P.S. I love you [5/yyy... 13?]
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Strona Główna -> Huddy
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Wiadomość Autor

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Schevo, mignął mi taki jeden bardzo ważny fragment Twojej wypowiedzi, a mianowicie:

Schevo napisał:

A część mogę wstawić nawet teraz xD



Teraz moje prośba: Wstaw więc teraz xD


Ostatnio zmieniony przez Suiko dnia Pią 18:30, 22 Sty 2010, w całości zmieniany 1 raz



PostWysłany: Wto 21:08, 19 Sty 2010
Suiko
Stażysta
Stażysta



Dołączył: 04 Gru 2009

Posty: 183

Powrót do góry




Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Ciąg dalszy! Ciąg dalszy ! Kto jest ze mną ?! Ciąg dalszy ! Ciąg dalszy !



_________________
kiciaipanfu

PostWysłany: Czw 17:16, 21 Sty 2010
kiciaipanfu
Student medycyny
Student medycyny



Dołączył: 31 Gru 2009

Posty: 49

Miasto: gdzieś na świecie
Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Agawo, w takim razie, żeby już dłużej Cię nie maltretować bd wstawiać listy jak najszybciej Very Happy

Annabell, czyli nie tylko ja jestem taką sadystką? Fajnie wiedzieć! Very Happy

Dyziu, ach, lejesz miód na moją skołataną duszę [tak, tak, to wszystko wina polskich szczypiornistów! Takie emocje! Very Happy] :* Już wstawiam Smile

Kiciaipanfu, to fajnie, że się spodobał Very Happy I już wstawiam Smile

Kasiu, cieszę się, właśnie ukazanie House'a, jako realnego House'a, było dla mnie najtrudniejszym zadaniem w tych listach. W końcu to nie jest takie proste uchwycić ten jego urok Smile

Suiko, już wstawiam Very Happy

Dżemkuję wszystkim :*

***

Cóż, dzisiaj z taką małą dedykacją Smile
Dla wszystkich tych, którzy to czytają Smile
Enjoy!

***

Urodziny Cuddy – List Trzeci

Wiek. Jak bardzo jest on nieokiełznany… Kiedy jesteśmy młodzi, pełni życia i marzeń, chcemy, aby nagle, w ciągu jednej chwili, przybyło nam te kilka, kilkanaście lat. Kiedy wchodzimy w wiek dojrzały nagle stwierdzamy, że życie byłoby cudowniejsze, gdybyśmy mieli o te kilka, kilkanaście lat mniej. Cóż, nigdy nic nie zadowoli człowieka w pełni. Zawsze znajdzie coś, do czego będzie mógł się przyczepić. Taka już nasza natura. Jeśli chcesz osiągnąć prawdziwe szczęście, naucz cieszyć się teraźniejszością.

