P.S. I love you [5/yyy... 13?]
Idź do strony 1, 2, 3  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Strona Główna -> Huddy
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Wiadomość Autor

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

P.S. I love you [5/yyy... 13?]

Dla tych co nie czytali, wklejam od początku Wink
Jak już kiedyś pisałam na innym forum, zainspirowane moją ukochaną komedią [Gerard Butler <33] o tym samym tytule Wink

Enjoy!

***





Urodziny Rachel – List Pierwszy


Szczęście. Kiedy je osiągamy, ale tak w pełni, wszystko inne znika, traci sens. Ważne jest tylko tu i teraz, tylko ta chwila. Nawet kiedy wszystko przemija, szczęście ulatuje z nas tak, jak powietrze z przebitej opony, pozostaje tajemnicza aura, która wciąż przywołuje uśmiech na naszą twarz. Wspomnienia tworzą historię życia. Wspomnienia pomagają przetrwać upadki i porażki. Tak, szczęście jest ważne. To ono ratuje nas w ciężkich chwilach. Dlatego… cieszmy się szczęściem. Bo ona trwa bardzo krótko.

***

Mała Rachel skończyła sześć lat. Sześć długich lat zmartwień i radości, łez i uśmiechów. W życiu Cuddy było wiele chwil zwątpienia. Chwil, które poddawały w wątpienie jej macierzyństwo. Wtedy z pomocą przychodził Wilson, czy, za życia, House. Każdy z nich pomagał na swój sposób. Wysłuchał – wyśmiał, pocieszył – pocałował. Tak, każdy miał swój oryginalny sposób na pomoc…
- Mamo… - usłyszała cichy głosik Rachel, ledwo docierający do jej ucha. Podniosła wzrok i zobaczyła dziewczynkę siadającą obok niej na łóżku. Mała była smutna, coś ją gryzło.
- Chodź tu do mnie, kochanie – powiedziała Cuddy, wyciągając rękę w jej kierunku. Przytuliła ją. – Co się stało?
- Gdzie jest wujek Greg? – zapytała Rachel.
Pytanie zawisło w powietrzu, wyraźnie kpiąc jej prosto w oczy. Jak odpowiedzieć na takie pytanie sześcioletniemu dziecku? Ostrożnie dobierała w myśli słowa, lekko zdziwiona tą sytuacją.
Rachel bardzo lubiła, o ile nie kochała, House’a. Miała zaledwie pięć lat, kiedy umarł, kiedy odszedł. Już nie przychodził, nie grał na gitarze ani nie opowiadał historii o mamie. Wtedy nie potrafiła zrozumieć jak ten arogancki gbur odnalazł kontakt z małą dziewczynką. Widziała jak na nią patrzył, jak na jego ustach gościł uśmiech, kiedy tylko przekraczał próg jej domu. Choć starannie to ukrywał Cuddy wiedziała, że uwielbiał te wizyty. House pozostał sobą, ale był inny. Lepszy.
- Wujek Greg jest w lepszym miejscu. Tam nie boli go już noga i wszyscy są szczęśliwi.
- Mamusiu, a możemy go odwiedzić?
Kolejne trudne pytanie. Dlaczego dzieci stawiają tak trudne pytania?
- Kochanie, to nie…
Jej odpowiedź została przerwana przez dzwonek do drzwi. Lisa niechętnie wstała i razem z córką poszła do przedpokoju. Listonosz.
Kilka rachunków, pocztówka od Wilsona i Mary, jakiś list. Rzuciłaby to wszystko na stół, gdyby nie to charakterystyczne pismo… To niemożliwe, pomyślała, szybko rozrywając kopertę.
- Co to? Kto to?
- Wujek Greg… - odpowiedziała z pewnym niedowierzaniem w głosie.
- Czytaj na głos, mamo! Czytaj!
Rachel skakała wokół niej, ucieszona wiadomością od wujka. Złapała Cuddy za rękę i pociągnęła z powrotem do pokoju. Kiedy usiadły, a pierwszy szok przeminął, Lisa zabrała się za czytanie.

