Sześć dni i siedem nocy [Z]

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Strona Główna -> Huddy
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Wiadomość Autor

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Sześć dni i siedem nocy [Z]




1 część

Była godzina 13:30. Gregory House siedział u siebie w mieszkaniu rozwalony na kanapie i oglądał telewizję. Zastanawiał się, co może być jego młodemu pacjentowi, gdy nagle jego myśli zeszły na tor pięknej administratorki - Lisy Cuddy. Zachodził w głowę, dlaczego właśnie teraz postanowiła zrobić sobie urlop i wyjechać nad morze. Teraz, kiedy między nimi w końcu zaczęło się coś dziać. Nagle wpadł na świetny pomysł. Sięgnął po telefon i wykręcił numer James’a Wilsona .
- Cześć,przyjacielu.
- House, czego znowu chcesz? Mam cię odebrać z jakiegoś pubu, bo jesteś pijany, czy chcesz mi opowiedzieć jak było z nową panienką?
- Nie, nic z tych rzeczy. O co ty mnie w ogóle posądzasz? Przecież się zmieniłem – odpowiedział z ironią w głosie.
- No to o co ci chodzi?
- Chcę ci powiedzieć, że wyjeżdżam nad morze i nie będzie mnie przez tydzień.
- Ale przecież Cuddy jest nad morzem.
- Jaki ty jesteś spostrzegawczy.
- Co masz zamiar zrobić?
- Zamiast zadawać głupie pytania, lepiej życz mi miłego wypoczynku. – po tych słowach diagnosta rozłączył się i zaczął pakować walizki.
Rano wstał, zjadł śniadanie, ubrał się i pojechał taksówką na lotnisko. Siedząc już w samolocie zastanawiał się jak Cuddy zareaguje na jego przyjazd, no i czy nareszcie coś się między nimi wydarzy? Gdy dotarł na miejsce zobaczył piękny, drewniany domek. Czteropiętrowy. Znajdował się tuż na skraju lasu i jednocześnie bardzo blisko plaży. Nagle jego wzrok powędrował na kobietę wychodzącą na taras. Tą pięknością był nikt inny jak Lisa Cuddy we własnej osobie. Była ubrana w przewiewną sukienkę na ramiączkach, na nogach miała jasne sandałki, a jej rozpuszczone włosy miękko opadały na ramiona. Jej widok sprawił, że oniemiał. Szczęka opadła mu do samej ziemi, a serce zaczęło łomotać jak oszalałe. Kiedy w końcu zdołał się jakoś pozbierać, zdecydował, że to najwyższa pora, by się wreszcie przywitać. Podszedł do niej od tyłu i wyszeptał wprost do ucha
- Witaj,Cuddy. Czekasz na księcia z bajki? – uśmiechnął się lubieżnie. Na dźwięk jego głosu podskoczyła jak oparzona.
- House, co ty tu do cholery robisz?! – Była kompletnie zszokowana.
- Striptizerki zaczęły strajkować więc miałem nadzieję, że ty mi je godnie zastąpisz i zatańczysz dla mnie.
- Mnie to wcale nie bawi!
- No dobra, wystarczy jak się rozbierzesz.
- Nie będę tańczyć ani nie będę się rozbierać i cofam pytanie. Już mnie nie obchodzi, co tu robisz? Mam zamiar cię unikać albo udawać, że ciebie tu nie ma – powiedziała i udała się w kierunku swojego pokoju.
- Wiesz, to może być trochę trudne, ponieważ będę tu przez cały długi tydzień, tak jak i ty. A, i mam pokój tuż obok twojego – Rozsiadł się zadowolony na tarasie. Cuddy nawet tego nie skomentowała. Poszła do siebie. Położyła się na wielkim, miękkim łóżku i zaczęła o tym wszystkim rozmyślać. Była wściekła, że przyjechał w to samo miejsce. Miała zamiar od niego odpocząć i przy okazji przemyśleć parę spraw, a tymczasem on zjawia się tu jak gdyby nigdy nic i burzy cały jej plan.
W międzyczasie House zdążył się rozpakować i wziąć prysznic. Późnym wieczorem Cuddy postanowiła wybrać się na krótki spacer po plaży. Od razu go zobaczyła. Siedział na brzegu wpatrując się w bezkresne morze. Podeszła do niego i przysiadła się. Przez dłuższą
chwilę milczeli. Jednak w końcu nie wytrzymał i odezwał się jako pierwszy.
- Coś ci nie idzie to unikanie mnie.
- Wiem. Przepraszam, że tak zareagowałam, ale dlaczego chcesz mi zniszczyć urlop?
- A kto powiedział, że chcę ci go zniszczyć? Pomyślałem sobie, że jeśli wyjechałaś, to może spędzimy wakacje razem, zamiast osobno.
- Nie sadzisz, że powinniśmy od siebie odpocząć? – spojrzał się na nią tak, jakby nie rozumiał, co ona do niego mówi.
- No to odpoczywajmy od siebie. To, że jesteśmy w tym samym miejscu, nie oznacza, że musimy razem spędzać czas. Ty będziesz robiła co chcesz sama i ja sam.
- Obiecujesz, że nie zepsujesz mi wakacji?
- Obiecuję.
Siedzieli tak jeszcze przez chwilę w milczeniu, a następnie udali się do swoich pokoi. Cuddy wzięła długą i gorącą kąpiel. House w tym czasie siedział przed telewizorem z piwem w ręku i beztrosko oglądał sobie zapasy. Zasnął bardzo szybko, natomiast Lisa niestety nie. Ciągle myślała o tym, że on jest tak blisko. W pokoju obok. Zastanawiała się, jakie jeszcze niespodzianki przeniesie jej ten nadchodzący tydzień.

