Jeszcze mamy szansę [NZ]
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Strona Główna -> Huddy
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Wiadomość Autor

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

jakastam napisał:
dziwne

oj...

jakastam napisał:
O Wilsonowym dziecku wyjaśni się niebawem... czy kochał Cuddy etc.

no ja myślę Wink



PostWysłany: Sro 21:27, 04 Lis 2009
hattrick
Fikopisarz Miesiąca
Fikopisarz Miesiąca



Dołączył: 18 Cze 2009
Pochwał: 41

Posty: 9231

Powrót do góry




Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

jakastam napisał:

O Wilsonowym dziecku wyjaśni się niebawem... czy kochał Cuddy etc.
Co do tego co cię zaciekawiło - cóż... to będzie... dziwne Very Happy


Wilson, który żeni się z Cuddy tylko by wywoła zazdrość Housa i niezwykle szczera Jennifer? Pisz dalej, bo mnie zaciekawiłaś.



_________________

Woman in BLACK!
''Words can hurt, you know?''
Ubranko by Me

PostWysłany: Sro 21:47, 04 Lis 2009
Annabell__
Rezydent
Rezydent



Dołączył: 17 Paź 2009
Pochwał: 1

Posty: 294

Miasto: Reda
Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Boskie czekam z niecierpliwością na cd. Smile



_________________
.


”Nie zawsze możesz dostać to, czego chcesz.” filozof Jagger
”Ale jak się okazuje, jeśli się czasem starasz, to dostajesz to, czego potrzebujesz.” Lisa Cuddy

PostWysłany: Czw 17:54, 05 Lis 2009
sylrich05
Geriatra
Geriatra



Dołączył: 29 Lip 2009
Pochwał: 2

Posty: 724

Miasto: Bytom
Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Proszę. Kolejna część. Teraz będziecie mieć świadomość w jak krótkich fragmentach zwykle piszę to opowiadanko. Nie zabijać za pojawiający się pairing! Winna temu jest taka wariatka o pseudonimie Agusss Razz

- O cholera! – Jennifer jeszcze nie skończyła się dziwić.

To było nie do pomyślenia. Nigdy nie podejrzewałaby, że jej ojciec zdradza jej mamę. Już prędzej na odwrót. James Wilson był według niej człowiekiem niezdolnym do tego. Jednak jak widać nawet właśni rodzice potrafią nas zaskoczyć. A to było naprawdę spore zaskoczenie. Nawet Alex ani jego ojciec nie wprawili jej w taki stan osłupienia jak jej własny ojciec w tej chwili. Nie żeby miała coś do gejów. Po prostu nie podejrzewała ojca o to.

Jej ojciec miał romans! I to z nie byle kim! Z neurologiem wydziału diagnostyki - Eric’iem Foremanem. Czternastolatka nie wiedziała jak oni zdołali to ukryć. Przecież jej ojciec miała żoną, a Foreman dziewczynę – tą samą od parunastu lat – Remy Hadley, zwaną przez wszystkich Trzynastką.

Tymczasem Gregory House, nieświadomy rozmów dotyczących jego, jego rodziny i przyjaciół, kierował się w stronę gabinetu administratorki. Z upływem lat nie zmienił ani o jotę swoich przyzwyczajeń. Zawsze chciał wykonywać masę niebezpiecznych badań na swoich pacjentach, i w efekcie w gabinecie u Cuddy, gdyż Foreman z biegiem lat stał się bardziej moralny. Według House’a upodobnił się aż za bardzo do Wilsona. A przecież oni nie przyjaźnili się ze sobą, nawet nie spędzali ze sobą zbyt dużo czasu. To było zagadką dla diagnosty, jednak nie poświęcał jej zbyt wiele czasu ani uwagi, jako, że miał znacznie ciekawsze rzeczy do roboty (czyt. Dręczenie pacjentów, irytowanie Cuddy i wychowywanie syna na takiego samego sarkastycznego dupka jak on sam).

Allison wolnym krokiem kierowała się w stronę stołówki, żeby jak co dzień o dwunastej zjeść lunch. Jadała zazwyczaj samotnie – jej mąż pojawiał się godzinę później i podkradał jedzenie Wilsonowi.



Autor postu otrzymał pochwałę.