***

W pewnym wieku kobieta nie wyczekuje urodzin z taką radością jak kiedyś. W pewnym wieku, różnym dla różnych kobiet, ten dzień jest najgorszym dniem w roku. W pewnym wieku kobieta ma ochotę zakopać się pod kołdrą i nie wychodzić z łóżka przez cały dzień, wiedząc, że minął kolejny rok jej życia.
Cóż, Lisa Cuddy, mogłoby się wydawać pozbawiona skłonności do tak irracjonalnych zachować, bo jaka inna kobieta mając jej ciało i umysł przejmowałaby się urodzinami?, właśnie zakopywała się pod kołdrą, z pewnością mając zamiar pozostać w łóżku przez cały dzień. Byłoby to pewnie całkowicie normalne zachowanie, gdyby obok niej leżał wyjątkowo atrakcyjny mężczyzna, który umiliłby pobyt w tym miejscu. Jednak nie, Lisa była sama, a do tego wyjątkowo przygnębiona faktem, że Ziemia po raz kolejny okrążyła Słońce, dodając jej kolejny rok życia.
I pewnie mogłaby spędzić ten dzień zgodnie ze swoimi planami, gdyby nie umknął jej jeden fakt. Otóż, Lisa Cuddy miała córkę. I to nie byle jaką córkę. Miała córkę, adoptowaną, ale cóż z tego?, które spędziła pięć długich lat swojego życia w towarzystwie Gregory’ego House’a. Ten oto człowiek zamienił słodkiego aniołka, którym przecież z pewnością nadal by była, w iście diabelską dziewczynkę, nie pozbawioną uroku i nadal ukochaną przez matkę, która nie pozwoli jej spędzić kolejnych urodzin na wyszukiwaniu nowych zmarszczek i siwiejących włosów.
I tak oto do sypialni matki weszła mała Rachel, nadal wyglądem przypominająca małego aniołka, trzymająca w rękach wielką, aczkolwiek płaską paczkę i uśmiechająca się słodko.
- Mamooo, wstawaaaj! Dzisiaj twoje urodziny! – krzyczała, odkładając paczkę na bok i wspinając się na łóżko.
Tak jakbym mogła o tym zapomnieć, pomyślała Lisa.
- Maaaamo! Wszystkiego najlepszego! – krzyknęła mała, kiedy udało jej się wygrzebać matkę spod kołdry. Przytuliła się do niej z całych sił, powodując miłe ciepło w sercu Lisy. Dla takich chwil warto żyć, pomyślała, na chwilę zapominając o tym jak bardzo zły jest ten dzień.
- Dziękuję, kochanie – wyszeptała cicho, czując łzy szczęścia gromadzące się pod powiekami.
- Otwórz prezent! Otwórz! – mówiła Rachel, skacząc wokół niej, jak to w zwyczaju mają dzieci. Zaskoczona takim obrotem sprawy Lisa sięgnęła po paczkę, którą córką postawiła obok niej.
Cuddy ostrożnie zdarła papier, zastanawiając się co może być ukryte w środku. Łzy spłynęły jej po policzkach, kiedy zobaczyła co zawierała ta paczka. Zdjęcie. Ale nie byle jakie zdjęcie. Nie pierwsze lepsze, które zginie pośród innych. I tym co najbardziej jej wyróżniało nie był rozmiar ani miejsce, w którym zostało zrobione. To wszystko było niczym wobec jednego zdania spisanego patykiem na piasku. Mała Rachel, ubrana w śliczną niebieską sukienkę, lekko ubrudzona na lewym policzku, trzymała w ręku ten właśnie patyk, kończąc rysować koślawe serduszko obok tego właśnie zdania. „Bo ja kocham moją mamę…” Cuddy nie wiedziała kto zrobił to zdjęcie, choć jej podejrzenie padło na Wilsona, który zabrał Rachel jakiś tydzień temu na weekend, ani jakim cudem zdołał uchwycić TEN wyraz twarzy na twarzy małej dziewczynki. Widziała tylko szczerość i miłość bijącą z jej oczu i uśmiech, który sprawił, że jej serce biło z zawrotną prędkością.
Przytuliła córkę z całych sił, chcąc aby ona zrozumiała jak bardzo spodobał jej się ten prezent. Przytuliła ją, nie potrafiąc wydusić z siebie ani jednego słowa.
- Mamusiu, a rano był jeszcze listonosz i przyniósł lis od wujka Grega – powiedziała Rachel, uwięziona w uścisku. – Przyniosłam go, ale jeszcze spałaś, więc położyłam na szafce.
- Dziękuję, kochanie – zdołała wykrztusić z siebie Lisa, puszczając córkę.
- Pewnie chcesz zostać sama i go przeczytać, prawda? Wujek mówił, że powinnam cię zostawić samą, kiedy przyjdzie ten list. Mówił też, że mam iść zrobić ci porządną kawę. Chcesz? – trajkotała Rachel, cały czas się uśmiechając.
- O-oczywiście.
Nie minęła chwila i Lisa została sama. Sięgnęła po list i szybko zagłębiła się w lekturze.

