Którędy do wyjścia?! [Z]
Idź do strony 1, 2  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Strona Główna -> Huddy
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Wiadomość Autor

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Którędy do wyjścia?! [Z]




Moje wytforki to zazwyczaj komedyjki w stylu "Czarnej Żmiji" (no może z wyjątkiem "Tego..." Laughing ) dlatego postaci są przerysowane. TAK, zrobiłam to specjalnie. Very Happy

TYDZIEŃ 7

- Mówiłem Ci żeby nie jeść czegoś co wygląda jak robale! – House był wściekły. Od 10 minut stał w korytarzy i czekał na Lisę Cuddy.
- Krewetki nigdy mi jeszcze nie zaszkodziły! – dobiegł z łazienki jej stłumiony głos. – Jedź sam. Nie wiem, może to jakiś wirus?
„Taaa… wirus.” pomyślał House.
Eksperymenty kulinarne Wilsona zaczęły zmierzać w niebezpiecznym kierunku. Dobrze, że sam nie tknął tego świństwa.
Zatrzasnął drzwi i poszedł po swój motor.

Od kilku miesięcy mieszkali z Cuddy razem. Układało się różnie. Ciągle się siebie uczyli. Odkrywali w sobie nawzajem wszystkie kolory uczuć, które kiedyś latami przed sobą skrywali. Chociaż nigdy tego nie powiedział, Lisa wiedziała, że Greg ją kocha. Ktoś kto patrzył na ten związek z boku nie był już jednak tego taki pewien….

- Dobrze, słucham? – rzucił House sam analizując informacje, które właśnie zapisał na białej tablicy.
- Może to jakieś toksyny, albo grzyby? - zaproponował Kutner.
- Taub, zrób rezonans! – zaczął rozdzielać obowiązki House – Kutner, sprawdź co z jego mieszkaniem. Trzynastka… co robisz w piątek wieczorem?
- Jeśli badania krwii zrobię teraz, to będę miała wolne… - seksistowskie przytyki Housa nigdy nie robiły na dr Hadley żadnego wrażenia.
Wyszła nie czekając na dalszą dyskusję.
W tym momencie usłyszał dźwięk przychodzącej wiadomości.
Odczytał.
„GREG, POKÓJ 203”
Uśmiechnął się. To nie pierwszy taki sms, który dostał w przeciągu kilku ostatnich tygodni. Wcześniej by się tego po niej nie spodziewał. Cuddy czasami zapraszała go w ten sposób na „szybki przegląd administracyjny” któregoś z gabinetów.

Otworzył drzwi pokoju 203 i rzucił od progu.
- Kobieto, masz 20 minut!
Podszedł do Lisy chcąc ja pocałować. Ona jednak złapała go za ręce. Miała poważną minę.
- Greg, to doktor John Harisson. Muszę…
- O nie! – przerwał jej Greg. – Taki trójkącik nie wchodzi wogóle w grę.
Mówiąc to spojrzał z obrzydzeniem wymalowanym na twarzy na grubego sześćdziesięciolatka w białym kitlu .
- No chyba, że wymienisz go na tą dwudziestkę z działu prawnego – zaproponował ostentacyjnie.
Dr Harisson nigdy nie miał „przyjemności” z Housem, ale z tego co zauważył powinien był uznać to za błogosławieństwo.
- House! – Cuddy musiała użyć swojego szefowskiego tonu, by przywołać go do porządku. - Posłuchaj przez chwilę. To ważne.
Wzięła głęboki wdech.
- Greg, jestem w ciąży! – powiedziała, a na jej twarzy wyrósł gigantyczny uśmiech.
„COOOOO?!?!?” Jego wewnętrzny krzyk przerwał łomot upadającej na podłogę laski.
House stał z rozdziawionąymi ustami.
Po chwili jednak przysunął się do Lisy i wyszeptał.
- Ja bym mu tam nie wierzył! Wygląda jakby nie odróżniał zarodka od kamieni nerkowych!
Pokazał Cuddy minę sugerującą, że ma Harissona za totalnego debila.
Odwrócił się i wyszedł na korytarz.


