Hell yeah !
Idź do strony 1, 2  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Strona Główna -> Hilson
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Wiadomość Autor

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Hell yeah !





- W czyim gabinecie ?
- Twoim. -odparł dziwnie zadowolony Wilson.
- Oke. Za 5 minut u mnie.

- Mamy 5, maksymalnie 10 minut. House, stresuje się... Zasłońmy żaluzje. –mówił wesoło-przestraszony Jimmy.
- Spokojnie, wszystko będzie dobrze. Skoro już się zdecydowaliśmy, musimy ustalić, kto będzie kobietą w naszym związku... -Greg wypowiadał te słowa powoli, patrząc głęboko w oczy partnera.
- Greg, no wiesz! -przerwał mu. - Myślałem, że jako homoseksualiści nie potrzebujemy kobiet! -krzyczał oburzony James.
- Wiem, Jimmy, wiem. Sprawdzałem cię. -poklepał go po ramieniu i uśmiechnął się. Stali naprawdę blisko...
Do gabinetu wparowała Cuddy.
- H...Wilson! Wyjdź!
James Wilson ruszył w stronę drzwi z pokorą, zdążył tylko w progu rzucić zalotne spojrzenie w kierunku House'a. Cuddy obserwowała ich od początku rozmowy. Była w szoku, nie wiedziała co powiedzieć. Z otwartymi ustami pokazała palcem na
z a k o c h a n e g o Wilsona, potem na Grega śledzącego wzrokiem oddalającego się onkologa, jakby pytając "czy wy... ?"
- Idiotka. Uwierzyłaś. -powiedział dumny House, wychodząc z satysfakcją z gabinetu.



PostWysłany: Nie 9:29, 20 Wrz 2009
gaba
Student medycyny
Student medycyny



Dołączył: 27 Sie 2009
Pochwał: 8

Posty: 79

Miasto: wroclaw
Powrót do góry




Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Mam nadzieję, że będzie kontynuacja Mr. Green Daj komuś do sprawdzenia (mogę byc to nawet ja, ale lepiej ktoś z grupy BETA).



PostWysłany: Nie 14:12, 20 Wrz 2009
hattrick
Fikopisarz Miesiąca
Fikopisarz Miesiąca



Dołączył: 18 Cze 2009
Pochwał: 41

Posty: 9231

Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Gaba kontynuacja powinna być na 100% czekamy z niecierpliwością..



PostWysłany: Sro 14:23, 30 Wrz 2009
GorillA
Pediatra
Pediatra



Dołączył: 21 Lip 2009

Posty: 409

Miasto: Bulowice
Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

yy ciag dalszy ? jeju, postaram sie ale to chyba ciezko kontynuowac, przeciez to takie krotkie tylko mialo byc Very Happy



PostWysłany: Sro 17:23, 30 Wrz 2009
gaba
Student medycyny
Student medycyny



Dołączył: 27 Sie 2009
Pochwał: 8

Posty: 79

Miasto: wroclaw
Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

gaba, mam nadzieję, że znajdziesz jakieś natchnienie. Czekam choćby do końca życia. Jestem bardzo ciekawa. Wink



PostWysłany: Sro 18:33, 30 Wrz 2009
hattrick
Fikopisarz Miesiąca
Fikopisarz Miesiąca



Dołączył: 18 Cze 2009
Pochwał: 41

Posty: 9231

Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

sądze że coś dalej będzie ....



_________________
avek mój
"Jestem nieuczciwy i uczciwie możesz liczyć na moją nieuczciwość.To uczciwi są nieprzewidywalni ,zawsze mogą zrobić coś niewiarygodnie głupiego..."- Kapitan Jack Sparrow
Zazdrość to chyba najstarszy motyw morderstw na świecie.-Seeley Booth
houselove kliknij, jeśli jesteś fanem serialu Bones

PostWysłany: Sro 18:46, 30 Wrz 2009
poprostuxzjawa
Reumatolog
Reumatolog



Dołączył: 20 Maj 2009
Pochwał: 39

Posty: 2061

Miasto: Młodocin
Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

dzieki za wsparcie Smile staralam sie........


Została na środku jego gabinetu, znowu dała się nabrać, znowu przegrała. Cóż,
c h y b a taka karma...