Cześć Cuddy,

Podejrzewam, że dostałaś już mały prezent, prawda? Mam nadzieję, że Rachel spisała się na medal. WIEM, że spisała się na medal. Spodobał Ci się? Powinien…
Okay, znowu beczysz? Kobieto! Dlaczego wy zawsze płaczecie?! Jesteście smutne – płaczecie. Jesteście szczęśliwe – płaczecie. Jesteście wzruszone – płaczecie. Nie umiecie inaczej okazywać uczuć?!
Dobra, dobra… Dzisiaj Twoje urodziny, więc daruję Ci wykłady na temat beznadziejności Waszego gatunku (ale nie myśl, że nie wrócę do tego tematu! Muszę nauczyć Cię cieszyć się życiem!).
Hmm… Pamiętasz pierwszy prezent, który ode mnie dostałaś? Zastanawiam się, czy nadal go masz. Zabawne, na jakie gesty było mnie kiedyś stać. Czekaj, czekaj, jaki tam było dopisek? „Nie ma tu niczego, czego (przy odrobinie uporu i ćwiczeń) nie moglibyśmy zrobić razem”, tak? Oryginalny podręcznik Kamasutry, prawda? Ale chyba nie powiesz, że Ci się nie podobał. Widziałem blask w Twoich oczach, kiedy go dostałaś.
Wiesz, długo się zastanawiałem nad tym, co mam napisać w tym liście. Nigdy nie umiałem odpowiednio się zachowywać w takich sytuacjach. Tak, przyznaję, to dziedzina życia, w której nie jestem najlepszy. Ba, nie plasuję się nawet w najlepszej dwudziestce. Ale mimo to spróbuję. Spróbuję sprawić, żebyś chociaż raz, czytając list ode mnie, szczerze się uśmiechnęła.
Robiłem z siebie idiotę wielokrotnie. Zachowywałem się gorzej niż pięciolatek, przysparzając Ci niemało problemów. Myślisz, że nie zdaję sobie z tego sprawy? Tylko, widzisz, to było takie zabawne. Denerwowanie Ciebie, sprawianie, że w Twoich oczach zapalały się iskierki nieznanego pochodzenia, było dla mnie świetną zabawę. Niewiele potrzebowałem do „szczęścia”. Teraz, kiedy już mnie nie ma, zdałem sobie sprawę z tego, że mogłem to inaczej rozegrać. Ale o tym może innym razem?
Cholera, chciałem po prostu życzyć Ci wszystkiego najlepszego z okazji urodzin. Żebyś wreszcie znalazła faceta, który będzie DOBRYM ojcem dla Rachel (innego osobiście wykastruję…). Żebyś nadal rozwijała tą swoją świetną karierę. Żebyś była szczęśliwa. Wiesz, te wszystkie tego typu brednie. Tego właśnie Ci życzę. Ale przede wszystkim… Żebyś nadal była tak WSPANIAŁĄ matką. (A no i żeby Twoja figura nigdy nie uległa zmianie. Bo ja patrzę!)
Ten list… On jest tylko dlatego, że chciałem złożyć Ci życzenia. Nigdy tego nie robiłem za życia, więc po śmierci chyba mogę, prawda? Sam nie wiem, dlaczego to robię. Chyba się starzeję.
Ucałuj Rachel. Niech ta mała diablica nadal utrudnia Ci życie. Właśnie tego musiałem ją nauczyć. W końcu kiedy mnie zabrakło ktoś inny musiał przejąć pałeczkę, prawda?
Dlaczego jeszcze nie zdjęłaś tego zdjęcia? Ono jest naprawdę… Nieważne. Masz je zdjąć i tyle! Inaczej naprawdę odwiedzę Cię którejś nocy! Pamiętaj, że zły House = wielkich kłopotów część pierwsza. Pamiętaj!
Zastanawiam się czy odnaleźliście już mój testament. Ciekawe… Jeśli nie to jesteście większymi idiotami niż myślałem. Nie odnaleźliście, prawda? Cóż, nie będę Ci tego ułatwiał. Zastanów się… Może zstąpi na Ciebie jakieś objawienie.
Powiedz Wilsonowi, że nigdy nie nauczy się grać na gitarze. Dlatego powinien przestać maltretować moją. Bo inaczej się policzymy! Pozdrów go ode mnie.( Ale nie mów, że to napisałem!)
A i przekaż Cameron moje gratulacje. Jest w drugim miesiącu ciąży. Ups. Chyba miałem tego nie mówić. W każdym razie, powiedz jej, że urodzi im się mały płochliwy kangur. Chase będzie zadowolony z syna.
A Czternastka już się rozwinęła? Czy ona nadal boi się zaangażować?
Hmm… Możesz wziąć moją piłeczkę. Pozwalam Ci, bo widzę jak na nią patrzysz. Tylko, błagam, naucz się jak NALEŻY ją odbijać.
Wszystkiego najgorszego, Cuddy. Znaczy… Najlepszego. (Cholera. Miałem być miły.)