Drzwi gabinetu dr Jamesa Wilsona otworzyły się gwałtownie.
- Spadaj – krzyknął House do pielęgniarki, która przyniosła właśnie Wilsonowi karty pacjentów. Wypchnął kobietę i trzasnął za nią drzwiami.
Bez słowa chwycił z biurka onkologa kanapkę i rozłożył się na kanapie.
Chwycił kilka nerwowych gryzów.
Wilson spokojnie podniósł na niego wzrok.
- Smacznego, House – powiedział nie przerywając wypełniania karty pacjenta.
- Zdaje mi się czy kobieta w jej wieku powinna być już w trakcie menopauzy?
- Lisa ma jakieś problemy z hormonami? – zapytał przejęty Wilson.
- Taaa, ma! Szkoda, że diagnoza taka nudna. Zabawia się w Sigourney Weaver z Obcego.
- Czy Ty…zapytajnik Czy tak pokrętnie próbujesz mi powiedzieć, że… że będziesz TATUSIEM, House? – wybąkał James, a na jego twarzy pojawił się zdumiony uśmiech.
Wilson miał tylko ułamek sekundy by uchylić się przed lecąca w jego stronę drewnianą „dzidą”.

...


Ostatnio zmieniony przez Syśka dnia Pią 15:10, 13 Mar 2009, w całości zmieniany 3 razy



PostWysłany: Czw 14:12, 12 Mar 2009
Syśka
Reumatolog
Reumatolog



Dołączył: 16 Lut 2009
Pochwał: 15

Posty: 2076

Powrót do góry




Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Mr. Green Mr. Green Mr. Green Mr. Green

hahahahahahahahaha

strasznie sie usmiałam Smile
O włąsnie... doskonała równowaga dla poprzedniej miniaturki. teraz moge isć na seminarium z pieknym bananem na twarzy...

Dzieki Syśka :* czekam na rozwój akcji Mr. Green



_________________

PostWysłany: Czw 14:22, 12 Mar 2009
T.
Mecenas Timon
Mecenas Timon



Dołączył: 19 Gru 2008
Pochwał: 37

Posty: 2458

Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Świetny temat, "dzida" jeszcze lepsza Mr. Green Gratuluję pomysłu, czekam na kolejną część Very Happy



_________________

Następny sezon będzie nasz! Nawet "Marian" nam nie przeszkodzi! Mr. Green
Gusia - moja Bratnia Dusza Wink Danielek18 - mój młodszy, zÓy i ironiczny brat Mr. Green

PostWysłany: Czw 15:43, 12 Mar 2009
zaneta94
Grzanka
Grzanka



Dołączył: 16 Lut 2009
Pochwał: 30

Posty: 11695

Miasto: Dziura zabita dechami :P
Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

OMG! ten fick jest super Smile zaczyna się przezabawnie. House tatusiem Laughing
wrzuć dzisiaj 2 część Smile proszę Smile



_________________


Znalazłam siostrę- sylrich my sis forever :*

"When the land slides and when the planet dies, that's when I come back to you"

PostWysłany: Czw 17:11, 12 Mar 2009
kasia2820
Reumatolog
Reumatolog



Dołączył: 21 Sty 2009
Pochwał: 3

Posty: 1087

Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Proszę bardzo - część druga Very Happy

TYDZIEŃ 13

- Halo? – Wilson odebrał telefon – Witaj Liso. House?
James zawiesił głos i spojrzał na Grega, który siedząc na kanapie wymachiwał laską, a drugą ręką wykonywał gest podcinania gardła.
- Nieee.. niestety nie ma go tu – Wilson z rezygnacją odpowiedział do słuchawki. - Spokojnie. Nie denerwuj się. Tak, tak, sprawdzę gdzie jest. Połóż się. Dobranoc.