***

Ona jak zwykle musiała podsłuchiwać.
-Nie żartuję, House. Przykro mi, sprawdzałem dwukrotnie.-mówił drżącym głosem Wilson.-masz raka mózgu. Nie wiem jak mogę cię pocieszyć...
Oni jak zwykle musieli się domyśleć, że ona słyszy.
-O mój boże, House...-wyszła zapłakana z ukrycia.
-Ty idiotko. -odpowiedział House znów z tą samą satysfakcją.
Ona jak zwykle musiała się nabrać.

***

-Dzień dobry. -powiedziała rozpromieniona, wchodząc do housowego gabinetu, ubrana w luźną bluzę zapiętą pod szyję i szerokie spodnie.
Spojrzał przerażony.
-Co się stało z twoim tyłkiem? Nie mówiąc już o przodach...
-Mają wakacje dopóki nie dorośniesz. -odpowiedziała z najszczerszym uśmiechem na jaki było ją stać i wyszła.
Złapał ją na korytarzu.
-Dlaczego nie mścisz się na Wilsonie?
-Dlaczego jego BYŁA dziewczyna myśli, że nadal ma żonę?
Zemsta jest słodka.



PostWysłany: Czw 18:00, 01 Paź 2009
gaba
Student medycyny
Student medycyny



Dołączył: 27 Sie 2009
Pochwał: 8

Posty: 79

Miasto: wroclaw
Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

gaba napisał:
-Co się stało z twoim tyłkiem? Nie mówiąc już o przodach...

hahaha To było boskie!
Czekam na więcej. Z nadzieją wypatruję każdej części. Błagam o dłuższe bo ciekawość mi nie daje spokoju Mr. Green



PostWysłany: Czw 18:43, 01 Paź 2009
hattrick
Fikopisarz Miesiąca
Fikopisarz Miesiąca



Dołączył: 18 Cze 2009
Pochwał: 41

Posty: 9231

Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Gaba Czekamy na kolejne (Świetne dialogi),już nie mogę się doczekać 3 części......



PostWysłany: Pią 17:06, 02 Paź 2009
GorillA
Pediatra
Pediatra



Dołączył: 21 Lip 2009

Posty: 409

Miasto: Bulowice
Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Haaa haaa wykrzyknik

Świetne wykrzyknik jupi Mr. Green



_________________
Avek od anoli !
Córek mapeto ogórek - Nemezis, córunia jędzunia - nimfka & Sevir, brat bliźniak - whatever. / zÓy partner ze schowka, mraÓ, mraÓ - Hambarr / Rozczochowy właściciel - maybe ! /druga połówka mojego mózgu - lusiek /maaamusia - kretowa / mruczący pożeracz przecinków -Guśka
'Każdy z nas ma cztery twarze; tę, którą pokazuje innym; tę, którą widzą inni; tę, która myśli, że jest prawdziwa i tę, która jest prawdziwa. Wybierając jedną z nich, nie rezygnujmy z pozostałych.'

PostWysłany: Pią 17:45, 02 Paź 2009
Lady M
Dziekan Medycyny
Dziekan Medycyny



Dołączył: 18 Lip 2009
Pochwał: 14

Posty: 6835

Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Najpierw za homoseksualistów chciałam Cię zjeść, ale potem (ufff) nieźle się uśmiałam. Super poprawiacz humoru!



