Wanna [+18]

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Strona Główna -> Huddy
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Wiadomość Autor

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Wanna [+18]




Siedział w swoim gabinecie. Wpatrywał się w ciemne niebo za oknem, podrzucając w ręku piłeczkę. Powinien być już w domu. Powinien czekać na nią. Powinien. Więc dlaczego tu jeszcze siedział?
Uśmiechnął się na wspomnienie zdarzenia z przed kilku godzin. Nie spodziewał się tego po świętej Lisie Cuddy. Ona uprawiająca seks w pracy? Ona uprawiająca dziki seks w windzie? Zdumiewające.
Przypomniał sobie, co się stało przed najciekawszym wydarzeniem tego dnia. Pocałował ją. Tak po prostu. Pocałował, nie zważając na konsekwencje. Posłuchał rady Wilsona. Można nie tak całkowicie posłuchał, ale przecież taki był jego zamiar, prawda? Jimmy nakłaniał go do okazania swoich uczuć. A czy pocałunek nie oddaje ich najlepiej?
Podniósł się z krzesła na tyle szybko, na ile pozwalał mu ból w nodze. Sięgnął po Vicodin. Chwycił kurtkę i wypadł z gabinetu. Szedł szybko, jakby od tego zależało jego życie. Nie zwracał uwagi na nasilający się ból w udzie. Czy to było ważne?
- House! Poczekaj! – usłyszał krzyk Foremana.
Przyspieszył kroku. Był już przy windzie, kiedy murzyn go dopadł.
- Czego chcesz? Nie widzisz, że się spieszę? – warknął w jego stronę.
- Pomyślałem, że… - zaczął murzyn.
- No to lepiej nie myśl – przerwał mu House. Wszedł do windy, tej samej windy, w której przed kilkoma godzinami kochał się z Lisą Cuddy. Drzwi się za nim zasunęły, a zanim to zrobiły, zobaczył głupią minę Foremana.
Gdyby to było coś ważnego to od razu by powiedział, pomyślał. A skoro nic ważnego to wolę spędzić upojną noc z Cuddy. Uśmiechnął się do siebie.