Cześć,

Pewnie serce niemal wyskoczyło Ci z piersi, Cuddy. Spokojnie, nadal nie żyję. Jeszcze nie opanowałem sztuki zmartwychwstania. Ale jestem na dobrej drodze!
Dzisiaj szóste urodziny Rachel, prawda? Nie wiem czy poczta zdąży przed przyjściem gości, ale mam nadzieję, że się udało. Wiem, że mała zmusiła Cię do odczytania tego listu na głos. Teraz pewnie siedzi zadowolona z siebie i z uwagą wsłuchuje się w każde słowo, zabawnie mrużąc oczy… Brawo! Terroryzuj mamę tak, jak ona zmuszała mnie do leczenia zakatarzonych id… ludzi niespełna rozumu. Pamiętaj o naszej umowie, Rachel. To, że mnie już nie ma, nie znaczy, że przestała obowiązywać. Wilson wie co i jak, więc powiedz mu to, o czym rozmawiałabyś ze mną. Nie jest tak elokwentny jak ja, ale zna się na rzeczy.
Rachel, wszystkiego najlepszego. Nigdy nie byłem dobry w tych sprawach, więc ograniczę się tylko do tych dwóch słów. Za jakieś dwie godziny przyjdzie prezent, tam znajdziesz list do Ciebie. Nie pokazuj go mamie, to będzie nasza tajemnica, dobrze?
A teraz zmykaj. Zadzwoń do Wilsona i pozdrów go ode mnie. Powiedz, że może zabrać moją kolekcję Whisky, ale ma trzymać się z daleka od mojej gitary!
Pamiętaj, że wujek Greg Cię kocha (nie wierzę, że to napisałem. Przestań się tak uśmiechać, Cuddy!) i zawsze jest przy Tobie, dobrze?


Rachel wstała i uśmiechnięta wyszła z pokoju. Wujek Jimmy ucieszy się z telefonu i kilku słów od wujka Grega. Kochany wujek, pamiętał o urodzinach, myślała.

Jeśli mam jeszcze jakiś wpływ na tego małego diabła to zostaliśmy sami. Mam nadzieję, że Rachel sprawuje się dobrze i utrudnia Ci życie.
Zapytała dzisiaj gdzie teraz jestem, prawda? Odpowiedziałaś, że w lepszym miejscu? Ach, Cuddy, wcale się nie zmieniłaś. Sam nie wiem, gdzie będę po śmierci, ale nie chcę wierzyć w te brednie. Dobrze odpowiedziałaś na jej pytanie. Im mniej wie, tym lepiej.
Wilson znalazł kolejną panią Wilson? Dalej nie potrafi utrzymać małego w spodniach, co? Pewnie nic się nie zmienił. Jimmy nigdy się nie zmieni.
A Ty dalej preferujesz stroje godne prostytutki czy się uspokoiłaś? Pewnie już spokój. Nie ma mnie, to dla kogo mogłabyś pokazywać swoje walory?
Miałem jakoś Cię pocieszyć, bo teraz pewnie płaczesz. Nie mogę Cię pocałować, Ty nie możesz na mnie nawrzeszczeć, więc co mi pozostało? Musisz być silna. Walcz, Cuddy, walcz! Rachel jest wspaniała tak, jak jej matka. Przestań twierdzić, że nie jesteś jej matką! Jesteś! Wychowałaś ją (a ja wychowałem jej złą część) i nadal to robisz. Jeśli Ty nie jesteś jej matką, to kto? Koniec użalania się nad sobą, Cuddy! Organizuj jej przyjęcie urodzinowe i piecz tort, już!
Nigdy nie byłem dobry w te klocki. Uśmiechnij się, bo ładnie Ci z uśmiechem.
I pamiętaj, że chociaż umarłem to nadal na Ciebie patrzę (zwłaszcza pod prysznicem).

House

P.S. Zabierz to zdjęcie z salonu. Chcesz, żebym zaczął straszyć w Twoim domu?
P.S. 2 Ucałuj Rachel.


Ostatnio zmieniony przez Schevo dnia Pon 16:25, 22 Lut 2010, w całości zmieniany 4 razy



_________________

Osoba, która doprowadza mnie do największego szału to ja sama. (J.C.)
Moje [nie]najnowsze dziecko Wink -> Komentarze karmią Wena Very Happy
Huddy w starym stylu -> Wen[ta] jest głodny Very Happy

PostWysłany: Sro 21:34, 30 Gru 2009
Schevo
Fikopisarz Miesiąca
Fikopisarz Miesiąca



Dołączył: 22 Gru 2008
Pochwał: 5

Posty: 368

Powrót do góry




Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Świetne! Very Happy
Idealny list House'owym stylu. Laughing
Może w ramach noworocznego prezentu dla biednej Dyzi, która została zmuszona do spędzenia Sylwestra z chmarą upierdliwych dzieciaków wstawisz kolejną część? pomocy



PostWysłany: Sro 22:42, 30 Gru 2009
Dyzia
Stomatolog
Stomatolog



Dołączył: 18 Lis 2009
Pochwał: 3

Posty: 500

Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Piękny fik!!
Pisz dalej , już nie mogę się doczekać kolejnej części!!