_________________
Miłość jest zawsze nowa. I bez względu na to, czy w życiu kochamy raz, dwa, czy dziesięć razy zawsze stajemy w obliczu nieznanego. Miłość może nas pogrążyć w ogniu piekieł, albo zabrać do bram raju - ale zawsze gdzieś nas prowadzi. I czas się z tym pogodzić, albowiem jest ona treścią naszego istnienia. Miłości trzeba szukać wszędzie, nawet za cenę długich godzin, dni, tygodni smutku i rozczarowań. Bowiem kiedy wyruszymy na poszukiwanie miłości - ona zawsze wyjdzie nam na przeciw. I nas wybawi.

PostWysłany: Czw 20:03, 05 Lis 2009
jakastam
Student medycyny
Student medycyny



Dołączył: 31 Paź 2009
Pochwał: 2

Posty: 24

Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

jakastam napisał:
Jej ojciec miał romans! I to z nie byle kim! Z neurologiem wydziału diagnostyki - Eric’iem Foremanem

mdleje Nie... Sad Teraz mnie zabiłaś.



PostWysłany: Czw 20:12, 05 Lis 2009
hattrick
Fikopisarz Miesiąca
Fikopisarz Miesiąca



Dołączył: 18 Cze 2009
Pochwał: 41

Posty: 9231

Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Cytat:
Nie... Sad Teraz mnie zabiłaś.

Dlaczego od razu zabiłam?
To był pomysł Agusss (nie moja wina! Razz)
Pocieszę cię... dalej będzie jeszcze gorzej Wink



_________________
Miłość jest zawsze nowa. I bez względu na to, czy w życiu kochamy raz, dwa, czy dziesięć razy zawsze stajemy w obliczu nieznanego. Miłość może nas pogrążyć w ogniu piekieł, albo zabrać do bram raju - ale zawsze gdzieś nas prowadzi. I czas się z tym pogodzić, albowiem jest ona treścią naszego istnienia. Miłości trzeba szukać wszędzie, nawet za cenę długich godzin, dni, tygodni smutku i rozczarowań. Bowiem kiedy wyruszymy na poszukiwanie miłości - ona zawsze wyjdzie nam na przeciw. I nas wybawi.

PostWysłany: Czw 20:16, 05 Lis 2009
jakastam
Student medycyny
Student medycyny



Dołączył: 31 Paź 2009
Pochwał: 2

Posty: 24

Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

jakastam napisał:
dalej będzie jeszcze gorzej

no dzięki... Sad



PostWysłany: Czw 20:16, 05 Lis 2009
hattrick
Fikopisarz Miesiąca
Fikopisarz Miesiąca



Dołączył: 18 Cze 2009
Pochwał: 41

Posty: 9231

Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Cytat:
no dzięki... Sad

No nie smuć się... uśmiechnij się Smile Wilson będzie szczęśliwy, zobaczysz Wink



_________________
Miłość jest zawsze nowa. I bez względu na to, czy w życiu kochamy raz, dwa, czy dziesięć razy zawsze stajemy w obliczu nieznanego. Miłość może nas pogrążyć w ogniu piekieł, albo zabrać do bram raju - ale zawsze gdzieś nas prowadzi. I czas się z tym pogodzić, albowiem jest ona treścią naszego istnienia. Miłości trzeba szukać wszędzie, nawet za cenę długich godzin, dni, tygodni smutku i rozczarowań. Bowiem kiedy wyruszymy na poszukiwanie miłości - ona zawsze wyjdzie nam na przeciw. I nas wybawi.

PostWysłany: Czw 20:19, 05 Lis 2009
jakastam
Student medycyny
Student medycyny



Dołączył: 31 Paź 2009
Pochwał: 2

Posty: 24

Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

jakastam taaa... będąc w zwiazku z największym idiotą w PPTH. Confused



PostWysłany: Czw 20:21, 05 Lis 2009
hattrick
Fikopisarz Miesiąca
Fikopisarz Miesiąca



Dołączył: 18 Cze 2009
Pochwał: 41

Posty: 9231

Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Cytat:
taaa... będąc w zwiazku z największym idiotą w PPTH.

A kto powiedział, że tak to się skończy? Jeszcze dużo przed tobą... Smile



_________________
Miłość jest zawsze nowa. I bez względu na to, czy w życiu kochamy raz, dwa, czy dziesięć razy zawsze stajemy w obliczu nieznanego. Miłość może nas pogrążyć w ogniu piekieł, albo zabrać do bram raju - ale zawsze gdzieś nas prowadzi. I czas się z tym pogodzić, albowiem jest ona treścią naszego istnienia. Miłości trzeba szukać wszędzie, nawet za cenę długich godzin, dni, tygodni smutku i rozczarowań. Bowiem kiedy wyruszymy na poszukiwanie miłości - ona zawsze wyjdzie nam na przeciw. I nas wybawi.