Odłożył słuchawkę i spojrzał z wyrzutem na przyjaciela.
- Ona się martwi, House. Powiedziała, że wysłała do Ciebie chyba ze 20 wiadomości!
- Tak, tak. Już dawno powinienem jej odłączyć te darmowe sms-y – House nawet nie oderwał wzroku od telewizora.
- Nie możesz przesiedzieć u mnie całych 9 miesięcy - zaczął moralizować Wilson.
- Zwariowałeś Jimmy?! – House spojrzał na niego z wyrzutem przechodzącym w oburzenie. – Jakżesz mógłbym Cię tak wykorzystać a potem odejść!
- Wiesz o co mi chodzi! Będziesz miał dziecko House, a Ty zachowujesz się jak, jak… jak Ty – zakończył z rezygnację Wilson.
- Założę się, że sam byś nie wytrzymał z tą Heterą nawet godziny! – zasugerował House nic sobie nie robiąc z wyrzutów Jamesa.
Wilson postanowił wykorzystać sytuację.
- Zgoda! Jeśli ja wytrzymam u Cuddy godzinę Ty następny tydzień śpisz ze swoją „rodziną”!
Był wyraźnie zadowolony ze swojego pomysłu. Może wreszcie pierwszy raz od miesiąca znajdzie w lodówce własny lunch.
- O naiwny idioto! Grozi Ci to traumą do końca życia, ale… proszę Cię bardzo! – House uśmiechnął się pewny swego.

- Witaj Wilson! – krzyknęła uśmiechnięta Cuddy widząc onkologa w drzwiach swojego gabinetu.
- Witaj, jak się czujesz? – zapytał uprzejmie James i wydawałoby się, że to takie bezpieczne pytanie.
- Ah! A jak mam się czuć ?! Czy Ty wiesz, że ten Twój Gburowaty Przyjaciel przebywa w domu tylko w razie ostatecznej konieczności?!
Wilson to wiedział. Gdyby było inaczej jego kanapa w salonie byłaby wolna, a podłoga nie pokryta warstwą opakowań po chipsach.
- Śpi kiedy rano wychodzę, a wraca do domu, kiedy ja już śpię! Czy nie sądzisz, że to nienormalne? Po 2 miesiącach już się powinien oswoić z sytuacją.
Cuddy wyrzucała z siebie słowa jak karabin maszynowy pociski.
- Liso, on… - próbował nieśmiało wtrącić Wilson.
- A musimy tyle zrobić – kontynuowała Lisa nie zwracając na niego uwagi. – Trzeba urządzić dziecięcy pokój, Cameron opowiadała mi wczoraj, że widziała takie cuuudne mebelki…
Wilson pomyślał, że gdyby teraz zniknął nawet by nie zauważyła.
- ….a najgorsze, że ON nie robi nic, o niczym nie pomyśli! Musze radzić sobie sama, a ciągle mam poranne mdłości! …
Wilson przechylił głowę przyglądając się ze zdumieniem miotającej się po pokoju kobiecie.
„Czy to na pewno Lisa? Lisa Cuddy?” przemknęło przez głowę onkologa.
- … wczoraj na przykład wymiotowałam 40 minut!
- To cudownie…, eee, znaczy… - Wilson był wyraźnie zmieszany.
- Wiesz, dzwoniła moja mama. Tak się cieszy! Kupiła dla maleństwa mnóstwo ubranek. Czy to nie słodkie?! Mówi, że wszystkie jej sąsiadki też się bardzo cieszą…
Ratunku!” pomyślał Wilson. „House chyba przeprowadził na jej mózgu jakiś nieudany eksperyment!”
W trakcie, gdy monolog Lisy schodził na temat wpływu muzyki klasycznej na inteligencję dziecka zerwał się na równe nogi i popatrzył na nieistniejący na nadgarstku zegarek.
- O Boże! Już tak późno? – powiedział zdumionym głosem. – Przepraszam Cię Liso, ale musze iść. Zaraz mam dyżur w klinice. Do zobaczenia – powiedział. Choć nie myślał tak na serio.

„Ja Cię… Co to było?!” zastanawiał się James zmierzając do swojego gabinetu.
Otworzył drzwi i zobaczył rozłożonego na jego kanapie Housa z czerwonym lizakiem w dłoni.
- 47 minut Jimmy! PRZEGRAŁEŚ! – rzucił triumfalnie Greg.

