Szczęście po 16 latach [NZ]

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Strona Główna -> Huddy
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Wiadomość Autor

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Szczęście po 16 latach [NZ]

Mój pierwszy fik. Proszę o komenty. Jeśli wam pasuje to piszcie bo tak to nie ma sensu pisać.








Szczęście po 16 latach


- House, Cuddy cię szuka.-powiedział zdyszany Chase.
-Czego ona znowu chce?- House z miną pt. ,,jeśli nie powiesz co wiesz to źle się dla ciebie skończy" odwrócił się do podwładnego.
-A skąd ja mam wiedzieć! Kazała ci tylko powiedzieć że masz do niej przyjść. Natychmiast!- wydusił z siebie australijczyk, czekając na odpowiedź szefa.
-Dobra, idę więc do tej diablicy.- mówiąc to, zaczął iść w stronę gabinetu wrednej, ale pięknej administratorki szpitala.
Gdy szedł do niej zastanawiał się co ta kobieta od niego chce i dlaczego tak na niego wpływa. Podchodząc do drzwi usłyszał jak jego szefowa kłóci się z kimś, postanowił nie opuścić takiej okazji do szantażu.Wszedł jak zwykle bez pukania, nikt go nie zauważył. Cuddy stała bokiem do niego obok kanapy i była zajęta wrzeszczeniem na jakiegoś wysokiego, nastoletniego bruneta:
-Brian nie możesz wyjść na tą imprezę!- pierwszy raz widział dziekankę tak bezradną.
-Mogę nie mam zamiaru się ciebie słuchać! Do widzenia! - House'a zaskoczyła odzywka chłopaka, postanowił wkroczyć do konkursu na najlepszą ripostę:
- Dzień dobry Cuddy! I witam ciebie Hawk! -powiedział to wprost w tak bardzo podobne do swoich oczy.
-House przymknij się!- odezwała się administratorka
- No nie wiedziałem, że zatrudniasz kaleki w tym szpitalu!- odpowiedział Brian, pełnym pogardy głosem do House'a.
-A ja nie wiedziałem, że masz hip-hopowskie towarzystwo Cuddy! Nie miałem pojęcia, że masz pokolenie Hawka przy sobie!- odciął się diagnosta.
-Idiota!
-Dupek!
-Przymknijcie się oboje!- niemalże wykrzyczała dziekanka pozostawiając dwójkę w szoku i ciszy.- Brian wyjdź! House zostań!
-Idę na imprezę!- odpowiedział Brian wychodząc z pomieszczenia i trzaskając drzwiami.
- Uuh! Cuddy niezłego masz kompana. Powinszować!- zadrwił diagnostyk
-Zamknij się!
-Ktoś jest w złym humorze, po kłótni z siostrzeńcem tak?- śmiał się House
-Jeszcze jedno słowo, a cię zabiję!
-Nie potrafisz wychowywać dzieci!
-To nie mój siostrzeniec!
-To kto?- zapytał umierający z ciekawości House, ponieważ nie wiedział komu Cuddy pozwala się tak do siebie odzywać. Administratorka nie mając już siły szczerze odpowiedziała:
- To nasz syn!- uśmiech zniknął z twarzy House'a zmieniając się w zaskoczoną minę.
-Chyba ci się pomyliło to twój syn?
-Nie. To też twój syn.
-Ale jak to?- diagnosta stał jak wryty patrząc się na panią administrator wzrokiem pełnym przerażenia
