Słoneczniki czyli bajka na dobranoc 2

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Strona Główna -> Huddy
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Wiadomość Autor

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Słoneczniki czyli bajka na dobranoc 2



Zweryfikowane przez rocket.



Gdy nie bawi cię już
Świat zabawek mechanicznych
Kiedy dręczy cię ból nie fizyczny



Zawsze wiedziałam, że jestem straszliwie sentymentalna. Ilekroć wchodzę do tego pokoju, uśmiecham się do siebie i wspomnień, które on przywołuje. W moim domu to jest pokój o specjalnej randze –pokój słonecznikowy –jak go w myśli nazywam. Jakby ktoś zapytał mnie dlaczego, powiedziałabym, że po prostu jest pomalowany w słoneczniki, a może raczej cały pokój jest jak jeden wielki słonecznik –ściany są żółte, nieco już wyblakłe, na jednej z nich namalowane są dwa pokraczne, żółte kwiaty.

One są jak dobre duchy strzegące mojego domu. One, w jakiś magiczny sposób stworzyły ten dom. Tchnęły duszę, w ta nieożywiona materie czterech ścian i sprawiły, że w końcu zaczął żyć, oddychać pełna piersią, a gwar i radość wypełniły każdy jego kąt. Może to ta właśnie magia sprawia, że tu właśnie przychodzę odpoczywać, kiedy wracam zmęczona, po całym dniu pracy? Że ilekroć tu jestem, czuje radość pulsującą gdzieś bardzo głęboko we mnie. Radość i szczęście, które w tym pokoju znalazło swoje źródło…

Pamiętam to tak wyraźnie, jakby to było dziś. Tego dnia, życie bolało jak nigdy. Była sobota, a ja obudziłam się i po raz pierwszy w życiu nie wiedziałam po co ja właściwie mam wstać. Codzienność przytłaczała mnie od jakiegoś czasu. Wstać. Ubrać się. Iść do pracy. Wrócić. Znowu spać. To było moje życie. Puste, martwe, nijakie. Wtedy uświadomiłam sobie, że część moich marzeń, nigdy nie zostanie zrealizowana. Wiedziała, że to koniec. Że to wszystko co dostałam od zycia jako kobieta sukcesu, to są zalewie ochłapy z talerzyka kobiety szczęśliwej, kobiety spełniającej się w roli matki i żony. Wewnętrzny zegar, który od kilku lat nie przestawał mobilizować mnie swoim irytującym tykaniem, nagle zamilkł. I choć w sensie biologicznym nadal mogłam mieć dzieci, to w tym momencie najzwyczajniej w świecie się poddałam. Złożyłam broń u stóp bogini ogniska domowego i przyznałam z bólem, że przegrałam. I że nie mam siły dalej wałczyć. Za dużo ofiar poległo na tej wojnie. Za dużo łez na niej wylano.

I kiedy tak leżałam wpatrując się blady, milczący sufit, pogrążoną w bolesnych myślach, nagle zapragnęłam cos zmienić. Nie, to nie miało być nic wielkiego. Od zmieniania rzeczy wielkich są ludzie młodzi i naiwni, którzy jeszcze nie ukorzyli się przed potęgą i brutalnością świata. Oni nadal podejmują to nierówna walkę, która zawsze kończy bolesnym upadkiem w błotnista kałuże. Dla mnie sukcesem była najmniejsza zmiana. Chciałam wiedzieć, że mam wpływ jeszcze na cokolwiek. Chciałam się upewnić, że w tym bezbrzeżnym chaosie , ja Lisa Cuddy, jeszcze coś znacze.

Wybór mój był prosty, a jego realizacja nie wydała mi się specjalnie skomplikowana. Z pewnym trudem wytargałam z samochodu wiadro z żółta farbą i cały zestaw pędzli do malowania. Chciałam poczuć trud, pot, chciałam się zmęczyć. Otworzyłam wiadro i zaczęłam malować.

Czułam się jak dziecko. Każdy ruch pędzlem, wywoływał we mnie olbrzymia ekscytacje. W tej chwili nie miało znaczenia to, że kompletnie się na tym nie znam, że podłoga jest już zachlapana i że chyba należało wcześniej rozrobić farbę. Liczyły się tylko ruchy; góra-dół, góra-dół, rytmiczne, miarowe, pewne. Patrzyłam kolejne partie ściany nikną pod żółtym, słonecznym kolorem. To było jak moje katharsis, czułam się jak stwórca, kreator i artysta. W swoim dziele, ukryłam cały swój ból i oblekłam go w słonce które teraz uśmiechało się do mnie filuternie z mojej własnej ściany.

