Prawie jak wakacje [+16]

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Strona Główna -> Inne
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Wiadomość Autor

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Prawie jak wakacje [+16]

Witam wszystkich! Mam dla was krótki fick, który napisałem już dawno, ale nie byłem pewien, czy go opublikować. Byłbym wdzięczny, gdybyście poświecili chwilę czasu na przeczytanie go. Zapraszam do lektury

***

PRAWIE JAK WAKACJE [+16]

House siedział w swoim gabinecie i podrzucał swoją ukochaną piłeczkę. Nagle przez drzwi do środka wparował Wilson z uśmiechem na twarzy.
- Co się tak cieszysz, jakbyś przed chwilą zaliczył?
- Człowieku, wygrałem wycieczkę na Fiji.
- A na mnie czeka Lamborghini na parkingu. - zażartował House. - Kto to był? Ta z psychiatrii, która chodzi na nocną zmianę?
- Nikogo nie zaliczyłem. Ja naprawdę wygrałem wycieczkę. Spójrz. - mówiąc to, usiadł się naprzeciw przyjaciela i rzucił mu jakieś papiery na biurko.
- O cholera, wyciągnąłeś to z chipsów? A może wygrałeś konkurs na największego głupka wszechświata, jeśli uwierzyłeś, że oni dadzą ci taką wycieczkę za darmo?
- Proszę cię, wszystkie koszty są pokryte. Nocleg, transport. Po prostu wszystko. A na dodatek mogę zaprosić aż trzy osoby towarzyszące.
- W takim razie jedziemy na Fiji, przyjacielu! - krzyknął z zadowoleniem House.
- Właściwie, myślałem, że zabiorę ze sobą Cuddy, Foremana i dziewczynę z psychiatrii z nocnej zmiany.
- Aha, skoro tak. Nie mam ci za złe, po prostu lubisz inne towarzystwo i tyle. - House czuł się trochę zakłopotany i zirytowany.
Nastąpiła chwila ciszy, po której Wilson krzyknął:
- Oczywiście, że zabiorę cię za sobą, House. Co więcej, pomożesz mi wybrać pozostałe dwie osoby do towarzystwa.
- Wiedziałem. - uśmiech powrócił na jego twarz. - Jeśli chcesz osoby do towarzystwa, to znam dobry burdel, w którym takie znajdziemy. Wszystkie sprawdzone, żadnej kiły, żadnego HIVa.
- Sam sprawdzałeś?
- W większości.
- Dobra, ale pomówmy poważnie.
- Ale ja cały czas jestem poważny. Tak samo będę wyglądał na pogrzebie swojej matki.
- W takim razie współczuję jej. Myślę, że powinniśmy zabrać Cuddy i Foremana.
- Dlaczego Foremana? Lepiej zabrać Cameron. Wiesz, żeby Cuddy nie bała się z nami pojechać.
- Ale Cameron jest zajęta.
- Co z tego? Wombat nie będzie miał nic przeciwko temu, jeśli pożyczymy jego dziewczynę na jeden wypad. Chyba, że chcesz pociupciać.
- Wypadałoby, w końcu nie codziennie jeździ się na Fiji.
- Skoro tak, to głosuję na dziewczynę z psychiatrii. Z drugiej strony, na okładce pisma dla pań to ona nigdy nie wystąpi. - odłożył piłeczkę i wstał z krzesła.
- Dokąd idziesz?
- Złożyć Cuddy pewną propozycję.
- Nie zapominaj, że to ja wygrałem tą wycieczkę.
- Miałeś szczęście, że wyciągnąłeś paczkę chipsów z niespodzianką przede mną. To wszystko. A teraz chodźmy.
- To nie było w chipsach, wygrałem ją w krzyżówkach.
- I kto zawsze mówił, że krzyżówki się nie opłacają? Co?
- O ile jestem dobrze poinformowany, ty zawsze tak mówiłeś.
- Ale to było dawno. Teraz mam w ręku skarb. A poza tym wolę sudoku. Chodź, bo te bilety stracą ważność.