...



PostWysłany: Czw 20:10, 12 Mar 2009
Syśka
Reumatolog
Reumatolog



Dołączył: 16 Lut 2009
Pochwał: 15

Posty: 2076

Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

co tu dużo pisać świetny fick. Smile Oczekuję kolejnej części SmileSmile:*



_________________


Znalazłam siostrę- sylrich my sis forever :*

"When the land slides and when the planet dies, that's when I come back to you"

PostWysłany: Pią 7:54, 13 Mar 2009
kasia2820
Reumatolog
Reumatolog



Dołączył: 21 Sty 2009
Pochwał: 3

Posty: 1087

Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

A ja mam wrażenie, że Lisa robi wszystkich w balona Razz



PostWysłany: Pią 10:36, 13 Mar 2009
rocket queen
Pumbiasta Burleska



Dołączył: 19 Gru 2008
Pochwał: 57

Posty: 3122

Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

wybacz Rocket, że Cię zawiodę... Wink

TYDZIEŃ 21

- Kochanie, śpisz? – wyszeptała Lisa, przytulając się do pleców Housa.
Oplotła go nogami i zaczęła pokrywać pocałunkami jego kark.
- Mmm! – House postanowił, że za wszelką cenę się nie odwróci.
Było mu trudno udawać, że śpi bo Cuddy nie przestawała go dotykać.
- Boli mnie noga, Kobieto! – syknął House, przez zaciśnięte zęby. Poskutkowało. Zabrała ręce i odwróciła się na drugi bok.

Mimo, że zmuszał się z całych sił nie mógł zasnąć.
To trwało już cztery miesiące i co gorsza to miała być ta lepsza połowa. Czuł się źle w świecie, w którym wszystko kręciło się wokół jakiegoś WRZODA. Zachcianki, mebelki, ubranka, goście, uśmiechnięte bobaski na okładkach pism porozrzucanych w całym domu. Błeee… Źle się czuł zawsze kiedy to nie on był w centrum uwagi, ale to to naprawdę było przegięcie. Ci wszyscy ludzie wokół po prostu zwariowali. Z nią na czele…
Dlaczego wciąż był przy niej, tkwił w tym chorym matrixie?
Nie potrafił odpowiedzieć…


Cuddy obudziła się na dźwięk upadającej laski. Przy łóżku stał przestraszony House trzymający w ręku bieliznę, jeansy i buty.
- Co robisz? Wracaj do łóżka… - Lisa uśmiechnęła się zalotnie.
- Wybacz, ale muszę lecieć… zbawiać świat! – rzucił Greg i wyszedł pośpiesznie.

- Ja.. ja w życiu nie sądziłem, że dożyję takiej chwili House! – Wilson wyglądał, jakby na jego balkonie właśnie wylądowało UFO.
- Ja też nie sądziłem! – powiedział załamany Greg.
- No u kobiet w ciąży to taki naturalny etap. Cuddy już Cię nie pociąga? – drążył temat Wilson nie zmieniając wyrazu twarzy.
- To nie to! Cycuszki jeszcze jej urosły, choć nie sadziłem, że to w ogóle możliwe?! – uśmiechnął się lubieżnie Greg wybałuszając niebieskie oczy – I nawet mi nie przeszkadza, że jest „wzdęta”, ale ona chce się kochać non stop! Już nawet nie pamiętam jak wyglądają Monster Trucki!
Wilson nie wiedział czy patrzeć na przyjaciela ze współczuciem czy z politowaniem.
- Ostatnio gdy zaczęła się do mnie dobierać w moim gabinecie – ciągnął dalej zbolałym głosem – jedyne o czym marzyłem… to, żeby przyszła Trzynastka i mnie podmieniła!
Obraz Housa opędzającego się od natrętnie podnieconej Cuddy sprawił, że na twarzy Wilsona pojawił się półuśmiech.
- Czego rżysz? – zapytał zdenerwowany House. – Znów chcesz się założyć?!