_________________

Banner od Jeanne

PostWysłany: Pią 19:53, 02 Paź 2009
bozenka21
Urolog
Urolog



Dołączył: 12 Lut 2009
Pochwał: 10

Posty: 2404

Miasto: Gdańsk
Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

dziekuje wam bardzo :-* i mam nadzieje ze nie przobraze tego w tasiemca... Smile


Kto pierwszy dał za wygraną? Ona, a jakże. Chłopaki, możecie działać dalej.
Teraz to musi być coś, czego nie zapomni do końca życia. Trzeba tylko wybrać: szczyt debilizmu, czy szczyt klasy.
-Wilson, przyjacielu! –krzyknął wesoło House wparowując do gabinetu onkologa.
-Nie, nie pójdę dzisiaj z tobą na lunch. Nie, nie pożyczę ci piętnastu kawałków, abyś mógł sprawdzić czy cię jeszcze kocham i nie, nie powiem ci z kim się wczoraj spotkałem.
-Ależ Jimmy, czy ja kiedykolwiek żądałem od ciebie takich bzdur? –zapytał ‘wielce oburzony’.
-Czego chcesz, House?
-Czegoś absolutnie niesamowitego. –mówił zaaferowany. –zróbmy coś, co ją zagnie do końca życia. Albo chociaż do mojej emerytury.
-Więc niedużo czasu zostało…
-Do śmierci czy emerytury?
-House, nie mam ochoty znowu udawać, że jestem gejem, że mam raka jąder, a ty mózgu.
-Oh, idioto. Nie stać cię na nic ambitniejszego?
-Hm, a kto wymyślał te wszystkie idiotyzmy do tej pory? Czekaj, czekaj, już pamiętam –ty! –podirytował się James. –mam nawet pewną teorię, dlaczego to robisz. Kochasz Cuddy!
-Tak samo jak ty, kiedy się zgadzasz na wszystkie moje propozycje. –próbował odbić House. Dzisiaj przewagę intelektualną po swojej stronie miał Wilson. Auć.
-Jasne, ale już się pogodziłem z tym, że ona woli ciebie. –wyśmiał go. –zabierz ją na kolację.
-A na kolacji pokażę jej pierścionki i powiem „Są piękne, prawda? Zgadzasz się?” ona powie „Tak”, a ja „Wiedziałem, że mogę na ciebie liczyć, będziesz moim świadkiem!” i zapoznam ją z jakąś dziwką, która niby ma być moją żoną. Jimmy, ty masz łeb!
A Jimmy załamał ręce.
-Nie, kretynie. Mówię o prawdziwej randce i pokazywaniu prawdziwych uczuć.
-„Cuddy, jesteś naprawdę wredną szefową…”
-Wyjdź, House. Wróć, jak wymyślisz coś, na co się zgodzę.
-Skąd mam wiedzieć na co się zgodzisz?
-Dobrze wiesz, kiedy się zgodzę.
Wyszedł, ruszył w kierunku swojego biura i zaczął myśleć. Po hałsowemu.

***
-Cuddy, House cię kocha. –powiedział powoli Wilson, wyciągając prawą dłoń na wysokość pępka, nieco do przodu, jakby chciał powiedzieć „spokojnie”. Robił tak, kiedy chciał coś wytłumaczyć.
-Wilson, wyjdź. –odpowiedziała Lisa ze wzrokiem, który zabija.
-Ale…
-To jest wasz kolejny żart, wiem. Wyjdź. –pokazała palcem w kierunku drzwi.
-Nie powstrzymasz waszej miłości!wykrzyknik –krzyknął zamykając drzwi, aby Cuddy nie zdążyła nic odpowiedzieć. Pomyślał, że mimo, że powiedział to śmiertelnie poważnie, to jako żart wypadło całkiem nieźle.

***
Minęła maksymalnie godzina od ich rozmowy. Wymyślił.
-Adoptujemy jej dzieciaka.
Wilson prychnął śmiechem.
-O tak, to na pewno zapamięta do końca życia. Oszalałeś?
-Zobaczysz.
-A co z waszą miłością?
-Dobrze wiesz, spieprzyłbym to. –cóż za wyznanie! -Dzieciak będzie lepszy.
Wilson’a zatkało, nie skomentował. Uznał, że w takim wypadku się zgadza.

***
16.09.2009, Moskwa

Pani Cuddy,
Bardzo dziękujemy za Pani e-maile. Wszystko zostało już udokumentowane, prosimy jednak złożyć podpis na załączonej umowie, aby ostatecznie potwierdzić adopcję. Podpisany dokument należy wysłać na fax: 141938. Serdecznie gratulujemy nowego synka,
Moskiewski Zespół adopcyjny



O j, będzie burza.