2 część

Rano obudziło ją pukanie do drzwi. Wstała i zarzuciła na siebie atłasowy szlafrok. Gdy je otworzyła jej oczom ukazał się nie kto inny tylko Gregory House we własnej osobie.
- Co ty tutaj robisz? Przecież wczoraj powiedziałeś, że…
- Tak, tak, wiem co powiedziałem, ale jednak po dłuższym zastanowieniu stwierdziłem, że to głupi pomysł. A po drugie, gdybym wiedział, że masz ze sobą taki seksowny szlafroczek to na pewno wpadłbym wcześniej.
- Świetnie, czyli jestem skazana na ciebie i te twoje głupie docinki do końca tygodnia.
- Miło mi, że się tak cieszysz, ale koniec tych ploteczek najwyższy czas coś zjeść. Czekam na dole – odwrócił się i poszedł w kierunku windy.
Cuddy zamknęła drzwi. Nie była już wściekła, że House tu jest, a nawet wręcz przeciwnie zaczynała się cieszyć z tego, że spędzi z nim urlop. Poszła do łazienki ubrała się, umalowała i zeszła na dół. Zobaczyła go rozmawiającego z jakąś młoda, atrakcyjną blondynką. Postanowiła do nich podejść.
- Już jestem – powiedziała stając obok House’a i przyglądając się jego towarzyszce.
- To ja już nie będę przeszkadzać. Zadzwoń – powiedziała blondynka. „Na pewno’’ usłyszała w odpowiedzi i zniknęła.
- Niezła co nie? – odwrócił się do Cuddy i posłał jej jeden z tych swoich głupkowatych uśmieszków.
- No może i niezła, ale nie w moim typie.
- A szkoda, bo liczyłem na trójkącik, no, ale jeśli tak ładnie prosisz znajdziemy lepszą.
Na to już nic mu nie odpowiedziała. Przy śniadaniu nie zamienili ze sobą ani jednego słowa. Lisa zastanawiała się, dlaczego tak bardzo zdenerwował ją widok młodej dziewczyny. Natomiast House wolał patrzeć na Cuddy niż cokolwiek mówić. Wiedział, że coś ją ugryzło, ale nie był pewien, czy to ta młoda, czy coś innego. Postanowił więc nie drażnić lwa. Po śniadaniu Lisa chciała iść do siebie, lecz House zaproponował jej spacer. Po dłuższym namawianiu w końcu się zgodziła.
- Co ci jest? – nareszcie odważył się zapytać.
- Nic. Skąd w ogóle taki pomysł, że cokolwiek mi jest?
- Od zejścia na dół wcale ze mną nie rozmawiasz. Czyżby chodziło o Kate?
- A kto to Kate? A już wiem to ta twoja nowo poznana panienka. Nie chodzi o nią. Oczywiście, że nie – była coraz bardziej zdenerwowana.
- Cuddy czy ty czasem nie jesteś o mnie zazdrosna?
- O kogo?! Że niby o ciebie? Chyba sobie żartujesz. Jesteś ostatnią sobą o którą byłabym zazdrosna.
- Mów co chcesz, ale ja wiem swoje. Pochlebia mi to.
- Jesteś dupkiem.
- A ty nie dość, że jesteś mądra to jeszcze seksowna. Tylko szkoda, że nadal czarownica –zakończył zdanie z uśmiechem na ustach i klepnął ją w tyłek.
- Nie pozwalaj sobie! Tego już za wiele. Mam już dosyć spacerowania i ciebie – zostawiła go samego i wróciła do pokoju.
Resztę dnia Cuddy spędziła na zakupach, a House jak to House, siedział w fotelu, pił piwo, oglądał telewizje albo grał w jakąś grę. Ostatecznie jednak musiał się końcu przyznać przed samym sobą, że bez niej jest zwyczajnie nudno.