...



Autor postu otrzymał pochwałę.

_________________

POLSKA! BIAŁO-CZERWONI!

PostWysłany: Pią 13:52, 13 Mar 2009
Syśka
Reumatolog
Reumatolog



Dołączył: 16 Lut 2009
Pochwał: 15

Posty: 2076

Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Dlaczego takie krótkie ? Sad

Twoje ficki są naprawde zabawne Smile



_________________


Znalazłam siostrę- sylrich my sis forever :*

"When the land slides and when the planet dies, that's when I come back to you"

PostWysłany: Pią 14:38, 13 Mar 2009
kasia2820
Reumatolog
Reumatolog



Dołączył: 21 Sty 2009
Pochwał: 3

Posty: 1087

Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Syśka, czytam i nie mogę powstrzymać się od śmiechu Mr. Green Uwielbiam Twoje opowiadania, tylko szkoda, że są takie krótkie Wink



_________________

Następny sezon będzie nasz! Nawet "Marian" nam nie przeszkodzi! Mr. Green
Gusia - moja Bratnia Dusza Wink Danielek18 - mój młodszy, zÓy i ironiczny brat Mr. Green

PostWysłany: Pią 14:44, 13 Mar 2009
zaneta94
Grzanka
Grzanka



Dołączył: 16 Lut 2009
Pochwał: 30

Posty: 11695

Miasto: Dziura zabita dechami :P
Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

OMG...
Wizja która zarysowałas jest tak ...KOSMICZNA, że musze teraz wleźć pod stół poszukac szczeki...

napalona Cuddy, uciekający House, który mimo wszystko znosi to dzielnie... Shocked Shocked Shocked

Sttrasznie mi sie podoba...
*prosi o jeszcze* cuddy



_________________

PostWysłany: Pią 14:57, 13 Mar 2009
T.
Mecenas Timon
Mecenas Timon



Dołączył: 19 Gru 2008
Pochwał: 37

Posty: 2458

Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

OMG x 2!

Szuka swojej szczęki,
szuka szczęki T.imonka,
chłonie,
szczęki też chłoną...

Jak się pozbieramy, to postaramy się o bardziej konstruktywny komentarz! Mr. Green



PostWysłany: Pią 15:01, 13 Mar 2009
rocket queen
Pumbiasta Burleska



Dołączył: 19 Gru 2008
Pochwał: 57

Posty: 3122

Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Może faktycznie powinnam zrobić z tego miniaturkę a nie dzielić na takie krótkie cząstki, ale nic to ... wklejam wobec tego pozostałe 2 tygodnie, tak na dobry poczatek weekendu Wink

TYDZIEŃ 32

Wilson był już baaardzo zmęczony tą ciążą.
Nie, nie swoją, ani nawet nie swojej żony! Nie sądził, że odwieczny cykl życia może zaczynać się w takich bólach. Oczywiście House potęgował związane z tym problemy do niebotycznych rozmiarów, ale już maleńki wycinek z jego przeżyć był ciężki do strawienia. James był bliski postanowienia o nie posiadaniu potomstwa.

Właśnie przebierał się w piżamę, kiedy usłyszał pukanie do drzwi. A właściwie walenie do drzwi.
Wiedział, że to House, dlatego tym bardziej nie miał ochoty otwierać. Jednak nie wpuszczenie go konwencjonalna drogą mogło skutkować tym, że House wejdzie choćby przez komin.
Z wyrazem twarzy cierpiętnika otworzył drzwi.
- Kolacja jest w lodówce. Dobranoc, House.
- Hej Jimmy. Idziesz spać i nie dostanę nawet buziaka? – Housa przestały bawić jego własne żarty. – Przyjechała matka Lisy. Z workiem dobrych rad na temat wychowywania dzieci. Sam rozumiesz.
James spojrzał na przyjaciela, który wyglądał jakby go przejechano walcem, ożywiono i rzucono psom na pożarcie.
- Czy cieszysz się House – zapytał Wilson z nieudawaną ciekawością – …że będziesz miał to dziecko?
„A to było znakomite pytanie?!” pomyślał House

