Zdjęcie +13
Idź do strony 1, 2, 3  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Strona Główna -> Huddy
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Wiadomość Autor

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Zdjęcie +13

Zanim zacznę pisać, chciałam prosić o wyrozumiałość.
I
Cuddy była w rozterce. Dwóch facetów a ona jedna sama. Którego wybrać? Przecież wiedziała, że Lucas to dobre wyjście. Wyjście awaryjne. Ale tylko detektyw może być, dobrym ojcem dla Reachel. Nie można jednak tworzyć rodziny z kimś, kto tak naprawdę, jest z tobą bo chcesz dla dziecka jak najlepiej. Och... To za trudne! - myśli administratorka. Porzucić myśl o szczęśliwej rodzinie? Nigdy! Porzucić Housa? Prędzej dała by sobie głowę uciąć. Nie to, że nie próbowała, ale on ciągle wraca do jej głowy jak bumerang. Niestety, on nie zrobiłby pierwszego kroku, nawet gdyby groziłaby nu kara śmierci. A ona? Zwyczajnie za bardzo się bała. Zmęczona rozmyślaniami, wstała z łóżka i podreptała do garderoby, gdzie tylko ona miała wstęp. Pchnęła lekko drzwi, a one już stały przed nią otworem, jakby tylko na to czekały. Rozejrzała się po pokoju, i stwierdziła, że ma za duży porządek. Wszystkie jej ciuchy, na wieszaku czy na półkach, mogłyby robić za ozdobę miejsca, a nie za dopełnienie. Wyszukując jakiejkolwiek usterki, by tylko o czymś innym pomyśleć. Z uśmiechem zauważyła, że stolik na którym trzymała biżuterię, lekko się chwieje. Podeszła do niego, a wtedy runął na ziemię. Na podłodze leżała biżuterią, ale też odłamki szkła i zdjęcie. Przedstawiało ono, ją i Grega uśmiechniętych w dniu zatrudnienia diagnosty, trzymali się za ręce. Wzięła do ręki fotografię i lekko palcem przejechała po papierze, konkretniej twarzy Housa.
- Lisa?- Usłyszała głos dobiegający z prawdopodobnie salonu. Zgięła rzecz na wpół i zabrała ze sobą. Zamknęła za sobą drzwi i poszła do Lucasa.
- Tu jestem.- Powiedziała.
- O, musisz się już szykować?- Spytał jednocześnie gładząc ją po policzku. Zmrużyła oczy z zadowolenia, lecz to nie dotyk Lucasa ją upajał. Myślami była wtedy gdzie indziej. On nie powinien być z Lisą, zasługiwał na kobietę, która będzie tylko z nim i tylko o nim śniła. Zaskoczona swoimi myślami. oderwała się od niego i pobiegła do łazienki. Po jakiś dwudziestu minutach, gotowa już miała wychodzić, gdy cofnęła się i weszła do pokoju córeczki. Nadal spała. Główkę miała na misiu, a jej rączka powędrowała na policzek. Miała takie łatwe życie. Lisa podeszła do niej cicho, i najdelikatniej jak mogła, pocałowała ją w czółko. Wyszła uśmiechnięta wymijając zdziwionego, nadal detektywa. Wsiadła do samochodu i nacisnęła pedał gazu, tak jakby mógł ją oderwać od tego całego ,,życia". Tam gdzie była szczęśliwa i Lucas nie sprawiał poczucia winy. Właściwie tam właśnie jechała. Jechała do szpitala.
c.d.n
Jeżeli się podobało oczywiście Wink


Ostatnio zmieniony przez huddy123456789 dnia Pią 20:39, 01 Kwi 2011, w całości zmieniany 2 razy



PostWysłany: Wto 18:13, 22 Mar 2011
huddy123456789
Student medycyny
Student medycyny



Dołączył: 05 Wrz 2010

Posty: 87

Powrót do góry




Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Z całą pewnością się podobało! Zauważyłam parę błędów interpunkcyjnych, ale mniejsza z tym... Czekam na koleją część Smile