3 część

Następnego dnia też się nie widzieli. Gdy do niej poszedł już jej nie było. Wieczorem postanowił ponowić próbę i gdzieś ją zaprosić. Tym razem zamiast szlafroka miała na sobię piękną sukienkę, a włosy były spięte w uroczy kok.
- Będziesz się tak gapił, czy powiesz po co przyszedłeś?
- Przyszedłem zapytać, gdzie się szlajałaś cały dzień, a przy okazji chce cię zaprosić na drinka i nie przyjmuje odmowy.
- Gdzie byłam to nie twoja sprawa. A na jednego drinka ewentualnie mogę się zgodzić.
Poszli do lokalu znajdującego się niedaleko pensjonatu. W środku panował półmrok, ponieważ paliły się tylko świece przy stolikach oraz nieliczne małe lampki. Z głośników wydobywała się cicha muzyka.
Usiedli przy stoliku i zamówili drinki.
- Ładnie tu – powiedziała Lisa rozglądając się dookoła.
- Cuddy powiedz mi gdzie byłaś?
- A co tęskniłeś? No dobra niech ci będzie. Spotkałam się z Chris’em. Poznałam go przy recepcji. Ma pokój na pierwszym pietrze. To miły i sympatyczny mężczyzna. Zaproponował mi wspólne spędzenie dnia więc się zgodziłam.
- Byłaś z facetem cały dzień, a dopiero co go poznałaś?
- No i co z tego. Ty nie znasz panienki, a idziesz z nią do łóżka.
- Ale ty to co innego. A po drugie zmieniłem się.
- Nie House, ty się nie zmieniłeś. Nadal jesteś taki jaki byłeś tylko udajesz lepszego, żeby mi się przypodobać i zaciągnąć mnie do łóżka.
- Wcale tak nie jest. No może na początku tak było, ale teraz się coś zmieniło – zawołał kelnera i zamówił kolejne drinki.
- Co miałoby się niby zmienić?
- Dla mnie dużo. Zrozumiałem coś i tyle.
Resztę wieczoru byli zajęci własnymi myślami. Wypili po jeszcze jednym drinku dla rozładowania napięcia jakie powstało i postanowili pójść spać.
Tym razem to on nie mógł zasnąć. Ten cały Chris nie dawał mu spokoju. Przecież przez niego prawie by jej powiedział, że ją kocha. Musiał coś z tym zrobić. Musiał wymyślić plan, który sprawi, że Cuddy wreszcie uwierzy w to, że naprawdę się zmienił.



P.S.Pisać czy mam wklejać kolejne części czy nie Smile


Ostatnio zmieniony przez martusia14 dnia Wto 17:38, 03 Sie 2010, w całości zmieniany 1 raz



PostWysłany: Sro 21:39, 06 Sty 2010
martusia14
Lekarz rodzinny
Lekarz rodzinny



Dołączył: 17 Sty 2009

Posty: 314

Miasto: Toruń
Powrót do góry




Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Podoba mi się, wklejaj, wklejaj xd
Czekam na cd.