_________________

Woman in BLACK!
''Words can hurt, you know?''
Ubranko by Me

PostWysłany: Czw 11:38, 31 Gru 2009
Annabell__
Rezydent
Rezydent



Dołączył: 17 Paź 2009
Pochwał: 1

Posty: 294

Miasto: Reda
Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Ale to było super wykrzyknik Aż na koniec listu miałam łezki w oczach:) brawo

PS.Pisz tak dalej to jest świetne chatownik



_________________
kiciaipanfu

PostWysłany: Pią 20:30, 01 Sty 2010
kiciaipanfu
Student medycyny
Student medycyny



Dołączył: 31 Gru 2009

Posty: 49

Miasto: gdzieś na świecie
Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Thank you very much =*

Cóż, jest to moja duma - faktycznie Very Happy Nie wiem dlaczemu, jakoś tak po prostu ten fick jest tym, do czego napisania dążyłam od dawna Wink

Dyziu, czy wybaczysz mi, że dopiero teraz przeczytałam komentarz i dopiero teraz wstawię cd? I hope so Very Happy

Annabell, oj, nie wiem czy to najlepszy pomysł, żebym JA pisała dalej Very Happy

kiciaipanfu, czyli cel został osiągnięty - jak ja kocham działać na czytelników Very Happy

Dodano 4 minut temu:

I'm bad - I know that ;D

Okay, jeśli się spodoba to bd wklejać dalej. Napisane już jakiś czas temu.

Enjoy!

***

Pierwsza Rocznica – List Drugi

Czas leci. Niezależnie od tego czy w naszym życiu pojawiają się radości czy smutki, czas zawsze płynie swoim torem, nie zważając na nas. Leczy rany, pogłębia ból, czy co tam jeszcze wymyśli chory umysł człowieka. Czas nie ma żadnych celów. Ba, nie obchodzą go takie błahostki jak życie człowieka. Czymże jest jedno istnienie w stosunku do wieczności czasu? To jak wpływa jego obecność i zmienność na nasze losy zależy od nas samych. Nie zostawiajmy całej roboty dla niego. To nasze życie, nasze kłopoty. To my musimy sobie z nimi poradzić. Korzystajmy z pomocy czasu, póki możemy. Kiedyś będzie już na to za późno…

***

Minął rok od śmierci Gregory’ego House’a. Rok niosący ze sobą zmiany, niekoniecznie na lepsze. Śmierć zmienia wszystko.
Pierwsza rocznica zawsze jest najtrudniejsza. Każdy człowiek przeżywa ją inaczej, jednych ciągnie do towarzystwa, innych do samotności. Lisa Cuddy wybrała drugą opcję, wysyłając małą Rachel do babci na kilka dni. Chciała zostać sama. Chciała sama zmierzyć się z tym, co zgotował jej wstrętny los.
Są ludzie, którzy znikają z naszej pamięci nawet wtedy, kiedy widujemy ich codziennie. Nie zostawiają w naszym umyśle żadnego śladu, niczego co warte zapamiętania. Na przykład taka sprzedawczyni w sklepie. Spotykamy ją codziennie, ale nic o niej nie wiemy. Nie wiemy, że wraca do domu do pijanego męża, który podnosi na nią rękę. Nie wiemy, że co rano spędza w łazience godzinę próbując ukryć sińce pod oczami. Widzimy ją codziennie, ale nie rozpoznalibyśmy jej w tłumie setek innych ludzi.
Są jednak też ludzie, których spotykamy raz w życiu i nigdy nie wyrzucamy z pamięci. Ludzie, którzy są częścią naszej historii nawet wtedy, gdy odchodzą z tego świata. Wystarczy jedno mrugnięcie oka i już przywołujemy obraz ich twarzy, czujemy woń ich perfum, słyszymy ich głos… Na przykład taki pracownik szpitala, genialny diagnosta i palant, Gregory House. Spotykamy go i już nigdy nie wyrzucamy z pamięci. Jego niebieskie oczy śnią nam się po nocach, a sarkastyczne docinki powodują napad śmiechu, tłamszony w zarodku. Jego bliskość przyprawia nas o zawrót głowy, a wspomnienie dotyku jego ust powoduje przyspieszone bicie naszego serca.
Śmierć takiego człowieka sprawia, że czujemy się fatalnie. Kiedy już pozornie wyjdziemy z dołka, wtedy okazuje się, że minął już rok. I na nowo wracają wspomnienia.
Cuddy siedziała wygodnie rozłożona w fotelu w salonie. Na stole stała w połowie opróżniona butelka wina nieznanej marki, obok leżało pudełko chusteczek. Chusteczki były wszędzie. Walały się po podłodze, były obok kominka, a jedna jakimś cudem wylądowała na wysokiej lampie stojącej w przeciwległym rogu pokoju. Znad kominka zęby szczerzył w uśmiechu nie kto inny, a właśnie Gregory House. Czteroletnia Rachel tuliła się właśnie do niego, a on zdziwiony takim obrotem sprawy po prostu się uśmiechał. Zdjęcie zrobione z zaskoczenia, bo na jakie inne mogłaby sobie pozwolić? Wywiesiła je tutaj w kilka dni po jego śmierci. Żeby czuć, że nie odszedł na zawsze…
Jedno było pewnie. Gregory House nigdy nie pozwolił na to, żeby ludzie o nim zapomnieli. Nawet po śmierci o to zadbał.
Kiedy rano przyszła poczta, zauważyła ten znajomy charakter pisma pośród innych. Dlaczego nie otworzyła wtedy tego listu? Cóż, czuła, że wieczorem będzie bardziej przydatny. Czuła, że nie może otworzyć go wcześniej niż powinna. A powinnością było otworzyć go w innych okolicznościach.
Teraz, wpatrując się w ogień, poczuła, że nadeszła ta chwila. Rozerwała kopertę, którą przez cały wieczór trzymała w lewej ręce i, czując łzy spływające po policzkach, zaczęła czytać.