PostWysłany: Czw 20:23, 05 Lis 2009
jakastam
Student medycyny
Student medycyny



Dołączył: 31 Paź 2009
Pochwał: 2

Posty: 24

Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Po przeczytaniu tej części musiałam zbierać moją szczękę z podłogi. Spodziewałam się wszystkiego oprócz homoseksualnego Jamesa!

jakastam napisał:

Wilson będzie szczęśliwy, zobaczysz Wink


To chyba jedyne pocieszenie.



_________________

Woman in BLACK!
''Words can hurt, you know?''
Ubranko by Me

PostWysłany: Czw 20:26, 05 Lis 2009
Annabell__
Rezydent
Rezydent



Dołączył: 17 Paź 2009
Pochwał: 1

Posty: 294

Miasto: Reda
Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

cudne czekam na cd. Razz



_________________
.


”Nie zawsze możesz dostać to, czego chcesz.” filozof Jagger
”Ale jak się okazuje, jeśli się czasem starasz, to dostajesz to, czego potrzebujesz.” Lisa Cuddy

PostWysłany: Sob 18:10, 07 Lis 2009
sylrich05
Geriatra
Geriatra



Dołączył: 29 Lip 2009
Pochwał: 2

Posty: 724

Miasto: Bytom
Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

jakastam Kłaniam się nisko
Pisz dalej Twisted Evil



_________________
avek mój
"Jestem nieuczciwy i uczciwie możesz liczyć na moją nieuczciwość.To uczciwi są nieprzewidywalni ,zawsze mogą zrobić coś niewiarygodnie głupiego..."- Kapitan Jack Sparrow
Zazdrość to chyba najstarszy motyw morderstw na świecie.-Seeley Booth
houselove kliknij, jeśli jesteś fanem serialu Bones

PostWysłany: Sob 18:32, 07 Lis 2009
poprostuxzjawa
Reumatolog
Reumatolog



Dołączył: 20 Maj 2009
Pochwał: 39

Posty: 2061

Miasto: Młodocin
Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

ja już nie mogę się doczekać. Smile



_________________
.


”Nie zawsze możesz dostać to, czego chcesz.” filozof Jagger
”Ale jak się okazuje, jeśli się czasem starasz, to dostajesz to, czego potrzebujesz.” Lisa Cuddy

PostWysłany: Nie 19:42, 08 Lis 2009
sylrich05
Geriatra
Geriatra



Dołączył: 29 Lip 2009
Pochwał: 2

Posty: 724

Miasto: Bytom
Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Błagam was nie zwracajcie uwagi na błędy. Jest ich sporo, ale nie ma czasu poprawiać. Jestem w Austrii ;/

House zatrzymał się przed gabinetem administratorki i spojrzał krytycznie na napis na drzwiach, głoszący: Dr Lisa Wilson, administratorka. Skrzywił się z niesmakiem, jak za każdym razem gdy tu się pojawiał. Pamiętał jeszcze czasy kiedy zamiast Wilson widniało tam nazwisko Cuddy. Och… co to były za czasy. Byli wtedy wciąż na tyle młodzi by cieszyć się z życia i z niego korzystać. Nie myśleli nawet o
tym, że wezmą ślub, czy założą rodzinę. No dobra. On nie myślał o tym. Wilson rozwiódł się wtedy z piątą panią Wilson i ruszył na ‘polowanie’ na kolejną. Nie spodziewał się wtedy kto nią zostanie. Cuddy natomiast myślała o rodzinie. Rozpaczliwie chciała zostać mamą. On jedyny niczym się nie przejmował. Ale i na niego nadeszła pora. Poszedł do ołtarza, w garniturze, na zadane pytanie odpowiedział twierdząco. Urodził mu się syn.

Dopiero wtedy zorientował się, że życie przelatuje mu między palcami. Ale było już za późno.

Diagnosta nie trudząc się pukaniem do drzwi (Bo po co?!), wszedł do gabinetu jedynej kobiety przed którą czuł jakikolwiek respekt (mały… ale jednak), przerywając jej tym samym prowadzoną przez nią rozmowę telefoniczną. Rozsiadł się beztrosko na kanapie i zaczął stukać laską w podłogę.

