakcją, prawda?

Jimmy mściwiec? No nie Mr. Green

Dziękuję Ci bardzo, Sysiu Wink Wzruszyłam się Crying or Very sad



_________________

Następny sezon będzie nasz! Nawet "Marian" nam nie przeszkodzi! Mr. Green
Gusia - moja Bratnia Dusza Wink Danielek18 - mój młodszy, zÓy i ironiczny brat Mr. Green

PostWysłany: Sro 13:15, 22 Kwi 2009
zaneta94
Grzanka
Grzanka



Dołączył: 16 Lut 2009
Pochwał: 30

Posty: 11695

Miasto: Dziura zabita dechami :P
Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Dedykacja?? No normalnie się wzruszyłam serducho *wzrusza się niezmiernie*

Poruszasz bardzo trudny temat, trudny do zrozumienia i zapewne bardzo trudny do pisania - i piszesz tak dobrze, że mi słów brakuje. Tak naprawdę, to nie ma znaczenia czy chodzi o znanych nam bohaterów serialu, czy o zwykłą Czesię, Józia i Kazia - przeżywam, naprawdę przeżywam ten fik i, mimo że nie lubię "smutasów", czytam z zafascynowaniem.



_________________




Codziennie budzę się piękniejsza, ale dziś to już chyba
przesadziłam...

PostWysłany: Sro 13:58, 22 Kwi 2009
lizbona
Diabetolog
Diabetolog



Dołączył: 21 Gru 2008
Pochwał: 8

Posty: 1682

Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Syśu to jest...to jest... cudne. *beczy* bo to jest takie wzruszające. House zranił Lise a ona nadal go kocha. Smile



_________________


Znalazłam siostrę- sylrich my sis forever :*

"When the land slides and when the planet dies, that's when I come back to you"

PostWysłany: Sro 21:22, 22 Kwi 2009
kasia2820
Reumatolog
Reumatolog



Dołączył: 21 Sty 2009
Pochwał: 3

Posty: 1087

Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

o bosze przeczytałam jednym tchem wszystkie trzy części i po prostu brak mi słów... strasznie piękne i smutne *ryczy*



_________________


Moje siostrzyczki Nemezis i Sevir i nasza mamuta Maagda
Mój prywatny, jedyny i niezastąpiony kaloryferek Alan
Moja prywatna pisarka zÓych dobranocek, po których nikt nie zaśnie - Guśka

PostWysłany: Sro 23:15, 22 Kwi 2009
nimfka
Nietoperek
Nietoperek



Dołączył: 13 Sty 2009
Pochwał: 30

Posty: 11393

Miasto: HouseLand
Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

List czwarty

    31 Maja 2014r.
    New Jersey

    Najdroższy,

    Dziś przyszedł kilka minut po Twoim wyjściu z Rachel na trening. Nawet pomyślałam, że musiał specjalnie stać gdzieś i czekać, aż odjedziecie. Zapukał, ja otworzyłam. Wszedł i usiadł na kanapie. Znów bez słowa.
    Nigdy mnie nie prosił, żebym nie wspominała Ci o Jego wizytach. To był raczej ten rodzaj umowy, który zawiera się bez słów i za przyzwoleniem obu stron. Ja nie chcę Cię martwić. Nie wiem jakie on ma powody… ale nie sądzę żeby się bał.
    Nawet przed sobą nie odważę się przyznać jak ucieszyłam się na Jego widok. Nie chciałam tylko, żeby On zauważył, ale w moich oczach pewnie wyczytał już wszystko. Potrafił to robić.

    Kilka dni temu, gdy stałam przed lustrem przytuliłeś się do moich pleców. Powiedziałeś cicho „Nie jest to już takie proste jak zawsze” po czym odgarnąłeś moje włosy i pocałowałeś w kark… Wiem, że uwielbiasz mnie tak całować, dlatego odkąd jesteśmy razem noszę włosy upięte do góry. Chyba też trochę na złość, bo On najbardziej lubił, gdy loki opadały mi luźno na ramiona. Kiedy o tym wspomniałeś przyjrzałam się dokładniej swojemu lustrzanemu odbiciu. Uświadomiłam sobie, że po jego pierwszej wizycie pozwalam brązowym kosmykom niedbale otulać moją twarz i szyję… Tak, by kiedy wróci przypomniał sobie chwile, w których przeczesywał je palcami.

    Znów siedzieliśmy bez słowa badając swoje twarze. Nie chciałam, żeby mówił. Dopóki siedział w naszym salonie i nic nie mówił wierzyłam, że jest tylko wytworem mojej wyobraźni.
    Po chwili Paul wbiegł do salonu z jakąś zabawką. Stanął wyraźnie speszony w progu pokoju i spojrzał na Niego. Odwrócił się i wtulił w moje ramiona. Musiałam jakoś go uspokoić, więc powiedziałam, że wujek Greg przyjechał nas odwiedzić. Widziałam jak sili się, by przesłać dziecku chociaż strzęp łagodnego uśmiechu. Powiedział chyba nawet „Cześć”. Nie wiem czy w jego oczach błysnęły łzy, czy tylko ja chciałam je tam zobaczyć.
    Ucałowałam Paul’a w czoło i odprowadziłam do drugiego pokoju. Wracając usłyszałam tylko trzask zamykanych drzwi. Przemknęło mi przez myśl, aby za nim wybiec. Nie potrafiłam jednak opuścić murów naszego mieszkania.