House

P.S. Kobieto, idź się zabawić! Masz zamiar spędzić cały dzień w domu, czytając jakiś głupi list?!


Uśmiech, który pojawił się na twarzy Cuddy po przeczytaniu listu, nie miał zamiaru znikać choćby nawet na chwilę.
Po raz pierwszy od lat cieszyła się, że ma urodziny…
- Rachel, pakuj się! Jedziemy na piknik! – krzyknęła.
House, może nie o taką zabawę ci chodziło, ale dziękuję za pomoc, pomyślała, uśmiechając się do siebie.



_________________

Osoba, która doprowadza mnie do największego szału to ja sama. (J.C.)
Moje [nie]najnowsze dziecko Wink -> Komentarze karmią Wena Very Happy
Huddy w starym stylu -> Wen[ta] jest głodny Very Happy

PostWysłany: Nie 20:26, 24 Sty 2010
Schevo
Fikopisarz Miesiąca
Fikopisarz Miesiąca



Dołączył: 22 Gru 2008
Pochwał: 5

Posty: 368

Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Lubię Housa w Twoich listach. Bardziej mówi o uczuciach, ale też nie zostaje taki "wykastrowany". I jestem dzisiaj "wrażliwa", więc mi strasznie szkoda i Cuddy i Housa. Eh.
Ale mimo wszystko cudowna częśc Wink
Dalej dalej kochanie! :*



_________________

PostWysłany: Pon 14:59, 25 Sty 2010
jeanne
Dziekan Medycyny
Dziekan Medycyny



Dołączył: 21 Gru 2008
Pochwał: 50

Posty: 11087

Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Taak... Kolejna WSPANIAŁA część mojego ULUBIONEGO FICKA. Ty piszesz NAJLEPIEJ NA ŚWIECIE ! Życzę Wena ! jupi



_________________
kiciaipanfu

PostWysłany: Pon 17:27, 25 Sty 2010
kiciaipanfu
Student medycyny
Student medycyny



Dołączył: 31 Gru 2009

Posty: 49

Miasto: gdzieś na świecie
Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Niesamowicie urocze, a jednocześnie takie House'owe... sztuką jest połączyć w jednym fiku i romantyzm, i typowy charakter każdej z postaci, ale Tobie się to udało! Czekam na kolejne listy Wink



_________________
Cudny Óbiór od siostry!
maybe_55 i nigide, mHroczne rodzeństwo! Wink Nettie, kuzynka któregoś tam stopnia! krzywy

PostWysłany: Pon 17:30, 25 Sty 2010
BluePoliceBox
Kardiochirurg
Kardiochirurg



Dołączył: 14 Lip 2009
Pochwał: 6

Posty: 3274

Miasto: Wieliczka
Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Omg, nie sądziłam, że jestem uczuciową osobą, ale... rozryczałam się już przy pierwszym liście. No bo to nie fair, że House nie żyje. Z jakiej racji? Co mu się w ogóle stało? Nie fair. Z niecierpliwością czekam na kolejne rozdziały. Very Happy



_________________

"Everybody lies."
Huddy, Hilson, Hameron - yep!

PostWysłany: Czw 0:43, 28 Sty 2010
JaSzczurek
Stażysta
Stażysta



Dołączył: 29 Gru 2009
Pochwał: 1

Posty: 123

Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

O mamuniu! Kolejny naprawdę świetny list. Very Happy
agawa5 ma rację. Idealnie oddajesz charakter postaci. mdleje



PostWysłany: Czw 9:37, 28 Sty 2010
Dyzia
Stomatolog
Stomatolog



Dołączył: 18 Lis 2009
Pochwał: 3

Posty: 500

Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Ojej! Kolejna część, nie wiem czy lepsza od poprzedniej, ale na pewno nie gorsza! Nie mówiąc już o tym, że House w tych listach jest taki.. housowaty, a zarazem nie housowaty. Że aż miło się czyta xD Aż chce się czytać. Żeby Cię wen nie opuszczał i żebyś pisała.