Cześć Cuddy,

Jesteś sama, tak? Wysłałaś Rachel do babci albo gdziekolwiek indziej. Topisz smutki w półsłodkim winie, wszędzie walają się chusteczki, a znad kominka nadal szczerzę zęby ja, tak? Mówiłem, że masz zdjąć to zdjęcie! Chcesz, żebym zaczął Cię odwiedzać?! Okay, wiem, że tego chcesz, ale nie chodziło mi o erotyczne wizyty. Przyjdę Cię straszyć, jeśli go stamtąd nie ściągniesz.
Dobra, przejdę od razu do rzeczy. Czemu płaczesz? Dlatego, że nie ma już kogoś kto przysparza Ci samych kłopotów i jest takim skurwielem? Cuddy, to byłem ja. Beze mnie jest pewnie dużo lepiej. (Chociaż pewnie Tobie brakuje kogoś dla kogo mogłabyś obnażać swoje piersi, prawda?) Spal te wszystkie chusteczki w kominku, w którym zapewne teraz płonie ogień. Te nieużywane też! Masz zamiar zmarnować te kilka wolnych dni na płacz?! Cuddy, przez Ciebie tracę wiarę w ludzkość! Użyj „imprezowych majteczek” i wyszalej się trochę! Taka okazja nie powtórzy się prędko…
k**wa. Spieprzyłem sobie życie, prawda? (Piszę to po kilku szkockich, pamiętaj, jestem pijany. Moje wyznania są pijackim bełkotem!) Nie dopuszczałem do siebie ludzi, dopóki nie pojawiła się Rachel. A to wszystko dzięki Tobie. Ty ją zaadoptowałaś, wysłuchując moich pieprzonych i pozbawionych sensu mądrości. Nie poddałaś się. Dlaczego teraz się poddajesz? Czasami żałuję, że już nigdy nie poczuję smaku Twoich ust. Ale najbardziej żałuję, że już nigdy nie usłyszę żadnej ciętej riposty na moje uwagi na temat Twoje stroju. Że już nigdy nie usłyszę tego „House! Natychmiast do klinki!”. Masz swoje życie, korzystaj z niego. Nie ma mnie, co z tego? Jestem Ci potrzebny do szczęścia? (Do spełnienia owszem, ale do szczęścia?)
Nie płacz, kobieto! Nie chciałem doprowadzać Cię do płaczu tymi listami. Chciałem, żebyś zrozumiała, że chociaż nie ma mnie już wśród żywych to ciągle pozostaję w Twojej pamięci. Wydaje mi się, że kiedy przyjdzie następny list, Rachel będzie miała dla Ciebie pewien prezent. Ona jest… wspaniała. Nie spieprz sobie szczęścia ciągłym smutkiem, Cuddy.
Przestań. Już. Wycieraj oczy i uśmiech ma się pojawić na Twojej twarzy. Nie masz za kim płakać. Nie możesz za mną płakać. Bo to oznaczałoby, że mnie kochałaś. A to nieprawda, prawda? Nie dawaj mi tej satysfakcji.
Zaproś Wilsona i Mary. Tak, wiem, że ten idiota wdał się w romans z pielęgniarką. Błagam, powiedz, że jeszcze się jej nie oświadczył! Ona jest gorsza niż Dwulicowa Ździra! Ale wracając do tematu, zaproś ich. Wypij z nimi te zapasy wina, które zgromadziłaś na wieczór. Pozwalam nawet na wspominanie historii o mnie. Tylko żadnego twierdzenia, że byłem miłym i cudownym człowiekiem! Takiego upokorzenia nie zniosę nawet po śmierci!
Ucałuj ode mnie Rachel. Daj jej kuksańca w bok i powiedz, że wujek Greg za nią tęskni, dobrze? Wiesz, sam nie wierzę, że to napisałem, ale nie musisz się w ten sposób uśmiechać. Ta mała jest moim sposobem na pozostanie nieśmiertelnym. Ona nigdy o mnie nie zapomni… Tak, jak ja nie zapomnę o niej.
Mówię serio. Zaproś ich do siebie. Nie możesz być dzisiaj sama. Nie możesz wszystkiego znosić sama. Pamiętaj, że jedynka jest najbardziej samotną liczbą…