Zafascynowana i pochłonięta moja pracą, musiałam nie usłyszeć dzwonka. Cała moja euforia i radość prysły w momencie kiedy zobaczyłam kątem oka, jak oparty o futrynę mężczyzna wpatruje się we mnie z otwartymi ze zdziwienia ustami. Przez głowę, przeszła mi myśl, że w końcu udało mi się go czymś zaskoczyć, ale szybko została zepchnięta przez zażenowanie jakie mnie ogarnęło.

- Powiesz mi co wyprawiasz, czy mam zadzwonić po panów z białymi kaftanikami? –głos intruza przerwał chwile niezręcznej ciszy.

- Myślałam, że jesteś bardziej bystry, maluje, nie widać? –w te słowa włożyłam cała pewność siebie, jaka jeszcze była do mojej dyspozycji, choć wiedziałam, że po tym co zobaczył, unikniecie drwin byłoby ponad jego możliwości.

- Malujesz? Po twojej minie wydawało mi się, że raczej gwałcisz ta ściane. Jak będziesz patrzeć na mnie z takim entuzjazmem, to może nawet zacznę pracować klinice –Cóż…nie mogłam się spodziewać, że sobie odpuści. Każdy inny, ale nie House.

- Może patrzę, tylko jesteś zbyt zajęty, żeby to dostrzec? –nie wiem dlaczego to powiedziałam. Chyba było mi już wszystko jedno. Już mnie nie obchodziło co sobie pomyśli, co powie w szpitalu. W zasadzie chyba nic mnie nie obchodziło oprócz mojej pięknej, żółtej ściany.

Stał chwilę, patrząc na mnie nieodgadnionym wzrokiem. Przynajmniej nie było kolejnych docinek –pomyślałam z ulgą. Odwróciłam się jak gdyby nigdy nic i zanurzyłam pędzel w żółtej mazi i z werwa wróciłam do przerwanej pracy.

Stał tak jeszcze przez moment śledząc moje gwałtowne ruchy. Potem, ku mojemu zdumieniu zdjął koszulę i rzucił ja na łóżko. Wyjął drugi pędzel i zanurzył go w farbie. Bez słowa zaczął malować kawałek, który został przez mnie napoczęty. Widziałam, jak męczy się w jednej ręce trzymając narzędzie, w drugiej laskę. W końcu jednak powiesił ja na klamce i tylko opierał się wolną ręka o nie pomalowane fragmenty ściany. Pracowaliśmy bez słowa jakieś dwie godziny.

Zamiast słuchać bzdur
Telefonicznych wróżek zza siedmiu mórz
Spytaj siebie czego pragniesz
Dlaczego kłamiesz, że miałaś wszystko
Gdy udając że śpisz
W głowie tropisz bajki z gazet
Kiedy nie chcesz już śnić
Cudzych marzeń


- Jestem pusta House. Wypalona. Nie mam już siły –nagle wyrzuciłam z siebie nie mogąc dłużej znieść ciężaru, który przygniatał mi piersi i nie pozwalał oddychać. Milczał. Obleciał mnie strach, że się wygłupiłam. Że odsłoniłam się przed Housem, który przecież potrafi wytknąć słabości w sposób bezpardonowy i bolesny jak nikt inny.

- Czułem się tak, kiedy dotarło do mnie, że już nigdy nie będę mógł normalnie chodzić. Czułem się przegrany. Myślałem, że to jest już koniec, nic na mnie w życiu już nie czeka. Że przeżyłem już wszystko i zostaje mi już tylko wegetacja –powiedział po chwili tak cicho, że musiałam się pochylić, żeby zrozumieć sens jego słów.

- Dlaczego tak jest? Dlaczego choć raz nie może być tak jak chcemy? –pytałam, czując jak pod powiekami zbierają się łzy. Napływały do oczu, sprawiając, że obraz Housa stał się rozmyty, surrealistyczny, poczułam jak znika się przede mną jedyny łącznik ze światem, który trzymał mnie mocno, przed zapadnięciem się w otchłań rozpaczy.