_________________

PostWysłany: Czw 15:58, 07 Sty 2010
Ugabuga
Student medycyny
Student medycyny



Dołączył: 10 Lis 2009
Pochwał: 1

Posty: 93

Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Wrzucaj, wrzucaj.



_________________

Woman in BLACK!
''Words can hurt, you know?''
Ubranko by Me

PostWysłany: Czw 18:39, 07 Sty 2010
Annabell__
Rezydent
Rezydent



Dołączył: 17 Paź 2009
Pochwał: 1

Posty: 294

Miasto: Reda
Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

No, kochana, teraz to już pisz szybciutko, bo mnie wciągnęło Very Happy



PostWysłany: Czw 19:00, 07 Sty 2010
alhambra
Psi Detektyw
Psi Detektyw



Dołączył: 27 Sie 2009
Pochwał: 13

Posty: 6827

Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

A ja wiem, co będzie dalej ! Mr. Green
Martusiu, wiesz, że genialnie piszesz ?! Very Happy
Już Ci to mówiłam, ale cóż... ^^



_________________
Avek od anoli !
Córek mapeto ogórek - Nemezis, córunia jędzunia - nimfka & Sevir, brat bliźniak - whatever. / zÓy partner ze schowka, mraÓ, mraÓ - Hambarr / Rozczochowy właściciel - maybe ! /druga połówka mojego mózgu - lusiek /maaamusia - kretowa / mruczący pożeracz przecinków -Guśka
'Każdy z nas ma cztery twarze; tę, którą pokazuje innym; tę, którą widzą inni; tę, która myśli, że jest prawdziwa i tę, która jest prawdziwa. Wybierając jedną z nich, nie rezygnujmy z pozostałych.'

PostWysłany: Pią 19:07, 08 Sty 2010
Lady M
Dziekan Medycyny
Dziekan Medycyny



Dołączył: 18 Lip 2009
Pochwał: 14

Posty: 6835

Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

4 część

Trzeciego dnia urlopu wychodząc na śniadanie Cuddy zobaczyła pod swoimi drzwiami piękny bukiet róż. Od razu pomyślała o Chris’ie. Gdy zeszła na dół zobaczyła go siedzącego przy stoliku i pijącego kawę. Podeszła do niego i pocałowała w policzek.
- A to za co? – zapytał zdziwiony Chris.
- Za piękne kwiaty
- Za jakie kwiaty?
- To nie ty je mi dałeś? To znaczy, nie ty zostawiłeś je po moimi drzwiami? – teraz to dopiero była w szoku. To chyba niemożliwe, aby były od House’a.
- A te kwiaty. No pewnie, że są ode mnie. Piękne kwiaty dla pięknej kobiety.
- Dziękuje nie trzeba było.
House szedł w stronę kawiarni, gdzie również tak jak Cuddy jadał śniadanie. Zastanawiał się co powie na kwiaty. Niestety zobaczył ją siedzącą przy stoliku z jakimś gościem. Bezczelnie trzymał ją za rękę. Pomyślał, że zaraz tam wejdzie i mu przyłoży, ale ostatecznie zrezygnował i postanowił wyjść jak najszybciej, zanim się rozmyśli.
Późnym popołudniem, gdy Cuddy wróciła zadowolona z kolejnej randki z sympatycznym Chris’em przypomniało jej się o Housie. Zaczęła się nad tym wszystkim zastanawiać. Z jednej strony był Chris. Przystojny, czuły, opiekuńczy, sympatyczny i delikatny. Z drugiej był Greg. Chamski, arogancki, złośliwy, ale zarazem cholernie seksowny i potrafiący rewelacyjnie całować. Z Chris’em miło jej się spędza czas, lecz nie czuje tego samego co przy Housie. Nie potrafi uwolnić się do uczuć, którymi darzy House’a i nie potrafi tak samo pokochać kogoś innego. I ciągnie się to za nią już tak od dwudziestu lat. Sama nie wiedziała dlaczego, ale przy nim czuła się bezpiecznie. Potrafił sprawić, że czuła się najpiękniejszą kobietą na świecie. Na początku denerwowały ją te jego komentarze o jej wielkim tyłku i dekoltach, ale później zrozumiała, że tak chce jej pokazać, że jest dla niego atrakcyjną kobietą.nPozostawało tylko jedno pytanie. Czy on też coś do niej czuje? Nie zastanawiając się dłużej postanowiła pójść do niego. Zapukała raz. Cisza. Drugi raz. Również cisza. Zastanawiała się, gdzie on może się podziewać. Poszła do lokalu gdzie wczoraj byli, lecz go tam nie zastała. W drodze powrotnej zobaczyła Kate, która go prowadziła, bo zapewne on sam nie był wstanie chodzić. Podbiegła do nich i powiedziała:
- Dalej to już ja się nim zajmę.
- Nie dziękuje dam sobie radę – zmierzyła ją młoda dziewczyna.
- Na pewno sobie dasz radę? On nie jest dla ciebie, a poza tym nie jesteś jego niańką.
- A co niby on jest dla pani?
- Dwie laski kłócą się o mnie… fajnie – mamrotał pod nosem House.
- Jeśli chcesz wiedzieć to on jest moim chłopakiem, więc spadaj – Cuddy podeszła i zabrała go od niej. To co powiedziała widać przekonało Kate, bo od razu sobie poszła. Z trudem doprowadziła go do pokoju i położyła na łóżku.
- Ale ty masz oczyska Cuddy – stwierdził House.
- To nie są oczy tylko moje piersi. Śpij już. Porozmawiamy jutro jak wytrzeźwiejesz – podeszła do niego pogłaskała po włosach i pocałowała w policzek. Gdy stała już przy drzwiach usłyszała:
- Jesteś strasznie seksowna, a ten palant nie jest dla ciebie. On nie zasługuje na taką kobietę jak ty… zresztą ja też nie – Cuddy uśmiechnęła się delikatnie i wyszła.