Oboje wparowali do gabinetu Cuddy z prędkością światła. Stanęli przed jej biurkiem i patrzyli na nią przez długi czas nic nie mówiąc:
- Przyszliście w jakiejś konkretnej sprawie czy tylko chcecie popatrzeć na mój biust?
- W zasadzie mamy sprawę, ale to może poczekać. - rzekł House.
- Niestety, jestem zajęta. Mam sporo papierkowej roboty.
- Daj spokój, wszyscy wiemy, że czytasz sprośne opowiadania i ukrywasz je w tych segregatorach.
- Co?
- Kiedyś, gdy szukałem karty pacjenta w twoich szufladach znalazłem „Władcę stringów”. To chyba nie była kolejna powieść Tolkiena.
- Szperałeś mi w szufladzie?
- Tylko dla dobra pacjenta. Wiesz, w końcu pacjent jest najważniejszy.
- Dość tego. Mówcie, co chcecie, bo nie mam ochoty na was dłużej patrzeć.
- A to niedobrze, bo chcieliśmy zaprosić cię na tygodniową wycieczkę na Fiji. Ale skoro nie chcesz na nas patrzeć… - powiedział House i zaczął machać jej biletami przed nosem.
- Na Fiji? Na cały tydzień? Na czyj koszt?
- Gdy zadasz jeszcze jedno pytanie, to będziesz na tym samym poziomie, co ja.
- To ja jej odpowiem. Musisz tylko bardzo się skupić. - Wilson wziął głęboki oddech i wybełkotał. - A więc, tak, tak, na koszt wydawcy krzyżówek.
- Te krzyżówki to taka wymówka, naprawdę znalazł tą wycieczkę w Lays’ach.
- O mój Boże, rozmarzyłam się. Ale nie mogę z wami pojechać, nie mogę wziąć wolnych dni.
- Zgłupiałaś? Jesteś dyrektorem szpitala, w każdej chwili możesz wziąć urlop!
- Nie jest tak dobrze, jak ci się wydaje.
- W takim razie Foreman cię chwilowo zastąpi. Wbrew pozorom, można mu zaufać. Kolor skóry nie decyduje o wszystkim.
- Myślisz, że to będzie dobra decyzja?
- Tak, najlepsza.
- Nie wiem. Ale co ja mu powiem? Hej, Foreman! Jadę na tydzień z chłopakami na Fiji. Zastąpisz mnie? To by było głupie.
- Nie, źle byś to rozegrała. To powinno wyglądać tak. Hej, czekoladko? Jadę poopalać się na Fiji. Jak widzisz, tobie opalenizna nie jest potrzebna, więc… chcesz przez ten czas pobawić się we mnie? Tylko nie zakładaj damskich ciuszków.
- Wariat z ciebie! - zaśmiała się Cuddy. - Ale niech ci będzie, poproszę Foremana o tygodniowe zastępstwo. Gdy tylko pomyślę sobie o Fiji…
- Wiem, słońce, plaża i pełno napalonych facetów, którzy tylko czekają na okazję… to dla ciebie coś fantastycznego. Ja jednak gustuję w gorących dziewiętnastkach.
- Więc mogę wysłać twoje nazwisko do organizatora? - zapytał Wilson.
- Zależy co będzie z nim robił. A jeśli wpisze „Cuddy” na MySpace i będzie się onanizował przy jej gorących fotkach? Co wtedy zrobisz?
- Nie mam konta na MySpace. Oczywiście, że możesz wysyłać. Będę wdzięczna. I dziękuję, że mnie zaprosiłeś. - uśmiechnęła się do Wilsona.
- Nie ma sprawy.
- To dzięki mnie jedziesz na Fiji. On chciał zabrać z nami twojego zastępcę i dziewczynę, która ma nocną zmianę na psychiatrii.
Cuddy zaśmiała się głośno, a gdy chłopcy poszli, wyciągnęła z segregatora erotyczną książkę. Zaczęła ją czytać, zagłębiając się w swoich fantazjach.