Nagle jego twarz stała się bardziej wyraźna, obraz odzyskiwał dawna ostrość. Łzy były takie same. To tylko on podszedł bliżej i objął mnie czule swoim ramieniem.

- Nie becz Cuddy. Bo pomyśle, że nie jesteś taka Herod-baba i będę to wykorzystywał, żeby wymigać się od pracy. Chcesz tego?

Ta komiczna groźba, wywołała we mnie nagłe rozbawienie. Śmiech przez łzy…

- No tak lepiej, tylko nie waz mi się obsmarkać mojej ulubionej koszulki AC/DC. Już i tak narażam się wystarczająco babrając się farbami jak pięciolatek w przedszkolu –jego spokój, kojące słowa i oparcie silnego męskiego ramienia pozwoliły mi odzyskać powoli równowagę.

- Dziękuję, już mi lepiej…-wyszeptałam z nosem wbitym w jego bark.

- Oddasz w naturze –odpowiedział lekko gładząc moje włosy –a teraz powiedz, o co naprawdę chodzi- Nigdy w zyciu nie podejrzewałam Housa o czułość. Świat jednak potrafi zaskakiwać.

Bosa do mnie przyjdź
I od progu bezwstydnie powiedz mi
Czego chcesz
Słuchaj jak dwa serca biją
Co ludzie myślą - to nieistotne


-Chodzi o to…że ja tak naprawdę nie mam dla kogo żyć. Nie mam po co żyć –Jego nadzwyczajne zachowanie sprawiło, że nagle chciałam powiedzieć mu wszystko.

- Jeśli wystarczy ci wybrakowany socjopata narkoman, to żyj dla mnie Cuddy –powiedział cicho, patrząc w moje oczy.

Potem pocałowałam go. Dotyk, ten najdoskonalszy ze wszystkich zmysłów przeniósł mnie do krainy, w której nic nie miało znaczenia, oprócz tych kilku centymetrów kwadratowych mojego małego –Wielkiego szczęścia skupionych w jego ustach. Mówi się, że to pierwszego pocałunku nigdy się nie zapomina. To było dla mnie jak pierwszy pocałunek.

Kochaliśmy się długo i leniwie. Pamiętam każdą chwile, każdy dotyk, każde westchnienie, każdy krzyk rozkoszy. Zachowałam to w moim sercu i nauczyłam się na pamięć. Po to, aby w każdej chwili móc odmalować tamten obraz.


Swoje miejsce znajdź
I nie pytaj czy taki układ ma jakiś sens
Słuchaj co twe ciało mówi
W miłosnej studni już nie utoniesz

Kiedy skończyliśmy malować pokój, uznaliśmy, że to nie może być taki zwykły pokój. Czegoś brakowało. Wzięłam resztki farby i namalowałam dwa słoneczniki, skierowane głowami do siebie. Jeden z nich podparty był tyczką. Daleko mi było do Van Gocha, ale House stwierdził, że takie tez są ładne.



_________________

PostWysłany: Sob 18:50, 20 Gru 2008
T.
Mecenas Timon
Mecenas Timon



Dołączył: 19 Gru 2008
Pochwał: 37

Posty: 2458

Powrót do góry




Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Kocham ta bajke Smile



PostWysłany: Sob 21:51, 20 Gru 2008
Karola
Pediatra
Pediatra



Dołączył: 20 Gru 2008
Pochwał: 2

Posty: 413

Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Gosz, kocham tą bajkę [tak jak wszystkie inne]... Muszę ją sobie druknąć i wsadzić do książki od angielskiego. Żeby nie nudzić się w szkole.
Ta bajka jest... taka cudowna. Uśmiechałam się, kiedy ją czytałam. Uśmiechałam się, chociaż dzisiaj nie mam na to siły. Dziękuję T. za stworzenie takiego cuda :*



_________________

Osoba, która doprowadza mnie do największego szału to ja sama. (J.C.)
Moje [nie]najnowsze dziecko Wink -> Komentarze karmią Wena Very Happy
Huddy w starym stylu -> Wen[ta] jest głodny Very Happy

PostWysłany: Pon 22:11, 22 Gru 2008
Schevo
Fikopisarz Miesiąca
Fikopisarz Miesiąca



Dołączył: 22 Gru 2008
Pochwał: 5

Posty: 368

Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Żółty pokój.
W tym fiku w zółtym pokoju Cuddy poczuła, że ma dla kogo zyć, choć to "wybrakowany socjopata i narkoman"

Już wiemy dla kogo był żółty pokój. Wiemy, że przygotowanie go dało Caddy dużo radosci i rozpaczy. Pierwszej Joy nie dane było w nim zamiszkać. A druga Joy? Czy będzie brudziła żółte ściany paluszkami umazanymi w czekoladzie? Czy oprócz dziecka pojawi sie w nim również wybrakowany socjopata i narkoman?