5 część

Rano wzięła śniadanie z kawiarni i postanowiła zjeść je razem z House’m. Nie musiała długo czekać, aż jej otworzy. On również już nie spał.
- Zamiast śniadanka mogłaś przynieść coś na ból głowy – powiedział krzywiąc się.
- O tym też pomyślałam – zagrzechotała pudełkiem z tabletkami.
- Nie rób tak i mów ciszej. Czuję się tak, jakby przez głowę przejeżdżała mi dywizja pancerna.
- No ja się nie dziwie. Dużo wczoraj wypiłeś?
- Nie pamiętam.
- A może powiesz mi co było powodem twojego upicia się?
- Nie pamiętam.
- House porozmawiajmy – przysiadła się do niego na kanapę.
- Przecież cały czas rozmawiamy.
- Wiesz, że nie o takie rozmawianie mi chodzi.
- A o co?
- Jesteś z Kate?
- Spałaś z Chris’em?
- Nie odpowiada się pytaniem na pytanie.
- Niech ci będzie. Kate jest fajna i napalona. Poznałem ją w holu, a później spotkaliśmy się w barze i tyle. Nic mnie z nią nie łączy.
- Spotykam się z Chris’em codziennie. Dobrze mi z nim. Całowaliśmy się już, ale jeszcze z nim nie spałam – po tych słowach nastąpiła dłuższa cisza. Nikt nie wiedział co ma powiedzieć. House w końcu zdecydował, że to on zacznie pierwszy.
- Zakochałaś się w nim?
- Nie wiem – opowiedziała szczerze.
- Ja na przykład lubię Kate, lecz jej nie kocham.
- A ja nie wiem co do niego czuje. Nie możesz tego uszanować?
- Dobra już się nie czepiam.
- Dziękuję.
- A co do mnie czujesz? – spojrzał jej prosto w oczy.
- Lubię cię House, nawet bardzo, ale jesteś moim pracownikiem i… - nie dane jej było dokończyć.
- Do cholery Cuddy zapomnij o tym, że ze sobą pracujemy. Nigdy nie pomyślałaś o mnie inaczej niż o swoim pracowniku? – wstał z kanapy i podszedł do okna.
- Jesteś moim przyjacielem i niech tak lepiej zostanie – ona również wstała.
- Nadal nie odpowiedziałaś mi co do mnie czujesz – stwierdził odwracając się do niej.
- Od kiedy ty chcesz rozmawiać o uczuciach. Jesteś zamknięty w sobie i nie lubisz rozmawiać na poważne tematy.
- Czy ja już ci już czasem nie wspomniałem, że się zmieniłem? A po drugie wiem, że na mnie lecisz.
- Skąd takie przypuszczenie?
- Po prostu to wiem. Twoje usta mówią nie, ale twoje ciało krzyczy „bierz mnie” – zbliżał się do niej powoli.
- Nie rozśmieszaj mnie. Ostatnią rzeczą jaką bym chciała zrobić to by było pójście z tobą do łóżka – jednak w duchu musiała przyznać, że ma rację i że potrafi czytać z niej jak z otwartej książki. Jej serce zaczęło bić coraz szybciej. Dzielił ich już tylko jeden krok.
- Widzę to w twoich oczach. Masz na mnie ochotę.