PostWysłany: Wto 18:19, 22 Mar 2011
LittleGirl
Rezydent
Rezydent



Dołączył: 20 Mar 2011

Posty: 298

Miasto: Bystrzyca Kł
Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Huddy

II
Kobieta pędziła przed siebie z prędkością, która przekraczała jej najśmielsze oczekiwania. Wymijała samochody, przejeżdżała na czerwonym świetle i łamała wszelkie zasady ruchu drogowego. Chciała tylko już być na miejscu i zapomnieć o wszystkim, co na nią czekało w domu. Nerwowo poprawiała kosmyk, który i tak niesfornie opadał na swoje dawne miejsce, lekceważąc starania Lisy.
-Co mi to przypomina? - myślała. Dociskając jeszcze mocniej, o ile to możliwe, pedał gazu gdy zauważyła znajomy widok. Wjeżdżając do garażu nadal walcząc z kosmykiem, uśmiechała się szeroko. Wkrótce już szła po betonie szpitalnych podziemi, słysząc miarowe uderzanie jej obcasów o podłoże. Upadła nagle jak kłoda.
- Cholera!- przeklęła. Jej nowe ciuchy były podarte w kilku miejscach, a kolana pozdzierane. Szybko wstała otrzepując się.
- Cholera, cholery w cholerze!- zaklęła mocniej, zauważając krew na rajstopach i dłoniach. Obejrzała się wokoło siebie, i podniosła szybko zdjęcie, które musiało jej wypaść. Otrzepała je i schowała z powrotem do kieszeni spódnicy. Pomaszerowała szybko do windy, już nie z takim samym uśmiechem.
Drzwi się zamknęły ale... przy okazji zdzierając z niej spódnice.
- A!- krzyknęła przestraszona administratorka. Niestety jej dolna garderoba zwisała sobie w strzępkach, w drzwiach. Zakryła rękoma, miejsce gdzie miała same koronkowe majteczki i zarumieniła się. Jej pech sięgnął zenitu gdy winda otworzyła się i ukazała administratorkę szpitala, zwykle wystrojoną w samej bieliźnie. Jej rumieniec sięgał do szyi.
- Co was tak śmieszy? No nie! Trzynastka znowu sprzedaje wełniane majtki własnej roboty i użytku?- usłyszała znajomy głos. Jej oczom ukazał się diagnosta z głupim uśmieszkiem na twarzy.
-House, proszę ja nie...- Nie dokończyła bo ku jej zdziwieniu, mężczyzna zasłonił ją swoim ciałem i zaczął przeganiać wścibskich gapiów.
- Odpłacisz mi się za to.- Usłyszała mimowolnie się uśmiechając. Niestety jej pech działał dziś na całego, więc kolana całe we krwi dały o sobie znać w postaci bólu.
- Ał...- wyrwało jej się. Spojrzała na Housa. Teraz odwrócił się do niej i lekko musnął palcami jej nogę.
- Musimy iść cię opatrzyć. A potem może mała zapłata...- zaczął.
- Nie!- krzyknęła i powlokła się za nim do gabinetu nie wiedząc czy będzie jeszcze gorzej czy może jej pech ma teraz przerwę na lunch.
c.d.n
Oczywiście, jeśli nie schrzaniłam tego opowiadania Wink



PostWysłany: Sro 16:52, 30 Mar 2011
huddy123456789
Student medycyny
Student medycyny



Dołączył: 05 Wrz 2010

Posty: 87

Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Jest nieźle, nie idealnie, ale naprawdę nieźle.
Co prawda zapala mi się delikatnie lampka ostrzegawcza, że zaraz czeka nas jakieś wielkie OOC, ale może się mylę. Jak na razie Twoi bohaterowie są wierni serialowym oryginałom na akceptowalnym poziomie.