Kurcze, tak bardzo chciałabym juz to wiedzieć. Cierpliwość nie jest moją cnotą.



_________________
ikonka od woźnego rocket queen

FUS - Frakcja Uaktywnionych Seksoholików

PostWysłany: Pią 21:04, 26 Gru 2008
Lupus
Kot Domowy



Dołączył: 23 Gru 2008
Pochwał: 5

Posty: 3179

Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Uwielbiam tę bajkę....jest taka wzruszająca Smile
Wzruszająca to dobre słowo do określenia jej charakteru Smile
Jest jeszcze cudowna i piękna, ale to oczywiste Smile
Ponieważ T. zawsze piszesz pięknie Smile
Pozdrawiam Smile



_________________
Marilyn
"Jeśli reguł moralności nie nosisz w sercu, nie znajdziesz ich w książkach..."
"... miłość po prostu jest. Bez definicji. Kochaj i nie żądaj zbyt wiele. Po prostu kochaj.."-
Paulo Coelho
"Miłość prawdziwa zaczyna się wtedy, gdy niczego w zamian nie oczekujesz..."-Antoine de Saint-Exupéry

PostWysłany: Pią 21:09, 26 Gru 2008
minnie
Student medycyny
Student medycyny



Dołączył: 24 Gru 2008

Posty: 62

Miasto: Szczecin
Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

jak dobrze było przeczytać znowu coś twojego (wiem, że bajek było 15, a ta jest 2, ale jakoś na *pewne forum* nie przeczytałam Sad )... zanurzyłam się z radością w tej slonecznikowo ciepłej bajce... tchnącej ciepłem.... i - chyba nie będę różniła się od innych, jeśli powiem to samo - kocham tą bajkę zakochany



_________________

"- And so the lion fell in love with the lamb...
- What a stupid lamb.
- What a sick, masochistic lion" - cytat z "Twilight"

Banner by Ewel
zakochany

PostWysłany: Pią 21:23, 26 Gru 2008
amandi
Stażysta
Stażysta



Dołączył: 26 Gru 2008
Pochwał: 1

Posty: 148

Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Jeej, ja to mam wyczucie Very Happy Otóż obejrzałam dwa odcinki CSI: LV, po czym pomyślałam sobie: czas nadrobić fikaszony ;p Włączając Huddy zakładeczkę, nucę sobie "Kołysankę dla nieznajomej", klikam na 3 stronę, przeglądam listę od dołu, coby żadna perełka Twojego autorstwa mi nie umknęła Wink
Generalnie "Słoneczniki" już znam (i lofciam), ale odświeżenie subtelnych wrażeń zawsze pożądane. Nie pamiętałam tylko, że znajdują się tu fragmenty "Kołysanki dla nieznajomej" właśnie Very Happy

Dziękuję Ci za to, że można się uraczyć Twoją twórczością, którą zresztą chyba w myślach tropiłam, i do której podświadomie dążyłam Wink ;*



_________________
Jak sobie pościelisz, to mnie zawołaj. Wink

PostWysłany: Pon 13:43, 20 Lip 2009
Ewel
Neskwikowa BiolKuleczka



Dołączył: 23 Gru 2008
Pochwał: 72

Posty: 10183

Miasto: G.||Gdynia
Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

W tej bajce zobaczyłam jakby siebie, w jakimś stopniu utożsamiłam się z Cuddy w bolesnych chwilach. I mimo, że wydawało jej się, że życie jest puste, że nie ma sensu to pojawił się "wybrakowany socjopata narkoman", dla którego warto żyć.
Może nie nadzieja (w końcu "Hope is for sissies") ale z tego fikaszona płynie tak jakby pocieszenie, nie wiem jak to ująć. W każdym razie słoneczniki rozjaśniają mrok i uśmiecham się Very Happy



_________________

"Successes only last until someone screws them up. Failures are forever"
"People get what they get. It has nothing to do with what they deserve"

PostWysłany: Pon 21:32, 20 Lip 2009
Bloody Mary
Rezydent
Rezydent



Dołączył: 14 Kwi 2009

Posty: 274

Miasto: Torino
Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Jakim cudem wcześniej nie przeczytałam tej bajki nie wiem.
A teraz zaparło mi dech w piersiach na tyle, że nie potrafię sklecić kilku logicznych słów.
Bajka jest po prostu cudna!