House i Wilson szli przez korytarz i rozmawiali:
- Więc kto będzie ostatnim zwycięzcą? - zapytał Wilson.
- Może zrobimy quiz? Bardzo lubię quizy.
- Quiz na temat…
- Która dziewczyna ze szpitala wygląda jak modelka i chętnie się z tobą prześpi?
- Aha. A tak na serio, kogo jeszcze weźmiemy?
- Może Carmen Electra byłaby dobra? - Wilson spojrzał się na niego ostrym wzrokiem. - Powinniśmy wziąć z nami Trzynastkę.
- Trzynastkę?
- Tak, masz do niej jakieś zastrzeżenia?
- Nie, ale…
- Dać to ci raczej nie da, ale będzie na co popatrzeć.
- Ty jak zawsze tylko o jednym.
- Nie gadaj, że nie chciałbyś jej zobaczyć w seksownym bikini, wysmarowaną olejkiem…
- Dobra, weźmy Trzynastkę. Pobudziłeś moje zmysły.
- Mam nadzieję, że tylko zmysły.

Trzynastka była w laboratorium i robiła jakieś badania. House i Wilson wkroczyli do ciemnego pomieszczenia.
- W tym laboratorium jest bardzo zmysłowa aura, nieprawdaż? - powiedział House do Wilsona.
- Nie mogę się z tobą zgodzić. Brakuje świeczek i płatków róż.
- Co wy robicie? - zapytała Hadley.
- Robimy inspekcję i sprawdzamy walory tego laboratorium.
- Tak? Więc jakie walory ma to laboratorium.
- Gdy już sobie pójdziesz, to nie będzie miał żadnych.
- Aha, czy to była jakaś aluzja?
- Zależy jak to odebrałaś. Skoro myślisz, że to była aluzja to się z tobą zgodzę. Chcemy cię zaprosić na tydzień na Fiji.
- Żarty na bok! Potrzebujecie czegoś?
- One już od dawna tam stoją. - pokazał palcem w druga stronę. - Wilson, powiedz im „Cześć”, nie bądź niekulturalny.
- Co? - wykrztusił z siebie Wilson.
- Są napalone!
- Skoro to nie był żart, to o co wam chodzi z tym Fiji?
- Otóż, Wilson wyciągnął z chipsów wycieczkę na Fiji. Wszystko jest opłacone, czyli jedziemy za darmo. Pojedziesz z nami?
- Nie wiem, czy Cuddy da mi wolne dni.
- Tym się nie przejmuj, bo Cuddy jedzie z nami. Wystarczy, że trochę pomiziasz się z Foremanem.
- Jestem lesbijką.
- Zrób raz wyjątek! Powiem więcej, niektórzy faceci też mają cycki. Kochałaś się kiedyś z czarną kobietą?
- Tak.
- Cholera, obaliła mój argument.
- Dobra, skoro mam poprosić Foremana o tydzień wolnego, to zrobię to. Dzięki za zaproszenie.
- Nie ma sprawy. To dzięki niemu. Gdyby nie jadł tyle chipsów, mielibyśmy nici z wycieczki.
- Wygrałem ją w krzyżówkach. Czyli dzięki mojemu intelektowi.
- Będzie szedł w zaparte do końca. Stary, dobry Jimmy.
- Jimmy?
House i Wilson wyszli z laboratorium, a Trzynastka uśmiechnęła się do siebie. Dokończyła swoje badania.