***

Otworzył drzwi. Wszedł do mieszkania, ściągając kurtkę. Odrzucił ją na bok i skierował się w stronę łazienki.
- Myślałam, że już nigdy nie przyjdziesz – usłyszał, kiedy przekroczył próg pomieszczenia. Znajomy głos. Uśmiechnął się do siebie.
- Rozgość się – odpowiedział z nutką sarkazmu w głosie.
Cuddy leżała w wannie pełnej ciepłej wody. Piana zasłaniała niemal wszystko. Nigdy nie lubiłem piany, pomyślał. Zbliżył się do wanny i patrzył na nią, nawet nie próbując odgadnąć jak się tu dostała.
- Co tak stoisz? Chodź tu do mnie – powiedziała, wyciągając rękę i ciągnąc go w swoją stronę.
Posadzka była mokra i śliska. Próbował stawić opór, nie chcąc wylądować w ubraniach w wannie. Czuł, że nogi przesuwają się po podłodze, nie zważając na jego protesty. Od kiedy ta kobieta była tak silna?
- A może dasz mi się najpierw rozebrać? – zapytał, próbując opanować sytuację.
- Nie wydaje mi się – powiedziała, lekko wynurzając się z wody. – Chyba, że pozwolisz mi się tym zająć… - dodała po chwili.
Stała przed nim całkowicie naga. Nie wiedział kiedy wyszła z wanny. Stała przed nim, ukazując wszystkie walory swojego ciała. Strumyczki wody spływały po jej pełnych piersiach, przez płaski, idealny brzuch, docierając do ciemnych, kręconych włosków, po to by ukończyć swoją trasę na jędrnych udach.
Zbliżyła się do niego, powoli podnosząc ręce. Zręcznie rozpinała guziki jego koszuli, jeden po drugim, odsłaniając czarny t-shirt. Pomagał jej, chcąc jak najprędzej znów znaleźć się w niej. Czuł narastające podniecenie. Sam jej widok był urzeczywistnieniem podświadomych marzeń. Nie mógł uwierzyć, że ten dzień jest tak cudowny. Był tu z nią, całował jej usta, błądził rękoma po jej ciele. Zdawało mu się, że czas stanął w miejscu, a na świecie nie istnieje nikt oprócz nich. Czuł jej dłonie manipulujące przy rozporku. Znowu. Pozbył się koszulki, odrzucając ją na bok. Co z tego, że to była jego ulubiona koszulka? Pocałował ją, długo i namiętnie. Jak to możliwe, że tak bardzo jej pożądał?
Nie wiedział, kiedy pozbył się bokserek. Nie wiedział, kiedy znaleźli się w wannie. Czuł ciepłą wodę, obmywającą jego ciało. Całował ją, rękoma błądząc po jej ciele tak, jakby chciał się go nauczyć na pamięć. Jej dłonie zacisnęły się na jego członku. Wydał z siebie zduszony jęk.
Czuła narastającą twardość pod palcami. Całowała jego usta, równocześnie przesuwając rękę z góry na dół.
Był gotowy.
Wszedł w nią. Lekko, a zarazem mocno. Wolno, a zarazem szybko. Wszedł w nią. Tak jakby w jego życiu tylko to było ważne. Ciepła woda wylewająca się z wanny pod spływem jego ruchów, nie miała teraz znaczenia. Poruszał się w niej, pragnąc dać jej jak najwięcej. Pragnąc by do końca swojego życia pamiętała, wspominała ten wieczór. Wychodziła mu naprzeciw, spotykali się w połowie drogi. Tworzyli jedno ciało, jeden organizm. Jedną idealną całość. Przyspieszał, zwalniał, znów przyspieszał. Wydawało się, że czas stanął w miejscu.
Rytmiczny chlupot wody. Jego świat wirował, ale wcale mu to nie przeszkadzało. Rytmiczny chlupot wody. Nie zastanawiał się nad tym, co będzie później. Rytmiczny chlupot wody. Nie obawiał się zmiany swojego życia. Rytmiczny chlupot wody. Tylko to teraz miało znaczenie. Tylko ta chwila.
Rytmiczny chlupot wody. Czy na Ziemi żyją inni ludzie oprócz nich? Rytmiczny chlupot wody. Czas się zatrzymał, nic innego się nie liczyło. Rytmiczny chlupot wody. Konsekwencje? Pieprzyć konsekwencje. Rytmiczny chlupot wody. Uprawiała seks z Gregorym Housem, po raz drugi tego dnia. Rytmiczny chlupot wody. Nie sądziła, że on będzie tak czuły i delikatny. Rytmiczny chlupot wody. Nic innego nie miało teraz znaczenia.
Jej mięśnie zacisnęły się wokół jego członka. Wiedział co to oznacza. Wygiął się w łuk i eksplodował, wypełniając całe jej wnętrze. Z jego ust wydobył się głośny jęk.
Zamknęła powieki. Tysiące barw pojawiły się jednocześnie przed jej oczami. Tysiące kolorów wybuchało, tworząc niesamowite wzory. Wydawała z siebie głośno i przeciągłe jęki. Jeśli ostatni orgazm uznała za najlepszy w swoim życiu, to musiała przyznać się do pomyłki. Ten był zdecydowanie lepszy.
Wysunął się z jej wnętrza, dalej pieszcząc ją pocałunkami. Był wyczerpany, jego puls przyspieszył, a oddech był nierównomierny. Był wyczerpany, ale zadowolony i niesamowicie szczęśliwy. Nawet ból w nodze ustąpił, lub został całkowicie zlekceważony.
Szczęście. Nie spodziewał się, że seks może dawać tyle radości.



_________________

Osoba, która doprowadza mnie do największego szału to ja sama. (J.C.)
Moje [nie]najnowsze dziecko Wink -> Komentarze karmią Wena Very Happy
Huddy w starym stylu -> Wen[ta] jest głodny Very Happy

PostWysłany: Pon 20:44, 22 Gru 2008
Schevo
Fikopisarz Miesiąca
Fikopisarz Miesiąca



Dołączył: 22 Gru 2008
Pochwał: 5

Posty: 368

Powrót do góry




Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

kontynuacja wspaniałego fiku którym akcja toczyła się w windzie Wink
wspaniałe opowiadanie



_________________
avek mój
"Jestem nieuczciwy i uczciwie możesz liczyć na moją nieuczciwość.To uczciwi są nieprzewidywalni ,zawsze mogą zrobić coś niewiarygodnie głupiego..."- Kapitan Jack Sparrow
Zazdrość to chyba najstarszy motyw morderstw na świecie.-Seeley Booth
houselove kliknij, jeśli jesteś fanem serialu Bones

PostWysłany: Sob 17:26, 03 Paź 2009
poprostuxzjawa
Reumatolog
Reumatolog



Dołączył: 20 Maj 2009
Pochwał: 39

Posty: 2061

Miasto: Młodocin
Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Już to kiedyś czytałam - fajny tekst na poprawę humoru Cool Laughing



PostWysłany: Nie 15:51, 04 Paź 2009
chocolate
Designer Miesiąca
Designer Miesiąca



Dołączył: 20 Maj 2009
Pochwał: 7

Posty: 462

Powrót do góry
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Strona Główna -> Huddy Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Mapa użytkowników | Mapa tematów
Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group

Czas generowania strony 0.05746 sekund, Zapytań SQL: 14