- House, czego chcesz? – westchnęła Lisa odkładając słuchawkę.

- Mamo, czarna niańka nie pozwala mi się bawić w lekarza – Gregory zrobił oczka kotka, jakby błagając ją o zgodę.

Kobieta roześmiała się szczerze. Mogła udawać, że nie lubi jego dziecinnego zachowania, ale prawda była taka, że ją rozśmieszał i wnosił w jej życie bardzo wiele. Dzięki niemu praca w szpitalu stawała się ciekawsza.

- Jakie niebezpieczne badanie chcesz przeprowadzić?

- Biopsję mózgu.

- Jest to konieczne?

- Jeśli chcesz żeby pacjent umarł… to nie… Jeśli chcesz żebym go wyleczył… to tak.

- Niech będzie – zgodziła się pani Wilson.

Gregory House uśmiechnął się rozbrajająco. Od samego początku wiedział, że się zgodzi. Zawsze tak było.

Alexej House dokładnie przeanalizował sytuację. Wujek i Jen w gabinecie u onkologa… Mama w stołówce… Foreman i Trzynastka w gabinecie diagnostyki… Tata w gabinecie u cioci… O tym Alexej dowiedział się od Foremana. Chłopak stwierdził, że wszyscy są tam gdzie być powinni. Po chwili ruszył z wiadrem wody w ręku w stronę gabinetu administratorki. Wielki Plan czas wcielić w życie.

Kiedy piętnaście minut później James Wilson i jego córka weszli do gabinetu żony onkologa, zastali widok, który był wielce ciekawy.

Lisa Wilson stała po środku gabinetu i zaciskała pięści aby nie wybuchnąć. Była cała przemoczona. Gregory House wgapiał w nią bezczelnie swój wzrok jako, że jej kształty były doskonale zarysowane, gdyż ubrania przywarły do niej. Natomiast House junior tarzał się ze śmiechu po podłodze, na której leżało wiadro.

Jennifer szybko domyśliła się co takiego się tu wydarzyło i gdy chciała powiedzieć o tym ojcu, uśmiechnął się uspokajająco. On też wiedział. W końcu zna Gregory’ego House’a od wielu, wielu lat, a młody House odziedziczył po nim aż za dużo.

Alex do końca dnia za swój wybryk z wiadrem zdołał dostać ochrzan od wściekłej cioci, która musiała jechać do domu aby się przebrać; spojrzenie pełne dezaprobaty od ojca, że ten zorientował się co miało to na celu; pochwałę od wujka, który postanowił mu pomóc w Planie – chłopak zastanawiał się dlaczego, skoro Lisa była jego żoną i przyjacielskiego buziaka od Jennifer, której cała ta ‘zabawa’ zaczynała się co raz bardziej podobać.

Teraz po męczącym dniu, obfitującym we wrażenia Alexej siedział przed szpitalem czekając na przyjaciółkę, która poszła jeszcze porozmawiać ze swoim tatą. Umówili się, że pójdą jeszcze razem do kina. House junior nie spodziewał się, że dzisiaj coś go zaskoczy. W końcu to on tego dnia triumfował. Nie wiedział jak bardzo się mylił.

Jennifer przyszła nie wiele później. Zastała przyjaciela z kartką w ręku, piszącego coś zawzięcie.

- Co to? – zapytała.

Nie odpowiedział. Spróbowała więc mu ją wyrwać. Nie udało jej się jednak. Chłopak był silniejszy.

- Powiesz mi co to? – westchnęła czternastolatka.

- Niech będzie… - Jennifer się uśmiechnęła się. Jednak chwilę później Alex dokończył złośliwie – ale nie dzisiaj…

- House! – dziewczynka zwracała się tak do niego tylko kiedy naprawdę była na niego wściekła.

- No dobra… - Alexej zrobił minę, jakby był zbyt łaskawy dla niej i wyciągnął przed siebie kartkę.

Kiedy czternastolatka chciała ją chwycić, ten cofnął rękę z kartką i rzekł z chytrym uśmieszkiem na twarzy:

- Ej… nie tak szybko moja panno… coś za coś… Jakieś propozycje?

- A co powiesz na to, że powiem ci coś co cię zaskoczy… - prawdę mówiąc Jennifer chciała mu to powiedzieć tak porostu, ale skoro sam rozpoczął tą ‘grę’.