Nadszedł ten wielki dzień. Dzień wypłynięcia na wodę, by dotrzeć na słoneczne Fiji. House, Wilson, Cuddy i Trzynastka zbliżali się w stronę portu, z którego mieli wypłynąć prywatnym jachtem. House zobaczył logo Pepsi na ich statku.
- Pepsi? To oni organizują tą wycieczkę? - House patrzył surowym wzrokiem na Wilsona.
- Wiesz, wysłałem 50 nakrętek, miałem szczęście i… - spojrzał na wkurzonego House’a - …i chciałbym teraz umrzeć.
- A gdzie się podział twój wspaniały intelekt, dzięki któremu pojedziemy na Fiji?
- Skłamałem.
- Dlaczego ludzie zawsze mnie okłamują?
- Przestań, House. Ciesz się, że w ogóle płyniesz na Fiji. Nie ważne, gdzie ta wycieczka została wygrana. - powiedziała Cuddy.
- Tak, to dlatego Wilson na takie zniszczone zęby. Pije za dużo coli.
- Nie mam zniszczonych zębów. Chodzę regularnie do stomatologa.
- Ile w biuście?
- Na oko 70 centymetrów.
- Nieźle. Zaliczyłeś ją.
- Na fotelu dentystycznym? - zdziwił się Wilson.
- Tak! Czy to jakaś przeszkoda?
- No dobra, zaliczyłem ją.
- Mój ziomek, kurczę. Brawo!
Nagle podeszła do nich młoda blondynka i powiedziała:
- Dzień dobry! Czy to pan Wilson i jego towarzysze?
- Tak, to my.
- Nazywam się Janet Johnson. Proszę za mną.
House i Wilson przyglądali się jej tyłkowi. Nie chcieli dorównać jej tempa, mieli okazję popatrzeć na naprawdę fajny tyłek.
- Świetnie się zapowiada. Naprawdę świetnie. - powiedział House.
- No, mamy bardzo ładne widoki, a jeszcze nie dotarliśmy na Fiji.
- Przestańcie! - krzyknęła Cuddy i uderzyła House’a w bark.
- Wiesz, że nie bije się kalek? To niekulturalne.
- A oto mój tatuś, który również popłynie z nami. - zawołała blondynka.
- O cholera, ma wyryte na twarzy zdanie: Unikaj dotykania mojej córki!
- No i uleciało mi teraz trochę entuzjazmu. - rzekł Wilson.
- Dzień dobry, nazywam się Jack Johnson. Na jachcie będziemy tylko ja, moja córka i państwo. Chcemy, abyście poczuli się na jachcie jak u siebie. Podróż nie będzie długo trwała. Poza tym to bardzo luksusowy jacht. Ja będę nim kierował. Moja córka jest na każde wasze zawołanie.
- Nie chcemy, aby poczuła się przedmiotowo, prawda James? - powiedział House.
- Tak, będziemy ją traktować jakby była naszą koleżanką.
- Dziękuję wam. A teraz chodźcie na jacht.
- I entuzjazm powrócił. - zaśmiał się Wilson.
- W sumie to nie jest zły gość, ale… mógłby zgolić ten busz, który ma na klacie.