- Wdech… i wydech… Spokojnie. Oddychamy głęboko – instruowała położna w szkole rodzenia.
House rozejrzał się po sali. Wokół na materacach siedziały uśmiechnięte, ćwiczące pary.
Większość z tych bab wyglądała potężniej niż Monster Trucki, których zresztą dawno nie oglądał. A Ci faceci? Patrzyli na te monstra z uwielbieniem.
Jeszcze moment i się porzyga…

Cuddy ćwiczyła sama.
Hello! Wszak kaleka nie będzie wykonywał tych „wygibasów”.
Lisa brylowała w towarzystwie odpowiadając na wszystkie pytania, zanim prowadząca zajęcia je jeszcze zadała.
House pochylił się do jej ucha i wyszeptał z drwiną.
- Nie popisuj się, Kobieto! Miałaś dwa razy więcej czasu od tych dwudziestek, żeby przeczytać te wszystkie mądre książki! To nie fair!
Tym razem przyszedł na te durne zajęcia, bo wykorzystał już wszystkie wymówki, w które była w stanie uwierzyć, aby się wykpić ostatnie 6 razy.
Zanim wymyślił z kim jest już na dzisiaj od dawna umówiony Cuddy poinformowała go, że Cam i Chase ida na kolację, Forman opisuje wyniki testów klinicznych, Trzynastka jest przeziębiona. Taub i Kutner mają nocny dyżur, a Wilson wyjechał na konferencję onkologiczną. Aha! A pacjent w śpiączce z sali 317 też odwołał dzisiejszą obstawę!
House natychmiastowo postanowił zwolnić tych wszystkich idiotów!
A przynajmniej tych, na których zwolnienie miał wpływ!

- A teraz tatusiowie napiszą wiadomość, którą chcieliby przekazać swoim bobaskom – słodziła prowadząca zajęcia.
House naskrobał coś na kartce.
Z uśmiechem i czułością w oczach podał Cuddy liścik.
Uśmiechnięta otworzyła zwiniętą karteczkę.

„ZAJMUJESZ W ŁÓŻKU ZA DUŻO MIEJSCA, PASOŻYCIE!”


TYDZIEŃ 39

- Jestem taka gruba… i brzydka… - Cuddy od pół godziny marudziła w sypialni przed lustrem oglądając swój monstrualnych rozmiarów brzuch.
- Ależ nie! Jesteś piękna i pociągająca – usłyszała przekonywujący głos Housa z salonu.
„Czy on się dobrze czuje?!” przemknęło jej przez myśl. Po wielu miesiącach zabawy w chowanego, nazywania dziecka wrzodem albo pasożytem i zerowego nim zainteresowania teraz nie wierzyła własnym uszom. Zbystrzała jednak gdy usłyszała trzask zamykanych drzwi wejściowych.
- Uwielbiam te Twoje krągłości. Jesteś idealna… - House nie przestawał prawić jej komplementy.
Przeszła do salonu gdzie jak przypuszczała siedział z poważną rana tłuczoną głowy.
Nie zastała tam jednak nikogo. Na stoliku stał włączony laptop.
- A teraz puść sobie to od początku bo nic więcej nie wymyśliłem! – usłyszała głos Housa wydobywający się z głośniczka.

- Jest dziś cos interesującego na tapecie – powiedział House wchodząc do pokoju Kaczątek.
- House? … co Ty tu… robisz?? – zająknął się zdziwiony Kutner.
- Ja? Przyszedłem na kawę, a Ty co tu robisz? – najspokojniej odpowiedział Greg.
- Nie powinieneś być teraz z Cuddy? – dopytywał rzeczowo Taub.
Gdyby chciał posłuchać co powinien robić nie wychodziłby z gabinetu Wilsona.