-Pamiętasz jak przespaliśmy się na studiach- diagnostyk skinął głową- następnego dnia ty wyjechałeś, a jak się okazało 2 miesiące później ja wtedy zaszłam z tobą w ciążę. Nie zadzwoniłeś przez 2 dni więc zmieniłam numer i nie powiedziałam ci o tym. A jeszcze masz też drugiego syna nazywa się David ma 7 lat. Nie pytaj się o nic więcej!- Cuddy opadła na kanapę zakrywając oczy rękami. House powoli odtwarzał słowa administratorki, gdy zdołał przyswoić słowa że został ojcem spojrzał na nią i rzucił na odchodnym:
-Przepraszam.- i wyszedł. Zdumiona pani administrator odchyliła głowę by zobaczyć tylko zamykające się drzwi.
*
Obydwoje wyszli z pracy punktualnie- on o 5, ona o 6. Cuddy gdy tylko przekroczyła próg domu zrobiła kolację młodszemu synowi i poszła do sypialni. Tam zastanawiała się nad swoim życiem Może powinnam wcześniej powiedzieć House'owi o ich synach? Może wtedy Brian by się zmienił? Może rzeczywiście źle ich wychowuje, za bardzo rozpieszcza a im tylko brakuje ojca? Z tymi myślami usnęła.
Natomiast House wziął butelkę burbonu i chciał się upić. Chciał powiedzieć jej że zadzwonił do niej 3 dni później i nikt nie odbierał, że go wyrzucili, a nie że uciekł; ale nie zrobił tego, wyszedł. Dowiedział się skąd Brian ma niebieskie oczy i przypomniał sobie noc z Cuddy 7 lat temu na zjeździe absolwentów gdy minimalnie za dużo się napili. Postanowił, że chce zapoznać się ze swoimi dziećmi i może tym ruchem da do zrozumienia Cuddy , że ją bardzo kocha. Ustalił , że jak Brian przyjdzie do szpitala to z nim porozmawia taki miał plan najwyżej wszyscy go znienawidzą i wtedy się wyniesie.I tak usnął.
*
Następnego dnia House po wejściu do szpitala od razu udał się do swojej szefowej:
-Cześć Cuddy musimy porozmawiać... w 4 oczy- tu zwrócił się do pielęgniarki, która posłusznie wyszła.- Chcę poznać swoich synów!- zdziwiona ale wściekła administratorka odpowiedziała:
-Co?zapytajnik! Wystarczyło ci powiedzieć że masz dzieci i ty od razu chcesz się nimi opiekować! Jakoś sobie bez ciebie radziliśmy nie jesteś nam potrzebny!
-Naprawdę wczoraj widziałem jak Brian się do ciebie odzywa.Naprawdę świetnie sobie radzicie!- powiedział głosem pełnym ironii- Brawo!
-Nie twoja sprawa!
-Jednak moja. Wczoraj się dowiedziałem że mam 2-óch synów i ty z jednym sobie nie radzisz, chcę tylko pomóc.- po długiej chwili gdy ona się zastanawiała a on wyczekiwał i w końcu chciał wyjść dziekanka się odezwała:
-Zaczekaj, masz rację! Może oni rzeczywiście potrzebują też ojca ale wątpię czy przekonasz Briana.
- Najwyżej mnie znienawidzi. To cześć!
-Dziękuję!- odpowiedziała Cuddy, nie wierząc w House'a, którego miała przed sobą przed chwilą.
O 18 Cuddy pojechała do domu natomiast House diagnozował umierającego chłopaka:
-Bolerioza.- powiedziała 13
- Nie ugryzł go kleszcz!
-Ale wszystkie objawy na to wskazują!
- Bolerioza jest od ukąszenia kleszcza!
- Rak trzustki!- dodał Kutner
-Być może, zróbcie wszystkie potrzebne badania. Jazda!
On natomiast usiadł w fotelu i wpatrywał się w tablicę gdy weszła Cameron:
-Syn Cuddy Brian leży na ostrym dyżurze brał udział w wypadku ma złamane kości i wstrząśnienie mózgu.
-No i?
-Myślałam że cię to zainteresuje?
-No dobra tylko nie dzwońcie do Cuddy!
-Ok!