House, Wilson, Trzynastka i Cuddy byli już prawie w połowie drogi. Dziewczyny ubrały się w bikini i opalały się, a chłopacy tylko w kąpielówkach i t-shirtach siedzieli obok nich.
- Powiem ci, że ta córka to niezła lala jest. - szepnął House do Wilsona.
- Ale Trzynastka i Cuddy też dają radę. Za to Cuddy ma największe piersi.
- Ale najjędrniejszy tyłek ma córka.
- Nie powiem ci, bo leżą na plecach.
- Co tak szepczecie, chłopacy? - zawołała Cuddy.
- Mówimy o wędkarstwie. - odparł Wilson.
- A szczerze, omawiamy wasze seksowne ciała. - krzyknął House.
- Co? - zdziwiły się dziewczyny.
- Nie możecie powiedzieć, że was to dziwi. Gdybyśmy chcieli tylko pogadać, wzięlibyśmy ze sobą Foremana i Chase’a.
- I do jakiego wniosku doszliście? - zapytała Trzynastka.
- W kategorii najlepsze cycki zwycięża Cuddy, w kategorii najlepszy tyłek wygrywa Janet, a dla ciebie kategorii już nie starczyło. Ktoś w końcu musiał przegrać.
- Ale jesteście zabawni. - powiedziała zirytowana Hadley.
- Ale jeśli cię to pocieszy, Wilson powiedział, że dajesz radę.
- Pocieszyło mnie.
- Jak możecie nas oceniać w taki sposób? Nie przeszkadza ci to, Janet? - zwróciła się do blondynki Cuddy.
- Nie, jestem już przyzwyczajona. Niektórzy wymyślali o wiele gorsze kategorie, np. najgłębsza dziura.
- Musimy o tym pomyśleć, James. - powiedział żartobliwie House.
- A twojemu ojcu to nie przeszkadza?
- Kiedyś powiedział tak: „Patrzeć na ciebie mogą, może im nawet stawać na twój widok, ale jeśli któryś cię dotknie, a tobie się to nie spodoba, zawołaj mnie.”
- Mądry człowiek. - rzekła sama do siebie Cuddy.
- Nie chcę was straszyć, ale nadchodzą ciemne chmury. - odparł House.
- Tak, chyba już zaczyna lekko pokrapiać.
Nagle z nieba lunął wielki deszcz, dziewczyny z piskiem uciekały do środka, facetom nawet się to podobało.
- Teraz widzisz ten tyłek?
- Jest fantastyczny.

SZTORM
House i Wilson byli bardzo zmoczeni. Trzymając się dmuchanego kajaku dopłynęli na jakąś wyspę. Za nimi na szalupie płynęły dziewczyny wraz ze starym Jackiem. W końcu doczołgali się na plażę, leżeli tak przez dłuższy czas. Po chwili Trzynastka się odezwała:
- Co się stało?
- Nadeszły wielkie fale… silniki w jachcie przestały pracować… pod pokładem zrobiła się dziura… dobrze, że zdążyłem sięgnąć szalupę. - powiedział Jack.
- Tak, tylko jedną. My musieliśmy płynąć na waszym dmuchanym fotelu.
- I to miał być niby luksusowy jacht? Zniszczył się podczas takiego sztormu? - zapytał Wilson.
- To był bardzo mocny sztorm, panie Wilson. Bardzo was przepraszam za to, co się stało. Niedługo po nas przypłyną, gdy nie pojawimy się na Fiji.
- A na jakiej wyspie w ogóle jesteśmy? - zapytała Janet.
- Nie mam pojęcia, ale chyba nie jest osiedlona. - rzekł Jack.
- Jestem wkurzony. Cały przemoczony, na dodatek zgubiłem swoją laskę. Bez żadnych ciuchów na przebranie. A najbardziej wkurza mnie to, że na statku miałem swoją ukochaną piłeczkę. I Vicodin.
- W gruncie rzeczy możemy czuć się jak rozbitkowie Titanica, ale w skali 1:100. - zażartował Wilson.
- Gdybyśmy czuli się jak rozbitkowie Titanica, już bylibyśmy martwi. - odpowiedział House.
- Słuchajcie, musimy iść poszukać drewna, żeby rozpalić ogień. Może uda nam się znaleźć jakichś ludzi. Idziecie ze mną? - zadał pytanie w kierunku mężczyzn Jack.
- Jak widzisz, jestem kaleką. A na dodatek straciłem moją bajerancką laskę. I nie lubię dźwigać.
- Ja z panem pójdę, panie Johnson. - powiedział zdenerwowany Wilson.
- Przestańmy rozmawiać tak oficjalnie. Jack. - sięgnął rękę w kierunku Wilsona.
- James.
- Pewnie przydałby się wam jakiś murzyn do pomocy. - rzekł cicho House.
- Szczerze? Trochę tak.
- A mogliśmy wziąć Foremana. Wilson miał rację.
- Ja wam pomogę. - wstała z ziemi Trzynastka. - Nie lubię być bezużyteczna.
- Świetnie, a ja zostanę z naszymi miss. Mam nadzieję, że dotrzymacie mi towarzystwa.
- Niech ci będzie, House. - zawołała Cuddy.
- Ja też zostanę.
- Hej, Wilson! - krzyknął House. - Jak już będziesz w lesie, to spróbuj zrobić mi jakąś laskę z gałęzi. Byłbym wdzięczny.
- Wiesz, gdzie mam twoją wdzięczność?
- Pewnie, nie tam gdzie myślę. A poza tym moja wdzięczność też lubi gorące dziewiętnastki.
Gdy Johnson, Wilson i Trzynastka poszli w głąb lasu na plaży zostali tylko Cuddy, House i Janet. Słońce zaczęło zachodzić i zrobiło się trochę chłodno.
- Lisa, zrobimy małe ognisko? Tylko po to, żeby się ogrzać. - zapytała Janet.
- Dobry pomysł.
- Chciałbym wam pomóc, ale… mi się nie chce.
- Jesteś naprawdę pomocny.
- Mama też mi zawsze tak mówiła, kiedy przegotowałem wodę w czajniku. Po prostu nie chcę i nie lubię bawić się w jaskiniowców. Podejrzewam, że zapałek nie macie.
- Ale musimy się jakoś ogrzać, a zanim oni wrócą…
- Znam lepsze sposoby na ogrzanie, seks, na przykład jest dobry.
- Wiesz, że co najmniej do jutra rana będziemy bawić się w Robinsona Crusoe?
- Chyba nie tego z twojej sprośnej książki.
- O czym ty mówisz?
- „Robinson Crusoe jednak nie był sam na bezludnej wyspie. Obok niego stanęła naga brunetka z dużymi piersiami i jędrnymi pośladkami.” Doszłaś już do tego momentu?
- Jestem nawet dalej, ta dziewczyna okazała się małpą. Chodź, Janet, idziemy.