- Mnie ma coś zaskoczyć? – Alexej twierdził, że to nierealne. Pięć minut później zmienił zdanie.

- O cholera! – tak piętnastolatek zareagował na wiadomość, że ojciec Jennifer od trzech lat ma romans z Foremanem.

Czternastolatka nie wytrzymała i wybuchnęła śmiechem.

- Śmieszy cię to, że wprawiłaś mnie w stan osłupienia? … tobie pierwszej się udało po za moim tatą… - spytał Alex.

- Nie… po prostu… powiedziałeś to co ja wtedy kiedy tata mi powiedział o tym… - dziewczyna znów się zaśmiała.

Przez chwilę milczeli.

- To co z tą kartką, którą miałeś mi pokazać? – przypomniała sobie Jennifer.

- Ach… Jenny, to tylko spis rzeczy, które zamierzam zrobić do końca miesiąca, aby mój ojciec i twoja mama stali się parą…

- Mogę? – tym razem jej dał.

Pierwszy punkt z listy był skreślony, jako, że został wcześniej tego dnia wykonany. Czternastolatka spojrzała zatem na punkt drugi, głoszący: Sobota godz.18 lub coś około – gabinet diagnostyki – napis. Czternastolatka spojrzała na zegarek. Była 17.50

- Alex…

- Co?

- Nie mówi się co, tylko słucham…

- Tak, mamo.

Jennifer przewróciła oczami. Zastanawiała się czy on kiedyś wyrośnie z zachowania a la przedszkolak. Patrząc na jego tatę, można było mieć spore wątpliwości.

- Czyli przed kinem mamy do załatwienia jeszcze jedną sprawę? – zapytała.

- Tak – odpowiedział – I tu przyda się pomoc twojego taty.

- Ok… to chodźmy… - dwójka nastolatków weszła spowrotem do Princeton Plainsboro Teaching Hospital i udała się do gabinetu ojca Jennifer.

- Wujku, potrzebna nam twoja pomoc – Alex otworzył drzwi gabinetu onkologa i od razu przeszedł do rzeczy. Koniec końców każda minuta była cenna. Musieli zdążyć jeszcze na 18.30 do kina.

- Co mam zrobić? – Wilson zaczął wspominać czasy kiedy to pomagał House’owi seniorowi spiskować przeciwko Lisie. Czuł się jakby tamte czasy wróciły. Z tym, że tym razem spiskował wraz z House’em juniorem i własną córką, a ofiarą kawału miał paść jego przyjaciel i jego żona.

Po chwili rozeszli się. Jennifer i Alex poszli wykonać jedną z części Planu, a onkolog wyciągnął z ręki pager. Czas zacząć działać.

Równo o osiemnastej rozdzwoniło się pięć pagerów. Lekarze z wydziału diagnostyki – Gregory House, Allison House, Remy Hadley, Eric Foreman i Robert Chase, wyszli ze swojego gabinetu i udali się w stronę wydziału ER w sprawie niecierpiącej zwłoki.

Chwilę później dwójka nastolatków wślizgnęła się do gabinetu diagnostyki. Piętnastoletni chłopak o błękitnych oczach chwycił od razu czarny marker, którym pisał zawsze jego ojciec i nie pozwalał nikomu go dotykać. Młody House nie zważał jednak na zakazy i nakazy. Koniec końców nieposłuszeństwo miał zakodowane w genach. Alexej zaczął pisać na tablicy. Czternastoletnia brunetka uśmiechnęła się i powiedziała:

- Chciałabym widzieć minę swojej mamy, kiedy to przeczyta…

- Nie bój się zobaczysz… a nawet usłyszysz… - House junior wyciągnął z plecaka mikrofonik i zamontował go na rogu tablicy. Tak by był niewidoczny i jednocześnie tak, żeby jego ciocia mówiła centralnie do niego.

Alex i Jennifer wyszli z gabinetu i schowali się za rogiem, skąd mieli doskonały widok na sytuację w pomieszczeniu. Chłopak trzymał w ręku słuchawki.

Chwilę później zza zakrętu wyszła Lisa Wilson, wezwana chwilę wcześniej przez pager. Weszła do gabinetu i od razu zobaczyła napis na tablicy. Napis głoszący:

Kocham cię przy blasku świec,
Gdy Księżyc świeci kocham cię też,
Kocham cię, gdy rano wstaję,
Kocham cię, gdy jem śniadanie,
Zawsze przy tobie budzić się chcę,
Kocham cię… i ty to już wiesz…
Gregory House


Administratorka opuszkiem palca przesunęła po podpisie, mimo, że od razu poznała, że nie napisał tego Gregory House. Litery owszem wyglądały jak jego, ale po ostatnich wydarzeniach wiedziała kto za tym stoi. Jednak znajome imię działało na nią tak jak nie powinno. Była przecież zamężna. Powinna kochać swojego męża.