House

P.S. Powiedz Wilsonowi, że jeśli jeszcze raz dotknie mojej gitary to osobiście go wypatroszę!


Są różne rodzaje łez i smutku. W tej chwili towarzyszył jej ten typ, który nie dobija, a pomaga.
Sięgnęła po telefon i wykręciła numer. Czekając kilka sygnałów na reakcję, uśmiechała się do siebie, zadowolona, że miała okazję poznać House’a. I że nawet po śmierci stanowił on tak ważną część jej życia.
- Cześć Wilson. … Tak, tak, wszystko dobrze. … Może wpadniecie z Mary na lampkę wina? – powiedziała do słuchawki, otrząsając się z zamyślenia.

CDN. [if you like it ^^]



_________________

Osoba, która doprowadza mnie do największego szału to ja sama. (J.C.)
Moje [nie]najnowsze dziecko Wink -> Komentarze karmią Wena Very Happy
Huddy w starym stylu -> Wen[ta] jest głodny Very Happy

PostWysłany: Nie 17:06, 17 Sty 2010
Schevo
Fikopisarz Miesiąca
Fikopisarz Miesiąca



Dołączył: 22 Gru 2008
Pochwał: 5

Posty: 368

Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Droga Schevo ty moja :* Nie wiem czy pamiętasz, ale każdorazowo kiedy wklejałaś kolejną część listu, miałam łzy w oczach. Teraz też tak jest, mimo, że już to czytałam. Chociaż teraz inaczej przeżywam takie tematy to i tak bardzo mi się podoba! Wink A wiesz dlaczego? Bo uczucia, które zawierasz w fiku, są prawdziwe, nie sztuczne, tylko realne.
Prosze o więcej! :*



_________________

PostWysłany: Nie 19:08, 17 Sty 2010
jeanne
Dziekan Medycyny
Dziekan Medycyny



Dołączył: 21 Gru 2008
Pochwał: 50

Posty: 11087

Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Jeanne, wiesz, że TAKIE rzeczy to ja zawsze pamiętam Very Happy
Dżemkuję bardzo :* Bo, again, wiesz, że ja lubię czytać TAKIE rzeczy Smile



_________________

Osoba, która doprowadza mnie do największego szału to ja sama. (J.C.)
Moje [nie]najnowsze dziecko Wink -> Komentarze karmią Wena Very Happy
Huddy w starym stylu -> Wen[ta] jest głodny Very Happy

PostWysłany: Nie 19:22, 17 Sty 2010
Schevo
Fikopisarz Miesiąca
Fikopisarz Miesiąca



Dołączył: 22 Gru 2008
Pochwał: 5

Posty: 368

Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Jeszcze *.*
Świetne, boskie etc.
Rozpłynęłam się na podłodze <3



_________________
Avek od Chancex3. Dziękuję :*

PostWysłany: Nie 20:51, 17 Sty 2010
Suiko
Stażysta
Stażysta



Dołączył: 04 Gru 2009

Posty: 183

Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Schevo napisał:
Annabell, oj, nie wiem czy to najlepszy pomysł, żebym JA pisała dalej Very Happy


Schevo to BARDZO dobry pomysł.
Ta część jest piękna! Aż łezka się kręci w oku.
Tym razem nie karz nam tak długo czekać na następną część!