Było już ciemno, wielkie ognisko zostało rozpalone. Głównie dzięki temu, że Jack, Wilson i Trzynastka przynieśli dużo drewna. W dodatku zabrali ze sobą także trochę owoców.
- Nie zrobiłeś mi laski, Wilson? - powiedział House do Wilsona.
- Masz tu gałąź i sobie ją sam ostrugaj.
- Czym?
- Zadałem sobie to samo pytanie, gdy miałem ochotę ci ją zrobić.
- Wiecie, jak to zabrzmiało? - spytała Cuddy.
- Ale co? - zdziwił się House.
- „Nie zrobiłeś mi laski, Wilson?”. Myślałam, że lubisz gorące dziewiętnastki.
- Całkowicie wyrwałaś to zdanie z kontekstu.
- Żadnego innego tam nie zauważyłam.
Wszyscy siedzieli przy ognisku i ogrzewali się dzięki wielkim płomieniom.
- Powinniśmy zrobić ognisko w kształcie SOS. Wtedy szybciej by ktoś do nas przyjechał. - rzekł House.
- Nie jesteś czasami zbyt wybredny? Nie widziałam, abyś dołączył się do pracy nad tym ogniskiem.
- Przestań, Cuddy. Hej, Jack. Nie znaleźliście czasami w głębi wyspy żadnego pola marihuany? Może ktoś tu ma nielegalne plantacje.
- Nie, a czemu?
- Chętnie bym sobie strzelił macha. Wiesz, na rozluźnienie. A później dałbym jednego Cuddy, żeby była łatwiejsza.
- Dlaczego mówisz o mnie w trzeciej osobie. Przecież nie jestem niewidzialna.
- Słyszeliście to? Ktoś coś powiedział, ale nikogo nie widać. To duchy!
- Ludzie z Fiji już na pewno po nas płyną. Zorientowali się, że coś nam się stało, jak jeszcze tam nie dotarliśmy. - powiedział Jack.
- Ciekawe, mieliśmy być na Fiji jakieś 5 godzin temu, a ich jeszcze tu nie ma! Może wszyscy są tak schlani, że nie zwrócili na nas uwagi? - krzyknął House.
- Ale bez nerwów. Uspokój się, bo znowu będziesz sikał w nocy. - odparł Wilson.
- Co?
- Nie wiedziałam o tym, a już chciałam się z tobą przespać. - zażartowała Cuddy.
- Naprawdę?
- Już wolałabym się przespać z facetem, który później okazałby się małpą. Ale nie, to rzeczywiście możesz być ty.
- O czym mówicie? - zdziwił się Wilson.
- Prawdopodobnie o seksie, ale Cuddy trochę zboczyła ze ścieżki. Wiesz, to przecież Cuddy i ta jej słabość do małp.
- Dlatego nadal zgadzam się na twoją pracę w Princeton-Plainsboro. Lubię małpy, a gdy są zabawne, to jest jeszcze większy ubaw.
- To logiczne, że zabawne małpy prowadzą do jeszcze większego ubawu niż nudne małpy.
- Nie zawsze, bo zabawna małpa może być kiepskim komikiem, a nudna małpa może sobie z tym świetnie radzić.
- Ale wtedy nudna małpa byłaby zabawną, a zabawna nudną.
- O mój Boże, znowu się zaczyna. - Wilson chwycił się za głowę, a Trzynastka, Jack i Janet zaczęli się śmiać.