_________________
Avek od Chancex3. Dziękuję :*

PostWysłany: Czw 17:29, 28 Sty 2010
Suiko
Stażysta
Stażysta



Dołączył: 04 Gru 2009

Posty: 183

Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Dołączam się do reszty... Kiedy kolejny list?zapytajnik?
Chyba się wciągnęłam!wykrzyknik!



_________________

Podpis by maybe_55 -> Smile

PostWysłany: Czw 17:37, 28 Sty 2010
ola_baca
Patomorfolog
Patomorfolog



Dołączył: 27 Sty 2010
Ostrzeżeń: 1

Posty: 880

Miasto: Chrzanów
Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

No to cd ;D
Enjoy!

***

Ukłucie Zazdrości – List Czwarty

Zazdrość jest zdrowym uczuciem. Oczywiście, jak każdy z nas dobrze wie, w odpowiedniej dawce. Jednak nie potrafimy zachować umiaru, jesteśmy w końcu tylko ludźmi. Z czasem, kiedy nieopanowana zazdrość zjada nas od środka, potrafimy zdobyć się na czyny, których z pewnością nie wykonalibyśmy w normalnym stanie. Pozwalamy myślom z najciemniejszych zakamarków naszej duszy wyjść na światło dzienne, ujawnić swoje prawdziwe oblicze. Zazdrość skłania nas do rzeczy, o których nie śniło nam się w najgorszych koszmarach. Zmusza do obmyślania planów, których istnienia zaprzeczylibyśmy bez wahania. Zazdrość, która potrafi budować uczucia, równie szybko je niszczy. Zazdrość… Jedna z najbardziej charakterystycznych cech rodzaju ludzkiego.

***

- Mam dziwne przeczucie – powiedziała Cuddy, patrząc znacząco na Wilsona.
- Jakie? – zapytał onkolog, zajęty wypełnianiem dokumentów, nudnych jak flaki z olejem, ale jednak ważnych.
Siedzieli w gabinecie Jamesa Wilsona. On za biurkiem, podpierając głowę na łokciach, ona wygodnie rozsiadła się na kanapie, pewnie nie zdając sobie sprawy z tego, że wybrała miejsce, w którym za życia stale przesiadywał House. Pełnienie obowiązków administrator szpitala, połączone z wychowywaniem dziecka i wisielczym nastrojem od śmierci diagnosty, graniczyło niemalże z cudem, jednak Cuddy nie narzekała. Chciała być kobietą sukcesu i chciała mieć dziecko. Cóż, nie każdemu udaje się pogodzić te dwie rzeczy.
- Dzisiaj przyjdzie kolejny list od House’a. Wiem to. Czuję to.
Jimmy, jak pozwalał się nazywać jedynie wyżej wymienionemu diagnoście, powoli podniósł wzrok znad papierów. Kiedy ich spojrzenia się spotkały, mężczyzna lekko podniósł kąciki ust, przywołując na twarz coś, co z pewnością miało przypominać uśmiech. Jednakże niezbyt wyszedł mu ten zabieg, co spowodowało, że jego twarz wykrzywiła się zabawnie. Nadal czuł ból w okolicach serca, kiedy ktoś wspominał o House’ie. Było w tym człowieku coś takiego, co sprawiało, że ciężko było o nim zapomnieć. W zasadzie można powiedzieć, że Wilson wcale nie chciał zapominać. Bo czy gdyby chciał to przywoływał by jego wspomnienie w wolnych chwilach? Można by wywnioskować, że tych dwóch panów łączyło coś więcej niż znajomość. Tak, tak, byli przyjaciółmi. Cóż, może nie przyjaciółmi w znanym nam znaczeniu tego słowa, ale jednak nie zmieniało to fakt, że łączyła ich dziwna, bo dziwna, aczkolwiek przyjaźń.
Dlatego James czuł czasami lekką zazdrość, oczywiście nie taką prawdziwą, nienawistną zazdrość, bo przecież nie byłby do tego zdolny, kiedy Cuddy wspominała o listach od House’a. Na początku ucieszyła go ta wieść, a nuż jego przyjaciel po śmierci miał wyjawić uczucie skrywane przez lata, które żywił do pani administrator?, jednak liczył na choć jeden takowy list pod swoim adresem. Co prawda House wspominał o nim w listach, z reguły odnosiło się to do jego zafascynowania gitarą, o którym nie powinien wiedzieć, jednak pozostawiało to niedosyt, którego Jimmy nie potrafił zwalczyć. Mówił sobie, że na pewno któregoś dnia także otrzyma taki list, ale z miesiąca na miesiąc był pomijany. Teraz, kiedy przyszedł już czwarty list, a uczucie zazdrości nieco przybrało na sile, zastanawiał się, czy aby na pewno House traktował go jak przyjaciela.
- To wspaniale, Liso – odpowiedział krótko i zwięźle, przywołując na usta najcieplejszy uśmiech na jaki było go stać. – Ale teraz wybacz, sama wiesz, jak ważne są te dokumenty – dodał po chwili, z przepraszającym uśmiechem na twarzy.
- Oczywiście, rozumiem – powiedziała Cuddy, podnosząc się z kanapy.
Wyszła z gabinetu, posyłając mu pokrzepiający uśmiech. Zostawiła go sam na sam z obliczem, którego nie chciał znać. Z myślami pochodzącymi z najmroczniejszych zakamarków jego duszy. Pozostawiła go sam na sam z uczuciem zazdrości, którego pragnął się pozbyć. Niestety, jak można się domyślić, było to zadanie niemożliwe do wykonania.