House stanął w progu kuchni akurat w momencie, gdy Lisa polerowała nie używane od roku kieliszki do likieru.
O-ho! Syndrom „wicia gniazda” pomyślał Greg.
Odwrócił się po cichu.
- Doceniam to co powiedziałeś – Lisa nie podniosła nawet wzroku dalej szorując czysty już kieliszek. – Nawet jeśli mówiłeś to do maszyny…
- Nie ma sprawy – House machnął dłonią. – Odpaliłem sobie filmik z Carmen Elektrą i jakoś poszło!

„Gdzieś tu musi być jeszcze jedna fiolka Vicodinu”.
Otworzył szufladę z ubraniami.
Stanął w bezruchu.
W szufladzie leżały posegregowane kolorystycznie kulki zwiniętych czystych skarpetek, a bielizna była wyprasowana.
- Greg… - usłyszał głos Lisy z kuchni.
- Co to ma być Kobieto?! – oszołomiony widokiem swojej garderoby House nie zwracał na nią uwagi. – Jak ja się będę poruszał w gatkach z kantem?!
- Oh, zamknij się Greg! – Lisa stanęła w drzwiach pokoju. – Musimy jechać!

- Idziesz na salę? – zapytał zdenerwowany Wilson.
- Tam? – House wskazał salę operacyjną, do której właśnie przewieziono Cuddy. – Niee, byłem tam już parę razy… nawet nie maja Burbona.
- To nawet dobrze – powiedział przysłuchujący się ich rozmowie dr Robert Chase – bo Harrison i tak zabronił Cię tam wpuszczać.
Nie skończył jeszcze zdania, gdy House rzucił się na wahadłowe drzwi.
- Moja laska może być potrzebna, gdy będą TO wyciągać – powiedział z uśmiechem znikając w sali.
Wilson i Chase wymienili porozumiewawcze spojrzenia.

podkład muzyczny do ostatniej sceny

Lisa trzymała w rękach dziecko.
Uśmiechała się do niego, głaskała palcem po nadętych policzkach.
Wyglądała tak jak wtedy gdy prawie powiedział, że ją kocha. Wyglądała na szczęśliwą.
Wyciągnęła do niego ręce trzymające zawiniatko. Złapał nieporęcznie i spojrzał na czerwone, pomarszczone niemowlę, które właśnie otworzyło swoje wielkie błękitne ślepia.
- Czy on nie jest piękny, Greg? – zapytała słabym, łamiącym się ze wzruszenia głosem.
Jej czujne ucho wychwyciło wyraźną nutkę czułości gdy powiedział:
- No za seks raczej nie będzie musiał płacić…


THE END

Rodzinka powróci w fiku "Czy leci z nami instrukcja obsługi?!"



PostWysłany: Pią 15:09, 13 Mar 2009
Syśka
Reumatolog
Reumatolog



Dołączył: 16 Lut 2009
Pochwał: 15

Posty: 2076

Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Świetnie, świetnie, świetnie! Ostatnim zdaniem mnie rozbroiłaś - dosłownie i w przenośni!

*w tym miejscu powinna być najbardziej uśmiechnięta emotkaaaa!*



PostWysłany: Pią 15:16, 13 Mar 2009
rocket queen
Pumbiasta Burleska



Dołączył: 19 Gru 2008
Pochwał: 57

Posty: 3122

Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Cytat:
Rodzinka powróci w fiku "Czy leci z nami instrukcja obsługi?!"
normalnie boskie, już się nie mogę doczekać Mr. Green



_________________

Następny sezon będzie nasz! Nawet "Marian" nam nie przeszkodzi! Mr. Green
Gusia - moja Bratnia Dusza Wink Danielek18 - mój młodszy, zÓy i ironiczny brat Mr. Green

PostWysłany: Pią 15:21, 13 Mar 2009
zaneta94
Grzanka
Grzanka



Dołączył: 16 Lut 2009
Pochwał: 30

Posty: 11695

Miasto: Dziura zabita dechami :P
Powrót do góry
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Strona Główna -> Huddy Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony 1, 2  Następny
Strona 1 z 2

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Mapa użytkowników | Mapa tematów
Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group

Czas generowania strony 0.17314 sekund, Zapytań SQL: 14