Wszyscy zasnęli, tylko House był cały czas przytomny i spoglądał na gwiazdy. Po chwili obrócił się do Cuddy i szepnął:
- Cuddy, śpisz?
- Tak, Cuddy śpi.
- Hej, naprawdę nie chcesz się ze mną przespać?
- Już nie jest mi zimno, więc… nie!
- Ale…
- Dobranoc, House.
- Mieliśmy być teraz na Fiji, a nie na jakiejś bezludnej wyspie, na której nie ma nawet nielegalnych krzaczków. Miałem spoglądać na w połowie nagie kobiety i zaciągnąć jedną do łóżka. Z wszystkich planów nici.
- To prześpisz się z kimś w New Jersey. Dobranoc.
- Ale to nie to samo. Wiesz, chętnie przespałbym się z kimś teraz, ale Janet, mimo że jest ładna, jest pilnowana przez silnego ojca. Trzynastka, mimo że jest ładna, jest lesbijką. Ty jesteś ładna i o ile mi wiadomo nikt cię nie pilnuje i jesteś hetero. Więc skorzystajmy z okazji. Seks na bezludnej plaży, prawie tak samo jak w twojej książce.
- Nie, dziękuję. Idź spać, albo… tam są wysokie krzaki. Rozładuj napięcie.
- Może ty je rozładujesz?
- Zamknij się, House! - nagle usłyszał krzyk Wilsona. - My chcemy spać, durniu!
House trochę się zarumienił i zamknął oczy.

Następnego poranka wszystkich obudził hałas, który wydawał statek ratowniczy. Byli bardzo zaspani i zdezorientowani.
- Cholera, statek ratowniczy. - powiedział House.
- Dlaczego się wkurzasz? Chyba tego chciałeś? - zapytała Trzynastka.
- Ale pewne jest to, że gdybyśmy byli tu jeszcze jedną noc Cuddy na pewno by się ze mną przespała.
- Ja to słyszę. - przypomniała o sobie Cuddy.
- Wiem, chciałem obudzić w tobie wyrzuty sumienia.
Ze statku wyszli ratownicy, Jeden z nich zapytał:
- Wszystko w porządku?
- Tak. - zawołali wszyscy oprócz House’a.
- Ja mam… złamane serce. Naprodukowałem za dużo spermy, której potem nie wykorzystałem.
Wszyscy się zaśmiali i rozmawiając o różnych rzeczach wsiedli na pokład statku ratowniczego.
- Wiesz, miałeś rację. - szepnęła Cuddy do House’a.
- Mądry człowiek po szkodzie.
- Nie, w zasadzie chodzi mi o tą dyskusję o małpach.