    I wtedy wybuchnęłam płaczem, który przestraszył nawet mnie samą. Nie, to właściwie nie był płacz tylko jakiś jęk. Nie wiem co dokładnie chciałam nim wyrazić – ból, tęsknotę?…czy płakałam nad sobą czy nad Nim?
    Osunęłam się na podłogę, a mokre stróżki przemierzały drogę od moich oczu, przez policzki, by rozchlapać się maleńkimi kałużami na drewnianych deskach. Brakowało mi tchu, a pierś przygniatał ogromny głaz bezsilności. Poczułam jak każdą komórkę mego ciała wypełnia rozpacz. A złość i wyrzuty sumienia paliły od środka.

    Paul podchodził powoli, jakby obawiając się obrazu, który zobaczył… Po chwili jednak poczułam maleńką rączkę wplątaną w potargane włosy. Powiedział cichutko „Nie pacz, Mamusiu!” i wyszczerzył zęby w tym swoim rozbrajającym uśmiechu.

    Tak nas znalazłeś. Przytulonych do siebie na podłodze w korytarzu. Przestraszony pomogłeś mi wstać, pytałeś co się stało. Nie potrafiłam wymyślić żadnej sensownej odpowiedzi. Zapuchnięte od płaczu oczy, splątane mokre włosy – musiałam wyglądać jak ostatnie nieszczęście. Oddałam Ci dziecko i pobiegłam na górę.

    Podczas kąpieli Paul zapytał o wujka Greg’a.
    Musiałeś tego nie usłyszeć, ale strach jaki wtedy poczułam …i wstyd … Dlatego te listy są jak spowiedź, piszę je dla Ciebie choć nie chciałabym, żebyś kiedykolwiek je przeczytał.
    Zbyt dużo cierpienia by Ci przyniosły, a nie zasłużyłeś na nie, Jimmy.

    Położyłam się pierwsza i odwróciłam plecami, udając, że śpię. Chciałam poczekać, aż zaśniesz, by móc wyrzucić z siebie to wszystko. Musiałam długo czekać, też nie mogłeś spać…
    Czasami zastanawiam się czy nie powinnam wyrzucić tych listów. Albo przynajmniej lepiej ich schować… Tymczasem składam kolejny z nich i wkładam do koperty z Twoim imieniem. A potem otwieram szufladę sekretarzyka, w której leżą te listy jak wyrzuty sumienia opasane czerwoną wstążką.

    Przepraszam Kochany,

    Lisa


Ostatnio zmieniony przez Syśka dnia Czw 7:29, 21 Maj 2009, w całości zmieniany 1 raz



_________________

POLSKA! BIAŁO-CZERWONI!

PostWysłany: Czw 8:23, 23 Kwi 2009
Syśka
Reumatolog
Reumatolog



Dołączył: 16 Lut 2009
Pochwał: 15

Posty: 2076

Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

jestem zdumiona, brak mi słów. piękne to i zarazem takie realne :* czekam na kolejny list Smile



_________________


Znalazłam siostrę- sylrich my sis forever :*

"When the land slides and when the planet dies, that's when I come back to you"

PostWysłany: Czw 8:45, 23 Kwi 2009
kasia2820
Reumatolog
Reumatolog



Dołączył: 21 Sty 2009
Pochwał: 3

Posty: 1087

Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Crying or Very sad

nie lubie smutnych fików.
i kocham Twojego Jimmiego.



_________________

PostWysłany: Czw 8:57, 23 Kwi 2009
T.
Mecenas Timon
Mecenas Timon



Dołączył: 19 Gru 2008
Pochwał: 37

Posty: 2458

Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Cytat:
Powiedział cichutko „Nie p(ł)acz, Mamusiu!”

No i poryczałam się na dobre Crying or Very sad
Pięknie...



_________________

Następny sezon będzie nasz! Nawet "Marian" nam nie przeszkodzi! Mr. Green
Gusia - moja Bratnia Dusza Wink Danielek18 - mój młodszy, zÓy i ironiczny brat Mr. Green

PostWysłany: Czw 9:58, 23 Kwi 2009
zaneta94
Grzanka
Grzanka



Dołączył: 16 Lut 2009
Pochwał: 30

Posty: 11695

Miasto: Dziura zabita dechami :P
Powrót do góry
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Strona Główna -> Inne Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony 1, 2, 3  Następny
Strona 1 z 3

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Mapa użytkowników | Mapa tematów
Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group

Czas generowania strony 0.12725 sekund, Zapytań SQL: 14