***

Widząc zbliżającego się listonosza, Cuddy zerwała się z fotela przy oknie. Ruszyła szybko w stronę drzwi, gnana dziwnym przeczuciem, które miało jej nie zawieść. I faktycznie, nie zawiodło.
Po kilku minutach miłej pogawędki z listonoszem, siedziała w fotelu trzymając w ręku list, którego nadawcą był niejaki Gregory House.

Cześć Cuddy.

Widzę, że już przyzwyczaiłaś się do tego sposobu komunikacji. Wcale się nie zdziwiłaś widząc list w rękach listonosza (prawie tak seksownego jak ja).
Czyli wiesz już, że jeden list przypada na jeden miesiąc?
Tak właściwie to nie powiedziałem, dlaczego piszę. Nie powiedziałem, dlaczego zabrałem się za te listy. Chciałabyś wiedzieć, prawda? Dowiesz się… Kiedyś.
Dalej toniesz w łzach, kiedy ktoś przypadkiem o mnie wspomni? Dobrze, że przynajmniej uporałaś się już z moim gabinetem. A powierzenie Foremanowi mojego oddziału było dobrym pomysłem. Wielki Murzyn poradzi sobie z tym zadaniem (choć nie tak dobrze jak ja).
Ach, zapomniałbym. Jeśli Wilson tak bardzo chce mojej gitary, to okay. Ale najpierw niech ten idiota nauczy się grać na jakiejś inne!. Bo spełnię swoją groźbę i wpadnę z pośmiertną wizytą. Wygląda na to, że on tylko czekał na moją śmierć, żeby się do niej dorwać. A ona kocha tylko mnie!
Cuddy, błagam, naucz się odbijać tą piłeczkę! Ona ma pomagać w myśleniu! Jeśli mocno się na czymś skupisz to wtedy machinalnie zacznie Ci wychodzić odbijanie. Proszę, nie maltretuj jej. Bo w końcu wyzionie ducha, tak jak ja.
A to zdjęcie naprawdę musi zniknąć. Chcesz, żeby ludzie myśleli, że byłem dobrym człowiekiem? A co gorsza, że mogłem być miły? Kobieto! Chcesz mi zniszczyć reputację?!
Dzisiaj mam dla Ciebie zadanie. Masz je wypełnić i nie zadawać pytań. I tak nikt Ci nie odpowie.
Zabierz Rachel do mojej matki. Wiem, że ona chciała, żeby jej syn był inny… Żałuję, że nie dałem jej prawdziwych wnuków, którymi mogłaby się chwalić. Czasami wydaje mi się, że spieprzyłem swoje życie. Ale nie o tym miałem pisać… Zabierz Rachel do mojej matki. Mała zasługuje na wypoczynek, a i Tobie on by się przydał. Zabierz też ze sobą Wilsona. Nie wiem dlaczego, ale matka zawsze miała do niego słabość. (Może nie powinienem mieć żadnych próśb… Ale pamiętaj, że jestem House i nie obchodzi mnie co wypada, a co nie.)
I wreszcie matka przestanie myśleć, że byłem gejem. Dlaczego zawsze wydawało jej się, że trwałem w związku z Jimmym? Doprawdy nie rozumiem jej… Dlatego masz wszystkiemu zaprzeczyć! Przecież Gregory House nie mógłby być gejem! Miałem tyle kobiet! (Co z tego, że tak wiele z nich to prostytutki?)
Więc zabierz tam Rachel. Mam nadzieję, że choć trochę ją to uszczęśliwi.
I, Cuddy, ciesz się wreszcie życiem! Czy to takie trudne?