_________________

Woman in BLACK!
''Words can hurt, you know?''
Ubranko by Me

PostWysłany: Nie 21:51, 17 Sty 2010
Annabell__
Rezydent
Rezydent



Dołączył: 17 Paź 2009
Pochwał: 1

Posty: 294

Miasto: Reda
Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Suiko, dżemkuję :*
*wyciera podłogę i wyciska Suiko do wiaderka*

Annabell, ale musisz wiedzieć, że ja jestem sadystką - więc pomysł może nie być tak dobry Very Happy Twisted Evil
No i czerpię ogromną radość z każdych emocji, które moje ficki wywierają na czytelnikach Very Happy
Dlatego dżemkuję :*
A część mogę wstawić nawet teraz xD



_________________

Osoba, która doprowadza mnie do największego szału to ja sama. (J.C.)
Moje [nie]najnowsze dziecko Wink -> Komentarze karmią Wena Very Happy
Huddy w starym stylu -> Wen[ta] jest głodny Very Happy

PostWysłany: Nie 21:58, 17 Sty 2010
Schevo
Fikopisarz Miesiąca
Fikopisarz Miesiąca



Dołączył: 22 Gru 2008
Pochwał: 5

Posty: 368

Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Baaardzo oryginalny pomysł z tymi listami, ale moja spaczona psychika nie daje mi spokoju i ciągle myślę o tym, kto je pisze Smile Ale.... wzruszające te listy... więc miej w nosie tajemnicę korespondencji i wstawiaj następne! Raz, dwa! Cool



_________________
Cudny Óbiór od siostry!
maybe_55 i nigide, mHroczne rodzeństwo! Wink Nettie, kuzynka któregoś tam stopnia! krzywy

PostWysłany: Pon 7:55, 18 Sty 2010
BluePoliceBox
Kardiochirurg
Kardiochirurg



Dołączył: 14 Lip 2009
Pochwał: 6

Posty: 3274

Miasto: Wieliczka
Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Cytat:
Annabell, ale musisz wiedzieć, że ja jestem sadystką - więc pomysł może nie być tak dobry


Ja też jestem z natury sadystką więc (tym bardziej) z niecierpliwością czekam na cd!



_________________

Woman in BLACK!
''Words can hurt, you know?''
Ubranko by Me

PostWysłany: Pon 15:25, 18 Sty 2010
Annabell__
Rezydent
Rezydent



Dołączył: 17 Paź 2009
Pochwał: 1

Posty: 294

Miasto: Reda
Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Oczywiście że wybaczam. Very Happy
Piszesz tak cudownie, że brak mi słów. Ale przemogę się i wyksztuszę tylko: Wstawiaj zaraz następną część! Very Happy



PostWysłany: Pon 15:46, 18 Sty 2010
Dyzia
Stomatolog
Stomatolog



Dołączył: 18 Lis 2009
Pochwał: 3

Posty: 500

Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

fajny ciąg dalszy hahaha hahaha co jest ? co jest ? co jest ?



_________________
kiciaipanfu

PostWysłany: Pon 16:00, 18 Sty 2010
kiciaipanfu
Student medycyny
Student medycyny



Dołączył: 31 Gru 2009

Posty: 49

Miasto: gdzieś na świecie
Powrót do góry

Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Co by tu napisać...
Może zacznę od tego,że pięknie ujęłaś uczucia.House w tych listach jest taki realny.
Mam nadzieje,ze będzie cd.
Very Happy Very Happy Very Happy Very Happy Very Happy Very Happy Very Happy



_________________


Znalazłam siostrę- sylrich my sis forever :*

"When the land slides and when the planet dies, that's when I come back to you"

PostWysłany: Wto 10:44, 19 Sty 2010
kasia2820
Reumatolog
Reumatolog



Dołączył: 21 Sty 2009
Pochwał: 3

Posty: 1087

Powrót do góry
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Strona Główna -> Huddy Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony 1, 2, 3  Następny
Strona 1 z 3

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Mapa użytkowników | Mapa tematów
Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group

Czas generowania strony 0.07845 sekund, Zapytań SQL: 14