Gdy zobaczył swojego syna poobijanego postanowił że się nim zajmie:
- Zajmę się nim.- zaskoczona Alison odpowiedziała:
-Dobrze.- i wyszła
Zaczął grać na gameboy'u po godzinie Brian się obudził:
- Co tu robisz kulawy?
-Jednak pamięć krótkotrwała ci wróciła.
-A co mi się stało?
-Miałeś wypadek, masz złamane rękę w łokciu i piszczel, a oprócz tego masz wstrząs mózgu.
-Ok. A co ty robisz tutaj? Jest dużo innych lekarzy.
-Mam takie prawo.
-AHA, i może mi powiesz że jesteś moim ojcem?
-No właśnie.- chłopakowi znikł uśmiech z twarzy
-Ty jesteś moim ojcem!- wykrzyczał Brian
-Tak.- chłopak wściekł się
- Ty sukinsynu! Jak mogłeś zostawić mamę! Odejdź od mnie!
-Nie zrobię tego! Daj mi się wytłumaczyć!
-Nie chcę cię słuchać!- kłótnię przerwał dzwonek telefonu Briana na którego wyświetlaczu widniał napis mama:
-Odbierz i powiedz jej że zostajesz u kolegi na imprezę nic ci nie jest rozumiesz! -Powiedział groźnie diagnosta jego syn go posłuchał:
-Cześć!.... nie nie będzie mnie w domu ....zostaję na imprezie u kolegi cześć!- i rozłączył się
-Teraz posłuchaj!- powiedział House- Nie wiedziałem że woja matka jest w ciąży, rektor wyrzucił mnie z akademika gdy zadzwoniłem do niej 3 dni później nikt nie odbierał. Wczoraj się dowiedziałem że jestem ojcem twoim i Davida. Gdybym wiedział że mam dzieci to bym was nie zostawił więc teraz mi wybacz i daj rękę na zgodę!
- Obiecaj że nie zostawisz Davida i mamy na lodzie.
- Obiecuję!- House wyciągnął rękę do syna, a ten ją uścisnął.
- Dzięki..... tato.-powiedział Brian, a House'owi zrobiło się ciepło w środku
-Nie ma za co jestem to wam winien! Dobra trzeba zadzwonić do Cuddy że miałeś wypadek.-House wyszedł z sali i wybrał numer do szefowej:
-Cześć! Tu House, Brian miał wypadek ma połamane kości i wstrząs mózgu.... ale ja nie nadaję się na opiekunkę..... dobra za miesiąc bez przychodni oczywiście, za chwilę będę.- to mówiąc rozłączył się i ubrał w kurtkę i wsiadł na motor. Po 5 minutach był już przy domu Cuddy.
- Gdzie ten mały?- odezwał się diagnosta do administratorki.
-Już idzie. David!
-Tak mamo?- odpowiedział chłopiec
-Chodź szybciej musisz kogoś poznać.
-Już idę!- oczom House'a ukazał sie on sam tylko 33 lata młodszy. Cuddy stała i z uśmiechem patrzyła to na House'a to na ich syna bardzo do niego podobnego i w końcu się odezwała:
-David, to twój tata.- mówiąc to wskazała na Gregorego, który po chwili otrząsnął się z szoku i wyciągnął rękę do chłopca który ją uścisnął i dodał:
-Cześć David!
-Dobry wieczór!- House zdziwił się bo ten mały w ogóle nie był podobny do starszego brata. Do rzeczywistości przywrócił go głos dziekanki.
-Przypilnuj Davida z góry dziękuję.- i odjechała. House spytał się syna:
-No dobrze, mama nas zostawiła więc jedziemy do mnie. Chciałbyś się przejechać motorem?
- Tak, bardzo! -odpowiedział z radością David
- No to masz szansę, tylko nie mów nic mamie ok?
-Jasne. -W tym samym czasie House wyjął drugi kask podał go chłopcu.
-Wskakuj!- Diagnosta posadził małego przed sobą i ruszył. Po 10 minutach razem wchodzili do mieszkania lekarza.