Brakuje natomiast bardziej rozbudowanych opisów. Czytając wydaje się, że akcja strasznie gna (Cuddy szła, upadła, wstała). Lepszy efekt uzyskałabyś gdybyś dorzuciła tam jeszcze jakieś 2 zdania o tym, że obcas utkwił między płytkami albo krzywo stanęła, poczuła jak kolano jej się ugina i dopiero wtedy: nie wiedzieć kiedy leżała na ziemi jak kłoda. Większość czytelników (zwłaszcza płci piękniejszej) lubi jak autorzy wtrącają głębsze opisy wewnętrznych przeżyć i przemyśleń bohaterów, tudzież dokładne opisy sytuacji i miejsc, w których rozgrywa się akcja.

Poza tym (to szczegół, ale sprawia dużą różnicę) tekst jest zbyt zbity. Spróbuj robić linie przerwy pomiędzy akapitami z opisem, a dialogami. Wtedy dużo łatwiej i przyjemniej się czyta.

Ogólnie: jest naprawdę nieźle. Pisz dalej!



_________________
"To change the world, start with one step
however small, first step is hardest of all"
strony internetowe

PostWysłany: Czw 2:59, 31 Mar 2011
orco
Tłumacz



Dołączył: 17 Wrz 2009
Pochwał: 28

Posty: 638

Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

popieram ;]

kolejny już raz piszę, że mi się podoba Very Happy

rzeczywiście, mogłoby być więcej opisów, ale ogólnie rzecz biorąc, podoba mi się wartkość akcji.

uważam, że orco ma rację: Pisz dalej.



_________________
Na świecie jest tyle tabletek, których człowiek jeszcze nie spróbował...

PostWysłany: Czw 17:31, 31 Mar 2011
LittleGirl
Rezydent
Rezydent



Dołączył: 20 Mar 2011

Posty: 298

Miasto: Bystrzyca Kł
Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Huddy

Dzięki za komenty! Razz
II

Poszła za nim do jej gabinetu. Zasłaniał ją całym swoim ciałem, o ile nie więcej. Diagnosta szedł szybko i można by wyłapać lekkie, szczęśliwe podskakiwanie (znaczy się chyba podskakiwanie, bo on kuleje i trochę to inaczej wygląda). Jego niezrozumiała radość nagle wybuchła jak fajerwerk a, kobieta była pewna, że dałoby się ją zauważyć z odległości kilometra.
- Co tak się szczerzysz?- Spytała nagle, przygnieciona swoją ciekawością.
- Och, zapomniałem, że zasłaniam 54 kilogramy smutku, niezaspokojenia seksualnego, macierzyństwa i... właściwie to wszystko. No, znaczy się to wszystko zajmuje jakieś 4 kg, pozostałe 50 to twoje tyły.- odpowiedział jeszcze bardziej się uśmiechając.
- Co?!
- Chciałem być miły nazywając twój tyłek tyłami, choć jest on tak wielki, że Mount Everest to przy nim kruszynka.- Powiedział.
Widok drzwi jej gabinetu, wyciągnął oboje z dyskusji. Cuddy pomaszerowała przed niego, patrząc się ciągle na swoje stopy by przypadkiem znów się nie przewrócić. Podniosła głowę w dobrym momencie, gdyż ominęła bliższego poznania się z drzwiami swojego gabinetu.
- Hej! To nie fair! Z drzwiami się obściskujesz a mi nie dasz głupiego całusa! Mam focha, nie odzywam się do ciebie!- House z głupia miną obrócił się do niej tyłem. Zażenowana Cuddy otworzyła szybko drzwi i pchnęła je najmocniej jak mogła. Otworzyły się przed nią otworem a administratorka weszła do gabinetu zatrzaskując je za sobą. Powoli i dokładnie przeszła przez gabinet, sprawdzając czy wszystko jest dobrze i po kilku minutach, usiadła na kanapie. Przez drzwi wszedł House.
- Zmieniłem zdanie, będę się do ciebie odzywał.- Odparł widocznie lekko zawstydzony.
- To dobrze, masz szlaban na dwa tygodnie przychodni.
- czyli?..- Spytał.
- Przez dwa tygodnie chodzisz do przychodni, przez cztery godziny dziennie.- Uśmiechnęła się zwycięsko i podała mu bandarze, plastry, wodę utlenioną i gaziki.
- Dobra, ale chcę całusa.- wziął bandaże i resztę, po czym zaczął opatrywać swoją szefową. Po 10 minutach oboje usłyszeli uderzenie a potem... dach runął im na głowy.
c.d.n
Mam pozwolenie na pisanie dalej??