***

House i Wilson siedzieli razem w gabinecie onkologa, dumni ze swojego pomysłu. Tak, wybrali szczyt debilizmu.
Oczywiste, kto wparował do gabinetu, wietrząc to cudowne powietrze, które zamiast azotu zawierało dumę.
-Wy idioci! Kretyni! Jak mogliście?! Tego nawet po was się nie spodziewałam! Jeszcze jakieś ruskie dziecko?! Co ja zrobię z Rosjaninem w domu?! Jak ja mam się tym czymś zaopiekować?! Nie zauważyliście, że połowę życia spędzam w pracy?!–krzyczała na pół szpitala, cała czerwona, żyły na szyi naprężyły jej się tak bardzo, jakby miały zaraz pęknąć. Właściwie, w tym wszystkim ciężko było ją dojrzeć. Była chodzącym układem nerwowym. Była wilkołakiem o północy. Ogniem, który zaraz spali pewnych panów…
Ci panowie? Tacy dwaj idioci. Wybuchli śmiechem.
-Chodź, pokażę ci coś. –powiedział House z tą samą satysfakcją, jakby już zdążył powiedzieć do niej „ty idiotko”, jak zawsze, kiedy udawało im się ją nabrać.
Wpisał w Google ‘moskiewskie biuro adopcyjne’, wybrał odpowiednią stronę i zaznaczył wielki szyld na górze strony: „ADOPCJE NA ODLEGŁOŚĆ”.
-Nienawidzę was. –wybuchła z nerwów śmiechem i skierowała się do drzwi.
-A my cię kochamy! –krzyknął za nią House.
Zatrzymała się na chwilę. To było miłe, nawet jako żart. Uznała jednak, że musi udawać obrażoną, więc nie oglądając się za siebie, szybkim krokiem poszła dalej.
-House, cóż za wyznanie! –krzyknął James, trochę się naśmiewając, a trochę chwaląc Grega.
-Spadaj.



PostWysłany: Sob 9:02, 03 Paź 2009
gaba
Student medycyny
Student medycyny



Dołączył: 27 Sie 2009
Pochwał: 8

Posty: 79

Miasto: wroclaw
Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

gaba, obudziłąm przez Ciebie siostrę moim śmiechem. Chciałam wybrać jakiś fajny fragment, który mi sie najbardiej spodobał, ale takich jest zbyt dużo. Ja chcę tasiemca! Chcę czytać tego ficka codziennie, 24godziny na dobę!



PostWysłany: Sob 9:10, 03 Paź 2009
hattrick
Fikopisarz Miesiąca
Fikopisarz Miesiąca



Dołączył: 18 Cze 2009
Pochwał: 41

Posty: 9231

Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Naprawdę fajnie czyta się twoje twory!
Mam nadzieję, że pokusisz się, jednak o jakiegoś tasiemca, czyli kilkuczęściowego fika z chłopakami w roli głównej. Szkoda, żeby ten dział świecił pustkami Laughing Poza tym, widać, że masz głowę pełną pomysłów - nie zawahaj się ich użyć Cool



PostWysłany: Nie 15:04, 04 Paź 2009
chocolate
Designer Miesiąca
Designer Miesiąca



Dołączył: 20 Maj 2009
Pochwał: 7

Posty: 462

Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

ostatnia czesc. tutaj odpuscilam sobie troche zarty, sorry Wink

Ktoś rzuca rękawiczkę, a ktoś ją podnosi. Oficjalnie zaczyna się wojna. Rokuje się, że liczebność ofiar nie przekroczy trzech. Co za tym idzie, cały świat, oprócz walczącej trójki, ma tę wojnę w dupie.
Gregory House oraz James Wilson mimo, że rzucili ową rękawiczkę, nie zdają sobie jeszcze sprawy, że wojna już trwa. Ba, nawet nie przeszło im przez myśl, że będzie wojna. Zawsze przecież wyzywali ją na pojedynek, a ona zawsze przegrywała. W sumie-bez walki. Siedzieli sobie spokojnie w gabinecie Jimmy’iego. Nie chcieli jeszcze atakować.
Wilson chyba miał wyrzuty sumienia. Dogryzanie Cuddy –to takie nie w jego stylu. Przecież on zawsze był tym dojrzałym, wiernym przyjacielem, a House szczeniakiem, dzieckiem niezdolnym do normalnych relacji. Ale to przynosi tyle radości…!
House nie miał żadnych wyrzutów. Był dumny, że po raz kolejny im się udało. Był dumny, bo stłumił uczucia dla dobrej zabawy. A przynajmniej tak sobie wmawiał. Zła postawa, ale to jest House.
-O czym myślisz? –Wilson przerwał ciszę.
-O tobie, tygrysku! –obaj się uśmiechnęli.
-House, martwię się, że to co robimy zniszczy nasze dobre relacje z Cuddy.
-Przestań, ona jest zbyt naiwna na to. I za bardzo nas kocha. –odpowiedział z drwiną. –damy sobie spokój na miesiąc, i tak nie mogę wymyśleć nic zabawnego.