DWA MIESIĄCE PÓŹNIEJ

Wilson wparował do gabinetu House’a z uśmiechem na twarzy.
- Czego się tak cieszysz? Zaliczyłeś kogoś?
- Nie, dostaliśmy odszkodowanie.
- Tak? Czy ktoś odkupi mi teraz moją ukochaną piłeczkę?
- Hej, dostaliśmy takie pieniądze, że starczy na pięć takich wycieczek na Fiji, albo nawet sześć.
- Po tym wszystkim co ci się przytrafiło jeszcze raz chcesz kusić los wsiadając na statek?
- Czemu nie? Zresztą, już wcześniej wsiadłeś na statek, musiałeś jakoś wrócić do domu.
- Racja. Ale nie mam ochoty na wycieczkę. Przygoda na bezludnej wyspie mi wystarczy.
- Dlaczego?
- Po tym wszystkim wpisywałem Cuddy na każdym portalu erotycznym jaki znalazłem. I nic nie znalazłem. Wiesz, jak to boli?
- Przestań się wygłupiać? Naprawdę jej szukałeś.
- Dobra, możemy pojechać na jakąś wycieczkę. Ale nie na Fiji. Co powiesz na Arubę?
- Może być, niech będzie Aruba. Myślisz, że Foreman znów zgodzi się zastąpić Cuddy?
- Po tym jak znalazł jej erotyczną biblioteczkę w gabinecie, jestem stuprocentowo pewien, że zgodzi się ją ponownie zastąpić. Pytał mnie o zakończenie „Bajki o seksownej babie i 40 prawiczkach”, więc na pewno już nie może doczekać się naszego kolejnego wypadu.
House i Wilson jeszcze długo żartowali, czasami wspominając wydarzenia z bezludnej wyspy. Śmiali się jak dzieci, miło było na nich popatrzeć. Jak prawdziwi przyjaciele.

***

Mam nadzieję, że się podobało. I że nie uważacie czasu poświęconego na przeczytanie tego ficka za czas stracony. Pozdrawiam wszystkich.



PostWysłany: Wto 9:47, 11 Sie 2009
DracoPOL
Pediatra
Pediatra



Dołączył: 08 Cze 2009

Posty: 479

Powrót do góry




Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Czas w 100% nie był stracony. Bardzo fajne opowiadanko, napisane na luzie, śmieszne dialogi. Pomysł tez orginalny więc wyszło naprawde dobre opowiadanie.



_________________

Banner pożyczony od Jeanne
Zamałżowiony kochanej Pauli :*

PostWysłany: Wto 18:04, 11 Sie 2009
lesio
Starachowicki Magnat
Starachowicki Magnat



Dołączył: 31 Sty 2009
Pochwał: 15

Posty: 5489

Miasto: Starachowice
Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

wow, naprawdę świetne Wink takie hałsowate ^^



PostWysłany: Pią 16:35, 14 Sie 2009
greg_lover
Student medycyny
Student medycyny



Dołączył: 19 Lip 2009

Posty: 16

Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Wow, cudowne. Dawno sie tak nie uśmiałam.
Czas na pewno nie był stracony Very Happy



PostWysłany: Sro 19:22, 09 Wrz 2009
ewcia
Student medycyny
Student medycyny



Dołączył: 06 Wrz 2009

Posty: 4

Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Ten fick jest zdecydowanie najlepszym jaki kiedykolwiek czytałam jupi



PostWysłany: Pią 17:26, 19 Lut 2010
MDCam_
Student medycyny
Student medycyny



Dołączył: 12 Sie 2009

Posty: 15

Powrót do góry
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Strona Główna -> Inne Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Mapa użytkowników | Mapa tematów
Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group

Czas generowania strony 0.06372 sekund, Zapytań SQL: 14