"...faktycznie, powinienem był pomyśleć jeszcze jedną chwilkę Watsonie..."



PostWysłany: Pon 18:46, 04 Kwi 2011
huddy123456789
Student medycyny
Student medycyny



Dołączył: 05 Wrz 2010

Posty: 87

Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Cytat:
- Och, zapomniałem, że zasłaniam 54 kilogramy smutku, niezaspokojenia seksualnego, macierzyństwa i... właściwie to wszystko. No, znaczy się to wszystko zajmuje jakieś 4 kg, pozostałe 50 to twoje tyły.- odpowiedział jeszcze bardziej się uśmiechając.
- Co?!
- Chciałem być miły nazywając twój tyłek tyłami, choć jest on tak wielki, że Mount Everest to przy nim kruszynka.



suuuuuuper! genialne! wyczuwam dużo house'owatości Very Happy






Cytat:
Mam focha, nie odzywam się do ciebie!- House z głupia miną obrócił się do niej tyłem.



o boże, rozwaliłaś mnie tym!



teraz się będę czepiać:

Cytat:
Uśmiechnęła się zwycięsko i podała mu bandarze, plastry, wodę utlenioną i gaziki.
- Dobra, ale chcę całusa.- wziął bandaże i resztę, po czym zaczął opatrywać swoją szefową.


tu zastanawiają mnie 'bandarze' i 'bandaże'. pewnie to tylko drobna pomyłka, ale trzeba się poczepiać szczegółów ;]




a już poza 'czepianiem się':

Cytat:
Po 10 minutach oboje usłyszeli uderzenie a potem... dach runął im na głowy.



wow! Shocked tu mnie zatkało.


a teraz odpowiedź na pytanie:


Cytat:
Mam pozwolenie na pisanie dalej??



Nie. Nie masz pozwolenia. Ty masz NAKAZ pisania dalej!!

Nie mogę się doczekać, aż się dowiem, co to będzie z tym dachem Very Happy



_________________
Na świecie jest tyle tabletek, których człowiek jeszcze nie spróbował...

PostWysłany: Pon 20:21, 04 Kwi 2011
LittleGirl
Rezydent
Rezydent



Dołączył: 20 Mar 2011

Posty: 298

Miasto: Bystrzyca Kł
Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

zgodzę się z komentarzem, że owe dzieło nie jest bóg wie idealne, lecz uważam, że naprawde NAPRAWDE dobre. Na tyle dobre, że poprawiło mi nastrój i wprowadziło na drogę uśmiechu Smile. Lekko się czyta, i w ogóle tak jakoś kipi mi z tego coś typu 'przyjemnością'... Wink
pisz, pisz, wyczuwam we mnie dreszczyk oczekiwania na dalsz losy naszej dwójki (trójki, jeśli liczyć nieszczęsnego Lucasa Very Happy )
Pozdrawiam.



PostWysłany: Wto 18:17, 05 Kwi 2011
Housetka
Lekarz rodzinny
Lekarz rodzinny



Dołączył: 23 Lut 2010
Pochwał: 1

Posty: 332

Miasto: Gdańsk
Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

U!