***

Na szczęście dało się odwołać tę całą adopcję. Nie chciała dziecka, nawet na odległość. Jedno wystarczało jej w zupełności. Mimo, że ta cała sytuacja ją rozbawiła, postanowiła zemścić się tak, żeby już nigdy nie próbowali kretyńskich sztuczek. Chciała mieć pewność, że nigdy więcej jej nie oszukają.
Wymyśliła. Wykonanie będzie ją wiele kosztowało, ale warto, tak sądzi. Cuddy zdecydowanie jest hardkorem.

***

Okazuje się, że Wilson potajemnie lubi gameboy’e. Właśnie został przyłapany, do gabinetu weszła Cuddy. Jak nakazywał hałsowski zwyczaj-nie zapukała. Olać gameboy’a.
-Chciałabym, żebyś wpadł do mnie dziś wieczorem. –powiedziała ciepło. –dawno nie spędzaliśmy razem czasu. Pogadamy, napijemy się wina.
-Jasne, chętnie. –odpowiedział z uśmiechem James. –Będę u ciebie o 20.
-I proszę, oszczędź mi uwag House’a i nic mu nie mów.
Skinął głową. Wyszła.
Kupił kwiaty i pojechał. Stary, dobry Wilson. Zawsze można na niego liczyć, zawsze grzeczny i zaradny.
-Cześć Jimmy, wejdź. –powiedziała z uśmiechem. Wszedł, ściągnął płaszcz, usiadł na kanapie. Podała mu kieliszek z winem i usiadła obok.
-Wiesz, ostatnio czuję się nieszczęśliwa…
-Cuddy, wiem, że moje wygłupy z House’m są nieodpowiedzialne i dziecinne…
-Nie o to chodzi, James. Choć raz mógłbyś o nim nie wspominać. Moje życie jest puste. –użalała się jakiś czas-do końca drugiej butelki.
Opierała się na jego ramieniu. Normalnie, po przyjacielsku. Jakby na przykład miała usnąć w kinie, to też oparłaby się o jego ramię. Ale byli pijani… Podniosła głowę i spojrzała na przyjaciela.
Delikatnie pocałowała go w policzek… Rano nie pamiętał, co się wydarzyło. Nie musiał o nic pytać, leżał nagi na kanapie.
Ważne było, aby Wilson zachował to w tajemnicy. Po tej nocy była pewna, że tak zrobi.

***
Miała wyrzuty sumienia. Wiedziała, że jej plan jest okrutny, podły. Brzydziła się siebie (Nie, żeby Wilson był beznadziejny w łóżku!), ale podobno cel uświęca środki. A cele były dwa: zaprzestać durnym wybrykom tej dwójki i… sprawdzić jednego z nich.

***

Było błogo. Żadnego przypadku, żadnych zmartwień. Może to przerwać tylko jedna osoba. Nie. Może to przerwać tylko jeden upiór. I oto wchodzi do jego gabinetu.
-Chcę randki. –oparła się uwodzicielsko o jego biurko. Nie trzeba wiele sprytu, żeby zgadnąć, gdzie wlepił wzrok. a może nie jest taka upiorna?
-Chcę seksu.
-House, mówię poważnie. Nazywaj to jak chcesz, po prostu potrzebuję rozmowy. Z kimś. Z tobą. I nie wmawiaj mi, że nie chciałbyś iść ze mną na randkę.
-Jeżeli jednym z końcowych etapów tej randki będzie dziki seks w twojej sypialni, to będę po ciebie o 20. –cały czas ironizował. Był bardzo zdziwiony. Ta kobieta to szatan. Seeeeksi.
Uśmiechnęła się i wyszła. Znaczy, że się zgodziła?
Wyprasował koszulę. Nie, żeby mu na niej zależało, ale po prostu uznał, że ona będzie wyglądała wyjątkowo. Nic nie powiedział Wilsonowi. Ale to normalka. Był punktualny. Nie, żeby mu na niej zależało, ale po prostu uznał, że ona by się nie spóźniła.
Ależ on ją dobrze zna. Wyglądała prześlicznie. Nie pochwaliła się Wilsonowi. Równo o 20 była gotowa. No dobra, 15 minut czekał w jej salonie.
-Gdzie chcesz iść? –zapytał.
Usiadła obok niego. Przysunęła się. Blisko. Musnęła delikatnie jego usta. Zamknął oczy.
-Do sypialni…
Oddał pocałunek. Szarpnęła go w kierunku łóżka. Zrobili to. Nie, to nie było 120-sekundowe zaspokojenie potrzeb za 50 dolców. To była czuła, delikatna… miłość.