- Nie nie mam. Ani na twoje gierki również – odwróciła się, lecz on złapał ją za rękę i przyciągnął do siebie. Przylgnął do niej swoim ciałem tak mocno, że aż zadrżała. Wreszcie ją pocałował. Na początku to był delikatny, nieśmiały i czuły pocałunek, lecz po chwili przerodził się w namiętny, pełen uczuć i zachłanny. Błądził rękoma po jej ciele. Całowali się z minuty na minutę coraz bardziej łapczywie. Dała się ponieść uczuciu. Zabrała się za rozpinanie jego koszuli i… w tej chwili zadzwonił jej telefon. Cuddy otrząsnęła się i odsunęła House’a od siebie. Gdy spojrzała na wyświetlacz widniał napis ‘’Chris’’. Patrzyła to na telefon to na House’a. Ostatecznie jednak wybrała jednak pierwsza opcje i odebrała.
- Cześć słoneczko – usłyszała radosny głos Chris’a.
- Cześć.
- Możemy się spotkać za pół godziny na tarasie?
- Pewnie.
- Coś się stało?
- Nie. Wszystko w porządku – skłamała.
- To dobrze. Do zobaczenia.
- Pa.
Gdy skończyła rozmawiać spojrzała na House’a. Siedział na fotelu z piwem w ręku i patrzył w niebo za oknem.
- To się nie powinno już nigdy powtórzyć. Rozumiesz?
- Jasne, że rozumiem. Przecież dzisiaj w nocy twój romantyk da ci więcej – powiedział to tak chłodno i bez żadnego przejęcia, że Cuddy przeszedł dreszcz. Zabolało i to bardzo.
- On jest przynajmniej romantyczny. Ostatnio zostawił pod moimi drzwiami kwiaty. A ty? Kiedy ty dałeś mi kwiaty?
- Ale przecież… Masz rację. Nigdy ci ich nie dałem, bo widocznie na nie nie zasługujesz - skłamał, chociaż z początku chciał jej powiedzieć prawdę. Jego słowa znów trafiły ją prosto w serce.
- Jesteś nic nie wart House. Oj, przepraszam, miałam na myśli „nikogo”. Dziwię się, że jeszcze Wilson od ciebie nie uciekł – teraz to ona raniła. Po tych słowach wyszła trzaskając drzwiami.
- „Miłej zabawy z oszustem’’ - powiedział już sam do siebie.



PostWysłany: Sob 12:28, 09 Sty 2010
martusia14
Lekarz rodzinny
Lekarz rodzinny



Dołączył: 17 Sty 2009

Posty: 314

Miasto: Toruń
Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Będzie kolejna częśćzapytajnik?



PostWysłany: Sob 18:00, 06 Mar 2010
marta_
Student medycyny
Student medycyny



Dołączył: 10 Lut 2010

Posty: 6

Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Czekam na kolejną część krzywy



PostWysłany: Pon 21:01, 15 Mar 2010
fosiunia
Student medycyny
Student medycyny



Dołączył: 15 Mar 2010

Posty: 10

Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Hmmmm…
Ciężki orzech do zgryzienia. Powiem to wprost. Nie podoba mi się. Święte prawo czytelnika. I chociaż twoi fani zlinczują mnie za to, nie widzę w tym ficku nic urzekającego, niebanalnego czy chociaż unikatowego. Nie chwyta za serce, nie zmusza do refleksji. Ot tak następny przeciętny ff na tym forum.