Dziękuję za bardzo miłe komentarze! Obiecuję napisać coś w tym tygodniu Mr. Green



PostWysłany: Wto 18:45, 05 Kwi 2011
huddy123456789
Student medycyny
Student medycyny



Dołączył: 05 Wrz 2010

Posty: 87

Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Huddy

Nie mam pomysłu na dalsze części, znaczy się jest pomysł, ale muszę coś dodać, więc po przeczytaniu nowej części fajnie by było gdybyście napisali własne Mr. Green

Dodam w weekend (nowa część) Embarassed

Dodano 9 minut temu:


Nie mam pomysłu na dalsze części, znaczy się jest pomysł, ale muszę coś dodać, więc po przeczytaniu nowej części fajnie by było gdybyście napisali własne Mr. Green

Dodam w weekend (nowa część) Embarassed



PostWysłany: Czw 14:43, 07 Kwi 2011
huddy123456789
Student medycyny
Student medycyny



Dołączył: 05 Wrz 2010

Posty: 87

Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

V

Lucas siedział w domu na kanapie, ze szklanką whisky w ręce. Nadal zszokowany zachowaniem Lisy, nie zmusił swojego mózgu do innych czynności niż picie. Nie umiał sobie wytłumaczyć co zrobił źle, że się na niego obraziła. Reachel nadal spała więc miał czas na rozmyślanie, jednak wolał włączyć TV. Jego ulubiony kanał dla dorosłych był włączany od 10.00, była 9.38, Lucas zawsze liczył minuty. Postanowił obejrzeć wiadomości, kochał wiedzieć jakie piekło z pacjentami przechodzi House. Włączył Polsat.
- W szpitalu Princeton Plainsboro Teaching Hospital zdarzył się wypadek. Pacjent Gabe Nozan, przyznał się do podłożenia bomby na drugim piętrze budynku. Wybuchła ona o godzinie 9.20, doszczętnie niszcząc budynek. Jak na razie znaleziono 20 ofiar śmiertelnych, 35 z poważnymi obrażeniami i jednego "durnia" latającego wkoło, tańczącego kaczuszki i śpiewającego Michaela Jacksona "Heal the world". Człowiek podejrzewany jest też o bliskie kontakty ze stylistą Lady Gagi...- Usłyszał.
- O tak! Nie ma Housa! Ale Lisa... Lisa!!- krzyknął już dość pijany Lucas i pobiegł w szlafroku do szpitala.
W tym samym czasie...
House zdołał krzyknąć tylko "Lisa!" i już był przysypany kamieniami. Zemdlał tak jak i ona. Po jakimś czasie Cuddy obudziła się. Gdy tylko zdała sobie sprawę gdzie jest i co się dzieje postanowiła działać.
-House?!- krzyknęła kaszląc jednocześnie. Poczuła ucisk na ręce, który powoli zmieniał się w okropny ból. Nikt się nie odzywał, więc ponowiła wołanie. Nie wytrzymała i wybuchła płaczem, krew nie miała znaczenia, ona nie miała znaczenia. Po prostu się o niego bała, tylko to. Powoli ruszyła nogami, były wolne, lewą ręką, była wolna, prawą... była przygnieciona. Atak paniki sprawił, że jej płacz był tak potężny, że tsunami to pestka. Poczuła kolejny ucisk, bardziej delikatny i ciepły.
-House?- spytała cicho z nadzieją. Ucisk się wzmocnił, to był on. Popatrzyła na lewą rękę, jej i jego dłoń były splecione. Jej oczy widziały, że dałaby radę usiąść, ale ręka jej to uniemożliwiała, chciała zobaczyć jego twarz, dotknąć policzka, spojrzeć w oczy... Usłyszała zgrzyt głazów i już wiedziała, że dojdzie do niej. Nie mogła mu pomóc... i wtedy zdała sobie sprawę, że go... kocha. Po chwili głazy ustąpiły i ujrzała jego twarz, policzki i oczy. Jej sny, marzenia, fantazje. Nic nie powiedział, zauważył kamień na jej ręce i zaczął go przesuwać. Dłonie Housa zręcznie pracowały, widziała każdy napinający się mięsień. Po 15 minutach kamień zaczął ustępować a ona wciągnęła szybko powietrze do płuc. Wiedziała o bólu, ale nie była przygotowana na to co przeszyło jej rękę.
- Aaa!- krzyknęła.
- Spokojnie.
- Łatwo ci mówić. House, popatrz na mnie.- poprosiła. Spojrzał, po czym delikatnie przytulił i pomógł usiąść.- Posłuchaj mnie teraz proszę, przez całe moje życie nie bałam się o kogoś tak bardzo jak dziś o ciebie. Nigdy nie zapomnę tego uczucia.
- O szlak! Gramy w prawda cz wyzwanie?! Nienawidzę tej gry! Zawsze przegrywam!- próbował ją rozśmieszyć.
- Jak nie chcesz to nie...
- No dobra skoro nalegasz! Ja... nie umiem żyć bez ciebie kobieto! Jesteś wszystkim co mam, moją pasją, moim uzależnieniem, moją przyjaciółką, moim człowieczeństwem i... moją jedyną miłością.- wyznał.
- Kocham cię House i nigdy nie przestanę.- powiedziała i oboje zatonęli w namiętnym pocałunku. Przerwała bo poczuła ukłucie po sobą, delikatnie wyciągnęła ową rzecz i zobaczyła zdjęcie.
- Przetrwało?- zdumiała się i zauważyła w nim pewną zmianę, data napisana w rogu była inna. Pisało: 06.07.2013...
c.d.n
Czy prawo zabrania mi pisania dalej?? Laughing