_________________

Banner od Jeanne

PostWysłany: Pon 21:56, 20 Lip 2009
bozenka21
Urolog
Urolog



Dołączył: 12 Lut 2009
Pochwał: 10

Posty: 2404

Miasto: Gdańsk
Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

JeeejkU , strasznie mi się podoba.Wink
Żałuję , że nie przeczytałam wcześniej . Embarassed



_________________
Avek od anoli !
Córek mapeto ogórek - Nemezis, córunia jędzunia - nimfka & Sevir, brat bliźniak - whatever. / zÓy partner ze schowka, mraÓ, mraÓ - Hambarr / Rozczochowy właściciel - maybe ! /druga połówka mojego mózgu - lusiek /maaamusia - kretowa / mruczący pożeracz przecinków -Guśka
'Każdy z nas ma cztery twarze; tę, którą pokazuje innym; tę, którą widzą inni; tę, która myśli, że jest prawdziwa i tę, która jest prawdziwa. Wybierając jedną z nich, nie rezygnujmy z pozostałych.'

PostWysłany: Sob 12:02, 29 Sie 2009
Lady M
Dziekan Medycyny
Dziekan Medycyny



Dołączył: 18 Lip 2009
Pochwał: 14

Posty: 6835

Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Ta bajka jest poprostu świetna. Teraz za każdym razem kiedy słyszę "Kołysankę dla nieznajomej" to przychodzi mi do głowy obraz Cuddy i House'a w żółtym pokoju Very Happy poprostu świetne!!



_________________

PostWysłany: Wto 19:23, 15 Wrz 2009
Alextasha
Student medycyny
Student medycyny



Dołączył: 08 Wrz 2009

Posty: 86

Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Boże Smile Z pod twojej ręki wychodzą najprawdziwsze cuda. Zakochałam się w tym ficku od pierwszego czytania. Smile



_________________
"Niektórzy mówią, że uwodzenie oznacza skłanianie niechętnej osoby do gry. Śmiem się nie zgodzić. Uważam, że uwodzenie jest prawdziwą sztuką perswazji. Że ofiara, jeśli tak wolisz, w końcu przychodzi do ciebie z własnej woli, błagając by ją posiąść."

PostWysłany: Wto 19:18, 27 Paź 2009
Kamaczek
Student medycyny
Student medycyny



Dołączył: 14 Paź 2009

Posty: 8

Miasto: Łódź
Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

T. napisał:
Jeśli wystarczy ci wybrakowany socjopata narkoman, to żyj dla mnie Cuddy –powiedział cicho, patrząc w moje oczy.

wzruszające,piękne ,romantyczne,namiętne po prostu genialne:)



_________________

PostWysłany: Wto 21:48, 27 Paź 2009
janeczka85
Stomatolog
Stomatolog



Dołączył: 19 Gru 2008
Pochwał: 1
Ostrzeżeń: 1

Posty: 576

Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Śliczne ! krzywy



_________________
kiciaipanfu

PostWysłany: Sob 10:54, 23 Sty 2010
kiciaipanfu
Student medycyny
Student medycyny



Dołączył: 31 Gru 2009

Posty: 49

Miasto: gdzieś na świecie
Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Patrzę na moje pierwsze teksty i mi wstyd za te wszystkie błędy:) Dobrze, że miał mnie kto nauczyć pisać lepiej. A to jedna z moich ulubionych bajek. Taka... najbardziej bajkowa...
Dzieki za wszystkie komentarze.



_________________

PostWysłany: Sro 22:02, 03 Lut 2010
T.
Mecenas Timon
Mecenas Timon



Dołączył: 19 Gru 2008
Pochwał: 37

Posty: 2458

Powrót do góry
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Strona Główna -> Huddy Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Mapa użytkowników | Mapa tematów
Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group

Czas generowania strony 0.09192 sekund, Zapytań SQL: 14