***

Cuddy przewidziała, że kiedy coś naprawdę gryzie House’a, to zwraca się z tym do swojego najlepszego przyjaciela. Nawet, kiedy nie chce mu o czymś mówić.
-Przespałem się z Cuddy. –powiedział diagnosta z grobową miną. –Co teraz? Wymyśl jakąś historyjkę o moich relacjach z ludźmi i powiedz, co dalej. –zmarszczył czoło, gdy popatrzył na James’a.
Onkologa zatkało.
-House, ja… też… -powiedział prawie ze łzami w oczach.
Trzynogi wybiegł z gabinetu. Wparował do Cuddy. Wyrzucił za drzwi jakiegoś gościa.
-Ty… dziwko. –powiedział z obrzydzeniem. Czuł się zraniony. Do tej pory uważał, że tamta noc była wyjątkowa.
-House, wiem, że każda kobieta, z którą spałeś do tej pory nią była, ale muszę cię rozczarować-ja nie dorabiam po godzinach. Po prostu to zrobiliśmy. –udawała idiotkę.
Patrzył na nią oczyma pełnymi bólu.
-No wiesz, ja chciałam i ty chciałeś. Daliśmy sobie buzi. Potem, ku mojemu zdziwieniu –ironizowała –zachwycałeś się moim biustem. A potem tyłkiem. Jakie to do ciebie nie podobne! A potem wsadziłeś takie coś w takie coś. Cały proces dorośli nazywają seksem, łapiesz?
-A w przeddzień praktykowałaś to samo z Wilsonem, miło, że chciałaś się przygotować! –wykrzyczał rozwścieczony.
Cuddy uśmiechnęła się szeroko. Musiała, taki był plan.
-Ty idioto. Uwierzyłeś. –powiedziała ze skradzioną mu satysfakcją i wyszła.
W drzwiach minęła się z Wilsonem.
-Ty kretynie, okłamałeś mnie, że z nią spałeś. –mało brakowało do rękoczynów ze strony House’a.
-Okłamałem? Tamtej nocy urwał mi się film, ale obudziłem się nagi na jej kanapie. Przykro mi House, ale jak myślisz, co mogliśmy robić? –powiedział zasmucony Jimmy.
-Chodź. –ruszyli za Lisą.
-Spałaś z Wilsonem! –krzyknął za nią House.
-Nie, chyba, że masz na myśli przebywanie w jednym budynku i wykonywanie tej samej czynności jednocześnie. Wtedy tak, masz rację. Ja spałam w swojej sypialni, a James w salonie. Co za dzika noc… -ironizowała.
Obaj nic nie rozumieli.
-Wilson zwymiotował sobie na spodnie i zasnął. –kontynuowała. –zdjęłam mu ubranie i wyprałam. –odwróciła się i odeszła gdzieś w kierunku recepcji.
Chłopaki patrzyli na siebie, nie wiedzieli co powiedzieć. Wyszczerzyli się do siebie. Ta kobieta ma klasę.
-House, czy tobie też urwał się film…?



PostWysłany: Nie 17:10, 04 Paź 2009
gaba
Student medycyny
Student medycyny



Dołączył: 27 Sie 2009
Pochwał: 8

Posty: 79

Miasto: wroclaw
Powrót do góry
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Strona Główna -> Hilson Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony 1, 2  Następny
Strona 1 z 2

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Mapa użytkowników | Mapa tematów
Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group

Czas generowania strony 0.06254 sekund, Zapytań SQL: 14