Może uzasadnię swoją wypowiedź. Do tej pory wyszło 5 części opowiadania. Zanalizuję je. Wszystko opiera się na
wyjeździe nad morze

I dzień:
House przyjeżdża nad morze, spotyka Cuddy, zaprasza ją na spacer

II dzień:
Śniadanie, House spotyka Kate, spacer, zakupy, spotkanie Chrisa

III dzień:
Kwiaty, rozmowa z Chrisem, pijany House

IV dzień:
Rozmowa Cuddy z Housem i ich kłótnia po ,,prawie sexie’’


Naliczyłam tu około 13 wydarzeń, które można było rozwinąć i wpasować do kanonu tak, aby postacie nie traciły swoich osobowości, a i twoja koncepcja by ocalała.
Wykorzystane wydarzenia: 0.

Przykro mi to pisać, ale twoje opowiadanie jest napisane strasznie sucho. Poszła na śniadanie, zobaczyła Kate, zezłościła się. Nie ma w tym uczuć, mimo, że opisany jest stan emocjonalny bohaterki.

Dodatkowo w tym opowiadaniu jest mnóstwo sytuacji, które po prostu są i niczego nie wnoszą do wątku. Wydarzenia w ff powinny stanowić tło dla emocji i zachowań bohaterów. To oni są na pierwszym planie, chcemy się dowiedzieć co w nich siedzi, a nie czy wazon był zielony.
U ciebie wydarzenia wpychają się na pierwszy plan chcąc być farbą, a nie płótnem.

Dodatkowo postacie są strasznie płaskie, zupełnie inne od tych jakie znamy. Gdybym usunęła imiona bohaterów, to można by było dopasować ten ff do dowolnego serialu czy książki. A nie o to w tym chodzi. House jest unikatowy i gdyby ktoś napisał naprawdę dobry ff o nim, ale ze zmienionym imieniem, jako czytelnik powinnam poznać :,,Tak ,to jest House!”

Kiedyś ktoś powiedział, że nie można pisać dobrego opowiadania nie znając jego zakończenia. Ty najwyraźniej idziesz ,,na żywca’’, nie zastanawiasz się co będzie potem. Wielki błąd.

Zacznij bardziej uwydatniać bohaterów i ich uczucia, a nie wydarzenia, popracuj nad postaciami i napisz zakończenie tego opowiadania po to, aby teraźniejsza treść była naginana do zakończenia a nie na odwrót. Bo później będziesz kombinować.

Życzę dużo weny i rozwijania swojego stylu pisania.



_________________
Jeśli jesteś w piekle, możesz zaufać tylko diabłu...

PostWysłany: Pią 11:34, 19 Mar 2010
immortality
Student medycyny
Student medycyny



Dołączył: 28 Lut 2010

Posty: 12

Miasto: Dąbrowa Górnicza
Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Będzie jeszcze kolejna częśćzapytajnikzapytajnik
Proszęęęęęęęęęę!



PostWysłany: Czw 10:17, 01 Kwi 2010
basiag95
Student medycyny
Student medycyny



Dołączył: 01 Lut 2010

Posty: 97

Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

dawaj kolejną część! Very Happy podoba mi się ;p
życzę objawienia Świętego Wena Twisted Evil



PostWysłany: Czw 12:57, 01 Kwi 2010
Housetka
Lekarz rodzinny
Lekarz rodzinny



Dołączył: 23 Lut 2010
Pochwał: 1

Posty: 332

Miasto: Gdańsk
Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

ja chcę kolejną częśćwykrzyknik Mr. Green



_________________
" Kochankowie i szaleńcy widzą i czują więcej
niż chłodny umysł jest w stanie ogarnąć "

PostWysłany: Pią 18:56, 18 Cze 2010
LoveMeDead
Stomatolog
Stomatolog



Dołączył: 17 Mar 2010
Pochwał: 2

Posty: 512

Powrót do góry
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Strona Główna -> Huddy Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Mapa użytkowników | Mapa tematów
Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group

Czas generowania strony 0.06532 sekund, Zapytań SQL: 14