-No to co będziemy robić? Pogramy na playstation czy pooglądamy TV?
-Pogramy na playstation.
-Dobra. Jutro sobota, nie idziesz do szkoły, więc u mnie nocujesz. Na początku musimy iść do sklepu, kupić jedzenie i poetm gramy ok?
-Ok!- wyszli. Potem świetnie się bawili.
*
Sobota. Godzina 18.15.
-House, otwórz te cholerne drzwi!- Cuddy od kilku minut stała pod mieszkaniem diagnostyka czekając, w końcu on otworzył:
-O dr.Cuddy miło mi cię widzieć! David rusz się! No i co z Brianem?
- Ty się martwisz?
-Nie, pytam co z nim?
-Jutro wychodzi.- diagnosta skinął głową, a po chwili David wyszedł i pożegnał się z ojcem. Cuddy z synem odjechała samochodem, a House rozmyślał jak fajnie jest spędzać czas z dzieckiem, myślał że może się zmienić z chamskiego dupka w zwykłego dupka.
*
-Mamo, tata jest super!- powiedział David wchodząc do domu.
-Tak? A dlaczego? -zapytała administratorka z niedowierzaniem
- Na początku przewiózł mnie motorem, potem zrobiliśmy pizzę, sami, potem graliśmy na playstation i ogólnie było fajnie!- odpowiedział mały.
-Coo?? Przewiózł cię na motorze!- wykrzyczała wściekła dziekanka
-Upss! Miałem nie mówić.
-Niech tylko go spotkam, to nie wyjdzie żywy!
-Ale tata mnie trzymał żeby się mi nic nie stało.
-To co, miał tego nie robić!
-A kiedy wraca Brian?- Chłopiec postanowił zmienić temat.
-Jutro.
- Nie jestem głodny, zjadłem u taty. To idę do swojego pokoju.- mówiąc to powoli zaczął wychodzić z kuchni, zostawiając zdziwioną matkę.
*
Kilka dni później House stał przed domem pani administrator i czekał aż ktoś mu otworzy. Po krótkiej chwili zza drzwi wyjrzała dziekanka:
-Cześć!
-Cześć House co ty tu robisz?
-Przyszedłem po chłopaków.- patrzył na zdziwioną Cuddy z uśmiechem na ustach- Nie mów że David ci nic nie powiedział?- administratorka pokręciła przecząco głową i zapytała:
-Powinieneś dostać za jazdę na motorze a ty ich gdzieś zabierasz. Gdzie idziecie?
-Z Wilsonem mamy jeszcze 2 bilety na monster trucki więc umówiłem się z nimi że dzisiaj idziemy. Mówiłem, że ci pomogę, będziesz miała czas dla siebie.- to wyznanie kompletnie zaskoczyło Cuddy, która po chwili dodała:
-No dobrze. David! Brian! Ubierajcie się, ojciec po was przyszedł! ..... A ty House chyba naprawdę się zmieniłeś, nie doceniałam ciebie i dziękuję!
-Nie mam pojęcia, spodobało mi się spędzanie czasu z nimi!- po krótkiej ciszy doszli do nich ubrani chłopcy i wszyscy mężczyźni z tej czwórki wsiedli do samochodu.
Natomiast pani endokrynolog otworzyła wino i zatopiła się w swoich myślach. Rozmyślała o Hous'ie. Może on rzeczywiście będzie dobrym ojcem? Widać że się bardzo stara. Myślała że on zmienił się dla niej, aż do dzisiaj. Nadal go kocha, a teraz częściej wyobraża sobie to, że mogli być parą. Dziekanka szybko odsunęła jednak od siebie te myśli i włączyła telewizor.
Po 2-óch godzinach pozostała trójka wróciła. House odszedł zanim pani administrator zdążyła dojść do drzwi. Zasmucona Cuddy jeszcze przez jakiś czas wpatrywała się w okno za którym stał samochód James'a.