PostWysłany: Sob 19:06, 09 Kwi 2011
huddy123456789
Student medycyny
Student medycyny



Dołączył: 05 Wrz 2010

Posty: 87

Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Cytat:
Jak na razie znaleziono 20 ofiar śmiertelnych, 35 z poważnymi obrażeniami i jednego "durnia" latającego wkoło, tańczącego kaczuszki i śpiewającego Michaela Jacksona "Heal the world". Człowiek podejrzewany jest też o bliskie kontakty ze stylistą Lady Gagi...


hahaha zatkało mnie, a później zaczęłam się śmiać


Cytat:
- No dobra skoro nalegasz! Ja... nie umiem żyć bez ciebie kobieto! Jesteś wszystkim co mam, moją pasją, moim uzależnieniem, moją przyjaciółką, moim człowieczeństwem i... moją jedyną miłością.- wyznał.
- Kocham cię House i nigdy nie przestanę.- powiedziała i oboje zatonęli w namiętnym pocałunku.


o boże, od romantyczności wyznań zakręciło mi się w głowie... niestety, trochę negatywnie.



Cytat:
Pisało: 06.07.2013...


o! to mnie zaintrygowało!


Cytat:
Czy prawo zabrania mi pisania dalej?? Laughing


nie, prawo nie zabrania.. możesz pisać dalej Very Happy



_________________
Na świecie jest tyle tabletek, których człowiek jeszcze nie spróbował...

PostWysłany: Sob 19:42, 09 Kwi 2011
LittleGirl
Rezydent
Rezydent



Dołączył: 20 Mar 2011

Posty: 298

Miasto: Bystrzyca Kł
Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Dzięki! Przepraszam za tą romantykę Embarassed



PostWysłany: Sob 20:22, 09 Kwi 2011
huddy123456789
Student medycyny
Student medycyny



Dołączył: 05 Wrz 2010

Posty: 87

Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

wybaczam ci Very Happy



_________________
Na świecie jest tyle tabletek, których człowiek jeszcze nie spróbował...

PostWysłany: Sob 20:25, 09 Kwi 2011
LittleGirl
Rezydent
Rezydent



Dołączył: 20 Mar 2011

Posty: 298

Miasto: Bystrzyca Kł
Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

super kiedy nastepna czesc



PostWysłany: Sob 22:50, 09 Kwi 2011
Serina01
Student medycyny
Student medycyny



Dołączył: 25 Sty 2011
Pochwał: 1

Posty: 86

Powrót do góry
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Strona Główna -> Huddy Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony 1, 2, 3  Następny
Strona 1 z 3

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Mapa użytkowników | Mapa tematów
Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group

Czas generowania strony 0.07137 sekund, Zapytań SQL: 14