- Miło by było, gdyby House napisał kiedyś choć tak beznadziejny wierszyk… - westchnęła.

Chyba wciąż, po tylu latach, nie wyleczyła się z tego irytującego, aroganckiego dupka.

- Ej… no… Mój wierszyk wcale nie jest beznadziejny! – oburzył się Alex.

Jennifer, stojąca koło niego, zakryła mu ręką usta. Ale było już za późno. Traf chciał, że Lisa Wilson wchodząc do gabinetu diagnostyki zostawiła uchylone drzwi.

- Zwiewamy! – krzyknął Alexej i pociągnął przyjaciółkę w kierunku windy.

Kiedy już wyszli z budynku Princeton Plainsboro Teaching Hospital, piętnastolatek spojrzał na zegarek. Zaklął siarczyście.

- Co jest? – spytała czternastolatka.

- Jest 18.20.

- O cholera! – tym razem Jennifer przeklęła. – Nie zdążymy! Na piechotę do kina idzie się stąd co najmniej dwadzieścia minut.

House junior zdjął z ramienia plecak, otworzył go i zaczął go przeszukiwać. Po chwili go zamknął i założył spowrotem na plecy. W ręce ściskał kluczyk od samochodu.

Dziewczyna przewróciła oczami nie wierząc w to co widzi.

Alex wzruszył ramionami:

- No co?! Leżał na biurku taty… z okazji trzeba korzystać…

Chwilę później nastolatkowie siedzieli w samochodzie Gregory’ego House’a. Jennifer czym prędzej zapięła pasy. Tylko raz jechała samochodem prowadzonym przez przyjaciela. Było to wtedy, kiedy jego ojciec postanowił go nauczyć prowadzić samochody.

Po filmie, Alexej odwiózł Jennifer pod sam dom. Później pojechał do siebie, oczywiście dostał burę od ojca. Ale kto by się tam tym przejmował.

***

House przekroczył próg PPTH ziewając. To było nieludzkie – o tej porze, w niedzielę pojawiać się w pracy. Wciąż pamiętał jeszcze czasy, kiedy najwcześniej zjawiał się o dwunastej, a weekend nawet nie myślał o tym, żeby się zwlec z łóżka i pójść do szpitala. Wszystko jednak się zmieniło, kiedy wyszedł za Allison.

Diagnosta spojrzał na kobietę idącą koło niego. Lubił ją i szanował, czuł do niej pewne powiązanie. Ale czy ją kochał? Gregory House potrząsnął głową. Była jego żoną, czy tego chciał czy nie. Wsiedli razem do windy, a po wyjściu z niej się rozstali. Allison poszła po kawę, a House udał się do swojego gabinetu. Już chciał otworzyć drzwi, kiedy zobaczył go. Siedział przy jego biurku, z nogami na stole i bawił się jego piłką. Cóż za świętokradztwo!

Po głowie House’a kołatała się tylko jedna myśl.

Co on tutaj robi?!



_________________
Miłość jest zawsze nowa. I bez względu na to, czy w życiu kochamy raz, dwa, czy dziesięć razy zawsze stajemy w obliczu nieznanego. Miłość może nas pogrążyć w ogniu piekieł, albo zabrać do bram raju - ale zawsze gdzieś nas prowadzi. I czas się z tym pogodzić, albowiem jest ona treścią naszego istnienia. Miłości trzeba szukać wszędzie, nawet za cenę długich godzin, dni, tygodni smutku i rozczarowań. Bowiem kiedy wyruszymy na poszukiwanie miłości - ona zawsze wyjdzie nam na przeciw. I nas wybawi.

PostWysłany: Wto 18:06, 10 Lis 2009
jakastam
Student medycyny
Student medycyny



Dołączył: 31 Paź 2009
Pochwał: 2

Posty: 24

Powrót do góry
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Strona Główna -> Huddy Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3  Następny
Strona 2 z 3

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Mapa użytkowników | Mapa tematów
Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group

Czas generowania strony 0.10535 sekund, Zapytań SQL: 14