*
Tymczasem w aucie Wilsona.
-Myślałem że weźmiemy kogoś z twoich podwładnych na ten pokaz, a nie synów Cuddy.- powiedział Wilson.
- To ty wiedziałeś że ona ma synów i nic mi nie powiedziałeś!- wykrzyczał wściekły diagnosta.
-Nie wiedziałem że cię to zainteresuje. Raz przyjechałem do niej po zgodę do domu a tam otworzył mi 16-letni chłopak. I wtedy się dowiedziałem, ale nadal nie odpowiedziałeś na pytanie.- usprawiedliwiał się onkolog.
-Po prostu tak mi się zachciało. Chciałem od nich wyciągnąć informacje o Cuddy.
-Kłamiesz! Świetnie się z nimi bawiłeś! Nie ukryjesz nic przede mną!- odpowiedział uradowany James.
-A może nie chcę mówić!
-Gadaj bo nie dam ci lunchu!- Wilson próbował być groźny
-Jimmy dasz, na pewno dasz.- diagnostyk się uspokoił.
-Proszę powiedz!
-Teraz prosisz, a wcześniej groziłeś, nie wiem czy mogę. Muszę zadzwonić do zielonego telefonu z informacją o groźbie.
- Proszę powiedz!- onkolog zmienił prośbę w błaganie
-Nie!- stanowczo zaprzeczył House
-Powiedz nie bądź tchórzem!
-Nie!
-Nie będziesz musiał oddawać mi tej stówy z przed 2-óch miesięcy!- ta odpowiedź ucieszyła House'a do tego stopnia że się zgodził. Diagnosta opowiedział przyjacielowi o tej całej sytuacji, który z powodu takich wiadomości o mało nie spowodował wypadku. Potem lekarze poszli do mieszkania nefrologa gdzie otworzyli butelkę szkockiej i zaczęli rozmawiać( House oczywiście pod wpływem alkoholu):
-Ja tobie mówię, że ona cię kocha!- onkolog uświadamiał przyjacielowi, że ten się myli.
-Ach tak! Znalazł się znawca! To, że miałeś 3 żony nie oznacza, że wiesz wszystko! Zaprzepaściłem u niej szansę po wspólnej nocy na studiach!
-Ale później jeszcze znaleźliście się razem w łóżku!
-Po alkoholu!
-Nie wszystko stracone! Stań się dla niej milszy, bo potem może być za późno.
-Czyli?- Wilson załamał się.
-House ty kretynie! To znaczy, że masz zacząć pracować w przychodni, przynosić mniej pozwów. Inaczej ona znajdzie kogoś, a ty zostaniesz sam idioto!
-Na pewno nie będę pracować w przychodni! Wybij to sobie z głowy! Inne rzeczy tak, to nie! -po tych słowach Jimmy wyszedł z hukiem, z mieszkania diagnostyka.
*
Mijały tygodnie. Cuddy nie mogła się nie zdziwić z powodu zachowania House'a w stosunku do niej. Na początku były tylko 2 pozwy, a nie 5 w ciągu tygodnia. Potem zjawił się na urodzinach Davida, przynosząc mu playstation. A ostatnio zaczął się nawet dogadywać z Brianem, co było dla niej szokiem. Jej starszy syn po ostatnim spotkaniu z ojcem przyszedł uśmiechnięty do domu, a od tego czasu nie przychodzi pijany do domu. Dzisiaj chciała mu za to podziękować, ale dotąd nie mogła go znaleźć. Postanowiła zapytać przechodzącego obok Foremana:
-Dzień dobry dr.Foreman!
-Dzień dobry!- odpowiedział zaskoczony Eric
-Nie widziałeś gdzieś House'a?
-Jakieś 3 godziny temu zadzwonił do niego jego brat i odtąd go nie ma.
-House ma brata??- odparła zdziwiona Cuddy
-My też nie wiedzieliśmy. On również wydawał się zaskoczony.- rozmowę przerwał im główny bohater:
-Cuddy możemy porozmawiać?
- Tak.- i odeszli od neurologa
-Jak się na pewno już dowiedziałaś mam brata. Zadzwonił do mnie po to żeby powiedzieć, że mój prawdziwy ojciec zmarł.
- Wyrazy współczucia.
-Nie ma po co i tak go nie znałem. Ale teraz ważniejsze, okazało się że był on właścicielem jakiejś hiszpańskiej firmy. Zostawił mi dom nad morzem śródziemnym niedaleko Barcelony i 100 tys. nie mam pojęcia ale on chyba był milionerem. Wiesz zaskoczyło mnie to więc pojechałem do mojego brata do Bostonu. Teraz mam 100tys. na koncie.
-To wspaniale.
-No. Chcesz jechać ze mną na wczasy do Hiszpanii a jak pojedziesz to zabierzemy chłopaków!
-Nie mogę mam szpital na głowie!
-No weź! Odpoczniesz, proszę!
-Nie wiem.
-Koniec, kropka jedziesz! Do zobaczenia! Przyjdę do was jutro!
-Ale...-jego już nie było.
*
Następnego dnia po pracy tak jak obiecał przyszedł do jej domu.
-No to jestem! Wpuścisz mnie?- zapytał się House administratorki
-Tak wchodź!- dziekanka przepuściła diagnostę w drzwiach i poszła za nim do salonu.
-Rozumiem że nie zmieniłaś zdania?
-No nie.
-To dobrze! Ten domek ma 4 pokoje, kuchnię, 2 łazienki, salon, samochód i jadalnię, dodatkowo piękny ogród.
-Samochód?
-No! To tak rozmyśliłem że pojedziemy w wakacje czyli za 2 tygodnie mam zamawiać bilety?
-Możesz!
-No to powiedz chłopakom ja spadam! Cześć!
-Cześć!
*
2 tygodnie później. Wszyscy czworo wyszli z samolotu i pojechali taksówką do swojego domu.
- Jak tu pięknie!- zachwycała się pani administrator
-Ładniej będzie tam gdzie mamy dom.- dopowiedział diagnosta
Po 10 minutach byli pod pięknym marmurowym domem otoczonym wspaniałym ogrodem.
-Miałeś rację! Tu jest przepięknie!- powiedziała Cuddy
-No!- dodała pozostała trójka
Po chwili wszyscy poszli do swoich pokojów. House jako pierwszy wyszedł na taras.Widok był zniewalający. Zachodzące słońce odbijało się w błękitnych falach morza. Jego dom stał 100 metrów od plaży. Postanowił tam pójść.
5 minut później stał już na złotym piasku, kiedy ktoś go zapytał:
-Pan jest tu nowy?- zapytała po hiszpańsku piękna, młoda brunetka.
-Tak! Umie pani mówić po angielsku nie znam hiszpańskiego?- powiedział diagnosta.
-Tak. Myślałam że jest pan Hiszpanem.
- Dostałem dom. Przyszedłem się przejść.
-Wiedziałam, że ktoś się tam wprowadził. Pan jest synem Fernanda?
-Tak.
-Miło mi pana poznać Maria Casillas. Opiekowałam się pana ojcem.- kobieta podała rękę lekarzowi a ten ją uścisnął.
-Mi również. Gregory House.- sam nie wierzył w to co mówił, ale dla takiej kobiety wszystko.
Te 2 osoby obserwowała z tarasu administratorka, która postanowiła obejrzeć zachód słońca.



PostWysłany: Nie 19:47, 16 Sty 2011
misio0908
Student medycyny
Student medycyny



Dołączył: 23 Wrz 2010

Posty: 2

Powrót do góry



Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Strona Główna -> Huddy Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Mapa użytkowników | Mapa tematów
Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group

Czas generowania strony 0.10706 sekund, Zapytań SQL: 14