House

P.S. Wiem, że Wilson jest zazdrosny o to, że nie dostaje listów. Powiedz mu, że niedługo może go jakimś uraczę… O ile będzie się grzecznie zachowywał.
P.S. 2 Wiesz, że masz ucałować Rachel?



_________________

Osoba, która doprowadza mnie do największego szału to ja sama. (J.C.)
Moje [nie]najnowsze dziecko Wink -> Komentarze karmią Wena Very Happy
Huddy w starym stylu -> Wen[ta] jest głodny Very Happy

PostWysłany: Nie 20:52, 31 Sty 2010
Schevo
Fikopisarz Miesiąca
Fikopisarz Miesiąca



Dołączył: 22 Gru 2008
Pochwał: 5

Posty: 368

Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Schevo jestem Twoją wielką fanką.
Wszystkie Twoje fiki są takie "inne" i naprawdę świetne.
Przyznam, że ten jest jednym z moich ulubionych i z niecierpliwością czekam na każdy kolejny list. Very Happy
Mam nadzieję, że starczy Ci weny na napisanie kolejnych dziewięciu. Wink



PostWysłany: Nie 21:23, 31 Sty 2010
Dyzia
Stomatolog
Stomatolog



Dołączył: 18 Lis 2009
Pochwał: 3

Posty: 500

Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Dyziu, dżemkuję bardzo =*
Moją fanką? *ociera łezkę wzruszenia*
O to w tym się zgadzamy - to też jest mój ulubiony fik Smile Jakoś tak najlepiej się w nim czuję Smile
Wen jest, poza tym części jest już napisanych i wyedytowanych 7, więc mam nadzieję, że niedługo to wszystko zakończę Wink
Dżemkuję again i pozdrawiam :*



_________________

Osoba, która doprowadza mnie do największego szału to ja sama. (J.C.)
Moje [nie]najnowsze dziecko Wink -> Komentarze karmią Wena Very Happy
Huddy w starym stylu -> Wen[ta] jest głodny Very Happy

PostWysłany: Nie 21:26, 31 Sty 2010
Schevo
Fikopisarz Miesiąca
Fikopisarz Miesiąca



Dołączył: 22 Gru 2008
Pochwał: 5

Posty: 368

Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Już siedem części jest?! O mamuniu. Surprised
To na co ty czekasz kobieto?! Very Happy

Niestety, ale nawet jak wstawisz, to i tak przeczytam je dopiero za tydzień, bo jutro wyjeżdżam. Wink



PostWysłany: Nie 22:50, 31 Sty 2010
Dyzia
Stomatolog
Stomatolog



Dołączył: 18 Lis 2009
Pochwał: 3

Posty: 500

Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Nie będę oryginalna, mówiąc, że ten fik jest przepiękny, cudowny i wspaniały. Ale co robić, skoro tak wlaśnie jest? Wink Czekam z niecierpliwością na next part Mr. Green



_________________

jestem aniołem stróżem Guśki Very Happy :* i Anielską Ciotką Nutt ikonki z własnej szafy FanArt (zapraszam na przymiarki;))

PostWysłany: Sob 12:40, 20 Lut 2010
Charlotte_May
Dermatolog
Dermatolog



Dołączył: 05 Sie 2009
Pochwał: 8

Posty: 915

Powrót do góry
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Strona Główna -> Huddy Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3  Następny
Strona 2 z 3

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Mapa użytkowników | Mapa tematów
Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group

Czas generowania strony 0.11803 sekund, Zapytań SQL: 14